Piotr Chodkiewicz, prezes popularnego Naprzodu Świbie, zrezygnował z pełnionej funkcji. Depresja złamała twardziela

Naprzód Świbie opublikował dziś za pośrednictwem mediów społecznościowych oświadczenie Piotra Chodkiewicza, który zrezygnował z funkcji prezesa klubu.

Muszę przyznać, że jestem zaszokowany informacją o rezygnacji Piotra. Niestety, jak sam napisał na swoim profilu – „Popularna” choroba nie ominęła i mnie. Wierzę jednak w to, że znowu kiedyś zaświeci słońce…

Piotr to Naprzód, Naprzód to Piotr… Co by nie pisać, Piotrek i jego działalność jest inspiracją dla wielu małych klubów w całym kraju. To on pokazał, że można „pstryknąć w nos” na Twitterze tych tzw. wielkich polskiej piłki. Swoimi pomysłami pozytywnie „zarażał” działaczy piłkarskich Niższych Lig.

Rozmawiałem z nim wiele razy, gość tryskał energią, która go rozpierała. Jest bohaterem jednego z odcinków „Osobowości niższych lig”.

Nie dostrzegłem, sam cierpiąc na depresję, że ta straszliwa choroba dopadła i Piotra. Mam nadzieję, że jak najszybciej powróci do „żywych”, gdyż świat Niższych Lig bez „Robaka”, będzie troszkę inny…

Oświadczenie Piotra Chodkiewicza

Wiecie jak to jest, kiedy nie ma się na nic ochoty? Ale nie dlatego, że się nie wyspałeś albo jesteś zmęczony po całym dniu pracy. Bardziej chodzi o to, że paraliż ciała jest tak wielki, że nie masz siły rano wstać z łóżka, nie masz siły odebrać telefonu czy odpisać na wciąż napływające wiadomości.

Kieruje Tobą jakiś dziwny strach, którego nie jesteś w stanie zdefiniować. Nie jesteś w stanie spojrzeć komuś w oczy i wydobyć z siebie słowa. Boisz się drugiego człowieka, unikasz z nim jakiegokolwiek kontaktu. Zamykasz się we własnej skorupie, jak ślimak i wegetujesz. Bez dalszej chęci do życia…

We wszystkim widzisz swoją winę. Popełniasz co chwilę jakieś błędy, za które się później obwiniasz. Nie myślisz racjonalnie. Robisz rzeczy, któremu normalnemu człowiekowi nie przyszły by nigdy do głowy. Nikomu o niczym nie mówisz i dusisz wszystko w sobie… Zaczynasz uciekać w alkohol. Wiadomo, że to nigdy nie pomaga, ale chociaż na chwilę pomaga zapomnieć. Rano jednak wszystko zaczyna się od nowa…

Zmagasz się z dziwnymi myślami. Przychodzą same do Twojej głowy. Nikt ich tam nie zaprasza. Starasz się normalnie zachowywać, masz przyklejony uśmiech do twarzy, ale tak naprawdę mało co Cię cieszy. Piszesz śmieszne rzeczy na Facebooku czy Twitterze i wszystkim się wydaje, że jesteś pogodnym i wesołym człowiekiem. Grasz przed innymi ludźmi, ale gdy zostajesz sam, zaczynasz wyć z bólu. Nie prosisz nikogo o pomoc, bo boisz się przyznać do swojej słabości. Boisz się krytyki, braku zrozumienia i odrzucenia. Z drugiej strony swoim zachowaniem sprawiasz, że sam wszystkich po kolei od siebie odpychasz…

Siedzisz w szatni przed meczem. Starasz się skoncentrować na najbliższych 90 minutach. Chłopacy patrzą na Ciebie, jak się przebierasz, ale nie widzą tego, że 20 min wcześniej byłeś bliski podjęcia decyzji, żeby skręcić na sąsiedni pas albo wjechać w drzewo i raz na zawsze zakończyć swój żywot. Wychodzisz na boisko i starasz się robić swoje. Boisz się, żeby nie popełnić żadnego błędu, boisz się znowu dać ciała. Grasz w B-klasie… ogląda Cię 10 czasami 50 osób, a pomimo tego odczuwasz niewyobrażalną presję. Po przegranym meczu wracasz do swojej samotności i ponownie obarczasz się za wszystko. Wracając do domu znowu masz w głowie dziwne myśli…

Z drugiej strony te wszystkie treningi, te wszystkie mecze sprawiają, że jeszcze coś Ci się chce w życiu robić. Nie chcesz z tego rezygnować. Masz swój cel, który dawno sobie zapisałeś i powiesiłeś na ścianie: AWANS do A-klasy! Każdy normalny człowiek puknie się w głowę i powie: „Człowieku, to tylko amatorska piłka”. Ten kto nigdy nie grał jednak tego nie zrozumie. Dla niektórych nie ma znaczenia czy gra na boisku w Warszawie, Monachium, Barcelonie czy Świbiu lub Kleszczowie. Chcesz w końcu coś osiągnąć, żeby ludzie mogli być z Ciebie dumni. Żebyś mógł pokazać światu, że jednak jesteś coś wart. Dlatego walczysz o to cały czas. Masz chwile słabości, podczas których znikasz bez słowa i się do nikogo nie odzywasz…

Potem wracasz i wydaje Ci się, że masz wszystko pod kontrolą. Ale przychodzi kolejna przeszkoda, która sprawia, że w tym roku swojego celu znowu nie zrealizujesz. Znowu tracisz zapał, a wszystko przestaje mieć sens. Znowu nie jesteś w stanie normalnie funkcjonować. Ciężko Ci to zrozumieć, jeżeli czegoś takiego nie przeżyłeś…

Wiem, że Was zawiodłem. Wiem, że nie tak powinien się zachowywać poważny człowiek. Walczę jednak cały czas ze swoimi demonami i wierzę, że w końcu się z nimi uporam. Że znowu będę mógł normalnie żyć i zrealizować swój wymarzony cel. Sprawić, że ludzie będą dumni…

Dopóki jednak sobie z tym nie poradzę, to nie jestem w stanie w 100% się temu wszystkiemu poświęcić, bo więcej mogę przynieść szkody, niż pożytku. Dlatego jestem zmuszony zrezygnować z funkcji, na którą zostałem w zasadzie powołany przez przypadek i która nigdy mi się nie marzyła. A może i mi się marzyła, ale w normalnych okolicznościach…

Z poważaniem
Piotr Chodkiewicz

Trzymaj się Piotrek!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowszewpisy

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.