Sporty zespołowe - zobacz na Ceneo/

Jak to jest z tym sędziowaniem w Niższych Ligach? Głos futbolowego środowiska

Sędziowanie w Niższych Ligach. Temat – rzeka. Tylko podczas rundy jesiennej sezonu 2020/2021 słyszeliśmy o wielu kontrowersjach, wręcz o skandalach podczas meczów od 4 ligi w dół, w które „zamieszani” byli arbitrzy. Postanowiłem porozmawiać z osobami działającymi w klubach z niższych klas rozgrywkowych o poziomie sędziowania. O zdanie zapytałem również dziennikarzy zajmujących się piłką nożną.

Podczas rundy jesiennej praktycznie co drugi dzień otrzymywałem wiadomości z wielu klubów o „sędziowskich przekrętach”. Narzekanie na brak kompetencji, oskarżenia o stronniczość i sprzyjanie rywalom itp. Poziom kwalifikacji arbitrów działacze, trenerzy czy zawodnicy oceniali często jako „mniej niż zero”.

Postanowiłem więc zagłębić się w temat i zadać proste pytanie: jak to właściwie jest z tym sędziowaniem w Niższych Ligach? O wypowiedź poprosiłem około 80 osób, w szczególności tych, którzy tak często krytykowali pracę arbitrów. Liczyłem na ciekawe materiały i merytoryczne odpowiedzi. Cóż… Jak się okazało „odwaga” z rozmów prywatnych, okazała się odważnikiem, gdy przyszło do publicznej wypowiedzi. Ogromna większość pytanych odpowiedziała w stylu: „Na ten temat się nie wypowiem„. Lub: „My z sędziami mamy fantastyczne relacje”. A nie dalej jak dwa tygodnie wcześniej te same osoby krzyczały w telefon: Ten skurwiel nas skręcił.

Część pytanych owszem, udzieliła wypowiedzi, ale pod warunkiem zachowania anonimowości. W początkowym zamyśle, chciałem opublikować zdanie tych osób, ale tego nie zrobię. Anonimowo to można złożyć donos do wiadomej instytucji.

Niestety, jak się okazuje, nasze dwie cechy narodowe, królują również w części środowiska niższych lig piłkarskich. Mówię o hipokryzji i dwulicowości. To tyle tytułem przydługiego wstępu.

******

Umiejętności indywidualne arbitrów, jak i ogólny poziom sędziowania w rozgrywkach Niższych Lig są oceniane bardzo krytycznie. Spotkać się można z opiniami, że wyniki wielu spotkań są wypaczane przez niekomptenecję „sprawiedliwych.” Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Czy masz pomysł na podniesienie poziomu sędziowania w Niższych Ligach?

Mateusz Połuszańczyk, dziennikarz portalu Meczyki.pl: Powiedzmy sobie uczciwie, że obecnie poziom sędziowania w niższych ligach jest jeszcze niższy niż te ligi, które – ze względu na sentyment i romantyzm futbolu – doceniam. Przy wielu klubach z tzw. „podrzędnych” klas rozgrywkowych znajduję więcej klasy, aniżeli wśród sędziów sprawiających wrażenie, że przyszli wydawać werdykty podczas meczów faktycznie klasy, ale rozrywkowej. Na zasadzie: „Dzisiaj To Tamto gra z Siamtym Owamtym. Trzeba sprawdzić, czy gwizdek synka – co go dostał osiem lat temu na pierwszą komunię świętą – jeszcze działa”. Taki stan rzeczy nie jest wynikiem umiejętności indywidualnych arbitrów albo braku ich kompetencji. Sędziują, więc jakiekolwiek licencje, świstki, czy papiery posiadać muszą (oby nie żółte). Natomiast badania okulistyczne są coraz częściej jak najbardziej wskazane, ponieważ rzeczywiście dochodzi do wypaczeń rezultatów poszczególnych spotkań. I gdyby to wydarzyło się od wielkiego dzwonu, to można machnąć ręką, ale kiedy ten sam skład jurorów piłkarskich urządza sobie futbolowe „Mam Talent” w trzech potyczkach z rzędu, proszę mi wybaczyć – jestem na NIE. Frustracja kibiców rośnie i zasadzają się po meczach nieopodal szatni na tego rodzaju przekręcające wyniki gremia sędziowskie. Jak można dźwignąć ciężar gatunkowy sędziowania? Klucz stanowi komunikacja pomiędzy arbitrami, ale również relacje na linii sędzia-zawodnik. Jasne, że człowiek z gwizdkiem prowadzący zawody nie może być pobłażliwy. Oczywiste też, że nie przybywa do danej miejscowości, żeby przez dziewięćdziesiąt minut wcielać się w rolę milusiej, boiskowej przytulanki. Na litość boską, niech tylko wydaje sprawiedliwe oceny w konkretnych sytuacjach. Jeżeli nie potrafi i będzie się wyłącznie wykłócał, że jego racja jest „najmojsza”, to na świecie istnieje mnóstwo innych wspaniałych miejsc zatrudnienia. Jeśli uderzy się w pierś i przyzna się do błędu, to przecież szkoleń, kursów oraz seminariów z zakresu sędziowania mamy w Polsce naprawdę multum. Wystarczy zapytać odpowiednich osób. Podnoszenie kwalifikacji z wiedzy teoretycznej, nawet w gronie doświadczonych arbitrów, to normalka. Nie ma się czego wstydzić. Dodatkowe zajęcia praktyczne również nie zaszkodzą.

Norbert Bandurski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego” i 'Onet.pl”: Czy wyniki w niższych ligach bywają wypaczane przez sędziów? Oczywiście, że tak, nie można mieć wątpliwości. Czy są najgorszymi uczestnikami meczu – rzadko kiedy, choć zdarza się i to. Problem sędziów polega jednak na tym, że nie mogą naprawić swojego błędu. Jeśli piłkarz kuriozalną interwencja strzeli gola samobójczego, później ma szansę zdobyć bramkę dla swojego zespołu, obronić rzut karny, zaliczyć piękną asystę. Sędzia nic nie może już zrobić. Między innymi dlatego ich pomyłki są bardziej kosztowne. Popatrzmy kto gra w B-klasie. Młodzi chłopcy wchodzący dopiero do sportu, doświadczeni zawodnicy mający najlepsze lata za sobą lub tacy, którym zabrakło chęci albo umiejętności, by grać wyżej. W każdym razie – nie są to zawodowcy. I bardzo dobrze, bo na tym polega piękno najniższych lig, ale przecież sędziowie są tacy, jak piłkarze. W B-klasie gwiżdżą najmłodsi lub tacy, którzy nie przebili się wyżej. Siłą rzeczy, albo brakuje im doświadczenia, albo umiejętności. Czy można ich za to winić? Absolutnie (chyba, że nie starają się podnosić zdolności, ale to inna kwestia). Czy ich potrzebujemy? Jeszcze jak! Sędziów jest bardzo mało. W Warszawie co roku na kursie sędziowskim pojawia się około 100 osób. Część z nich od początku nie planuje biegania z gwizdkiem, ale większość chciałaby tego. Ilu pozostaje przy sędziowaniu dłużej niż dwa-trzy sezony? Garstka, dlatego niemal wszystkie mecze B-klasy odbywają się bez arbitrów asystentów, a w rozgrywkach juniorskich spotkania prowadzi zwykle jeden z trenerów rywalizujących zespołów. Trafiłem kiedyś na mecz, w którym na linii biegała kompletnie nieprzygotowana do tego sędzia. Miała problem nawet z techniką trzymania chorągiewki. Po spotkaniu drugi z arbitrów wyjaśnił jednak, że w tym okręgu kurs sędziowski ukończyło w danym roku tylko 15 osób. Ustalanie obsady nie polega więc na wybieraniu najlepszych sędziów do najważniejszych meczów, tylko korzystanie z każdego dostępnego arbitra, bo lepszy jakikolwiek niż żaden. Jedynym wyjściem, żeby poprawić poziom sędziowania w niższych ligach, jest zwiększenie liczby arbitrów. Kariera Szymona Marciniaka czy malejące ceny kursów sędziowskich (w niektórych okręgach są nawet darmowe) oczywiście w tym pomagają, ale tylko na początku. Potem 16-letni sędzia jedzie na mecz, musi wysłuchiwać bluzgów z trybun, gróźb od piłkarzy i pilnować się, by w jednym kawałku wrócić do domu. Oczywiście, to skrajność, ale bardzo medialna, o tym się mówi. Jeżeli więc nawet taki sędzia nie zrezygnuje z pasji (bo na tym poziomie nie jest to przecież zawód), to dziesięciu kolejnych zastanowi się czy w ogóle warto ryzykować takie wydarzenia. I zamiast pójść na kurs sędziowski, włączy komputer albo otworzy książkę. Poziom sędziowania w B-klasie jest więc niski, bo poziom gry jest niski, a przede wszystkim – liga jest niska, właściwie najniższa. Wszystko więc do siebie pasuje. Jeżeli chcemy, by sędziowali nam lepsi, to referenci obsady muszą mieć z kogo wybierać. A żeby mieli z kogo wybierać, to sędziowanie nie może być sportem ekstremalnym.

Krzysztof Bigas, kierownik drużyny KS Gwoździany (A-klasa Lubliniec): Nasz trener powtarza, że z sędziami jest tak jak z piłkarzami. Jesteś lepszy to grasz czy sędziujesz wyżej. Ponadto narzekanie na sędziów wynika z nieznajomości przepisów przez zawodników, trenerów i inne osoby działające przy klubach oraz oczywiście kibiców. Ze znajomością przepisów u sędziów też nie zawsze bywa różowo, bo gdy przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu rozmawiałem z jednym o możliwości wznowienia gry z „piątki” do zawodnika będącego w polu karnym, sędzia raczej pierwszy raz o tym słyszał. Jak już wspominałem przepisy zmieniają się dość często i młodsi sędziowie łatwiej się do tych zmian przystosowują, a co z tym idzie dwa kolejne mecze mogą być prowadzone inaczej. Błędy arbitów zdarzają się nie tylko w niższych ligach, ale też w meczach, które śledzi cały świat. W takich spotkaniach pomyłki sędziowskie ma eliminować VAR, ale jak kiedyś powiedział mi jeden z sędziów, przepisy są właśnie pod VAR pisane i w niższych ligach może stanowić to problem.

Michał Tomasikiewicz, szkoleniowiec Portowca Gdańsk (A-klasa Gdańsk II):

W naszym województwie jest dużo kompetentnych sędziów, których znam i bardzo szanuję za podejście do meczu, profesjonalizm, a nawet za to, że potrafią się przyznać do błędu. Natomiast są sędziowie, z którymi nie da się porozmawiać, mają swoją dziwną wizję i gwiżdżą co chcą w danej sytuacji nie będąc konsekwentnym w swoich poczynaniach. Sędzia powinien być sprawiedliwy w obie strony. Ja, jako trener wymagam konsekwencji od sędziego, jeżeli na połowie gwiżdże faul to i przed 16 m czy w polu karnym powinien gwizdnąć taki sam faul dla jednej czy drugiej strony. Potrafię porozmawiać z sędziami i wysłuchać ich punktu widzenia, natomiast są sędziowie, którzy po meczu grożą ci żółtymi kartkami za to, że chcesz z nimi zwyczajnie porozmawiać… a tak przecież być nie powinno. Najśmieszniejsza sytuacja która się zdarzyła w minionej rundzie to gdy na jednym meczu mieliśmy rzut wolny i po gwizdku sędziego nasz zawodnik poprawił piłkę rękoma to sędzia odgwizdał rękę w drugą stronę, natomiast 3 kolejki później podobna sytuacja tylko, że drużyna przeciwna tak zrobiła i sędzia nic nie zrobił twierdząc, że tamten sędzia się pomylił. Taki mały absurd… Co można zrobić z naszej strony? Myśle, że najlepiej to jak na sędziach nie będziemy wywierali presji w każdej akcji. Sędzia jest też człowiekiem i ma prawo do błędu. A my powinnismy w jakiś sposób ich zrozumieć. Sam cały czas się uczę, bo wiem, że w trakcie meczu nadużywam zwracania uwagi sędziemu. Chciałbym aby sędziowie byli sprawiedliwi w obie strony i bardziej się szanowali. W naszym województwie Pomorski ZPN robił przed pandemią spotkania trenerów z sędziami. Myśle, że to dobry krok aby zrozumieć swoje spojrzenie na piłkę nożną. Dodam, że w żadnym meczu nie odniosłem wrażenia wypaczenia wyniku.

Wojciech Mroziński – Kościańska Telewizja KLIN: Poziom sędziowania w niższych ligach to temat złożony. Można na meczach spotkać naprawdę przyzwoicie sędziujących arbitrów ale są też beznadziejni. Poziom sędziowania zależy od umiejętności poszczególnych sędziów oraz indywidualnego zaangażowania. Niektórzy traktują to jak pasję, inni jako sposób na zdobycie kilkudziesięciu złotych diety. Takim arbitrom brakuje koncentracji i zimnej krwi a czasami nawet kondycji fizycznej. Sprawiają oni wrażenie jakby byli na boisku zagubieni. Podejmują mylne decyzje i krzywdzą drużyny. Niestety grupa tych słabych jest bardzo liczna. Podniesienie poziomu sędziowania jest trudne ze względu na braki kadrowe. Nie ma zbyt wielu chętnych żeby przyjść na kurs sędziowski. W niektórych związkach brakuje sędziów do obsady spotkań w niższych ligach. Mała konkurencja lub jej brak nie poprawi jakości sędziowania.

Kamil Makowski, prezes klubu Jedność Warszawa (B-klasa Warszawa III): Kwestia umiejętności sędziowskich w niższych klasach rozgrywkowych jest tematem rzeką. Niestety najczęściej ma to negatywny rozgłos w świecie piłkarskim. W mojej ocenie wynika to z braku zaangażowania arbitrów do pracy którą wykonują oraz deficyt chęci do doskonalenia swoich kwalifikacji. Oczywiście nikt nie jest nieomylny, nawet najlepszym sędziom przydarzają się wpadki, tzw. „gorszy dzień” w pracy może dać sobie znać przy podejmowaniu właściwych decyzji. Lecz jeżeli takie karygodne pomyłki zdarzają się nie kilkakrotnie, lecz kilkanaście razy w trakcie meczu to już naprawdę świadczy o braku profesjonalizmu. Często arbitrzy jeden błąd „naprawiają” kolejnym błędem z korzyścią dla drużyny która wcześniej ucierpiała w wyniku jego werdyktu. W ten sposób tworzy się tylko i wyłącznie nerwowa atmosfera na boisku. Inną rzeczą jest widoczny brak mobilizacji podczas wykonywania swoich obowiązków już w trakcie spotkania. Często można spotkać arbitrów, po których widać niezadowolenie z pełnionej funkcji, jakby byli za karę na tym boisku. Inni z kolei przechodzą koło meczu jakby chcieli wyłącznie „odbębnić” swoją robotę i wrócić do domu. Sędzia musi być aktywny i skoncentrowany podczas całego spotkania. Z pewnością wpływ na to może mieć stosunkowo niskie wynagrodzenie jakie sędziowie otrzymują na tym poziomie rozgrywkowym. Uważam, że warto byłoby podnieść stawkę wynagrodzenia z jednoczesnym wymogiem utrzymywania przyzwoitego poziomu sędziowania. I tu do działania powinni być aktywne okręgowe związki piłkarskie wraz z Kolegium Sędziów, aby zmotywować arbitrów do należytej pracy. Nie tylko poprzez podwyżki, ale także organizując regularne szkolenia czy też bacznie obserwować ich na meczach dając rzetelne oceny. Sądzę, że takie działania pomogłyby polepszyć poziom sędziowania nie tylko w niższych ligach.

Jakub Sztycharz, Tatyna Dylagówka (A-klasa Rzeszów II): W podokręgu rzeszowskim na meczach, w których uczestniczyłem poziom sędziowania jest całkiem ok, a niektórzy sędziowie naprawdę „dają z siebie wszystko”. Szczególnie jeden sędzia jest naprawdę profesjonalny pod każdym względem.

Paweł Kukuś, kierownik drużyny Galakticos Solna (klasa okręgowa Wrocław): Ogólnie rzecz biorąc poziom sędziowania we wrocławskiej klasie okręgowej stoi na przyzwoitym poziomie. Okręgówka to taki poziom, w którym sędziują arbitrzy albo ci doświadczeni, którzy w przeszłości sędziowali wyższe ligi albo ci młodzi, ambitni, którzy swojej przygody z gwizdkiem nie chcą kończyć na tym poziomie, tylko chcą sędziować wyżej. Widoczne jednak są braki w liczbie arbitrów. Niewiele osób garnie się do sędziowania. Ciekawą rzecz powiedział mi ostatnio jeden z lepszych i bardziej doświadczonych arbitrów z naszego okręgu: „Zapłaczecie jeszcze za starymi sędziami, jak zawiesimy gwizdek na kołku”. Wiadomo, każdemu zdarzają się błędy. Jednak jak to w każdym środowisku, zdarzają się też czarne owce. Wśród nich można zrobić podział na dwie kategorie. Sędziów stronniczych, czyli tych, którzy sytuacje boiskowe permanentnie interpretują tylko na korzyść jednej z drużyn. Przez taki rodzaj sędziowania na meczach pojawiają się niepotrzebne emocje i dochodzi do sytuacji konfliktowych. Drugi rodzaj to arbitrzy, którzy pomylili Polskę z Indiami i myślą, że skoro ktoś dał im gwizdek i kartki to są świętymi krowami, a tym samym uważają, że to oni są najważniejsi na boisku. Niestety, taki arbiter sędziował nam dwa ostatnie mecze w lidze.

Patryk Baczewski, prezes klubu GKS Jedność Gozdowo (B-klasa Płock): U nas poziom sędziowania jest mega zróżnicowany. Większość arbitrów znam jeszcze z boiska i bardzo ich cenię. Z nimi każdy sytuacja stykowa rozwiązywana jest w sposób bezkonfliktowy. Natomiast druga grupa to sędziowie, którym zdarzają się błędy jak każdemu, ale sędziowanie ich jest w miare normalne. Natomiast trzecia grupa to całkowita pomyłka. Na sam widok sędziów z tej grupy już wiem, że będzie źle. Rozmawialem dwa razy z osobą z okręgu odpowiedzialną za sędziów. Panowie z gwizdkiem należący do tej ostatniej grupy mają być odsuwani. Problemem w tym wszystkim jest też liczba dostępnych arbitrów. Stąd sytuacja wygląda następująco – wszyscy modlimy się o sędziów z pierwszej grupy.

Ireneusz Poloczek, zawodnik drużyny Orzeł Miedary (klasa okręgowa śląska I): Wchodząc na boisko sędziowie nie powinni patrzeć jakie nazwiska zawodników, którzy grają w danym klubie. Prawda jest taka, że przepisy są dla wszystkim równe, a jest tak, że gdy w danym klubie gra piłkarz z doświadczeniem w wyższych ligach to jest traktowany ulgowo. Tak samo można powiedzieć, że sędziowie podejmują stykowe sytuacje pod gospodarzy, a tak się zdarza bardzo często w niższych ligach. Jak to zmienić? Ciężkie pytanie, aczkokwiek sędzia nie powinien ulegać presji ludzi związanych z danym klubem. Moim zdaniem sędziowie zbyt szybko dostają angaż do pracy na wyższym pozomie rozgrywkowym. Mimo, że na to nie zasługują. Fakt, zdarzają się perełki tak jak wśród zawodników, które przewyższają poziom danej ligi. W mojej przygodzie z piłką spotkałem arbitra, który dziś sędziuje na boiskach ekstraklasy. Już w tamtym czasie było widać, że przewyższa pozostałych kolegów po fachu osobowością i profesjonalnym podejściem do zawodu. Jeżeli chodzi o podniesienie poziomu sędziowania w niższych ligach, to warto zwrócić uwagę na jakość i ilość, a przede wszystkim na obecność obserwatorów na meczach ligowych. Nie oszukujmy się, nie na każdym meczu są oni obecni i wtedy sędziowanie nie wygląda najlepiej.

Łukasz Krawczyk, Heiro Rzeszów (A-klasa Rzeszów I): Niestety brakuje sędziów, szczególnie w niższych ligach. Podniesienie poziomu wiąże się z zachęceniem większej ilości osób do sędziowania i zapewne podniesienia opłat sędziowskich. Czy kluby będą zainteresowane podniesieniem poziomu sedziowania, ale wyższym kosztami ? Myślę, że od tego powinniśmy zacząć. Błędy będą się zdarzać na każdym poziomie rozgrywkowym.

Kamil Jackiewicz, wiceprezes klubu LZS Krynki (podlaska klasa okręgowa): Prawdę mówiąc sędziowanie na niższym poziomie, jak i na samej górze jest pełne błędów i kuriozalnych decyzji. Z drugiej jednak strony podobnie mylą się piłkarze, więc poziom sędziowania podobny jest do poziomu gry. Wielokrotnie zwalamy winę na sędziów, sami marnując w danym spotkaniu okazje i popełniając błędy w obronie tracimy kuriozalne bramki. Limit szczęścia równa się zero, tak często mówimy. Utarło się, że kozłem ofiarnym jest sędzia, często słusznie, ale czasem bywa to bezpodstawne. Ja, prawdę mówiąc za te drobne pieniądze nie chciałbym otrzymywać tyle kurew i chujów pod swoim adresem, a czasem i ryzykować swoje zdrowie. Jeśli chodzi o podniesienie poziomu, to bardziej bym się martwił tym czy ktokolwiek będzie chciał za kilka lat jeździć po niższych ligach i sędziować. Ci którzy to robią są swego rodzaju fanatykami, bo jak wspomniałem, ja bym tego robić nie chciał. Błędy były, są i będą i to się nie zmieni. Od zawsze było ich wiele, ale nie były uwiecznione na nagraniach, podobnie jak piękne bramki czy fatalne kiksy i niech to będzie puenta.

***

Foto: Podkarpacka Piłka Nożna

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Jedna odpowiedź do “Jak to jest z tym sędziowaniem w Niższych Ligach? Głos futbolowego środowiska”

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Najnowszewpisy

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.