Kamil Grosicki: Ja jestem w tej drużynie od 9 lat, a Paulo Sousa od pół roku

Kamil Grosicki nie znalazł uznania w oczach selekcjonera reprezentacji Polski i nie pojechał na Euro 2020. Teraz, po kilkunastu tygodniach, w rozmowie z WP Sportowe Fakty opowiedział, jak z jego perspektywy wyglądała decyzja Paulo Sousy.

– Do samego końca wierzyłem, że mimo wszystko jednak na Euro pojadę. Byłem przekonany, że dostanę powołanie choćby jako ten ostatni, 25. zawodnik. Zdawałem sobie sprawę, że nie będę ważnym ogniwem drużyny czy pierwszym wchodzącym. Analizowałem w głowie, kto jest w reprezentacji, i wydawało mi się, że nawet w przypadku gorszego okresu w klubie mam lepsze notowania od niektórych zawodników – powiedział Grosicki.

W reprezentacji Sousy Grosicki zagrał trzy razy – z Węgrami (3:3), Andorą (3:0) i Anglią (1:2). Łącznie zagrał 40 minut, z czego 30 z Andorą.

– Dostałem trzy szanse, z Andorą (3:0) miałem asystę. Można powiedzieć: „co to za rywal”, ale przecież się z nimi męczyliśmy. Ja wiem – nie rozegrałem jakichś znakomitych meczów, ale zapisałem mały plusik przy nazwisku. Przyjechałem na zgrupowanie tydzień wcześniej niż wszyscy, pokazałem, że bardzo mi zależy. Później, już w Anglii, trenowałem dodatkowo według rozpiski trenerów ze sztabu kadry. Wiadomo – na Euro nie gra się z Andorą, tylko lepszymi zespołami, ale na koniec nie dostałem nawet telefonu od trenera Sousy. Zadzwonił trzy dni później. Przekaz był prosty: nie jedziesz – podkreślił zawodnik Pogoni Szczecin.

– Nie dałem selekcjonerowi argumentów piłkarskich, choć wiele razy na dużych turniejach dobrze radzili sobie zawodnicy, którzy nie mieli za sobą udanych sezonów. Na koniec na Euro pojechali piłkarze, którzy występowali w swoich zespołach regularnie, a i tak nie udało się nic zrobić. Zbawicielem reprezentacji bym nie był, to jasne, ale myślę, że swoją energią dałbym drużynie coś ekstra – dodał „Grosik”.

Kamil Grosicki znalazł się na liście rezerwowej, którą stworzono na wypadek, gdyby jeden z piłkarzy 25-osobowej kadry doznał kontuzji. Jak pamiętamy, ze składu wypadł Arkadiusz Milik, a mimo tego, Paulo Sousa nie zdecydował się na powołanie któregoś z gracze ze wspomnianej listy. Grosicki ma o to pretensje do selekcjonera.

– Nie chcę za dużo mówić… musiałem to przełknąć. Trener Sousa pracuje z kadrą pół roku, a ja jestem w tej drużynie od dziewięciu lat. Przeżyłem z kadrą bardzo dużo i zawsze będę za nią walczył. Mówi się, że za zasługi się nie gra, to prawda, ale wydaje mi się, że nikomu bym nie przeszkadzał. Uszanowałem decyzję trenera, ale nie wiem tylko, po co wpisywał mnie na listę rezerwową. Kontuzję złapał Arek Milik, a i tak żaden zawodnik nie dołączył do zespołu. On nie chciał nas, rezerwowych, od samego początku. Brak powołania był logiczny. Tylko wpisanie mnie na listę nie miało sensu. Bo co – zespół zaczyna zgrupowanie w Opalenicy, a ja? Co mam w tym czasie robić? Trenować i życzyć komuś kontuzji? To nie w moim stylu – zakończył Kamil Grosicki.

Źródło: WP Sportowe Fakty 

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.