fbpx

Franciszek Smuda po podpisaniu kontraktu z Wieczystą Kraków: „Ze Sławkiem Peszką poukładamy sobie wszystko jak w pudełku” (WIDEO)

Franciszek Smuda udzielił „Gazecie Krakowskiej” pierwszego wywiadu po sensacyjnym powrocie na ławkę trenerską. Były selekcjoner reprezentacji Polski, od 1 lipca poprowadzi zespół Wieczystej Kraków.

Franciszek Smuda w rozmowie z dziennikarzami „GK” opowiedział o rozmowie z Wojciechem Kwietniem, właścicielem Wieczystej. Zdradził też jak długo zastanawiał się nad propozycją objęcia tego zespołu.

– Jeśli mam być szczery, to ja już byłem pogodzony z losem i z tym, że na trenerską ławkę nie wrócę. Nie liczyłem na to, że dostanę jakąś propozycję. Ale jak zadzwonił Wojtek Kwiecień, to zapaliłem się do tego pomysłu. Znamy się lata. Wiem, że to jest dobry człowiek. Jak mnie poprosił, żeby to wziąć, to nie mogłem odmówić, ale też przyznam, że nawet nie chciałem, bo jeszcze jest we mnie dużo wigoru, chęci do pracy – powiedział Smuda.

– Zadzwonił (Kwiecień) w środę wieczorem, w czwartek rano byliśmy dogadani. Znamy się tak naprawdę dzięki Wiśle Kraków, bo wszyscy wiedzą przecież, że Wojtek to wielki kibic Wisły. I tak nas ta Wisła połączyła, że dobrze nam się ze sobą rozmawia. A to już pierwszy krok do tego, żeby współpraca była dobra. Nie ustaliliśmy jeszcze wszystkich szczegółów, ale Wojtek od razu zaznaczył, że skoro składa propozycję, to nie po to, żebym ja tam poszedł na pół roku. To ma być większy projekt. On ma świetną orientację – podkreślił były selekcjoner.

Franciszek Smuda skomentował też fakt, że w krakowskim klubie spotka się ze swoimi byłymi podopiecznymi, a w szczególności ze Sławomirem Peszką, którego przecież usunął w przeszłości z reprezentacji Polski po słynnej „aferze taksówkowej” w Kolonii.

– Rozmawialiśmy od czasów kadry kilka razy. Ostatnio byłem na Pucharze Polski, jak Wieczysta grała z Podhalem. Jak się na tym meczu spotkaliśmy, to Sławek się śmiał i mówił do mnie: – Witam pierwszego trenera, który mnie wypier… z kadry.
A ja mu na to: – Sławuś, a kto miał rację? Odpowiedział już na poważnie: – Pan. Zresztą on jest dzisiaj już starszym, bardziej dojrzałym facetem. Mówił już w wywiadach, że zrobił wtedy błąd i że żałuje. Wszyscy wyciągają sprawę z kadrą, a zapominają, że to ja Sławka do Lecha z Płocka ściągałem, że to przy mnie pięknie się rozwinął. Zrobił wtedy głupotę, zapłacił za to, ale i tak na swoją karierę narzekać nie może – zaznaczył Smuda.

– A nasze relacje są dobre i niech ci, co tak opowiadają, że Peszko będzie miał problem ze Smudą, się nie martwią. Poukładamy sobie wszystko jak w pudełku. Tak jak mówiłem, już się cieszę na tę pracę. Jako trener to ja zaczynałem praktycznie od niemieckiej klasy A. Później przez lata szedłem do góry, do góry aż na sam szczyt. A teraz znów przyjdzie mi popracować trochę niżej. Ale trawa na boisku wszędzie pachnie tak samo – podsumował szkoleniowiec.

***

Sławomir Peszko i Radosław Majewski kilka dni temu w programie „Foot Truck” zrobili sobie „bekę” z Franciszka Smudy. Obaj nie wiedzieli wówczas (???), że „Franz” znów będzie ich trenerem. Panowie z pewnością we trójkę pośmieją się zarówno z tego nagrania, jak i ze wspólnych wspomnień, których mają przecież niemało.

Źródło: Gazeta Krakowska, Foot Truck

Czytaj też:

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.