Sławomir Peszko: Jeżeli będzie trzeba, to i pachołki rozstawię, albo wodę przyniosę. Nie mam z tym problemu

Sławomir Peszko w rozmowie z Mateuszem Skwierawskim z portalu „WP Sportowe Fakty”, odniósł się do szumu medialnego jaki wywołało podpisanie kontraktu z Wieczystą Kraków.

Były reprezentant Polski z uśmiechem, a wręcz z rozbawieniem odnosi się do krytyki i hejtu swojej osoby w sieci. Sławomir Peszko podkreślił, że nawet w niemieckiej prasie odnotowano jego transfer do Wieczystej, nie robiąc z tego wielkiej sensacji. W Polsce jednak zawistnych nie brakuje i życie „Peszkina” jest na świeczniku. Piłkarz przytoczył powiedzenie, które określa jego stosunek do wszystkich krytyków.

– Ale za dużo tych opinii, co mi wypada, czego nie mogę robić, mówić, gdzie nie mogę być. A mi wszystko wypada. Nie zamierzam nikomu nic udowadniać. Jest takie powiedzenie: Możecie mówić co chcecie, mojego życia nie zdobędziecie – powiedział Peszko.

O warunki jakie napotkał w Wieczystej pytali już zawodnika jego przyjaciel Robert Lewandowski oraz były selekcjoner Adam Nawałka.

W Wieczystej Kraków jest wszystko, a jeżeli czegoś brakuje, to za dwie godziny jest – tak właśnie powiedziałem Robertowi Lewandowskiemu. Fajna szatnia, klimat. Są fizjoterapeuci, dział analiz, suplementacja. Super boisko. GPS-y na mecze. Ja się naprawdę cieszę, że tu trafiłem. Adam Nawałka też mi gratulował – podkreślił zawodnik.

Sławomir Peszko nie zamierza „gwiazdorzyć’ i unikać obowiązków związanych z byciem częścią teamu.

Jeżeli będzie trzeba, to i pachołki rozstawię, albo wodę przyniosę. Nie mam z tym problemu. Koledzy przestrzegali, że może być ostro. Wiem też, że trawa nie zawsze będzie idealnie skoszona, albo zamiast szatni przyjdzie nam się przebrać w barakach. Nie spinam się, jestem na to przygotowany. Mogę i na piachu grać. Cieszy mnie to, że na nasze mecze przyjdzie sporo kibiców, powstaje trybuna na dwa tysiące osób. Wiem, że będziemy wygrywać i mam z tego frajdę – zaznaczył.

Sławomir Peszko jak zwykle z wielkim dystansem do siebie zdradził, że została już przyjęta nazwa na wspólne wyjścia zespołu.

Jest parapetówka, wkupne czy pępkowe. My mamy „peszkowe”.

Źródło: https://sportowefakty.wp.pl/

Fot. https://www.facebook.com/kswieczysta/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowszewpisy

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.