Puchar Polski w Niższych Ligach – przyjemność z gry czy przykry obowiązek?

Jak to jest z tym Pucharem Polski rozgrywanym na lokalnym szczeblu? Od lat słyszymy podzielone głosy na temat Pucharu Tysiąca Drużyn. Dla jednych to zło konieczne, inni natomiast uważają PP za szansę zaistnienia w rywalizacji z profesjonalnymi piłkarzami.

Dlaczego zainteresował mnie ten temat? Otóż w ostatnim czasie zaczęły napływać wiadomości z różnych zakątków piłkarskiej Polski o walkowerach w pierwszej rundzie Pucharu i to nawet obustronnych, o całkowitym odpuszczaniu rywalizacji, a wręcz o poleceniach wydawanych z „gabinetów” A czy B-klasowych prezesów: Dziś macie przegrać.

Również na Twitterze wywiązała się ciekawa dyskusja wśród działaczy, dziennikarzy i pasjonatów zajmujących się Niższymi Ligami. Idąc tym tropem postanowiłem „zasięgnąć języka” i zadałem pytanie umieszczone w tytule publikacji kilkunastu osobom z tzw. środowiska. Poniżej prezentuję efekt moich rozmów.

Puchar Polski w Niższych Ligach – przyjemność z gry czy przykry obowiązek?

Mateusz Połuszańczyk, redaktor portalu Meczyki.pl: Moim zdaniem rozgrywanie meczów np. okręgowego Pucharu Polski w niższych ligach wcale nie musi być złym pomysłem, ale pod pewnymi warunkami. Po pierwsze: o ile drużyny potraktują te spotkania bardziej jako przetarcie przed następnym sezonem, o tyle można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że to słuszna inicjatywa. Bo jeżeli mowa o poważnej piłce, czy grze o większą stawkę, to kluby z niższych lig już w maju zostały pokrzywdzone przez związkowców. Po drugie: słuchamy tego, co mówi minister zdrowia, Łukasz Szumowski, po czym dochodzimy do wniosku, że skoro „jesienią szykuje się następna fala zachorowań i ponownie wejdą w życie obostrzenia” (choć jakoś wierzyć mi się nie chce), to zapewne futbol również ulegnie zawieszeniu, więc warto miło spędzić czas na rekreacyjnym kopaniu, przy okazji zgarniając do gabloty trofeum. Po trzecie, ostatnie: uwzględniamy rozgrywki Pucharu Polski jako rekompensatę dla piłkarzy, kibiców, działaczy w strukturach klubów z niższych lig. Takie swoiste odmrożenie na mniejszej piłkarskiej scenie, która jednak cierpi mocniej, niż organizacje ekstraklasowe. Reasumując: ten system to przykry obowiązek przyjemności z gry.

Bartosz Ksepka, redaktor naczelny portalu podlaskapilka.pl: Myślę, że to realia weryfikują, jak kluby podchodzą do gry w regionalnym pucharze. Dla zespołów z niższych lig, B klasy, A klasy, czy nawet okręgówki, gra w pucharze, w którym – powiedzmy szczerze – są, prędzej czy później, skazane na odpadnięcie, to często przykry obowiązek. Mecze w środku tygodnia zawsze są problemem dla większości klubów. Z kolei dla klubów z 4. ligi czy 3. ligi te rozgrywki są szansą na rozegranie jedynego meczu w karierze tych zawodników np. zespołem z 1. ligi. I tak jak taki mecze jest świętem dla zwycięzcy regionalnego pucharu, tak samo świętem, choć oczywiście mniej znaczącym, dla klubów z B klasy i A klasy, byłyby pucharowe mecze z trzecioligowcem czy czwartoligowcem. Dlatego podoba mi się pomysł, który pojawił się ostatnio w naszej lokalnej piłce, żeby już w pierwszej rundzie, no, może drugiej, losować, razem z naprawdę amatorskimi klubami, drużyny z 3. i 4. ligi. Zwiększyłoby to atrakcyność rozgrywek, zmobilizowało tych „mniejszych”. Być może wtedy mecz pucharowy nie byłby wyłącznie przykrym obowiązkiem. Wówczas geograficzny dobór zespołów, który jest stosowany przez Podlaski ZPN, mógłby pozostać. Co do naszego podlaskiego związku, to zrobił on już jeden ważny krok w celu uatrakcyjnienia regionalnego pucharu – ubiegłoroczny finał rozegrano na Stadionie Miejskim w Białymstoku. Mam nadzieję, że uda się to kontynuować i związek podejmie kolejne działania, żeby puchar był jeszcze ciekawszy.

Stanisław Gajlewicz, prezes RKS Okęcie Warszawa: Do rozgrywek Pucharu Polski podchodzimy na luzie. Dla nas to przyjemność z grania i możliwość przetestowania ustawień zespołu. To trochę gra o pietruszkę.

Jarosław Kaniewski, futbolowy pasjonat: Rozgrywki Puchar Polski z roku na rok tracą na prestiżu i coraz mniej klubów amatorskich bierze w nich udział. Dla wielu z nich Puchar jest przykrym obowiązkiem. Drużyny przede wszystkim koncertują się na rozgrywkach ligowych. Z powodu wąskiej kadry oraz dodatkowych meczy w środku tygodnia kluby nie mogą pozwolić sobie na rywalizację na dodatkowym froncie. Ważnym aspektem są również dodatkowe koszty związane z opłatami sędziowskimi oraz dojazdami. Do wzrostu prestiżu i liczniejszego udziału w rozgrywkach Pucharu Polski miały przyczynić się nagrody pieniężne dla finalisty i zwycięzcy wojewódzkich rozgrywek. Jednak nie do końca rozwiązanie to zdało egzamin. Kluby grające w niższych ligach zdają sobie sprawę, że dotarcie do finału Wojewódzkiego Pucharu Polski będzie dla nich zadaniem niezwykle trudnym do zrealizowania. Mierzą więc siły na zamiary i odpuszczają w początkowej fazie. Warto pomyśleć o rozwiązaniu nagradzającym w pewien sposób wszystkich uczestników. Na pewno takim krokiem byłoby zwolnienie klubów z opłat sędziowskich. Uczestnikom Pucharu Polski musi się to po prostu opłacać.

Michał Mączka „Futboholik”: Moja odpowiedź nie może być jednoznaczna i też może odnosić się tylko do Dolnego Śląska. Dla jednych jak mówisz przykry obowiązek, dla innych zabawa i możliwość wypróbowania zawodników. Jestem przede wszystkim za tym, by pucharowi już na szczeblu wojewódzkim nadać wyższą rangę, a jest nim możliwość… gry na szczeblu centralnym. Wtedy zespoły otrzymają naturalną motywację. Tu moja propozycja: Podstawowym tematem jest możliwość szansy jakie otrzymują kluby amatorskie. AMATORSKIE! Jeden taki mecz dla ekipy na poziomie B klasy z np Górnikiem Zabrze zapiąłby im lekko pół budżetu na cały rok, piłkarzom dał bezcenne przeżycie i doświadczenie a rywalom… No jasne. Trening strzelecki.

Przecież i tak przed sezonem wiele klubów gra z niżej notowanymi rywalami rozbijając ich po 10:0. Czy ta pierwsza runda nie byłaby wręcz tym samym, tyle, że z korzyścią dla obu drużyn? Spełnieniem marzeń amatorów? Utargiem życia prezesów? Przetarciem treningowym i taktycznym najlepszych? Piłka amatorska dostaje po ryju. To widać. Klubów coraz mniej, młodzież rusza w inne tematy. Możliwość powalczenia co rok o mecz z Legią czy Śląskiem dałaby wszystkim dodatkowego kopa. Chcesz mi powiedzieć, że dziś mają takie opcję? Naprawdę klub z klasy B ma szansę powalczyć z III ligowcem o te prawdziwe rundy pucharu? Bez jaj. A oto mój pomysł na PP.

Punktem wyjścia jest oczywiście 34, a nie 37 kolejek. Zyskujemy 3 kolejki. I liga startuje tydzień wcześniej na jesień i wiosnę. Ligi podzieliłem na 3 klucze, niczym geograficzne. 1 gr. Ekstraklasa-1 Liga, 2 gr. II Liga – III Liga – IV Liga, 3 gr. Okręgówka – A – B – C klasa. – Kwalifikuje się 34 drużyny z gr. 1, 16 zespołów z gr. 2 (gramy bez klucza geo). i 16 zespołów z gr. 3, które grają ze sobą wojewódzkie kwalifikacje z finałem. Nie ma w nich rozstawień. Łącznie 68 drużyn. By rywalizacja miała ręce i nogi (64 zespoły) pierwszą barażową rundę muszą rozegrać ze sobą 4 losowe zespoły z grupy 3 (tydzień przed pierwszą rundą PP). Zostaje nam 64 drużyny. Na tym etapie mamy 32 rozstawione zespoły – klasyfikacja ESA i 1L z poprzedniego sezonu. 2 ostatnie w 1L są w plecy. Pierwszą rundę rozgrywamy w terminie dzisiejszej pierwszej kolejki Ekstraklasy, tak by na każdy stadion mogła przyjść maksymalna ilość widzów. Jest to oczywiście weekend.Mecz bez rewanżu. Gramy na boisku słabszego rywala. Zostaje 32 drużyny. Gramy systemem bez rozstawień i każdy może zagrać z każdym. By maksymalizować frekwencję i zyski gramy te kolejkę oczywiście również w weekend. Liga startuje po pierwszych dwóch rundach PP. Zostaje 16 klubów czyli 8 par. Po raz kolejny gramy w weekend – wykorzystując 3 wolny weekend po odejściu od 37 kolejek ESA. Zostają 4 pary, w ćwierćfinale zainteresowanie jest już na tyle duże, że możemy grać nawet w środę. Kluby z niskich lig i tak zbudują potężną jak na swoje warunki frekwencję, kluby z oświetleniem mogą grać o 21. Za każdym razem jeden mecz.

Norbert Bandurski, dziennikarz Przeglądu Sportowego i Onetu: Dla klubów z lig okręgowych lub A klasy (tych, które obligatoryjnie są zgłaszane do Pucharu Polski) mecze pucharowe często są niestety przykrym obowiązkiem na co składa się kilka czynników. Po pierwsze – bardzo mała szansa na zaistnienie w rozgrywkach i dotarcie do szczebla centralnego, w którym rywalizacja ze znanym klubem byłaby dla takiej ekipy prawdziwym wydarzeniem. Przykładowo klub z warszawskiej B klasy, aby mieć szansę zmierzyć się z mistrzem Polski musi przebrnąć aż 12 rund. Po drodze pojawiają się już zespoły z IV i III lig, niekiedy rezerwy mocniejszych ekip, więc szansa na taki sukces jest niemal zerowa. Sito jest zbyt gęste, by amatorzy wierzyli w szansę rywalizacji z najlepszymi. Skrócenie drogi do szczebla centralnego podniosłoby prestiż regionalnych rozgrywek. Z całym szacunkiem, ale dla przykładowej Korony Jadów rywalizacja ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki nie jest niczym szczególnym, o co warto się bić do upadłego. Drugim powodem, dla którego regionalny PP nie cieszy się wielkim uznaniem, są terminy. O ile w wakacje jest jeszcze w miarę znośnie, bo można grać dość późno, o tyle jesienią, żeby zebrać skład w środę na godzinę 16:00, trzeba prosić zawodników, by wzięli dzień wolnego w pracy lub wcześniej „zerwali się” z uczelni. Może rozwiązaniem byłoby rozgrywanie jesiennych i wiosennych rund w weekendy? Obecnie dla amatorskich klubów regionalny Puchar Polski jest więc nieco ważniejszym sparingiem i okazją do sprawdzenia rezerwowych. Dlatego też byłem świadkiem, gdy trener zrugał zawodnika agresywnie atakującego rywala słowami: „Ej, uspokój się, przecież nie przyjechaliśmy tutaj wygrać”. Jak można byłoby podnieść prestiż rozgrywek? Jest kilka metod, być może któraś byłaby skuteczna – rozgrywanie meczów w weekendy, ukrócenie drogi do gry z najlepszymi czy dofinansowanie organizacji meczów regionalnego PP oraz podróży na nie.

Ernest Kasia, prezes KS Wiązownica: Jeśli chodzi o nasz klub to zawsze gramy z przyjemności i podchodzimy do pucharu poważnie z chęcią wygrania.

Piotr Broszkiewicz, pasjonat futbolu, mocno obecny na TT: Przy wyborze opcji, wziąłem pod uwagę kilka aspektów, a mianowicie: behawioralny, finansowy oraz organizacyjny. Pierwszy z wymienionych „przeważył”. Tak, jak wspomniałem na początku, nie mamy związku z profesjonalizmem, który wiąże się z tym, że piłkarze oraz przedstawiciele sztabów szkoleniowych na niższych szczeblach rozgrywek muszą łączyć swoją pasję, czyli futbol, z działalnością zawodową, dającą bezpieczeństwo finansowe. Ich występy na boisku tyczą się działań „pro bono”. Każde spotkanie umożliwia tym piłkarzom oderwać się od „szarej rzeczywistości” i spełniać w jakimś odcinku marzenia o pozostaniu zawodowym playerem. Każdego z tych graczy łączy więź, polegająca na wzajemnej współpracy na placu gry. Sport jest „składową” wielu właściwości, do których między innymi należą szacunek do innych czy walka do końca. Spotkanie w Pucharze Polski umożliwia weryfikację swoich umiejętności piłkarskich oraz pracy na treningach, który jest przeprowadzany w wolnym czasie. Jest to także kapitalna sposobność na wyeksponowanie marki. W ostatnich latach, mogliśmy zobaczyć kilka sensacji, w których kluby Ekstraklasy żegnały się z rozgrywkami w potyczce z niżej ulokowaną drużyną, np. z III Ligi. Kibice zorientowani w polskich realiach pamiętają przepiękny rajd Błękitnych Stargard Szczecińskim. którzy otarli się o finał Pucharu Polski 2014/15. Warto pamiętać również o kibicach, dla których wizyta utytułowanego klubu na ich boisku, jest prawdziwym świętem. Czas na przedstawienie dwóch pozostałych aspektów. Należy pamiętać, że każdy wyjazd wiąże się z obciążeniem finansowym oraz logistycznym. Zwłaszcza w przypadku drużyn, których sytuacja materialna jest „niepewna”, delegacja w innym mieście jest problematyczna. Kłopoty pojawiają się także w kontekście organizacyjnym, ponieważ terminy niektórych spotkań „kolidują” z codzienną pracą piłkarzy. Szczególnie trudno to pogodzić z zawodami, które mają ogromny wpływ na bezpieczeństwo i zdrowie obywateli, np. lekarz pogotowia czy strażak. Wybór gry na boisku zamiast pełnienia obowiązków w zawodzie może przynieść negatywne opinie u przełożonych. Aczkolwiek, przy szczęśliwym zbiegu okoliczności można te wszystkie powyżej wspomniane przesłanki „przeskoczyć”. Wymieniona kwestia nie jest prosta do szybkiego rozstrzygnięcia, ponieważ tak jak wspomniałem piłka na poziomie amatorskim rządzi się zupełnie innymi regułami od tej piłki na poziomie centralnym, gdzie najczęściej piłkarze utrzymują się z gry na murawie.

Tomasz Kawa, LKS Niedźwiedź (opinia prywatna): Mnie osobiście zawsze cieszył Puchar Polski, niestety w niemal każdej drużynie, w której grałem podchodzono do tych rozgrywek z dużym dystansem… Jedynie w Tuchovii Tuchów jakieś 18 lat temu, kiedy jeszcze grałem w juniorach, drużyna seniorów doszła do finału małopolskiego PP i zmierzyła się tam z rezerwami Wisły Kraków. Było to wtedy ogromne wydarzenie w malutkim Tuchowie. Puchar Polski dla większości drużyn to niestety problem natury finansowej, z uwagi na to, że trzeba między innymi opłacić sędziów. Jestem pewien, że gdyby związki okręgowe zniosły opłaty za sędziów to byłby to pierwszy krok ku lepszym czasom dla tych rozgrywek.

Łukasz Pachelski, szkoleniowiec City Wilanów: Puchar Polski to według mnie ciekawa inicjatywa. Nawet dla drużyn z niższych lig, w szczególności tych, które czują, że mają szansę dojść do jakiegoś wysokiego szczebla i powalczyć z drużynami z wyższych lig. Myślę, że to naprawdę fajna przygoda i doświadczenie, które gdzieś tam w głębi mimo wszystko rozpala pewne emocje, więc sami zawodnicy są również bardzo chętni, aby wziąć udział w tym wydarzeniu. My akurat niestety w tym roku zrezygnowaliśmy z uczestnictwa w Pucharze Polski, ale wynika to głównie z kwestii organizacyjnych, bo dla nas tak naprawdę największym klubowym wyzwaniem są kwestie wynajęcia boiska, bo własnego nie posiadamy. Rozgrywki pucharowe rozgrywane są z reguły w środy, a właśnie w ten dzień większość warszawskich boisk jest już dawno wynajęta na treningi przez różne drużyny. Nagle przychodzi PP i okazuje się, że robi się problem, bo każdy chce wynająć boisko w środę, a są duże braki z boiskami w Warszawie. Dlatego wyjątkowo w tym roku postanowiliśmy odpuścić występ w Pucharze Polski, aby w pełni skupić się na przygotowaniu do ligi i debiutanckiego sezonu w A-klasie.

Piotr Chodkiewicz, social media Naprzodu Świbie: Puchar Polski to niewątpliwa przyjemność z gry. Pierwszą rundę, która przypada z reguły na początek sierpnia, traktujemy zawsze jako element przygotowania do nowego sezonu. Jeżeli uda się awansować do II rundy, wówczas mamy możliwość zmierzenia się z wyżej notowanymi rywalami, którzy niekoniecznie chcieliby grać z nami mecz towarzyski. Wiele drużyn narzeka na to, że mecze są w środku tygodnia, ale w tym samym czasie odbywają się również treningi. Problem może pojawić się przy awansach do kolejnych rund, kiedy ma się wąską kadrę.

Daniel Gandera, szkoleniowiec Victorii Świebodzice: Uważam, że w niższych klasach rozgrywkowych każdy mecz pucharowy powinien cieszyć, a nie być obowiązkiem. Jest to zarówno szansa, aby sprawdzić zawodników, którzy nie są pierwszym wyborem w lidze jak i możliwość grania z zespołami z niższych czy wyższych lig. Osobiście jestem zwolennikiem Pucharu Polski.

Paweł Bochniak, Strzelec Chroberz: Szczebel, na którym wystepujemy nie obliguje nas do obowiązkowego udziału w okręgowym Pucharze Polski. Niemniej jednak próbowalismy w nim wystepować, ale odpuściliśmy sobie z prostego powodu. Przeciwnicy udzial traktowali bardzo luźno i dochodzilo często do sytuacji, że przygotowywaliśmy się na mecz pucharowy, a na kilka godzin przed dowiadywaliśmy się, że drużyna przeciwna nie przyjedzie, bo się wycofała. Dlatego uznaliśmy, że udział w tych rozgrywkach nie ma sensu i lepiej w to miejsce umowić sobie mecz sparingowy z konkretną drużyną.Trzymamy się tego od 2-3 lat i nic nie zapowiada, że zmienimy swoje podejście.

Robert Monarcho, Orlęta Czyżew: Na Podlasiu nie mamy problemów z rywalizacją w PP. Zgłosiło się wiele nowych inicjatyw piłkarskich, że wspomnę Biel Sonarol Jeziorko, który jako niezrzeszony przeszedł trzy rundy. Jeśli chodzi o moją opinię to jestem za zgłaszaniem wszystkich zespołów, gdyż jest to szansa dla młodzieży, aby ją sprawdzić i dać pograć „ławce”. PP to także możliwość sprawdzenia się z drużynami, z którymi na co dzień nie gramy.

Jakub Reil, szkoleniowiec LZS Starowice: Nie wiem jak w innych podokręgach, ale u nas nie ma obowiązku startu w PP. Ale startują wszyscy, bo nasz związek bardzo się przyłożył do organizacji pucharu. Jeżeli chodzi o mnie. jest to zawsze możliwość zgarnięcia trofeum. Mój zespół zawsze podchodzi do meczów pucharowych w pełni zaangażowany.

Artur Mazur, wiceprezes Czarnych Jaworze: Ciekawe pytanie, na które ciężko jednoznacznie odpowiedzieć. Dla zespołów z wyższych lig, które grają o coś, to dodatkowy mecz, który wytrąca z rytmu treningowego. Patrząc z kolei na drużyny z klas A, B, C jest to szansa na rozegranie dodatkowego sparingu z zespołami z wyższych lig, które niekoniecznie chciałaby rozegrać spotkanie towarzyskie z takim rywalem. Jeśli chodzi o nasz zespół, bardzo poważnie podchodzimy do rozgrywek pucharowych. Chcielibyśmy awansowac jak najwyżej, obyśmy się tylko nie wywrócili na pierwszej przeszkodzie.

Wojciech Mroziński, dziennikarz Kościańskiej Telewizji KLIN-TV: Okręgowy Puchar Polski dla zespołów z 3 czy 4 ligi to na pewno jednak przykry obowiązek. Trzeba pojechać w środku tygodnia do drużyny z niższej ligi, na boisko o gorszym standardzie niż na tym, na którym gra się na co dzień. Natomiast dla zespołów z A czy B-klasy taki pojedynek to piłkarskie święto. Przyjeżdża rywal z wyższej półki, czasami nawet z zawodnikami, którzy maja za sobą występy w jeszcze wyższych ligach. Zawodnicy się mobilizują, chcą dobrze wypaść na tle wyżej notowanego przeciwnika. Takie mecze w tych mniejszych ośrodkach przyciągają dużą rzeszę kibiców. Dla klubu z B-klasy przyjazd drużyny czwartoligowej, to prawie to samo co przyjazd zespołu z ekstraklasy do czwartoligowca. W Wielkopolsce rozgrywki zreformowano. Rozgrywki odbywają się w dwóch etapach. W etapie strefowym (strefy: leszczyńska, kaliska, konińska, pilska i poznańska) biorą udział drużyna od 5 ligi w dół. Finały rozgrywane są w Święto Niepodległości 11 listopada. Zwycięzcy awansują do etapu wojewódzkiego w którym do gry włączają się trzecio- i czwartoligowcy.

Piotr Grzegrzółka, Wisła Dziecinów: My w tym roku zrezygnowaliśmy z udziału w Pucharze Polski ze względu na dużą liczbę spotkań do rozegrania w lidze okręgowej. Dla drużyn posiadających szerokie kadry jest to na pewno dobra możliwość dodatkowego grania w meczu o stawkę. Dla innych, niestety przykry obowiązek, który w mazowieckim związku został zniesiony.

Łukasz Krawczyk, Heiro Rzeszów: Dla nas przyjemność z gry jest w każdym meczu. W B klasie puchar nie jest obowiązkowy i myślę, że takie rozwiązanie na tym szczeblu jest najlepsze. Ewentualnie można pomyśleć nad sytuacją w A klasie, pozostałe drużyny z wyższych lig, powinny oczywiście grać.

Patryk Baczewski, prezes GKS Jedność Gozdowo: Przyjemność, zwłaszcza w ligach, gdzie jest mało drużyn. Zawsze to fajnie zagrać mecz o coś z drużyną z wyższej ligi. Moim zdaniem fajna sprawa.

Paweł Szelest, LZS Krężnica Jara: W naszym okręgu kluby A i B klasy biorą udział w PP zupełnie dobrowolnie. Dlatego z punktu widzenia takich drużyn z pewnością nie jest to przykry obowiązek. Czy przyjemność? Myślę, że dla tych, które startują to tak, bo w przeciwnym razie by się nie zgłaszały. Warto jednak zauważyć, że większość zespołów w najniższych klasach w PP nie startuje. Z tego wniosek, że nie uważają one tych rozgrywek za dość atrakcyjne. Nasz klub już od kilkunastu lat nie bierze udziału w PP, więc można uznać, że jest on dla nas obojętny. Czy coś może uatrakcyjnić PP? Myślę, że problemem są terminy meczów. Pierwsze rundy grane są w wakacje, gdzie zawodnicy są w różny sposób zajęci. Z kolei przy rundach granych w środy wielu piłkarzy wypada przez pracę lub naukę. Może rozwiązaniem byłoby przeniesienie większej liczby rund na wiosnę, gdzie warunki pozwalają organizować mecze o godzinie 18, a nie 15 – 16.

Dariusz Wolny, szkoleniowiec Górnika Piaski Czeladź: Puchar Polski nigdy nie jest przykrym obowiązkiem. Mecz w pucharze jest przyjemnym, pożytecznym sprawdzianem i cennym doświadczeniem, ale pod warunkiem, że ma się szeroką kadrę. Generalnie skupiamy się na najbliższych meczach ligowych.

*******

Zdania podzielone, kilka ciekawych pomysłów. Mam nadzieję, że wielu z Was po zapoznaniu się z publikacją będzie miało szerszy obraz postrzegania rozgrywek o Puchar Polski przez szeroko rozumiane środowisko lokalnej piłki nożnej.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Najnowszewpisy

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.