Galaktyczne 5-na-5

Dziś spóźniony odcinek cyklu w nieco okrojonym składzie. Na pytania odpowiadali: Leszek Urban redaktor pilkarskiswiat.com, Mateusz Połuszańczyk publikujący m.in na meczyki.pl, Marcin Malawko z watch-esa.pl, Dariusz Sadziak wieloletni kibic Cracovii.

Co z tym Napoli?

Leszek Urban: Przed zatrudnieniem Carlo Ancelottiego na stanowisku trenera Napoli pisałem, że to bardzo ryzykowny ruch. Po latach z Maurizio Sarrim i po tym jak w pewien sposób kibice się rozochocili, ruch z Carlo wydawał się krokiem wstecz. Jest on zupełnie innym trenerem. Nie tylko ze względu na styl pracy z zespołem, ale co ważniejsze jest z zupełnie innej epoki. Nie poradził już sobie w Bayernie. A to coś nam mówi. Z drugiej strony obwinianie za wszystko Ancelottiego jest złym podejściem. Prezes de Laurentiis należy do osób ekstrawaganckich. Co chcą, to mają. W rządzeniu klubem taki stan rzeczy nie pomaga. Bardzo toksyczny związek z kibicami, do tego trener, który nie rozumie zawodników i na odwrót. Wszystko się skumulowalo i niestety dla Napoli ten sezon będzie przegrany. A dochodzą mnie słuchy, że prawdziwa burza może dopiero przejść przez stadion Świętego Pawła. Bo zanosi się na prawdziwą rewolucję kadrową.

Mateusz Połuszańczyk: Szrot, szrot i jeszcze raz przepłacanie. Milik ostatnio w gazie, ale łapie kontuzje (gówno prawda) i Ancelotti nie ma żadnych opcji w ataku. Może teraz wyjdę na rasistę czy jak zwał tak zwał, ale powiem o Lozano słowami Janusza Wójcika: „No ten beżowy odpierdala?”. Dawaj Włocha. Kręcą afery, sieją ferment, a na koniec okazuje się, że Genoi nie potrafią pyknąć. Przed sezonem mówiono, że to faworyci do Scudetto. Moim zdaniem to faworki.

Marcin Malawko: Projekt, który kiedyś skusił samego Maradonę, a później musiał podnosić się z dna chyba powoli się wypala. De Laurentiis nie odpuści oczywiście piłki, nie porzuci klubu, ale wydaje mi się, że dla Napoli nadchodzą chude czasy. Jeśli kluczowe postaci drużyny, na czele z Koulibaly’m czy Polakami odejdą, łatanie składu potrwa kilka sezonów. Kto wie, czy odejście Sarriego i jego zaprzepaszczona szansa na Scudetto po zwycięstwie z Juventusem nie okazała się początkiem końca tego konkretnego rozdziału w historii klubu.

Dariusz Sadziak: Obecną sytuację w Napoli można określić jednym słowem – chaos. Po burzliwym tygodniu, w którym zespół przeciwstawił się rozkazom właściciela klubu Aurelio De Laurentiisa na stadion San Paolo przyjechała broniąca się przed spadkiem Genua i wywiozła cenny punkt. Na przedmeczowej rozgrzewce zawodnicy z Neapolu zostali niemiło powitani przez swoich fanów i zapadła cisza, gdy spiker odczytywał skład gospodarzy, co było niespotykane do tej pory na San Paolo. Piłkarze SSC Napoli narobili sobie sami problemów, ponieważ gubią punkty na potęgę i od września nie potrafią wygrać dwóch meczy z rzędu w lidze. Wydaje mi się, że ostatnie wyniki są odzwierciedleniem sytuacji w klubie i nie zanosi się na to, aby w najbliższej przyszłości doświadczony szkoleniowiec Carlo Ancelotti znalazł sposób na poprawę sytuacji. W tym momencie w klubie z Neapolu panuje „cisza medialna”, a dla wszystkich odwiedzających punkty bukmacherskie aktualne jest powiedzenie: Napoli kupon ci s…

Bayern Monachium zdemolował BVB. Czy to początek powrotu na właściwe tory mistrzów Niemiec?

Leszek Urban: Przed meczem Bayernu z Borussią byłem prawie pewien, że to Bawarczycy wysoko wygrają to prestiżowe starcie. Po prostu jakąś wewnętrzna pewność. Nie myliłem się. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, jak bardzo dobre rację z trenerem wpływają na solidną postawę zespołu. Z Kovacem niektórym zawodnikom było nie po drodze. Jego już nie ma. Jest Hansi Flick, który potrafi dogadać się z piłkarzami. To pomaga. Czy Bayern wraca na właściwe tory? Myślę, że oni cały czas byli i nadal są na kursie mistrzowskim. Tylko trochę zwolnili. W FCB szykują się zmiany. I szczerze będę z zaciekawieniem patrzył na to, jak sobie z rządzeniem takim klubem poradzi Oliver Kahn.

Mateusz Połuszańczyk: W sobotnim Der Klassiker nie było ani „der” ani „klassiker”. Zastanawiałem się czy aby na pewno właściwy kanał włączyłem. Może dni mi się pomieszały? Niech już będzie, klasyczny Lewandowski, czyli dwa gole na legalu, akcja przy kolejnym, odbiory, przyjęcie a’la Zidane. Generalnie „Złota Piłka”. Oni wrócą na właściwe tory. Każdy największy klub Europy wraca. Real rozgromił Eibar, Barcelona pojechała Celtę, Legia wciągnęła nosem Górnik Zabrze. Tory dla mistrzów Niemiec są zawsze takie same: DFB Pokal, srebrna patera za majstra Dojczlandów oraz zwycięstwo w Champions League. Zawodnicy w spotkaniu z BVB wsiedli do właściwego przedziału, porozstawiali dortmundzkich konduktorów po kątach, ale nie zapominajmy, że to tylko jeden mecz i na którymś gruncie mogą jechać bez biletu. Życzę im jak najlepiej.

Marcin Malawko: To ich drugi zryw w tym sezonie. Po meczu z Tottenhamem już oczami wyobraźniami widziałem powtórkę finału LM z 2010 roku, czyli mecz Bayern – Inter. Chwilę później ci pierwsi zaczęli kompromitować się na krajowym podwórku, a Nerrazzuri mimo dobrej gry – mogą nie wyjść z grupy śmierci. A więc z ocenami powinniśmy być spokojni. Ale skoro pomimo ogromnych perturbacji w drużynie, Bayern gra efektownie, to chyba jakiś potencjał w nich tkwi. I zaryzykuję tezę, że może być to sezon powrotu. Finału LM raczej nie wygrają, ale również tak wcześnie jak rok temu zakończyć nie powinni.

Dariusz Sadziak: Nigdy nie byłem zwolennikiem tezy, że zawodnicy grają słabo, ponieważ chcą zwolnić trenera. Pomimo różnych kwestii przemawiających za tym uważam, że w obecnym futbolu piłkarze są profesjonalistami, a od zatrudniania szkoleniowców i ich zwalniania są dyrektorzy sportowi lub właściciele klubów. Może jestem naiwny , ale myślę, że tak właśnie funkcjonują zawodowcy w dzisiejszej piłce i nagle zderzamy się z rzeczywistością, gdzie Bayern Monachium po zwolnieniu Niko Kovača demoluje BVB. Nie jestem jednak zwolennikiem teorii spiskowych i pomimo wyniku 4:0 dla Bawarczyków nadal wierzę w „czystość” futbolu. Tak okazały rezultat na pewno też nie jest wynikiem tzw. „nowej miotły”, ponieważ Hansi Flick był asystentem poprzedniego szkoleniowca, a więc nie miał dużego wpływu na morale zespołu. Ostatni mecz Bayern wygrał przekonywująco, ale uważam, że po dwóch wygranych meczach po zwolnieniu poprzedniego trenera na wyrost byłoby stwierdzenie, że zespół wrócił na właściwe tory, a Flick może być zbawieniem bawarskiej piłki, ponieważ za chwilę znowu przytrafi się potknięcie i wróci temat Wengera lub Allegriego. Narazie Bayern awansował na trzecie miejsce w tabeli i najważniejsze jest to, że Lewandowski strzelił dwa gole i utrzymał przewagę pięciu goli nad Timo Wernerem z RB Lipsk i pozostaje liderem z 16 goli w jedenastu meczach Bundesligi.

Legia Warszawa. Jaka jest jej realna wartość sportowa?

Leszek Urban: Legia ma taką kadrę, że tylko i wyłącznie sami sobie utrudniają coroczne wygrywanie naszej ligi. Taka jest brutalna prawda dla wszystkich innych. Kolejne pytanie, na które trzeba odpowiedzieć, że największe znaczenie mają relacje na linii zawodnicy – szkoleniowiec. Vuko od początku miał pod górkę. Niechętni kibice i eksperci, to się kumulowało. Swoimi decyzjami zapobiegl rozprzestrzenianiu się pożaru. A decyzja o przesunięciu Luquiniasa na „10” to majstersztyk. Do tego dotarcie do Domagoja Antolicia. Zawodnik, który cały czas irytował, nagle zaczął grać. Tak zupełnie poważnie – mistrzostwo Polski Legia może przegrać tylko i wyłącznie sama ze sobą. Jednak jak kazdy kibic lubię niespodzianki w futbolu i liczę na to, że ktoś go końca sezonu będzie walczył z Legią o tytuł.

Mateusz Połuszańczyk: Legia Warszawa, spuszczając rywalom manto w ostatnich dwóch meczach, przekonała mnie jako zespół. Nieposkładany, jeszcze czasami niedokładny, ale zespół. Nie chcę rozwlekać tematu – bo póki są wyniki, Vuko zostaje na stanowisku – lecz nie lubię zagranicznego zaciągu. Jarek Niezgoda udowadnia, że Niezgoda buduje i w jego kierunku ukłon. Parafrazując stare piłkarskie porzekadło: „W ekstraklasie grają wszyscy, a na koniec i tak zawsze zwycięża Legia”.

Marcin Malawko: Nadal – niższa niż potencjał. Bo potencjał w Wojskowych drzemie przeogromny. I choć sam w to nie wierzę, powoli przekonuje mnie to, co robi Vuković. Inna sprawa, że zmienił też zupełnie swoje podejście do wyboru jedenastki. Już nie boi się wystawić Niezgody, już nie boi się zdominować przeciwnika. Za symbol zmian można uznać skład obrony z meczu z Górnikiem. Czy czwórka Jędrzejczyk – Lewczuk – Wieteska – Karbownik wygląda gorzej od zestawu z Rochą, albo Remy’m? We wspomnianym meczu zagrała 7 Polaków, a dodatkowo dwóch kolejnych młodzieżowców weszło z ławki. Bardzo przekonuje mnie również Paweł Wszołek. Jego słowa o chęci powrotu do reprezentacji mogą okazać się wcale nieprzesadzone. Jeśli Vuković nie wróci do starych nazwisk i konsekwentnie będzie budował Kostorza, Rosołka, Praszelika i przede wszystkim – Karbownika, efekty mogą być zaskakująco dobre. Może operacja „Vuko” na przekór wszystkim wypali…

Dariusz Sadziak: Jako wieloletniemu kibicowi Pierwszego Mistrza Polski z 1921 roku trudno mi obiektywnie ocenić realną wartość sportową obecnego wicemistrza polski. Co prawda Legia wskoczyła na fotel lidera, ale za chwilę zmierzy się z Pogonią Szczecin i zaczną się znowu schody. Ująłbym to tak, „raz na wozie, raz pod wozem” i z pewnością obecna realna wartość sportowa Legii nie jest wprost proporcjonalna do jej wartości finansowej, ponieważ klub z takim budżetem powinien regularnie reprezentować nasz kraj w jakichkolwiek europejskich rozgrywkach.

Czy Liverpool Juergena Kloppa to obecnie najlepszy zespół w Europie?

Leszek Urban: Tak. Bez cienia wątpliwości tak. Obecny Liverpool jest najlepszą europejską drużyną. Grają w najbardziej wymagającej lidze świata. Wygrywają tam mecz za meczem. Mają kapitalnego trenera i w dodatku są obrońcami trofeum za zwycięstwo w Champions League. Co tutaj więcej dodawać? Zdaję sobie sprawę, że tylu ilu jest zwolenników Juergena Kloppa, tylu jest też przeciwników tego szkoleniowca. Niech jednak każdy odpwie sobie, który inny trener ma taki wpływ na zespół jak Niemiec? Są mecze, gdzie Liverpool się męczy (starcie z Aston Villa), ale ostatecznie dzięki charyzmie i podejściu Kloppa do zawodników, oni takie mecze wygrywają. Nie tracą głupio punktów. A to też jest bardzo ważne. Dziś The Reds, to najlepsza drużyna Europy, grająca świetnie w piłkę nożną.

Mateusz Połuszańczyk: Liverpool pod wodzą Jurgena Kloppa to na pewno jedna z najlepszych drużyn na mapie piłkarskiej Europy. Czy najlepsza? Aktualnie tak, ale gdy Real, Barcelona, Juventus czy Bayern nabiorą rozpędu, pozycja „The Reds” będzie zagrożona. Póki co, Klopp wykonuje fenomenalną robotę, postawił na sprawdzone metody, inteligentnie rotuje składem, a rezultaty przemawiają same za siebie. To byłaby piękna historia, gdyby sięgnęli po mistrzostwo Anglii po trzydziestu latach posuchy. Jestem pełen podziwu, czekam na więcej.

Marcin Malawko: Tak, i to w tej chwili – bez cienia wątpliwości. Są też najrówniejsi, najweselsi, najbardziej romantyczni. Jeśli chcesz „zarazić” kogoś piłką, pokaż mu mecz Liverpoolu. Na Anfield funkcjonuje wszystko, co pokazał również mecz z Manchesterem City. The Reds wygrali 3:1, ale gol strzelony przez gości nie wlał w trenera Guardiolę nawet grama nadziei. Wiedział, że jest bez szans w starciu z potworem. Nie obyło się oczywiście bez kontrowersji, ale czy te ironiczne brawa dla sędziów były potrzebne? Czy gdyby po zdarzeniu z początku meczu Liverpool rozpoczął grę ze stojącej piłki, a nie z kontry, tego meczu by nie wygrał? Drużyna Kloppa uciekła reszcie ligi, a patrząc na terminarz – mogą w praktyce zaklepać sobie ją już do lutego/marca. A wtedy, przy większym komforcie w LM, jeśli obędzie się bez kontuzji, mogą zbić na kwaśne jabłko takie firmy jak Barcelona, Juventus, PSG, Bayern, Real, Atletico czy wspomniane City. I udowodnią, że również w tym sezonie są najlepsi.

Dariusz Sadziak: Po obejrzeniu „Bitwy o Anglię” (Liverpool -Manchester City) nie sugerujeę się wynikiem, który doskonale odzwierciedla obecną sytuację w tabeli Premier League. Po prostu na to pytanie retoryczne jest tylko jedna odpowiedź: skoro Liverpool jest obecnie aktualnym zwycięzcą Ligi Mistrzów, to tym samym jest najlepszym zespołem w Europie i kropka.

Przed nami dwa ostatnie mecze reprezentacji Polski w el.Euro 2020. Czy Jerzy Brzęczek powinien w nich „pokombinować” ze składem i dać szansę zmiennikom? Czy jednak grać o pełną pulę, która może dać rozstawienie z pierwszego koszyka?

Leszek Urban: Pomimo tego, że są to dla naszego zespołu wygrane eliminacje, w składzie nie powinno dojść do większej rewolucji. Dla zmienników, spotkanie w ramach eliminacji do turnieju to zawsze inne przeżycie niż mecz towarzyski. Uważam jednak, że nie ma co robić głębokich rotacji. Wierzę jednak w to, że Dominik Furman czy Kamil Jóźwiak dostaną swoje minuty. Z ich perspektywy bardzo szkoda by było, gdyby przyjechali tylko potrenować z Lewandowskim i się przy tym uśmiechać. Jestem natomiast pewny, że nawet ci mniej grający na boisku dadzą z siebie wszytko. A ewentualne rozstawienie nie zawsze jest wartością dodaną. Przypomnijmy, że nasza kadra nie jest tak silna jak się niektórym wydaje, a w niższych koszykach są reprezentację, które łatwo wskazać jako silniejsze od Orłów Brzęczka.

Mateusz Połuszańczyk: Nadrzędnym celem reprezentacji Polski powinna być walka o rozstawienie, czyli zgarnięcie sześciu punktów. Zmiennicy zapewne otrzymają szansę, ale nie spodziewam się większych roszad w wyjściowej jedenastce. Prawdopodobnie ze Słowenią od pierwszych minut wystąpi Łukasz Piszczek. Pożegnalny mecz jednego z najznamienitszych prawych obrońców w historii polskiej piłki nożnej. Zacieram ręce i nie mogę się doczekać.

Marcin Malawko: Powiem jak jurorzy w programie „Mam talent” – dwa razy tak! Cele widzę z kolei trzy. W pierwszej kolejności to styl i dobra gra przy sprawdzonych już schematach, po drugie – sprawdzenie kilku piłkarzy (bardzo ciekawi mnie np., jak Bielik zagrałby na pozycji stopera). 6 punktów nie jest najważniejsze, ale przy dobrej grze stanie się przecież faktem. I jakim składem byśmy nie zagrali, i tak będziemy faworytem z niegrajacymi już o nic Izraelem i Słowenią. Nie wystawimy przecież ni z gruszki, ni z pietruszki: Wszołka, Niezgody, Wolskiego, Karbownika i Romanczuka. 

Jeśli Jerzy Brzęczek dokona zmian, to dosłownie kosmetycznych, sprawdzających poszczególnych zawodników w zgranym już formacie. A  kogo z powołanych, którzy nie mają ustatkowanej pozycji w reprezentacji powinniśmy sprawdzić? Na pewno: Bielika, Góralskiego, Rybusa, Frankowskiego. To zawodnicy balansujący na granicy pierwszej jedenastki. Chętnie przekonałbym się również, czy Dominik Furman jest w stanie coś dać kadrze. Śmiem wątpić, by był to drugi Mączyński, ale skoro jest już powoływany, powinien powąchać murawę.

Dariusz Sadziak: Skoro już awansowaliśmy do Euro 2020, to wypadałoby się jakoś tam zaprezentować, a nie zaliczyć tylko mecze o punkty, o wszystko i o honor. Pierwszy koszyk jest dla nas bardzo ważny, aby mieć łatwiejszą drogę do odniesienia jakiegoś sukcesu na tym turnieju. Także Brzęczek niech nic nie kombinuje, bo od tego w PZPN jest prezes Boniek.

 

 

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.