Paulo Sousa: Zmiany w federacji mają wpływ na zespół, ale my nie mamy wpływu na to, co się zdarzy

Paulo Sousa, selekcjoner reprezentacji Polski, w rozmowie z Robertem Błońskim, dziennikarzem „Przeglądu Sportowego” odniósł się m.in do zbliżających się wyborów na stanowisko prezesa PZPN. Podkreślił również, że po EURO nie rozważał decyzji o rezygnacji z prowadzenia drużyny narodowej.

– Nie rozważałem rezygnacji. Nawet gdybyśmy dotarli do ćwierćfinału, półfinału albo finału, w głowie zawsze będę miał znak zapytania, bo do reprezentacji Polski trafiłem dzięki Zbigniewowi Bońkowi. Od początku, od jego pierwszego telefonu było jasne, że niedługo po EURO w PZPN odbędą się wybory, więc niezależnie od wyniku – rozczarowującego albo zachwycającego – moja przyszłość była niewiadomą. Jestem profesjonalistą, zależy mi na wygranych, takim samym byłem piłkarzem – powiedział Sousa.

– Jestem rozczarowany naszym wynikiem, bo oczekiwałem, że wyjdziemy z grupy, a piłkarze i kibice będą mieli poczucie, że możemy rywalizować i wygrywać z najsilniejszymi. Mamy inne umiejętności i potencjał, ale to, co jest, wystarcza, żeby postawić się silniejszym. Mam poczucie, że piłkarze zaczynają rozumieć, że wygrana to nie jest coś, co może im się przytrafić przypadkiem, ale coś, co sami są w stanie osiągnąć. Z tego, że tak zmieniło się ich podejście i nastawienie, jestem dumny – podkreślił Portugalczyk.

– Poznałem obu (kandydatów na prezesa PZPN). Z Markiem Koźmińskim łatwiej było nam rozmawiać, bo też zna język włoski, graliśmy przeciwko sobie w Serie A, mamy wspólnych znajomych. Rozmawialiśmy wiele razy o polskiej piłce, co powinniśmy zrobić, w którą stronę się rozwijać. O wyborach nie było słowa. Z Cezarym Kuleszą rozmowa jest technicznie trochę trudniejsza. Mimo to odbyliśmy dłuższy dialog podczas meczu Legii w Warszawie. Ale ogólnie myślę, że nie tylko ja, ale każdy selekcjoner powinien się zajmować i próbować wpływać na grę swojej drużyny, zamiast koncentrować na innych tematach. Po skończeniu kariery piłkarskiej pracowałem sześć lat w portugalskiej federacji. UEFA dała mi możliwość odwiedzenia każdego związku narodowego, żebym zobaczył, jak działają i co robią dla piłki – zaznaczył szkoleniowiec.

– Zdążyliśmy się przyzwyczaić, jak działają pewne rzeczy. Zmiany będą miały większy wpływ na piłkarzy. Wiem, bo byłem po obu stronach: i jako zawodnik, i jako działacz. Zmiany w federacji mają wpływ na zespół, ale my nie mamy wpływu na to, co się zdarzy. Musimy dalej pozostawać skoncentrowani na pracy, by niezależnie od tego, kto rządzi, dobrze współpracować, komunikować się i cały czas rozwijać – podsumował wątek Paulo Sousa.

Źródło: Przegląd Sportowy

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.