fbpx

Osobowości Niższych Lig. Dawid Wyremblewski: Futbol jest pasją, którą ja uważam za pewną formę miłości

Gościem kolejnego odcinka cyklu „Osobowości Niższych Lig” jest Dawid Wyremblewski, przedstawiciel zarządu GKS-u Jaraczewo ds. zespołu seniorów.

Dawid Wyremblewski opowiedział o swojej futbolowej pasji, jak również przybliżył klub GKS Jaraczewo, występujący w piątej grupie wielkopolskiej klasy okręgowej. Podsumowanie rundy jesiennej w wykonaniu drużyny z Jaraczewo zostanie opublikowane w oddzielnym materiale.

Dzień dobry. Na początek naszej rozmowy prosiłbym o przybliżenie swojej osoby czytelnikom GF.

Nazywam się Dawid Wyremblewski, mam 30 lat, zawodowo pracuje jako urzędnik w jaraczewskim urzędzie. Prywatnie jestem ojcem 2,5-letniej córeczki, a pasja to historia, no i przede wszystkim sport, na czele z piłką nożną. W drużynie seniorskiej GKS-u zajmuję się wieloma sprawami, od przygotowań umów dotacji, negocjacje z burmistrzem, sponsorami, dokumentacją WZPN, prowadzeniem profili FB i Instagram, po sprzątanie trybun, „spikerkę”, zawieszanie worków na śmieci czy malowanie linii przed meczami.

Kiedy zaczęła się u Pana futbolowa zajawka?

Od kiedy tylko pamiętam interesowałem się piłką nożną, przyglądałem się jak starsi koledzy z osiedla grali między blokami, oglądałem wszystkie możliwe mecze, wtedy w TVP tylko reprezentacja i magazyn GOL. Od momentu pójścia do szkoły zaczęła się piłka za blokiem z kumplami, szkolne turnieje, na które czekaliśmy jak na finał LM. Później grałem trochę w amatorskich turniejach czy ligach, ale nigdy się nie wyróżniałem. Jak przystało na Wielkopolanina wielką miłością od dziecka był, jest i zawsze będzie Lech Poznań, na którego praktycznie wszystkie mecze domowe po skończeniu 18 lat przez 6-7 lat z kolegami chodziliśmy. Przed pierwszym meczem na Bułgarskiej w 2002 r. z KSZO, na który wziął mnie starszy brat, nie spałem dwie noce. Później świętowanie mistrzostwa w 2010 r. Cudowne i bezcenne wspomnienia!  

Futbol to…

Pasja, którą ja uważam za pewną formę miłości! Bo kiedy jesteś kibicem, to zrobisz wszystko, żeby zdobyć pieniądze na bilet, weźmiesz urlop, albo pójdziesz na wagary. Więc to jak w związku, jeśli ci zależy, to zrobisz wszystko co możliwe, w tym przypadku dla ukochanej drużyny. Ale dla mnie to też wspaniałe wspomnienia, poznani ludzie, wspólne emocje.

Co urzeka Pana w szeroko pojętej atmosferze Niższych Lig?

Bez wątpienia poczucie, że uczestniczę w prawdziwie sportowym wydarzeniu. Najczęściej grający za darmo zawodnicy, rywalizujący dla swoich kibiców, swoich miasteczek czy wsi, to najwspanialsze w tym wszystkim. Po prostu atmosfera prawdziwej sportowej walki, nie o pieniądze, kontrakty czy umowy reklamowe.

Najbardziej humorystyczne zdarzenie podczas Pana futbolowej działalności.

Przychodzi mi do głowy kilka przejęzyczeń w roli spikera (śmiech). Niestety nikt nie chce podjąć się tej roli i na mnie spoczął obowiązek. Ale czego się nie robi dla GIEKSY.

Największy sukces jako działacza GKS-u Jaraczewo to… 

Widok kilkuset kibiców wspierających na dobre i złe naszych zawodników. Wszyscy stworzyliśmy pewną wspólnotę, która wspiera się wzajemnie i to jest coś czego nie da się kupić za żadne pieniądze.

Najbardziej bolesna porażka w tej roli to…

Nasze niedopatrzenie, spowodowane po części brakiem doświadczenia, w meczu półfinałowym PP, przez co po wspaniałym awansie do finału, musieliśmy pogodzić się z walkowerem i dyskwalifikacją.

Przejdźmy może teraz do spraw związanych z klubem, którego jest Pan, mówiąc w wielkim skrócie, działaczem . Podczas naszej pierwszej, krótkiej rozmowy bardzo mnie Pan zaciekawił Waszym pomysłem na futbol w Jaraczewie. Może kilka słów o historii GKS-u?

GKS Jaraczewo powstał w 2005 roku i w seniorskiej piłce istniał do 2012. Największym sukcesem był wówczas awans dla ligi okręgowej. Po wycofaniu się z rozgrywek nadal funkcjonowały drużyny młodzieżowe. W 2018 roku grupa chłopaków grających w przeszłości lub wtedy w okolicznych klubach, spotykając się wieczorami na Orliku wpadła na pomysł, że warto byłoby spróbować zagrać dla swojego Jaraczewa. Posady trenera podjął się jeden z inicjatorów pomysłu Kamil Stefaniak, wielki pasjonat piłki, z przeszłością nawet w młodzieżowej reprezentacji Polski. Udało się namówić grupę 25 chłopaków z których 23 to mieszkańcy naszej Gminy. Przygotowaliśmy pewien plan i przedstawiliśmy go Burmistrzowi Dariuszowi Strugale, który zadeklarował na wsparcie finansowe i infrastrukturalne. No i tak ruszyliśmy.

Pierwszy sezon to wygrana B-klasy i awans, drugi – wygrana A-klasy i kolejny przeskok na wyższy szczebel. Jednak w historii zapisały się rozgrywki Pucharu Polski. W 2018 roku jako B-klasowa drużyna, po pokonaniu kilku zespołów z okręgówki, odpadliśmy dopiero z KKS Kalisz, przegrywając 1:2. W 2019 roku natomiast, po wygranych z zespołami z okręgówki, czy V ligi doszliśmy do finału strefowego PP. Niestety przez błąd formalny w półfinale ( o którym wspominałem) uznano walkower na korzyść GKS Grębanin.

Jak wygląda struktura zarządzania klubem?

Nasz klub działa dość specyficznie, ponieważ w trakcie kadencji obecnego Zarządu powstała drużyna seniorów. Dlatego oddzielnie z drużynami młodzieżowymi występujemy o dotacje, czy na „swoją rękę” staramy się o sponsorów. Ale oczywiście cały czas współpracujemy i pomagamy sobie wzajemnie. Jako, że drużyna seniorów powstała oddolnie, nie mamy głównego sponsora, który zapewnia nam byt. Około połowy finansów stanowi dotacja Urzędu Miasta, a drugą część staramy się pozyskać od okolicznych firm. Dlatego niezwykle ważne jest dla nas docenienie i wyeksponowanie sponsorów. Od części otrzymujemy wsparcie finansowe, ale też kilka firm świadczy dla nas darmowe usługi, jak choćby: drukowanie banerów, obsługa fotograficzna meczów, czy pranie strojów. Każdy sponsor ma zapewniony: baner na stadionie, coroczne podziękowanie na stronie FB, wyczytanie podczas przerwy, logo na plakatach zapowiadających mecze na fanpage, czy tych rozwieszanych w sklepach i słupach ogłoszeniowych, logo na ściance gdzie udzielane są wywiady lub przedstawiamy nowych zawodników, no i wreszcie logo na kalendarzu, który kolportujemy pod koniec każdego roku.

Natomiast marketing klubowy opieramy głównie o funkcjonujące profile w portalach społecznościowych. Nie ma tygodnia, by nasi kibice nie otrzymali kilku informacji lub ciekawostek. Dbamy o to, żeby te informacje były przekazywane w sposób ciekawy i estetyczny. Ale mając na uwadze, że na nasze mecze przychodzą również osoby w starszym wieku, przed meczami domowymi rozwozimy duże plakaty do 11 punktów w gminie, zapraszając na mecze.

Infrastruktura – to bolączka wielu klubów z Niższych Lig. Jak pod tym względem prezentuje się GKS Jaraczewo?

Nasza infrastruktura jest dość imponująca jak na ligę okręgową. Posiadamy trybuny z krzesełkami na 800 miejsc. Zaplecze meczowe, to: pomieszczenie biurowe, magazyn sprzętowy, szatnie z prysznicami, pomieszczenie dla sędziów z prysznicami, oraz toalety udostępniane podczas meczu dla widowni. Na dniach zacznie się budowa parkingu 5 metrów od trybuny, a także drogi dojazdowej. Po pierwszej rundzie w B-klasie nasza gmina zainwestowała w system nawadniania murawy. Co warto podkreślić z całego obiektu, mediów my jak i drużyny młodzieżowe korzystamy darmowo. W trakcie przygotowań korzystamy również z sali gimnastycznej oraz orlika w Jaraczewie.

Kładziecie również duży nacisk na pracę z młodzieżą. Czy dużo dzieciaków garnie się w Jaraczewie do futbolu?

Drużyny młodzieżowe istnieją nieprzerwalnie od założenia klubu. Obecnie, dzięki wysiłkowi trenerów, ale również na pewno popularności drużyny seniorskiej, rośnie liczba dzieci i młodzieży trenujących w GKS. Około połowy obecnych seniorów zaczynało swoją przygodę z piłką w naszych drużynach juniorskich. Na dzisiaj trenuje około 90 dzieci, w 6 grupach. W obecnym sezonie trener Stefaniak dołączył do drużyny seniorów dwóch wyróżniających się zawodników z najstarszej grupy młodzieżowej, co mamy nadzieję będzie motywacją dla pozostałych. Uzyskaliśmy również brązową gwiazdkę Programu Certyfikacji Szkolenia PZPN. Organizowane są także wyjazdy w różne ciekawe miejsca dla naszych młodych piłkarzy.

Wasz klub jest znany z dużej frekwencji, jak na klasę rozgrywkową, w której występuje pierwszy zespół. Skąd się bierze ten fenomen? 

Na nasze mecze przychodzi w zależności od pogody od 300 do 500 osób. Na każdym spotkaniu wyjazdowym mamy wsparcie 30-40 kibiców, a zdarza się też i więcej. Od około 1,5 roku działa zorganizowana grupa kibicowska zajmująca się prowadzeniem dopingu przez cały mecz oraz oprawami. Ale kibice zawsze są gotowi do pomocy, kiedy np. trzeba wykonać pracę na obiekcie. Na początku twierdziliśmy, że fajnie jakby przyszło choćby 100 osób. W naszej ocenie powodów tego fenomenu jest kilka. Nasi zawodnicy w 90% to chłopacy z naszej gminy, więc chętnie przychodzi się obejrzeć brata, syna, kumpla, sąsiada. Zawodnicy nie otrzymują choćby najmniejszych pieniędzy za swoje poświęcenie, ponieważ grają z pasji. Staramy się też profesjonalnie podchodzić do organizacji meczów, prowadzenia kont na portalach społecznościowych. Niezwykłą satysfakcję daje nam widok przychodzących na mecze rodzin z małymi dziećmi, często w wózkach, licznej grupy kobiet, młodzieży, osób w średnim, starszym wieku, a nawet kilku bardzo sędziwych fanów. Traktujemy to jako najlepsze docenienie naszej pracy, pasji, zaangażowania. Wydaje się, że dla ludzi jesteśmy po prostu „jaraczewscy” i wiarygodni w tym co robimy. 

Jak klub jest postrzegany w Waszej miejscowości i regionie?

GKS budzi zainteresowanie ze względu przede wszystkim na liczbę, ale i jakość kibiców. Bardzo miło kiedy patrzy się na zawodników rywala oklaskujących po meczu naszych kibiców. Interesują się również media, jak choćby najbardziej znane czasopismo związane z tematyką kibicowską w Polsce. Dostajemy często pochwały za zaangażowanie w to co robimy, za traktowanie naszych sponsorów, czy innowacyjne działania w mediach społecznościowych, jak na klub tego poziomu rozgrywkowego. Ale doceniamy również słowa krytyki, bo jeszcze dużo pracy przed nami.

Jakie sportowe cele stawia zarząd klubu przed rundą wiosenną?

Ten sezon, to była dla nas wielka niewiadoma. Nie mieliśmy konkretnych celów, bo wiedzieliśmy, że jest spora różnica poziomu pomiędzy A-klasą a okręgówką. Po dość dobrym początku, choćby remis w meczu z hegemonem ligi Wartą Śrem, przyszedł też kryzys. Na pewno w kilku meczach zabrakło doświadczenia, cwaniactwa boiskowego, nie oszczędziły nas też kontuzje. Po rundzie jesiennej jesteśmy w środku tabeli, ale na pewno będziemy chcieli wspiąć się kilka miejsc wyżej. Choć to bardziej kwestia ambicji zawodników, trenera i chęć dania radości kibicom, niż stawiania jakichś oficjalnych celów.

Gdyby otrzymał Pan milion złotych i mógł je wydać tylko na swój klub to…

Na pewno mimo dobrej infrastruktury, byłoby można kilka rzeczy poprawić. Montaż oświetlenia murawy, odgrodzenie trybun od murawy. Bardzo dobre ubezpieczenie dla zawodników, czy wsparcie sprzętowe. Myślę, że do tego wymiana murawy na trawę z rolki i miliona nie ma.

W ostatnim czasie pytam o to wielu swoich rozmowców. Korzystając z okazji, chcę poznać Pana zdanie na temat rozporządzeń, które zakazują treningów amatorskim drużynom.

Z wielkim rozczarowaniem i poczuciem niesprawiedliwości przyjmujemy obecną sytuację. Mamy świadomość zagrożenia jakie niesie za sobą pandemia. Dlatego wiosną, kiedy zakazy dotyczyły całych konkretnych poziomów rozgrywkowych, przyjmowaliśmy je z pokorą. Obecnie podzielono kluby na lepsze i gorsze. A co najgorsze, podział nastąpił pod względem finansowych. I tak bogaci, którzy dobrze płacą swoim zawodnikom mogą trenować, natomiast pasjonaci jak my, mają siedzieć w domach. I o jakiej sprawiedliwej rywalizacji możemy mówić skoro w drugiej kolejce spotkamy się z Wartą Śrem, która ma prawo do trenowania? Oczywiście naturalne, że z tej możliwości korzystają. Cała wina leży po stronie władzy, która za pomocą klucza finansowego dokonała wyjątkowo haniebnego podziału klubów.

Czego życzyć Panu i GKS-owi Jaraczewo w 2021 roku?

Przede wszystkim zdrowia dla zawodników, trenerów, działaczy. Po drugie powrotu do normalności, co oznaczałoby powrót naszych kibiców na trybuny. Na pewno przyda się trochę więcej szczęścia niż w meczach jesiennych. A na koniec, co bardzo ważne w amatorskiej piłce, dużo wyrozumiałości naszych wspaniałych dziewczyn, narzeczonych i żon.

Dziekuję za rozmowę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Jedna odpowiedź do “Osobowości Niższych Lig. Dawid Wyremblewski: Futbol jest pasją, którą ja uważam za pewną formę miłości”

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Najnowszewpisy

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.