Profesjonalny plan treningowy Naprzodu Świbie. Drżyjcie ligowi rywale

Naprzód Świbie, znany jako „Królowie Twittera” ma za sobą rundę jesienną w rozgrywkach zabrzańskiej Klasy A. Zespół awansował na ten ligowy szczebel po wielu latach gry na B-klasowych boiskach.

Naprzód jesienne zmagania zakończył na 11. miejscu w tabeli z dorobkiem 17 punktów. Zawodnicy ze Świbia rozegrali 15 spotkań, w których odnieśli 5 zwycięstw, dwukrotnie zremisowali oraz osiem razy musieli uznać wyższość rywali.

Klub był przez cały czas mocno aktywny w mediach społecznościowych, do czego zdążył przyzwyczaić sympatyków Niższych Lig i nie tylko. Piotr Chodkiewicz, popularny „Robak” dwoił się i troił, aby tytuł „Królów Twittera” pozostawał jak najbardziej aktualny.

Naprzód Świbie opracował już plan treningowy na najbliższe miesiące. Nie zakłada on żadnej taryfy ulgowej ani jakiegokolwiek folgowania w zajęciach. Rozpiska zajęć zaprezentowana w mediach społecznościowych pokazuje profesjonalizm w pełnym tego słowa znaczeniu. Drżyjcie ligowi rywale, gdyż po takich przygotowaniach, Naprzód Świbie na wiosnę nie będzie mieć sobie równych w zabrzańskiej Klasie A.

Fot. Naprzód Świbie

Szkoleniowiec Legii przed meczem z Motorem Lublin. „Powołania zawodników z drugiego zespołu są podyktowane potrzebą chwili”

Marek Gołębiewski, szkoleniowiec Legii Warszawa zabrał głos przed meczem 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski z Motorem Lublin.

Marek Gołębiewski:

– Myślimy nad najlepszym doborem zawodników na jutrzejsze spotkanie, które w przestrzeni dzisiejszej chwili jest dla nas bardzo ważne. Do zespołu wraca Maik Nawrocki i to mnie bardzo cieszy. Po zabiegach są także Artur Jędrzejczyk i Lindsay Rose, którzy przy dobrych wiatrach wrócą w styczniu i rozpoczną przygotowania do nowej rundy z drużyną. Mattias Johansson potrzebuje około tygodnia, aby jego noga wróciła do pełni sprawności. Ten piłkarz cały czas boryka się z kontuzjami i wygląda to na ten moment na takie zaleczania kolejnych urazów. Jutro do Lublina jedzie z nami także Tomasz Nawotka, który rozegrał dobrą rundę w rezerwach.

– Powołania zawodników z drugiego zespołu są również podyktowane potrzebą chwili. W drużynie jest wiele urazów, a my chcemy mieć alternatywy. Chcemy również, aby jednostki treningowe były jak najbardziej intensywne, a do tego potrzebujemy większej liczby zawodników w przypadku przeprowadzenia np. zajęć taktycznych.

– Podobnie jak miało to miejsce ze Świtem Szczecin, mecz z Motorem Lublin będzie bardzo ciężkim spotkaniem. Zdajemy sobie sprawę, że gospodarze postawią nam trudne warunki. Mamy nadzieję, że nie będzie padał śnieg, bo dobrze przygotowane boisko będzie naszym atutem. Puchar Polski to krótsza droga do Europy i musimy tą drogą podążać.

– Artur Boruc jedzie z nami do Lublina i jest brany pod uwagę w kontekście wyboru składu. Ze zdrowiem Luquinhasa wszystko jest okej i ten piłkarz też ma szansę jutro wystąpić. Ihor Kharatin teoretycznie mógłby wejść w trening, ale my szykujemy go na niedzielny mecz z Cracovią.

– Będę zwracał uwagę na to, jak zawodnicy odczuwają trudy spotkania. Systematycznie badamy piłkarzy pod względem krwi. Sprawdzamy również, ile kilometrów przebiegają nasi gracze w momencie większej intensywności. To wszystko jest bardzo ważne. Będziemy starali się odpowiednio rotować składem, ale wynik zawsze będzie najważniejszy. Na dziś dla nas liczy się tylko jutrzejszy mecz. Będziemy starali się tak optymalnie dobierać skład, żeby na każdy mecz wychodziła najlepsza i najbardziej wypoczęta jedenastka.

– Symptomy lepszej gry były widoczne już w Zabrzu. Znowu wracam do drugiej połowy, ale to tam zespół zaczął się odradzać. Bardzo się cieszę, że z Jagiellonią zdobyliśmy trzy punkty. Widać, że atmosfera w drużynie wraca po zwycięstwie do normalności. Oczywiście nie jest ona idealna, bo wiemy, które miejsce w tabeli zajmujemy. Przed nami trzy bardzo ważne mecze, teraz zagramy o awans w pucharze, następnie gramy istotny mecz z Cracovią, a następnie mamy mecz o dalszą grę w Europie ze Spartakiem Moskwa.

– Stałych fragmentów gry można się szybko nauczyć. Jeśli chcesz uczyć piłkarzy swojego pomysłu na grę potrzebujesz trochę czasu. Stałe fragmenty gry można wypracować szybciej. To był element, nad którym pracowaliśmy już od pierwszego treningu. Cieszę się, że jest to już czwarta bramka zdobyta po stałym fragmencie od czasu mojego pobytu w klubie, wliczając Puchar Polski. Martwi mnie natomiast nasza postawa w obronie przy stałych fragmentach, gubimy krycie i będziemy również dziś pracować nad ustawieniem. W ofensywie zawsze można coś poprawić, mamy kilka rozwiązań i będziemy się starali jutro z nich skorzystać.

– Najlepszym sposobem na odblokowanie jest brak myślenia o tym. Jeżeli napastnik zaczyna rozmyślać o niewykorzystanych sytuacjach, to nie jest to dobra droga. Powiedziałem Mahirowi i Tomasowi, że rywalizują między sobą i który z nich szybciej wejdzie na ścieżkę bramkową, będzie po prostu częściej występował. Tomas już gola strzelił, lecz niestety dla niego w tej akcji były dwa spalone. To są profesjonaliści, ale też dwa inne profile zawodników. Mahir to typ szybkościowca, bardzo silny piłkarz, natomiast Tomas daje więcej w powietrzu i jest typową dziewiątką przebywającą w polu karnym. Dużo rozmawiam z Tomasem na jego temat, ponieważ moim zdaniem zawodnik, który strzelił ponad 20 goli w poprzednim sezonie, nie mógł po prostu zapomnieć, jak strzela się gole. Nie zawsze piłki adresowane są do niego w sposób, w jaki chcemy by tę piłkę dostawał. Myślę, że przyjdzie taki mecz, oby to był jutrzejszy mecz, gdzie obaj strzelą gole i się odblokują.

– Na lewej stronie może także zagrać Luquinhas, ale ustawieni obok siebie Yuri Ribeiro i Filip Mladenović, to wariant, który daje nam korzyści. Mladen lubi grać do przodu i stwarza nam dużo sytuacji. Yuri jest wydolnym piłkarzem i dobrze uzupełnia się z Filipem Mladenoviciem. Ta współpraca w ostatnim czasie dobrze wyglądała. Z konieczności w kilku spotkaniach stawiałem Yuriego Ribeiro na prawym wahadle, bo brakowało nam piłkarza na tę pozycję. Mattias Johansson dla mnie jest prawym obrońcą. Myślę, że do końca roku ta czwórka w obronie będzie najlepszym wyborem.

Fot. Mateusz Kostrzewa

Źródło: Biuro Prasowe Ekstraklasy

Przełożony mecz 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Powód? Sytuacja epidemiczna w jednej z drużyn

W związku z aktualną sytuacją epidemiczną w zespole Piasta Gliwice oraz zaleceniami Zespołu Medycznego PZPN, Departament Logistyki Rozgrywek Ekstraklasy SA informuje, że mecz 17. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Radomiak Radom – Piast Gliwice zostaje przełożony z urzędu na inny termin.

Zgodnie z art. 10.2. Regulaminu Rozgrywek Piłkarskich o Mistrzostwo Ekstraklasy na sezon 2021/2022 Departament Logistyki Rozgrywek Ekstraklasy SA, w porozumieniu z oficjalnym nadawcą telewizyjnym, wyznaczy rozegranie meczu na inny dzień. Termin ten zostanie ogłoszony oddzielnie.

Pierwotnie spotkanie miało zostać rozegrane w niedzielę 5 grudnia o godzinie 15.

Źródło: Biuro Prasowe Ekstraklasy

Polonia Venlo roznosi rywali (WIDEO)

Polska drużyna występująca w holenderskich rozgrywkach, by nie wypaść z gry o awans po serii trzech remisów z rzędu, potrzebowała zwycięstwa w meczu z rywalem plasującym się wyżej w ligowej tabeli.

Mecz z VV Baarlo 3 okazał się spacerkiem. Polacy dominowali od pierwszego gwizdka sędziego i zafundowali kibicom festiwal goli. To był pokaz siły zawodników Polonii.
Po 18. minutach gry prowadzili 2:0, po czym stracili bramkę kontaktową, ale szybko sprowadzili rywali na ziemię, strzelając trzy kolejne gole i do szatni schodzili z wynikiem 5:1.
Druga połowa przebiegała podobnie. Zawodnicy Polonii Venlo łatwo przedostawali się pod pole karne rywali i byli morderczo skuteczni. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem polskiego zespołu 9:3.

Strzelcami goli dla Polonii byli: Taciuch (3), Czapla (3), Stan (2), Brzustewicz (1).

Polonia aktualnie zajmuje czwarte miejsce w tabeli ze stratą czterech punktów do lidera. Warto wspomnieć, że polski team jest jedyną drużyną, która nie przegrała jeszcze meczu w ligowych rozgrywkach.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Najbliższy mecz odbędzie się w niedzielę o godzinie 12:00. Rywalem Polonii Venlo będzie zespół Helden 4.

Autor relacji: Mariusz Ćwik

Fot. Aleksandra Rucka

***

Link do mediów społecznościowych Polonii Venlo TUTAJ

Klub jest objęty patronatem medialnym przez Galaktyczny Futbol.

Sławomir Peszko o plebiscycie Złotej Piłki: „Robert wygrał!”

Sławomir Peszko stanowczo nie zgadza się z kapitułą France Football i dał temu wyraz. Były zawodnik Reprezentacji Polski jest jednocześnie twarzą bukmachera Superbet, który również podważa decyzję kapituły i wszystkie postawione na „Lewego” zakłady postanowił rozliczyć jako wygrane.

Drugie miejsce Roberta Lewandowskiego w plebiscycie „Złotej Piłki” France Football, to najlepszy wynik w historii polskiej piłki. Wcześniej na ostatnim miejscu podium stawali tylko Zbigniew Boniek i Kazimierz Deyna. W Paryżu Lewandowski został wybrany także najlepszym napastnikiem roku 2021. Ten tytuł to z pewnością ogromne wyróżnienie, jednak dla Sławomira Peszki, który jest najbliższym przyjacielem Roberta Lewandowskiego, to jednak wciąż zdecydowanie za mało. Zawodnik Wieczystej Kraków ostro skomentował werdykt.

„Piłka nożna to gra zespołowa i Robert Lewandowski pokazuje w Bayernie, że jest najlepszy na świecie. Patrzmy na samą grę, piłkarską jakość, także statystyki. Nie można brać pod uwagę marki i popularności. Argentyńczyk jest najlepszym piłkarzem w historii, ale to co reprezentuje na boisku w tym i poprzednim sezonie, nie powinno moim zdaniem zapewnić mu tej nagrody w tym roku. Cieszę się, że Robert zajął drugie miejsce, bo to olbrzymi sukces, ale jednocześnie jestem tak po ludzku rozczarowany, cała Polska jest pewnie rozczarowana…” – powiedział Sławomir Peszko dla SUPERBET.PL.

Bukmacher również nie zgadza się z werdyktem i postanowił wszystkie zakłady postawione na Roberta rozliczyć jakby „Lewy” rzeczywiście zdobył Złotą Piłkę. Dzięki temu, nikt typujący Polaka nie straci swoich pieniędzy, a wręcz przeciwnie – będzie cieszył się wygraną!

Kolejny pomysł prezesa MKS-u Szczawno-Zdrój. „Pomoc to moc”

Dawno nas nie było na Galaktycznym, jednak od czasu do czasu chcielibyśmy o sobie przypomnieć, naszym kibicom i klubom, które nas obserwują – zaczyna rozmowę ze mną prezes MKS-u Szczawno-Zdrój Paweł Danielak. 

Szef „Mineralnych” opowiedział o kolejnych projektach, które są realizowane w klubie z wałbrzyskiej Klasy Okręgowej. Paweł Danielak zapowiedział też szczegółowe podsumowanie rundy jesiennej w wykonaniu pierwszej drużyny, jak również występujących w Klasie A rezerw.

– Dziś chciałbym przekazać, że MKS nadal nie próżnuje i poszukuje środków nie tylko na funkcjonowanie swojego klubu, ale również włącza się w projekty, które mają zdecydowanie szerszy zasięg. Tym razem otrzymaliśmy informację z firmy PZU, iż składany przez nas wniosek został zaakceptowany do wsparcia i będziemy mogli zrealizować projekt „O zdrowie podopiecznych dbamy – torbę medyczną i przeszkolenie z pierwszej pomocy już posiadamy” – powiedział Danielak.

– Wychodzimy z założenia, że każdy trener, zwłaszcza grup młodzieżowych powinien posiadać przeszkolenie z pierwszej pomocy, tak, aby mógł zareagować w sytuacjach zagrożenia, czy to na treningach, czy też podczas zawodów sportowych. Nie każdy przecież posiada takie przeszkolenie, nie każdy może liczyć na przejście takiego kursu chociażby w swoim zakładzie pracy. Trenerzy otrzymują jednak pod swoją opiekę grupy młodzieżowe i to oni są odpowiedzialni za pierwszą reakcję w sytuacjach zagrożenia. Przede wszystkim mowa tu o urazach kończyn, czy krwotokach związanych z walką, jaką zawodnicy podejmują na boisku. Rozbity nos, warga czy uraz kończyny, to niestety częste przypadki w czasie całego sezonu – podkreślił prezes „Mineralnych”.

– Wychodząc naprzeciw napisaliśmy projekt do „PZU Pomoc To Moc”, który zakłada przeszkolenie 30 trenerów czy kierowników z lokalnych drużyn z zakresu pierwszej pomocy i umiejętności reagowania w sytuacjach zagrożenia, o których wspomniałem powyżej. Odpowiednie opatrzenie poszkodowanego i zminimalizowanie skutków urazu, na pewno zmniejszy traumę u młodych zawodników, a być może wpłynie również na to, że zawodnik szybciej wróci do pełnej dyspozycji – zaznaczył.

– W związku z tym rozpoczęliśmy zapisy do projektu, który chcielibyśmy zrealizować pod koniec stycznia lub na początku lutego w Szczawnie-Zdroju. Oprócz szkolenia, każdy klub, który weźmie udział w projekcie otrzyma torbę medyczną, bo z doświadczenia wiemy, że przy kilku grupach jest z tym mały problem. Po pierwszym dniu po opublikowaniu informacji widzimy już zainteresowanie lokalnych klubów naszym projektem, bowiem zaczynają do nas spływać pierwsze zgłoszenia. Ten fakt mocno mnie cieszy, bowiem oznacza to tylko jedno, że realizacja projektu jest potrzebna. Mam nadzieję, że lista zgłoszeniowa szybko się zamknie, a już na początku rundy rewanżowej w okolicznych klubach przybędzie osób, które nie będą się bały udzielać pierwszej pomocy swoim podopiecznym – zakończył Paweł Danielak.

„Jesteśmy najgorsi z tej czwórki. Rosja, Szwecja i Czechy to piłkarsko lepsze zespoły od nas”

Kazimierz Węgrzyn swoimi opiniami na temat losowania baraży o awans do mistrzostw świata podzielił się z portalem „Meczyki.pl”.

– Włochy i Portugalia to były najtrudniejsze możliwe zespoły. Ale z każdym przeciwnikiem z tego losowania nie byłoby łatwo. Jeśli mam skomentować zespoły, na które trafiliśmy w drabince, to powiem tak: nie jest tragicznie – powiedział były piłkarz, obecnie pracujący jako komentator telewizyjny.

– To będą naprawdę trudne baraże. Najpierw jedno piętro trzeba przeskoczyć, by myśleć o kolejnym. Nie możemy na ten moment widzieć się już w gronie finalistów mistrzostw świata. Niestety zarówno Rosja, Szwecja jak i Czesi to piłkarsko lepsze zespoły od nas. Ale pewnie, że chciałoby się, oj! Jeśli wygramy z Rosją, to na Narodowym byłby spektakularny mecz obojętnie z kim zagramy. Na dzień dzisiejszy to marzenie, najpierw skupmy się na Rosji – podkreślił Węgrzyn.

– Tak sobie myślę o Rosjanach, czy oni wytrzymają to, co czeka ich przed i w trakcie meczu z nami w Moskwie. Grając u siebie jest większy stres wynikający z tego, że jest się może nawet faworytem. Zobaczymy. Szczerze mówiąc myślałem o Walijczykach czy Szkotach, ale Rosja na pewno nie jest nie w naszym zasięgu – dodał.

– Od wszystkich oczekuję więcej. Oczywiście taki Karol Świderski ponownie pokazał dobrą formę, podobnie Adam Buksa wcześniej. Oni zwiększyli rywalizację wśród napastników. Dlatego więcej należy oczekiwać po Arkadiuszu Miliku, on powinien być do tego czasu w lepszej formie. Grzesiek Krychowiak podobnie. Ale mogę tak wymieniać wszystkich, po prostu musimy być w dobrej formie jako zespół. Dyspozycja miesiąca, tygodni będzie decydować – podsumował Kazimierz Wegrzyn.

Źródło: Meczyki.pl

17-letni piłkarz Unii Tarnów na testach w AJ Auxerre

17-letni piłkarz Unii Tarnów, Wiktor Matyjewicz przebywa na testach, na które zaproszony został przez klub z drugiej ligi francuskiej, AJ Auxerre.

Środkowy obrońca pierwszej drużyny „Jaskółek” udał się na testy tuż po zakończeniu rundy jesiennej czwartej grupy III ligi.

– Zaproszenie ze strony francuskiego klubu potwierdza dobrą pracę z młodzieżą jaką wykonuje Akademia i Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego ZKS Unia Tarnów. Wiktor w odpowiednim momencie był przesuwany do wyższych kategorii wiekowych, by rywalizować ze starszymi od siebie zawodnikami i dzięki temu odpowiednio przygotowany trafił do pierwszej drużyny. Będąc więc jeszcze juniorem zaliczył występy w seniorskiej drużynie, skąd bezpośrednio trafił na testy do AJ Auxerre. Taką samą ścieżkę kariery mamy przygotowaną dla wszystkich młodych zawodników trenujących w Unii – mówi prezes klubu, Artur Szklarz.

Wiktor Matyjewicz jest wychowankiem Unii Tarnów. Po przejściu wszystkich szczebli szkolenia w Akademii Piłkarskiej został dołączony do kadry pierwszej drużyny „Jaskółek” występującej wówczas w czwartej lidze małopolskiej.

Matyjewicz w obecnym sezonie III ligi wystąpił w dwunastu meczach.

Źródło i foto: Unia Tarnów

Fenomenalny gol Podolskiego! „Nie można było tego zrobić lepiej” (WIDEO)

Lukas Podolski strzelił fantastycznego gola w meczu Górnik Łęczna – Górnik Zabrze. Do przerwy goście prowadzą 2:1.

W 10. minucie spotkania Podolski otrzymał piłkę na osiemnastym metrze. Błyskawicznie zdecydował się na strzał. Napastnik Górnika trafił w samo okienko bramki Macieja Gostomskiego.

– Podolski posłuchał swojego trenera. Co za fantastyczne uderzenie. Zdjął pajęczynę z bramki Gostomskiego. Nie można było tego zrobić lepiej. Bez rozbiegu, zamachu, spod kolanka, luźniutko, z uśmiechem na ustach, na oczach najwierniejszych kibiców Górnika Łęczna. Fantastycznie uderzył Podolski – zachwycali się komentatorzy Canal+Sport.

Zespołowi grozi wycofanie z rozgrywek III ligi. Ultimatum od prezesa

Wiele wskazuje na to, że Warta Gorzów Wielkopolski zostanie wycofana z rozgrywek III ligi!

Warta Gorzów Wielkopolski zajmuje 16. miejsce (spadkowe) w tabeli trzeciej grupy III ligi, z dorobkiem 13 punktów w 18 meczach (3 zwycięstwa, 4 remisy, 11 porażek), bilans bramkowy 17:29.

Istnieje niebezpieczeństwo, że zespół zostanie wycofany z rozgrywek! Prezes klubu i zarazem główny sponsor Warty, Zbigniew Pakuła, jest już bowiem na granicy wytrzymałości psychicznej.

– Wraz z partnerami wyczerpałem limit finansowania klubu – powiedział prezes Warty na łamach „Gazety Lubuskiej”.

– Przez kilkanaście lat nie można, że tak powiem, finansować w 80 procentach tego wszystkiego. A mamy problem z dogadaniem się z miastem odnośnie środków finansowych na przyszły rok. Chcemy, by miasto też pokazało, że jest w stanie w większej kwocie partycypować w środkach przekazywanych na klub. Po to, by zachować III ligę w Gorzowie – podkreślił.

Rozmowy z władzami Gorzowa Wielkopolskiego trwają od kilku miesięcy. Propozycja Zbigniewa Pakuły jest jasna i czytelna – 50 procent kosztów utrzymania drużyny w 3. lidze pokrywa on i jego partnerzy biznesowi, a drugą połowę władze miasta.

– Nie można dawać pieniędzy tylko jednej dyscyplinie czy dwóm. Przez prawie 14 lat prowadzenia klubu łącznie nie dostałem tyle, co niektóre kluby dostawały przez rok. Mam nadzieję, że miasto się obudzi i przejrzy na oczy – podkreśla Pakuła.

– Jest taka opcja, by dograć sezon młodzieżą oraz tymi, którzy są u nas wypożyczeni. Do tego dołożylibyśmy utalentowanych chłopców z regionu. Tylko, czy chcemy kompromitować się na arenie całej Polski i przywozić z wyjazdów bagaż dziesięciu bramek? A jeździmy po ponad 500 kilometrów w jedną stroną. To są ogromne koszty. Czy jest więc sens? Mniejszym złem będzie zapłacenie kary i wycofanie się z rozgrywek. Jeżeli do 6 grudnia nie otrzymamy wiążącej odpowiedzi ze strony władz miasta, to tak zrobimy. Nie dostaliśmy obiecanych pieniędzy i muszę je wyciągnąć z prywatnego portfela. Ale robię to już ostatni raz – wyjaśnia prezes.

Deklaracja Zbigniewa Pakuły jest jasna.

Jeżeli do 6 grudnia nie będziemy mieli jasnego przekazu, jakie środki finansowe przekaże miasto na gorzowską piłkę nożną w III lidze, to myślę o wycofaniu drużyny z rozgrywek.

Historie prawdziwe. „Kasę wzięliśmy, ale my wam sami gola nie strzelimy”

Oglądając perełkę polskiej kinematografii film „Piłkarski Poker” przypomina mi się wiele historii z tamtych czasów. Część z nich zasłyszanych od osób postronnych, inne od świadków zdarzeń, są też takie, których wówczas „dotknąłem” sam. Dziś, przy okazji, spowiedzi Grzegorza Szeligi, który przyznał się do sprzedania meczu dla Legii Warszawa, gdy w 1993 był piłkarzem Wisły Kraków, przypomnę artykuł sprzed kilku miesięcy.

Czytaj dalej „Historie prawdziwe. „Kasę wzięliśmy, ale my wam sami gola nie strzelimy””

Klasa okręgowa i 5 liga. Zespoły bez porażki w sezonie 2021/2022

Runda jesienna na szóstym poziomie rozgrywek w Polsce została zakończona w ogromnej większości grup. Przyjrzałem się więc ligowym tabelom i sprawdziłem, ile zespołów nie poniosło do tej pory porażki.

Klasa okręgowa jest szóstym poziomem rozgrywkowym w Polsce. W województwie wielkopolskim ten szczebel funkcjonuje pod nazwą V liga.

Rywalizacja toczy się w 57 grupach.

Już tylko dwa zespoły zachowały na koncie komplet zwycięstw. Są nimi Barciczanka Barcice oraz Mechanik Bobolice.

W poniższym zestawieniu przedstawiam listę 16 zespołów, które nie poniosły jeszcze porażki w obecnym sezonie na szóstym poziomie rozgrywek w Polsce (stan na 26 listopada 2021).

Drużyny bez porażki na szóstym poziomie ligowym w Polsce (26.11.2021)


Dolnośląski ZPN

Jelenia Góra: BKS Bolesławiec (13-1), 1. miejsce w tabeli

Legnica: Iskra Kochlice (14-1), 1. miejsce


Kujawsko-Pomorski ZPN

Grupa I: Polonia Bydgoszcz (9-6), 2. miejsce

Grupa II: Tłuchowia Tłuchowo (13-2), 1. miejsce


Lubelski ZPN

Biała Podlaska: Grom Kąkolewnica (14-1), 1. miejsce

Zamość: Omega Stary Zamość (12-3), 1. miejsce


Małopolski ZPN

Nowy Sącz I: Barciczanka Barcice (15-0), 1. miejsce

Tarnów I: Błyskawica Proszówki (13-2), 1. miejsce


Opolski ZPN

Grupa I: Start Jełowa (15-1), 1. miejsce


Podkarpacki ZPN

Jarosław: LKS Skołoszów (13-4), 1. miejsce


Pomorski ZPN

Gdańsk II: Pomezania Malbork (15-1), 1. miejsce


Śląski ZPN

Grupa I: Orzeł Miedary (12-3), 2. miejsce

Grupa V: GLKS Wilkowice (12-3), 1. miejsce, MKS Lędziny (12-3), 2. miejsce


Wielkopolski ZPN

5 Liga grupa I: Noteć Czarnków (12-2), 1. miejsce


Zachodniopomorski ZPN

Grupa III: Mechanik Bobolice (15-0), 1. miejsce

*(w nawiasie liczba zwycięstw i remisów)

Baraże MŚ 2022. „Dobrze byłoby trafić na Portugalię. Nasz selekcjoner nie musiałby nigdzie jeździć”

Już dziś czeka nas losowanie baraży o awans do mistrzostw świata w Katarze. Rywala pozna reprezentacja Polski. Byli piłkarze kadry narodowej wypowiedzieli się na temat tego kto byłby najłatwiejszym przeciwnikiem dla podopiecznych Paulo Sousy.

Artur Wichniarek:

Paulo Sousa wspomniał, że jesteśmy gotowi na to, by grać z największymi. Idąc tym tropem dobrze byłoby trafić na Portugalię. Nasz selekcjoner nie musiałby nigdzie jeździć, miałby mecz u siebie, ale dla Polaków to nadal byłby wyjazd. Prze rok kadencji Sousy wygraliśmy tylko mecze z San Marino, Andorą i Albanią. Tak słabych zespołów w barażach nie ma. Jeśli chcemy cokolwiek zrobić na mistrzostwach świata w Katarze, to powinniśmy sprawdzić się z najlepszymi.

Jeśli znów wygramy psim swędem ze słabszą drużyną, to pojedziemy na mistrzostwa świata z nadziejami i z dużej chmury będzie mały deszcz. Zespoły, które grają na wysokim poziomie i mają wiarę we własne umiejętności grają swoją piłkę i nie zastanawiają się nad tym, czy trafią na Polskę, czy kogoś innego z drugiego koszyka. Samym losowaniem jeszcze nic nie wygramy.

Marcin Żewłakow:

Wydaje mi się, że najlepszym rywalem dla Polaków byłaby Szkocja. To zespół, którego się nie obawiam i jeśli ich wylosujemy, to jest szansa na awans do finału baraży. Podobny poziom reprezentuje Walia, ale ta kadra mocno poszła w górę w ostatnich latach, czego przykładami są dwa występy na EURO i dojście do półfinału w 2016 roku. Kilkanaście lat temu to właśnie ten rywal byłby dla nas najlepszy, ale czasy się zmieniły.

Dla mnie poza zasięgiem są zespoły Portugalii i Włoch, tym bardziej, że gralibyśmy na ich terenie. Nie chciałbym też, by Biało-czerwoni trafili na Szwecję, która pokazała nam miejsce w szeregu na EURO 2020. Niewygodnym rywalem jest też Rosja. Ten zespół nie należy do najsilniejszych na kontynencie, poziom piłkarski nie powinien nas przerażać, ale ich styl i sama wyprawa do Rosji może sprawić nam sporo problemów.

Radosław Majdan:

Oczywiste jest, że najlepiej uniknąć wylosowania Włochów i Portugalczyków. Te ekipy są zdecydowanie najsilniejsze wśród tych z pierwszego koszyka. Nie chciałbym też trafić na Szwecję, bo jest silna kadrowo i niedawno z nią przegraliśmy. Myślę, że Rosja, Szkocja i Walia są w naszym zasięgu. Łatwych meczów w barażach na pewno nie będzie, dużą wagę odegra dyspozycja dnia. Trudniej byłoby z Wyspiarzami. Mecz na ich terenie będzie ciężki, przed swoimi kibicami będą chcieli być twardzi, waleczni i naciskać na Polaków wysokim pressingiem.

Szkocja zawsze wydawała nam się surowa technicznie, ale ten zespół w ostatnich latach zrobił ogromny postęp, o czym świadczy chociażby remis z Anglią na EURO 2020 (0:0 – przyp. red.). Najchętniej chciałbym trafić na Rosję, z którą graliśmy przed EURO 2020 (1:1 – przyp. red.). To oczywiście było spotkanie towarzyskie, obie ekipy popełniły sporo błędów, ale widać było, że są na podobnym poziomie. Rosja źle wypadła na EURO, zwolniony został trener Stanisław Czerczesow i atmosfera wokół tej reprezentacji nie jest najlepsza, a to może nam pomóc.

Źródło: Przegląd Sportowy

„Legia nie stała się zespołem bez charakteru z dnia na dzień, to proces, który trwa od wielu lat”

Ivica Vrdoljak, były kapitan Legii Warszawa, skomentował aktualną sytuacją stołecznego zespołu w rozmowie z Izabelą Koprowiak, dziennikarką „Przeglądu Sportowego”.

Legia jest zespołem bez charakteru. Oprócz Artura Boruca brakzawodników, którzy potrafiliby wstrząsnąć drużyną. Często można odnieść wrażenie, że jedynym piłkarzem mistrzów Polski, któremu „zależy” jest właśnie 41-letni golkiper.

– Niepokojące jest to, co się dzieje na boisku po zakończonych meczach. Nie ma w tych w zawodnikach złości, bardziej strach. Dlatego faktycznie można stwierdzić, że w tej szatni brakuje charakteru – przyznaje Vrdoljak, jeden z byłych piłkarzy Legii, którzy mieli bardzo mocną osobowość.

– Środek pola jest największym problemem tej drużyny. Odkąd Bartek Kapustka doznał kontuzji, ta formacja właściwie nie istnieje. Nie ma zawodnika, który potrafi zdobyć przestrzeń. Wszystko dzieje się za wolno, mam wrażenie, że najważniejszym dla tych piłkarzy jest to, aby mieli po meczu jak najwyższy procent celnych podań. Nie podejmują ryzyka, nie próbują dograć kluczowej piłki z obawy, że ją stracą. A ryzyko jest konieczne, trzeba zabrać piłkę i z nią ruszyć do przodu nawet jeśli istnieje ryzyko, że taka akcja zakończy się stratą. Bo jeśli każdy gra na alibi, to drużyna jest bardzo łatwa do przeczytania. Ustawia z tyłu „autokar” i niewiele można zrobić – podkreśla Vrdoljak.

– W przeszłości było w Legii wielu zawodników, którzy mieli odwagę. Dossa Junior, Guilherme, Danijel Ljuboja, Miro Radović – oni wszyscy chcieli piłkę. A teraz wszyscy od niej uciekają. Josue próbuje uruchamiać przód długimi podaniami, ale potem go nie ma, stoi i macha rękoma – dodaje były kapitan Legii.

– Piłkarze muszą zmienić nastawienie, przestać skupiać się nad tym, by nikt nie wytknął im błędu. Oni sami doprowadzili do tej sytuacji i sami mogą ją z niej wydostać. Jest nadzieja. W Warszawie trzeba się mierzyć też z bardzo dużą presją ze strony klubu, kibiców. Trzeba mieć odpowiednią mentalność, by to wytrzymać – podsumowuje Vrdoljak.

Źródło: Przegląd Sportowy

Fot. Mateusz Kostrzewa

Turniej PKO Bank Polski Ekstraklasa Games startuje z partnerem tytularnym i dedykowanymi kanałami social media

Czwarty sezon największego turnieju w grze FIFA 22 w Polsce startuje już 30 listopada. Partnerem tytularnym rozgrywek został PKO Bank Polski, którego logo znalazło się w identyfikacji wizualnej turnieju. Ekstraklasa uruchamia także dedykowane kanały social media poświęcone esportowej rywalizacji – można je śledzić zarówno na Facebooku jak i TikToku.

Ekstraklasa wspólnie z partnerami organizuje Ekstraklasa Games od 2018 roku. W ciągu trzech dotychczasowych edycji odnotowano łącznie ponad 44 tysiące rejestracji do zmagań online, a wszystkie transmisje na antenach Polsat Games i TVP Sport odnotowały około 4,6 miliona wyświetleń.

– Dzięki naszej determinacji projekt z sezonu na sezon stale się rozwija i nie inaczej będzie w najbliższej edycji. Chcąc poprawić dotarcie z komunikacją do fanów esportu i z myślą o nich, postanowiliśmy uruchomić dedykowane kanały social media. To za ich pośrednictwem i bez ograniczeń będzie można obserwować cały rozgrywany turniej. Facebook jest nam niezbędny do prowadzenia transmisji online wspólnie z klubami Ekstraklasy, natomiast TikTok zapewnia największą dynamikę wzrostu wśród młodej grupy docelowej, na której szczególnie nam zależy – mówi Marcin Mikucki, Dyrektor Komunikacji, Marketingu i Sprzedaży w Ekstraklasie SA.

Tegoroczna rywalizacja, po raz pierwszy od inauguracji projektu, odbywać się będzie pod marką partnera tytularnego. Współpraca przy PKO Bank Polski Ekstraklasa Games to rozszerzenie partnerstwa obowiązującego od trzech lat przy rozgrywkach piłkarskich. – PKO Bank Polski jest partnerem, który intensywnie dba o rozwój marketingowy naszej współpracy i wiele inwestuje w kontakt z kibicami. Od kilkudziesięciu miesięcy realizujemy projekty sponsoringowe w ramach ligi, a teraz nasza kooperacja obejmie dodatkowo obszar esportu. Jestem przekonany, że będziemy na tym polu odnosić wspólnie kolejne sukcesy – dodaje Marcin Mikucki.

Od samego początku widzieliśmy spory potencjał w inicjatywie Ekstraklasa Games. Pierwsze edycje utwierdziły nas w przekonaniu, że wspieranie esportu, szczególnie w okresie pandemii Covid-19 było działaniem jak najbardziej słusznym, a w dzisiejszych okolicznościach połączenie sportu tradycyjnego i elektronicznego jest już krokiem naturalnym, zarówno z punktu widzenia biznesowego, jak i marketingowego. Chcemy być obecni w świadomości różnych grup społecznych, także wśród najmłodszych. Dokładamy razem z naszymi partnerami z Ekstraklasy SA wszelkich starań, by przygotować produkt o najwyższej jakości – mówi Robert Kudelski, Dyrektor Departamentu Komunikacji Korporacyjnej w PKO Banku Polskim.

Formuła i przebieg turnieju

Turniej – podobnie jak poprzednia edycja – daje szansę rywalizacji w dwóch oddzielnych formatach zarówno profesjonalistom (Ekstraklasa Games Pro) jak i amatorom (Ekstraklasa Games Open).

Ekstraklasa Games Open rozpocznie się od trzech turniejów eliminacyjnych odbywających się w dniach 30 listopada – 29 grudnia. Start każdego z nich będzie ogłaszany za pośrednictwem social mediów i strony internetowej. Z każdego turnieju wyłonionych będzie sześciu najlepszych zawodników, którzy awansują do fazy zasadniczej formuły Open. Pomiędzy 4 stycznia a 2 marca odbędzie się siedemnaście kolejek z udziałem osiemnastu zawodników. W efekcie ośmiu najlepszych awansuje do finałów Ekstraklasa Games Open, gdzie 12 i 13 marca w turnieju LAN rywalizować będzie o dwa ostatnie miejsca w Wielkim Finale.

Ekstraklasa Games Pro – rywalizacja profesjonalnych esportowców reprezentujących wszystkie osiemnaście klubów Ekstraklasy wystartuje w fazie zasadniczej po Nowym Roku. Natomiast od 30 listopada obowiązywać będzie okno transferowe, podczas którego dopuszczalne są wypożyczenia między zespołami. Kluby nieposiadające zakontraktowanych graczy, samodzielnie lub ze wsparciem organizatorów będą rekrutować swoich przedstawicieli w turnieju. Faza zasadnicza Ekstraklasa Games Pro rozstrzygnie się w trakcie 17 kolejek. Mecze „każdy z każdym” wyłonią czterech najlepszych graczy, którzy wejdą do Wielkiego Finału. Zawodnicy z miejsc 5-12 awansują z kolei do barażów, które rozegrane będą w dniach 26-27 marca. Ośmiu zawodników zmierzy się w turnieju LAN o dwa ostatnie miejsca w Wielkim Finale.

Ośmiu najlepszych zawodników (sześciu z Pro i dwóch z Open) zmierzy się w walce o tytuł mistrza Ekstraklasa Games oraz o awans do zmagań międzynarodowych FIFA eWorld Cup. W dniach 9-10 kwietnia gracze rywalizować będą o pulę nagród w wysokości 10 000 euro. Tytułu sprzed roku bronić będzie Legia Warszawa.

Rozgrywki transmitowane będą na antenie telewizji Polsat Games oraz na YouTube, Twitchu i Facebooku. Cała rywalizacja odbywać się będzie na konsoli Sony PlayStation. Zawodnicy biorący udział w Ekstraklasa Games Open mierzyć się będą na PS4 (zarówno w fazie zasadniczej jak i Finale Ekstraklasy Games Open), natomiast w spotkania Ekstraklasa Games Pro rozegrane będą na PS5 (zarówno w fazie zasadniczej jak i w barażach). Wielki Finał rozegrany zostanie również na konsoli nowej generacji (PS5).

Źródło i foto: Biuro Prasowe Ekstraklasy

Marek Gołębiewski po porażce Legii z Leicester City: Jestem trenerem tymczasowym, a wyniki na pewno mnie nie bronią

W meczu 5. kolejki grupy C Ligi Europy UFEA Legia Warszawa uległa na wyjeździe Leicester City 1:3. Po zakończeniu spotkania na pytania dziennikarzy odpowiadał Marek Gołębiewski, szkoleniowiec stołecznej drużyny.

Trener Marek Gołębiewski:

– To było bardzo ciężkie spotkanie. Od początku meczu Leicester narzuciło nam swój styl gry. Z biegiem czasu zmieniliśmy nieco ustawienie i wówczas nasza gra zaczęła wyglądać lepiej. Przy wyniku 0:2 udało nam się zbliżyć do rywala, ale po stałym fragmencie gry zrobiło się 1:3. Brakowało nam zbyt wiele, żeby zdobyć dwie bramki takiej drużynie jak Leicester.

– Yuri Ribeiro i Filip Mladenović to typowi wahadłowi. Nie mając większej możliwości wyboru zdecydowaliśmy się grać piątką obrońców. Po stracie gola zmieniliśmy sposób gry na czwórkę defensorów, ale potem straciliśmy dwie bramki. Na boisku grają piłkarze, a systemy są tylko po to, aby odpowiednio się przeciwstawić.

– O dalsze plany wobec mojej osoby należy pytać prezesa. Podpisywałem kontrakt i zostałem poinformowany o tym, że jestem trenerem tymczasowym. Wyniki na pewno mnie nie bronią

– Nie obawiam się, bo mówiąc przewrotnie, każdy zawodnik zdaje sobie sprawę, gdzie gra. Dla każdego trenera zawodnik powinien zostawiać swoje serce. Zawodnicy doskonale wiedzą, gdzie są i będą oddawać swoje serce dla Legii.

– Jestem osobą żywiołową i reaguję na to, co dzieje się na boisku. Jeżeli zawodnik popełnił błąd, który kosztował nas utratę bramki, to właśnie tak zareagowałem.

– Luquinhas był dzisiaj wyróżniająca się postacią. Jeżeli mielibyśmy w składzie dwóch czy trzech piłkarzy o podobnym profilu, to na pewno łatwiej byłoby mu notować lepsze liczby.

Leicester City – Legia Warszawa 3:1 (3:1)

Gole: Daka (11’), Maddison (21’), Ndidi (33’) – Mladenović (26’)

Żółte kartki: Thomas (61’), Albrighton (89’) – Mladenović (38’), Wieteska (48’), Jędrzejczyk (87’).

Leicester City: Schmeichel – Castagne, Soyuncu, Evans, Thomas – Soumare (Dewsbury-Hall 63’), Maddison (Perez 63’), Ndidi – Lookman (Albrighton 85’), Barnes, Daka (Iheanacho 85’)

Rezerwowi: Ward, Stolarczyk, Bertrand, Vardy, Albrighton, Iheanacho, Perez, Amartey, Choudhury, Dewsbury-Hall, Vestergaard, Madivadua

Legia Warszawa: Miszta – Johansson (Hołownia 46’), Wieteska, Jędrzejczyk – Ribeiro, Slisz, Martins (Celhaka 71’), Mladenović (Skibicki 71’) – Muci, Emreli (Włodarczyk 78’), Luquinhas (Pekhart 78’)

Rezerwowi: Tobiasz, Hołownia, Pekhart, Celhaka, Skibicki, Włodarczyk, Rose, Ciepiela

To trzecia z rzędu porażka Legii w LE, jednak sytuacja w grupie ułożyła się tak, że podopieczni Marka Gołębiewskiego wciąż mają szansę na awans do fazy pucharowej tych rozgrywek. Warszawianie zdobyli sześć punktów, a w ostatniej kolejce zagrają 9 grudnia u siebie ze Spartakiem Moskwa, który ma siedem „oczek”. Tyle samo zgromadziło Napoli , które w środę niespodziewanie przegrało w stolicy Rosji 1:2. Leicester City po czwartkowym zwycięstwie ma osiem punktów.

Fot. Mateusz Kostrzewa, legia.com

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Znamy skład Legii Warszawa na starcie z Leicester

Marek Gołębiewski, szkoleniowiec warszawskiej Legii podał wyjściowy skład na mecz 5. kolejki Ligi Europy z Leicester City.

Legia Warszawa rozpocznie spotkanie w następującym ustawieniu:

Miszta – Johansson, Wieteska, Jędrzejczyk – Ribeiro, Slisz, Martins, Mladenović – Muci, Emreli, Luquinhas

Początek meczu o godzinie 21. Transmisja na platformie Viaplay.

Nicola Brzęczek opowiada o powołaniu do reprezentacji. „Pierwsze gratulacje przyszły od Kuby i Jurka”

19-letnia Nicola Brzęczek otrzymała powołanie do piłkarskiej reprezentacji Polski. Zawodniczka GKS-u Katowice opowiedziała portalowi sport.pl o swoich relacjach z dwoma sławnymi „wujkami”.

19-letnia piłkarka Nicola Brzęczek jest blisko spokrewniona z Jerzym Brzęczkiem oraz Kubą Błaszczykowskim. Jej dziadek, Krzysztof Brzęczek, jest bratem byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Zawodniczka zdradziła w rozmowie ze sport.pl, że nie zawsze lubiła się chwalić swoimi wujkami.

– Denerwowały mnie te pytania i wprawiały w zakłopotanie. Dzisiaj kompletnie tego nie rozumiem. Jurek i Kuba to wielkie postacie i jestem z nich bardzo dumna, ale wtedy chyba nie chciałam, żeby ktoś patrzył na mnie przez ich pryzmat. Bez tego czułam się swobodniej – stwierdziła zawodniczka GKS-u Katowice.

19-latka dodała, że dziś sytuacja jest inna. Wiele zawdzięcza zarówno Kubie Błaszczykowskiemu, jak i Jerzemu Brzęczkowi.

– Im obu bardzo dużo zawdzięczam. Czasami ze mną grali, ale największy wpływ mieli, nie kopiąc piłki, ale ze mną rozmawiając. Mają olbrzymie doświadczenie, więc potrafili mi dobrze doradzić i odpowiednio mnie nastawić, choć tarcia czasami się zdarzały. Wiele osób mówi, że mam podobny charakter do nich, więc też jestem bardzo uparta. Ale na koniec zawsze brałam poprawkę na to, ile oni przeżyli w piłce, a ile ja. To pomagało zrozumieć, kto może mieć rację – powiedziała Nicola Brzęczek w rozmowie z portalem sport.pl.

– W dzieciństwie miałam drobny problem w relacjach z Kubą. Byłam w niego wpatrzona jak w obrazek, oglądałam jego każdy mecz, próbowałam grać jak on, traktowałam jak absolutnego idola, a z drugiej strony wiedziałam, że to po prostu mój wujek i czułam, że powinnam go traktować najzwyczajniej na świecie. On zresztą nie wyobrażał sobie inaczej. Z wiekiem to oczywiście przeszło i dzisiaj jesteśmy dla siebie wsparciem – wspomniała piłkarka.

Nicola Brzęczek opowiedziała również o tym jak dowiedziała się o powołaniu do reprezentacji Polski. Piłkarka zrobiła przed treningiem dodatkowe ćwiczenia w siłowni, wróciła do szatni i… wtedy dowiedziała się o pierwszym w życiu powołaniu do kadry narodowej.

– Napisałam do rodziców i zrobił się z tej wiadomości viral. Dostawałam dziesiątki gratulacji. Jedne z pierwszych przyszły od Kuby i Jurka – powiedziała zawodnikczka.

Źródło: Sport.pl

Foto: GKS Katowice

Niemiecki szkoleniowiec obejmie zespół Manchesteru United

Niemiec Ralf Rangnick będzie trenerem piłkarzy Manchesteru United do końca trwającego sezonu – poinformował dziennik „The Athletic”. 

Według doniesień mediów klub i 63-letni szkoleniowiec osiągnęli już porozumienie.

Niemiec, który w przeszłości pracował m.in. w RB Lipsk, Hoffenheim i Schalke 04 Gelsenkirchen, przejąłby drużynę „Czerwonych Diabłów” po zwolnionym Ole Gunnarze Solskjaerze. Aktualnie Rangnick pracuje jako dyrektor sportowy w moskiewskim Lokomotiwie.

Angielscy dziennikarze twierdzą, że priorytetem Manchesteru United jest sprowadzenie Mauricio Pochettino, obecnego trenera Paris Saint-Germain. Argentyńczyk miałby rozpocząć pracę na Old Trafford. od początku sezonu 2022/2023.

Źródło: The Athletic

Pięć zmian zamiast trzech podczas meczów, może wejść na stałe do futbolu

Przepis o dopuszczeniu pięciu zamiast trzech zmian podczas meczów piłki nożnej może zostać wprowadzony na stałe. 

Modyfikacji przepisu o zmianach dokonano w maju 2020 roku, aby bardziej chronić zdrowie zawodników podczas pandemii COVID-19. Zespoły z konieczności rozgrywały dużą liczbę meczów w niewielkich odstępach czasowych.

Ponieważ sytuacja związana z pandemią nadal jest trudna, regułę kilkakrotnie przedłużano, a obecnie obowiązuje ona dla wszystkich rozgrywek, które zakończą się 31 grudnia 2022 roku (a więc także przyszłorocznego mundialu w Katarze).

Jak poinformował w komunikacie IFAB (Międzynarodowa Rada Futbolu), propozycję wprowadzenia tego przepisu na stałe złożyło wiele krajowych federacji czy lig piłkarskich z całego świata.

„Członkowie Rady Dyrektorów IFAB zgodzili się, że kierownictwo rozgrywek powinno mieć możliwość zwiększenia liczby zmian, zależnie od potrzeb w ich piłkarskich środowiskach, przy jednoczesnym utrzymaniu liczby dopuszczalnych wstrzymań gry do trzech plus w przerwie między pierwszą i drugą połową. Ostateczna decyzja zostanie podjęta 4-5 marca 2022 roku w Zurychu” – napisano.

Wszystkie zmiany wprowadzone podczas tych obrad wejdą w życie od 1 lipca 2022 roku.

W takim składzie Legia zagra z Leicester City

W czwartkowy wieczór Legia Warszawa zmierzy się w wyjazdowym meczu z drużyną Leicester. Zwycięstwo mogłoby sprawić, że mistrzowie Polski wysuną się na pierwsze miejsce w tabeli grupy C Ligi Europy.

Biorąc pod uwagę formę jaka prezentuje warszawski zespół trudno mieć jakąkolwiek nadzieję na korzystny wynik w Anglii. Zespół Leicester zajmuje ostatnie miejsce w grupie i będzie mocno podrażniony w czwartkowy wieczór. Wygrana z Legią zapewni angielskiej drużynie grę co najmniej w fazie pucharowej Ligi Konferencji. Mistrzowie Polski staną przed trudnym zadaniem, tym bardziej, że zabraknie kilku kluczowych piłkarzy.

W meczu z Leicester nie wystąpi między innymi Artur Boruc. Między słupkami zobaczymy najprawdopodobniej Cezarego Misztę, który dostanie okazję rehabilitacji po nieudanym występie z Górnikiem Zabrze. Oprócz Boruca, w Warszawie zostali również: Josue, Kacper Kostorz, Lirim Kastrati, Rafael Lopes i Maik Nawrocki.

Przewidywany skład Legii: Miszta – Johansson, Jędrzejczyk, Wieteska, Mladenović – Ribeiro, Martins, Slisz, Luquinhas – Muci – Emreli.

Fot. Mateusz Kostrzewa

Legia Warszawa? Ten zespół istnieje dziś tylko w teorii, nie ma w nim duszy

Radosław Kałużny, były pomocnik piłkarskiej reprezentacji Polski w rozmowie z Piotrem Wołosikiem, dziennikarzem „Przeglądu Sportowego” skomentował aktualną sytuację w Legii Warszawa.

Piotr Wołosik zdradził, że wśród kibiców Legii wrze, a w sieci krążą złowrogie przewidywania, iż jeśli stołeczny zespół będzie przegrywać w nadchodzącym spotkaniu z Jagiellonią, to wątpliwe, by zostało dokończone, bo gniew kibiców może przerodzić się w fizyczne przerwanie meczu.

– Dziwisz się, że kibice Legii „wyszli z nerw”? W żaden sposób nie popieram fizycznych ataków czy robienia bajzlu na murawie, choć nie raz z tym się spotkałem. Na przykład w niemieckim Rot–Weiss Essen. Klub ten miał fanatycznych kibiców. Nie mieli pretensji, gdy przegraliśmy, lecz byli bezwzględnie dla tych, którzy nie biegali i walczyli. Wymierzali więc kary – powiedział Kałużny.

– Po prostu lali w pysk. Tłumaczyli, że dla wielu z nich wydatek na bilet jest ważną pozycją w domowym budżecie, bo mieszkają w niezbyt bogatym regionie i dlatego nie mają zamiaru oglądać spacerujących zawodników – dodał były reprezentant Polski.

Radosław Kałużny jest zdania, że fatalna dyspozycja piłkarzy Legii bierze się z nieodpowiedniego przygotowania do sezonu.

– Będę się upierać, że jej piłkarze zostali źle przygotowani do sezonu. Po prostu po raz kolejny okazało się, że nasze sztaby nie są w stanie przyszykować swoich „koni” tak, by były silne i biegały identycznie w lidze oraz pucharach. Z naszymi zespołami tradycyjnie – coś za coś. Czyli, jak już znajdziesz się w pucharach, to dajesz ciała w lidze i na odwrót. W ubiegłym sezonie przećwiczył to Lech, dziś – mistrzowie Polski. Jedynie do Mateusza Wieteski nie można mieć większych zastrzeżeń. Na upartego, może znalazłby się z jeszcze zawodnik. Tylko, że we dwóch w bierki można pograć albo w karty. Zaskakująco beznadziejnie wygląda obrona Legii. Juniorzy lepiej poradziliby sobie w tyłach od wydawałoby się doświadczonych legionistów – podkreślił.

– Masa pieniędzy została władowana w kontrakty piłkarzy. Potężna, jak na nasze warunki kasa. Pensją wielu legionistów można byłoby obskoczyć wypłaty trzech, czterech zawodników innych klubów. Nie dziwi mnie więc zdenerwowanie kibiców Legii, chociaż trzeba przyznać, że jej piłkarze, mimo porażki w Zabrzu zaprezentowali się lepiej, niż w poprzednich meczach. Nie podejrzewam, że to jakaś szczególna pociecha dla legijnych kibiców. Drużyna Legii istnieje dziś wyłącznie teoretycznie. Nie ma w niej duszy, a i oddech jej zawodnicy ciężko łapią. Tam pewnie wszyscy marzą, żeby ta jesień się zakończyła – podsumował Radosław Kałużny.

Źródło: Przegląd Sportowy

Fot. Mateusz Kostrzewa

Piłka jest dla wszystkich! Radość, pasja, zaangażowanie: piękne chwile na Turnieju Futbol Plus w Warszawie

W miniony weekend w Warszawie odbyła się czwarta już edycja turnieju piłki nożnej dzieci z niepełnosprawnościami FUTBOL PLUS. Do stolicy przyjechała ponad setka młodych piłkarzy z całej Polski. Wszyscy pokazali się na boiskach z jak najlepszej strony, udowadniając, że pomimo zdrowotnych ograniczeń, serce do gry mają niemniejsze niż niejeden zawodowy piłkarz! Poniżej relacja przygotowana przez Biuro Prasowe Amp Futbol Polska.

Futbol Plus to błyskawicznie rozwijająca się w Polsce inicjatywa, dzięki której na boisku spotykają się dzieci z bardzo różnymi rodzajami niepełnosprawności zarówno ruchowej, jak i intelektualnej. Inicjatorzy tego projektu chcą wspierać i integrować już istniejące akademie dla dzieci z niepełnosprawnościami oraz zakładać nowe.

Obecnie w naszym kraju jest osiem takich akademii, a na przykład w Anglii ponad 2000. Każda z polskich drużyn zrzesza zarówno dziewczynki, jak i chłopców, którzy w ramach klubowej aktywności uczestniczą w regularnych treningach, jeżdżą na obozy wakacyjne, a także turnieje piłkarskie, takie jak Futbol Plus, podczas których nie tylko mają okazję sprawdzić swoje boiskowe umiejętności, ale przede wszystkim zyskać olbrzymi zastrzyk motywacji i pozytywnej energii. Ogólnokrajowe zawody to także wspaniała okazja do spotkanie z kolegami i koleżankami z innych zespołów.

Nasi zawodnicy z niecierpliwością czekali na wyjazd. – opowiada Małgorzata Wilman, współzałożycielka Megamocnych Kielce.

Kilkoro dzieci nie spało całą noc ekscytując się możliwością grania meczów ze swoimi koleżankami i kolegami z całej Polski. – dodaje z uśmiechem.

Gospodarzem sobotnich zawodów była akademia Futbolowa Banda z Warszawy, założona w 2017 roku, jako jedna z pierwszych tego typu sekcji w Polsce. Na jej zaproszenie, na murawie Hali Piłkarskiej Bemowo stanęli przedstawiciele klubów: Megamocni Kielce, Pełnosprytni Poznań, Stomil Olsztyn, Ukryty Skarb Lublin, a także młodzi ampfutboliści z programu Junior Amp Futbol: łącznie ponad 100 dzieci, reprezentujące 6 różnych akademii!

Bardzo cieszymy się z frekwencji. Jestem przekonany, że gdyby nie specyficzny okres, w jakim przyszło nam zorganizować to wydarzenie, byłaby jeszcze lepsza! Wstępnie swój udział zapowiadało niemal 170 dzieci. – zapewnia Łukasz Kacprzak, trener Futbolowej Bandy, współorganizator turnieju.

­- Ostatnie tygodnie były bardzo intensywne. To było ogromne wyzwanie: tak wszystko zaplanować, by każdy uczestnik przeżył tu niesamowite chwile i wyjechał stąd z potężnym zastrzykiem wrażeń. Udało się! ­– dodaje.

Faktycznie, podczas sobotnich zawodów emocji nie brakowało! Rozgrywki prowadzone były na łącznie sześciu boiskach. Drużyny były dobierane na podstawie poziomu sprawności zawodników, dzięki czemu każdy mógł mieć poczucie równych szans i czerpać pełnię radości ze swojej obecności na boisku. ­­

– Strzeliłem trzy bramki, kilka też obroniłem. Teraz muszę chwilę odpocząć, bo zaraz gramy kolejny mecz – opowiada zdyszany Kacper, zawodnik drużyny Junior Amp Futbol. Łącznie przez kilka godzin rozegrano kilkadziesiąt meczów. Były wielkie emocje, cieszynki i łzy wzruszenia, drużynowe narady, doping kibiców, a przede wszystkich wiele, wiele piłkarskiej spontanicznej radości.

To już kolejny turniej, w którym uczestniczą nasze dzieci i każdy z nich przynosi co raz więcej satysfakcji i pozytywnych emocji zarówno dzieciom, jak i trenerom oraz rodzicom – opowiada Grzegorz Wichniarek, założyciel i trener Pełnosprytnych Poznań.  

Prawdziwe emocje sportowe, dzieci miały okazję przeżyć… nie tylko na boisku! Organizatorzy turnieju z Amp Futbol Polska, we współpracy z partnerami, zorganizowali bowiem dodatkową strefę rekreacyjną z licznymi atrakcjami (bramka celnościowa, siłomierz, refleksomierz, boisko do siatko-nogi itp.), które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Młodzi zawodnicy mieli także okazję wypocząć na kolorowych pufach i leżakach – wielu z nich korzystało z tej możliwości, omawiając w gronie kolegów taktykę na kolejne mecze.

Turniej Futbol Plus w Warszawie był prawdziwie magicznym czasem, każdy kto choć na chwilę miał sposobność zobaczyć te piękne i szczere uśmiechy jego uczestników, z pewnością to potwierdzi. Ten czas był jednak „magiczny” nie tylko w przenośni! Imprezę zaszczycili bowiem swoją obecnością dwaj zupełnie wyjątkowi goście: Bartosz Kapustka (reprezentant kraju, zawodnik warszawskiej Legii) oraz Magik Y (iluzjonista, mentalista, założyciel kanału „Magic of Y”). Obaj wzbudzili wielkie emocje wśród zgromadzonych; obaj z radością robili sobie wspólne zdjęcia z dziećmi i rozdawali im autografy. Był też oczywiście czas na rozmowy: Bartosz Kapustka odpowiadał na wiele pytań dotyczących kariery piłkarskiej, a Magik Y głównie… czarował. ­

To była prawdziwa wisienka na torcie! Wizyta gości specjalnych była niesamowitym przeżyciem dla wszystkich dzieciaków. Z pewnością długo nie zapomną tego spotkania! – opowiada z entuzjazmem Tomasz Giedronowicz, trener Futbolowej Bandy.

Na zakończenie turnieju odbyła się uroczysta ceremonie medalowa. Każda z drużyn otrzymała także puchar. Radości i dumy mieniących się na twarzach młodych niepełnosprawnych piłkarzy nie sposób opisać. Każdy czuł się bohaterem, każdy czuł się wyjątkowy niczym mistrz świata! ­– Imprezie towarzyszyło wiele pozytywnych emocji. Megamocni są zachwyceni, już dopytują kiedy jedziemy na kolejny turniej – opowiada Małgorzata Wilman z kieleckiej akademii.

– Już nie możemy się doczekać kolejnego spotkania z rówieśnikami z innych akademii z całej Polski – dodaje Grzegorz Wichniarek z Poznania. Warszawski turniej Futbol Plus okazał się wielkim sukcesem; mimo to prezes Amp Futbol Polska, głównego organizatora zawodów, nie osiada bynajmniej na laurach. ­

Bardzo cieszę się, że tyle akademii odpowiedziało na nasze zaproszenie i przyjechało do Warszawy. To wspaniałe widzieć ile serca młodzi niepełnosprawni zawodnicy zostawiają na boisku. W takich chwilach nabieram jeszcze głębszego przekonania, że piłka naprawdę jest dla WSZYSTKICH –relacjonuje prezes Mateusz Widłak.

 Tym bardziej zależy nam na dalszym rozwoju programu Futbol Plus. Wierzę, że jest to możliwe. W przyszłym roku, przy pomocy naszych sponsorów i partnerów chcielibyśmy doprowadzić do otwarcia kolejnych kilkunastu akademii. Moim marzeniem jest, aby do końca 2025 roku w całym kraju funkcjonowało co najmniej 100 akademii Futbol Plus. Tak by dosłownie każde dziecko, niezależnie od ograniczeń, mogło czerpać radość z gry w piłkę – dodaje.

Partner Strategiczny projektu Futbol Plus: PZU

Turniej został objęty patronatem PZPN „Piłka dla wszystkich”

Foto: Piotr Kucza

Źródło: Biuro Prasowe Amp Futbol Polska

W Klasie A też strzelają bezpośrednio z rzutu rożnego. Czarni Wałbrzych mają swego Kazimierza Deynę (WIDEO)

Czarni Wałbrzych w przedostatniej kolejce rozgrywek Klasy A zmierzyli się w derbowym meczu z Zagłębiem. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a jego ozdobą był gol strzelony przez zawodnika Czarnych.

Czarni objęli prowadzenie w 23. minucie spotkania po bramce zdobytej bezpośrednio z rzutu rożnego. Strzelcem gola był Dawid Darmochwał, który po tym trafieniu został okrzyknięty „Kazimierzem Deyną z Wałbrzycha”. Legendarny pomocnik Legii Warszawa i reprezentacji Polski jednego z najsłynniejszych goli dla reprezentacji Polski strzelił w meczu eliminacji mistrzostw świata z Portugalią w 1977 roku bezpośrednio z rzutu rożnego.

Podobnego „rogala” zafundował kibicom Czarnych Wałbrzych Dawid Darmochwał.

***

Pierwsza grupa wałbrzyskiej Klasy A zakończyła rozgrywki rundy jesiennej. Czarni zajmują 9. miejsce w tabeli z dorobkiem 19 punktów. Natomiast Zagłębie plasuje się na przedostatnim pozycji mając na koncie 12 oczek.

KS Prawobrzeże Świnoujście organizuje „Turniej Mikołajkowy”

5 grudnia 2021 roku, w niedzielę, odbędzie się „Mikołajkowy turniej piłki nożnej o puchar Konsorcjum PORR-TGE”.

Uczestnikami rozgrywek będą świnoujskie dzieci, przedstawiciele konsorcjum oraz przyjaciele i działacze KS Prawobrzeże Świnoujście.

– Konsorcjum to, jest obecnie wykonawcą największej w mieście inwestycji w dziedzinie energetyki w zakresie rozbudowy terminala skroplonego gazu ziemnego LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Konsorcjum od lat promuje zdrowy styl życia poprzez uprawianie sportu – mówi Galaktycznemu przedstawiciel zarządu Prawobrzeża Świnoujście.

Turniej odbędzie się na hali sportowej OSIR Warszów przy ul. Białoruskiej w prawobrzeżnej części Świnoujścia. Początek o godzinie 11.

Frenzy i Ekstraklasa zorganizują największy turniej FIFA w Polsce

Frenzy Sp. z.o.o. oraz Ekstraklasa SA zakończyły negocjacje dotyczące wspólnej realizacji rozgrywek esportowych Ekstraklasa Games na lata 2021-2023. Obie strony podpisały już w tej sprawie list intencyjny.

Cykl zmagań obejmować będzie dwa najbliższe sezony Ekstraklasa Games transmitowane na antenie Polsat Games oraz online. Drugi z sezonów – obejmujący lata 2022-2023 – odbędzie się przy założeniu podpisania umowy z wydawcą gry EA Sports. W ramach współpracy w studiu telewizji zorganizowane zostaną trzy eventy turnieju w 2022 roku, a także trzy kolejne w 2023 roku – wszystkie transmitowane na żywo.

Turnieje skierowane są zarówno do profesjonalistów z esportowych sekcji klubów Ekstraklasy, jak i amatorów stawiających pierwsze kroki na esportowej arenie. Z uwagi na to strukturę zawodów podzielono na formuły Pro i Open. Najlepsi przedstawiciele z obu części turnieju awansują do wielkiego finału. Powalczą w nim o pulę nagród o wartości 10 tysięcy euro oraz o awans do zmagań międzynarodowych FIFA eWorld Cup.

Harmonogram czwartego sezonu Ekstraklasa Games:

● 30 listopada – 29 grudnia – faza eliminacyjna

● 4 stycznia – 2 marca – faza zasadnicza

● 12-27 marca – faza barażowa

● 9-10 kwietnia – finał

–  Nie ma w Polsce ważniejszych i ciekawszych rozgrywek w FIFA niż Ekstraklasa Games. Jestem bardzo dumny z tego, że Ekstraklasa SA raz jeszcze zaufała Frenzy, przez co tak wartościowe i unikalne wydarzenie powraca na antenę Polsat Games. Świat wirtualnej piłki nożnej nie jest nam obcy, co udowodnimy, produkując transmisję, jakiej krajowa branża jeszcze nie widziała – przyznał Marcin Kilar, Dyrektor Zarządzający Frenzy. 

Źródło i foto: Biuro Prasowe Ekstraklasy

4 Liga Dolnośląska. Rozmowa trenera z zawodnikiem. „Leż k***a na tej ziemi – Ale mnie nie boli” (WIDEO)

Podczas meczu ostatniej kolejki rundy jesiennej zachodniej grupy 4 Ligi Dolnośląskiej pomiędzy Apisem Jędrzychowice i rezerwami Chrobrego Głogów, byliśmy świadkami „instruktażowej” rozmowy szkoleniowca z zawodnikiem. Smutnej i śmiesznej zarazem.

W niedzielę 21 listopada Apis Jędrzychowice zajmujący szóste miejsce w rozgrywkach 4 Ligi Dolnośląskiej (gr. zachodnia) podejmował wicelidera tabeli rezerwy Chrobrego Głogów. Mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gości 5:1. Samo spotkanie przeszłoby bez echa, ale… W sieci pojawił się krótki filmik, na którym możemy obejrzeć, a w szczególności posłuchać, jak szkoleniowiec gospodarzy udziela „instruktażu” zawodnikowi.

– Połóż się, połóż się k***w na ziemię. Będziesz machał i stał? K*** zamknij dziób, połóż się na ziemię, uruchom mózg – instruował swego gracza trener Apisu.

W tym momencie zawodnik ośmielił się wstać z murawy, mówiąc: Kiedy mnie nie boli.

Wówczas usłyszał kolejną „lekcję boiskowego zachowania fair play” od szkoleniowca.

– Leż k***a na tej ziemi, myśl trochę. K***a ledwo łazisz i wstajesz – strofował swego gracza trener.

Kibice siedzący blisko ławki rezerwowych zareagowali salwami śmiechu. Natomiast internauci, którzy już obejrzeli powyższy materiał wideo na Twitterze, nie zostawili na trenerze Apisu suchej nitki.

– Trener do odpalenia. Tacy ludzie mają wprowadzać młodzież? Boże, broń – czytamy.

– Śmieszne i smutne zarazem. Dać aktorów do piłki. Będą lepiej udawać kontuzje, a może czasem i w piłkę lepiej zagrają – napisał kolejny kibic.

– Trener Jurewicz ostry jak maczeta, efektownie zakończył rundę – sarkastycznie podsumował „porady” szkoleniowca jeden z sympatyków futbolu.

Wielu z Was z pewnością powie, że każdy kto choć w minimalnym stopniu „liznął” piłki nożnej, daje sobie sprawę, że takie sytuacje zdarzają się często w naszej dyscyplinie sportu. Czy jednak podobne „instruktaże” jak ten na materiale wideo powinni słyszeć od trenerów młodzi zawodnicy wchodzący w świat dorosłego futbolu? Śmiem wątpić.

Ocenę wydarzenia pozostawiam czytelnikom.

Fot. Ben Kerckx z Pixabay

Wideo: @MateuszMaj89

Szkoleniowiec Legii po porażce z Górnikiem. „Odnośnie mojej posady, proszę pytać nie mnie, tylko władze klubu”

W meczu 15. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa uległa Górnikowi Zabrze 2:3. Po zakończeniu spotkania głos zabrał szkoleniowiec mistrzów Polski Marek Gołębiewski.

Marek Gołębiewski:

– Przegraliśmy bardzo ważny mecz, który w drugiej połowie mogliśmy odwrócić. Przy stanie 2:2 wierzyłem, że zespół jest w stanie wygrać ten mecz. Zdarzyło się inaczej i wracamy bez punktów. 

– Odnośnie pewności mojej posady, proszę pytać nie mnie, tylko władze. Odnośnie drugiego pytania o odmianę gry po przerwie – był to efekt zmiany systemu i wejścia zawodników o nieco innym profilu.

– Wyjaśnimy sobie nerwową sytuację z drugiej połowy z naszymi zawodnikami, doszło zapewne do męskiej rozmowy.

– Chciałbym z całego serca podziękować kibicom, którzy stawili się w Zabrzu w tak licznym gronie.

Ernest Muci: 

– Zbyt wolno zaczęliśmy mecz, straciliśmy gole po kontratakach. W szatni porozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło, wróciliśmy na boisko, chcieliśmy wygrać dla nas i dla kibiców. Strzelilismy szybko dwa gole, ale w końcówce straciliśmy kolejnego. 

– Na początku drugiej połowy zmieniliśmy nieco skład i system. Zaatakowaliśmy rywala bardziej agresywnie. Nie mieliśmy dziś szczęścia. 

– Kibice cały czas byli z nami, wspierali nas. Dziękuję im za wsparcie. Chcemy dać im radość, na którą zasługują. Ciężko pracujemy, by wrócić na nasze miejsce. Dajemy z siebie wszystko na treningach i w meczach, ale jeszcze czegoś brakuje. W Legii nie możesz przegrywać, źle się z tym czujemy, ale bierzemy za to odpowiedzialność. Z każdego meczu staramy się wyciągnąć lekcję i wrócimy do zwyciężania.

(fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com)​

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

„Umieram i muszę wreszcie wyznać: Sprzedałem ten mecz dla Legii Warszawa” (WIDEO)

Najpierw w czwartek, a potem w sobotę, dwa podobne wpisy w mediach społecznościowych zamieścił Grzegorz Szeliga, były piłkarz ekstraklasowych zespołów. „Sprzedałem mecz w 1993 roku. Z Legią, grając w Wiśle Kraków” – napisał.

Szeliga rozpoczynał przygodę z futbolem w Polonezie Warszawa. Do Legii trafił w 1987 roku, rozegrał w jej barwach 20 meczów i strzelił cztery gole. Potem był zawodnikiem stołecznej Gwardii, Jagiellonii Białystok, a w 1993 roku związał się z Wisłą Kraków. W tym roku Legia straciła tytuł mistrza Polski decyzją PZPN. Chodziło o zarzuty dotyczące korupcji, w tym o wyjazdową wygraną stołecznej drużyny 6:0 z Wisłą Kraków w ostatniej kolejce.

Do dziś warszawski klub nie uznaje decyzji polskiego związku i podkreśla zdobycie tytułu w 1993 roku. Mistrzostwa im jednak nie zwrócono. Na drodze prawnej Legii nie udowodniono niezgodnego z prawem wpływania na wynik spotkania z Wisłą. 1 lipca 1995 roku Prokuratura Rejonowa w Krakowie umorzyła sprawę.

Teraz po latach do sprzedania tego meczu przyznał się Grzegorz Szeliga. Dziennikarze TVP Sport zadzwonili do byłego piłkarza po opublikowaniu przez niego wspomnianych wpisów. Media społecznościowe mają to do siebie, że łatwo nabrać się na zamieszczane w nich tzw. fejkowe wiadomości. W tej sprawie było jednak inaczej i Szeliga potwierdził, że to on był autorem postów. Poniżej treść rozmowy, którą z byłym zawodnikiem przeprowadził Mateusz Miga.

– Napisał pan, że sprzedał mecz. Może pan ujawnić jakieś szczegóły?
– Jakie szczegóły? Wziąłem pieniądze za to.

– Tylko pan?
– Będę mówił o sobie.

– Jak do tego doszło?
– Dostałem pieniądze od Legii. Przecież ja tam wcześniej grałem.

– Kto miał dać te pieniądze?
– Działacze Legii. Cały czas biłem się z myślami, że zrobiłem źle. Wziąłem wtedy te pieniądze, a mecz był sprzedany.

– Jak duża to była kwota?
– Nie pamiętam, bo po drodze była denominacja. Była czwórka z przodu na pewno.

– Na ile procent grał pan w tym meczu?
– Powiem szczerze. Grałem na sto procent, ale nie dostawałem żadnych piłek. Przyznaję się do tego i chcę ponieść karę.

– Jest pan pewien, że chce byśmy o tym pisali?
– Tak. Ja… umieram. Nie mogę tego zabrać do grobu. Muszę o tym powiedzieć. Grałem w Legii, grałem w Wiśle. Zrobiłem, co zrobiłem. Moi synowie grają w piłkę i duży żal mają do mnie. Ale ja się biłem z tym przez 30 lat.

– Mają żal, że się pan przyznał?
– Tak, że się przyznałem. Ale to jest prawda. Sprzedałem ten mecz. Napiszcie o tym.

– Czy jednak byłby pan w stanie powiedzieć więcej, jak doszło do przekazania pieniędzy?
– Dostałem pieniądze w Krakowie. Nie wiem, czy inni dostali.

– Mówi pan, że grał na sto procent. Ale skoro wziął pieniądze, był też gotów, by w razie potrzeby pomóc Legii?
– Wziąłem pieniądze. Sprzedałem to. 30 lat nie mogłem się przejrzeć w lustrze. I ani słowa o kolegach. Nic nie wiem.

– Męczyło to pana?
– Cały czas myślałem o tym. Chodziło mi przede wszystkim o kibiców Wisły.

– Rozmawiał pan z bliskimi o tej sytuacji? O tym, że chce się zdobyć na takie wyznanie?
– Ciągle biłem się z myślami, że zrobiłem źle. Przez całe życie chciałem o tym powiedzieć. Wiedziała o tym moja żona. Teraz powiedziałem… Może pod wpływem emocji, ale nie chcę zabrać tej tajemnicy do grobu. Z całą świadomością oświadczam, że zrobiłem to. Mam 53 lata i dostałem pieniądze za to, by nie strzelać w tym meczu. To najszczersza prawda. Nigdy w życiu nie robiłem takich rzeczy… Wiem, że będę miał przechlapane, ale nie robię tego dla rozgłosu. Chcę, żeby cała Polska wiedziała, że ten mecz był sprzedany.

– Czemu pan mówi, że umiera?
– Jestem chory. Umieram na raka…

Grzegorzowi Szelidze nie grozi odpowiedzialność karna, a on sam zakończył rozmowę takimi słowami.

Jestem człowiekiem z Warszawy, wciąż mieszkam w stolicy. Widzę Stadion Narodowy, mijam często obiekt Legii… Musiałem o tym powiedzieć. Proszę o tym napisać, bo chcę się przyznać do tego, co zrobiłem w przeszłości… Zrobiłem źle.”

Źródło: TVP Sport

PZPN stracił wielką kasę na porażce z Węgrami. Prezes Wielkopolskiego ZPN zdradził kwotę

Jednym z gości niedzielnego programu „Cafe Futbol” był członek zarządu PZPN i prezes Wielkopolskiego ZPN Paweł Wojtala. Działacz wziął udział w dyskusji na temat występów reprezentacji Polski i zdradził jaką kwotę stracił polski związek po porażce reprezentacji z Węgrami.

Przegrany mecz z Madziarami wywołał wielkie niezadowolenie i rozczarowanie wśród prominentnych działaczy PZPN. Część z nich starała się wymóc na prezesie Kuleszy zwolnienie Paulo Sousy. Brak rozstawienia w półfinale baraży o awans do mistrzostw świata w Katarze, a co za tym idzie konieczność gry na wyjeździe, przyniesie wielką stratę finansową polskiej federacji.

– Po meczu byliśmy bardzo rozczarowani. Tak jak wszyscy kibice, byliśmy rozczarowani postawą zawodników i tym, co się działo na boisku. Ten mecz ma swoje konsekwencje – choćby takie, że nie zagramy pierwszego spotkania barażowego u siebie – mówił Paweł Wojtala w programie „Cafe Futbol”.

Prezes Wielkopolskiego ZPN podkreślił również zdziwienie z jakim odnotowano decyzje personalne Paulo Sousy.

– Każdy był zaskoczony taką decyzją. Wszyscy zakładaliśmy, że trener zdecyduje się na najmocniejszy skład w tak ważnym meczu. Trener jest najbliżej zespołu, to on podejmuje autonomiczne decyzje. On wie, jak zawodnicy się czują. Na pewno było dla nas jednak zaskoczeniem, że zdecydował się na takie wybory – relacjonował Wojtala.

– Kwoty są zależne od wypełnienia stadionu. Przy pełnym stadionie są to kwoty ok. 8-9 mln złotych. Mówimy tu o dochodzie – poinformował Wojtala.

Losowanie par i drabinek barażowych odbędzie się 26 listopada o godzinie 17:00 w Zurychu. Potencjalnymi rywalami Polaków w półfinale baraży są Portugalia, Włoch, Szwecja, Walia, Szkocja oraz Rosja. 

Źródło: Cafe Futbol

Co się stało z Łukaszem Piszczkiem? Były reprezentant Polski upadł nagle na murawę i nie dokończył meczu (WIDEO)

Łukasz Piszczek doznał poważnie wyglądającej kontuzji podczas meczu LKS-u Goczałkowice-Zdrój ze Ślęzą Wrocław. Spotkanie kończyło rundę jesienną rozgrywek trzeciej grupy trzeciej ligi.

W sobotę zespół Łukasza Piszczka zremisował 2:2 na wyjeździe ze Ślęzą Wrocław i po rundzie jesiennej jest liderem tabeli z 41 punktami na koncie.

Na nagraniu ze zdarzenia widzimy, że Piszczek próbuje uratować zmierzającą poza pole gry piłkę. Piłkarz Goczałkowic nie dotknął futbolówki i nagle upadł na boisko bez kontaktu z żadnym z rywali. Były reprezentant Polski nie był w stanie kontynuować gry.

Mimo ogromnego bólu, Łukasz Piszczek bezpośrednio po zakończeniu meczu wyszedł do sympatyków, którzy tłumnie zgromadzili się pod szatniami. Były gracz Borussii Dortmund pozował do zdjęć z fanami i rozdawał autografy, o czym poinformowała Ślęza Wrocław, doceniając zachowanie piłkarza.

„Czekało na niego bowiem mnóstwo, zwłaszcza młodych kibiców, z nadzieją na autograf, a ten wspaniały piłkarz, mimo że mocno cierpiał, siedząc na krześle przez 40 minut cierpliwie podpisywał koszulki, piłki i karteczki podsuwane mu przez fanów. Wielki szacunek Panie Łukaszu. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i na boisko” – czytamy w relacji pomeczowej. 

Po meczu piłkarz świętował z zespołem zakończeniu rundy jesiennej. O tym jak poważny jest uraz jeszcze nie poinformowano mediów.

W tym sezonie Łukasz Piszczek opuścił zaledwie jedno spotkanie. 

Trener Marek Gołębiewski przed meczem Legii z Górnikiem Zabrze. „W Legii Warszawa każdy mecz jest najważniejszy, nie ma kalkulacji”

Szkoleniowiec Legii Warszawa Marek Gołębiewski odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem 15. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Górnikiem Zabrze

Trener Marek Gołębiewski:

– Przerwa była nam bardzo potrzebna, żebyśmy mogli się też troszkę lepiej poznać. Wcześniej, grając co trzy dni, tego czasu na trening było mniej. Przerwa była pod względem pracy motorycznej i taktycznej dobrze wykorzystana. Jeżeli drużyna chce coś poprawiać, to na to potrzebny jest czas. Ten proces będzie cały czas trwał. Schematy finalizacji akcji i przejścia z ataku do obrony to najważniejsze aspekty, nad którymi chcieliśmy popracować.

– Wykonywaliśmy mocniejsze treningi. Praktycznie nie mieliśmy wolnego. Wyjątkiem była niedziela, ale w poniedziałek do pracy wrócili zawodnicy, którzy wcześniej trochę mniej trenowali. Musimy iść właśnie w tym kierunku. Intensywność zajęć musi być coraz wyższa, a objętość trochę niższa. Tą drogą chcemy podążać. Zobaczymy, jakie to będzie miało przełożenie na mecz. Jak to mówię zawsze – boisko wszystko zweryfikuje.

– Przede wszystkim – w Legii Warszawa każdy mecz jest najważniejszy. W naszej drużynie nie ma kalkulacji. Jesteśmy w takim miejscu, gdzie każdy wymaga od nas dobrego rezultatu. W Pucharze Polski przeszliśmy do kolejnej rundy. W Ekstraklasie, w pierwszej połowie meczu ze Stalą, widać było promyk nadziei. Gra lepiej funkcjonowała, ale na końcu liczy się wynik. Zawsze będziemy grać zawodnikami, którzy w danym momencie są w najlepszej dyspozycji. Być może pojawią się rotacje, ale to wszystko zależeć będzie od mikrocyklu treningowego. Dla nas kolejne spotkania będą tymi najważniejszymi. Do Wigilii mamy dziewięć spotkań i postaramy się zdobyć jak najwięcej punktów, a także awansować do kolejnej fazy Pucharu Polski i Ligi Europy.

– Mattias Johansson jest po mononukleozie. Przez to jego organizm jest bardziej podatny na drobne urazy. W ostatnim tygodniu Mattias trenował indywidualnie z trenerami od przygotowania fizycznego. W tym tygodniu wziął udział w pełnym mikrocyklu i jest do dyspozycji na niedzielny mecz.

– Mateusz Hołownia i Artur Boruc trenują z nami Po jutrzejszym treningu będę podejmował decyzje, co do występu Artura i Mateusza już w najbliższą niedzielę.

– Mamy kilku młodzieżowców, jest Skibicki, Ciepiela, Włodarczyk, Kisiel. Jest kilku zawodników, którzy palą się do gry. Artur Boruc długo pauzował i nie trenował w normalnym rytmie. Dopiero od sześciu dni jest w pełnym treningu, więc nie działa to tak, że od razu wejdzie i będzie czuł się jak przed kontuzją. Jego zdrowie jest dla mnie bardzo ważne, będę rozmawiał z nim, a także z trenerami bramkarzy czy Artur Boruc jest gotowy nam pomóc.

– Spodziewam się, jak to się mówi w Polsce, meczu walki. Nikt przed Legią się nie położy, każdy na Legię się dodatkowo mobilizuje. Spodziewamy się trudnego meczu, ale mamy dobrze przeanalizowanego przeciwnika. Wiemy, co chcą grać i w jaki sposób, nie spodziewam się niespodzianek. Chcemy obrać dobrą drogę, a ten moment na pewno przyjdzie. Po pierwszej połowie meczu ze Stalą Mielec było widać pewne mechanizmy, a teraz przez dwa tygodnie pracowaliśmy, by je odpowiednio doszlifować. Wierzę, że efekty tej pracy przyniosą nam upragniony efekt w postaci zwycięstwa. W Legii zawsze musisz wygrywać i w tym celu jedziemy do Zabrza.

– Sfera mentalna to ważny aspekt piłki nożnej. Przychodząc do Legii, powiedziałem zawodnikom, że przede wszystkim gra się głową. Jeśli głowa nie jest wyczyszczona, trudno jest grać w piłkę. Następne w hierarchii jest serce, a na końcu nogi. Mamy wielu dobrych zawodników, których głowy są zablokowane. Pracowaliśmy nad tym bardzo długo, ci zawodnicy też wiedzą po co wychodzą na boisko i dla jakiego klubu grają. Zawsze wychodzimy po zwycięstwo. Trening, który prowadziliśmy przez ostatnie dwa tygodnie, prowadzony był w duchu rywalizacji. Rywalizacja musi być na jak najwyższym poziomie, bo podnosi ona poziom gry drużyny. Uważam, że głowy piłkarzy są oczyszczone.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Fot. Mateusz Kostrzewa

Zmarł 17-letni piłkarz postrzelony przez policję

Podczas akcji policji w Buenos Aires doszło do postrzelenia 17-letniego Lucasa Gonzaleza, piłkarza klubu Barracas Central. Nastolatek zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Lucas Gonzalez, 17-letni piłkarz klubu Barracas Central, postrzelony w głowę przez policję z Buenos Aires zmarł w czwartek (18 listopada) po południu lokalnego czasu w szpitalu El Cruce we Florencio Varela w stolicy Argentyny – poinformował portal infobae.com.

Argentyńskie media wyemitowały materiał, na którym funkcjonariusze policji komentują, co wydarzyło się w czasie akcji, podczas której został postrzelony Lucas Gonzales.

– Zauważyliśmy pojazd Volkswagen Suran, wykonujący nieprawidłowo manewry wyprzedzania pomiędzy innymi samochodami. Próbowaliśmy zatrzymać auto, blokując przejazd. Samochód uderzył jednak w wóz policyjny i nie zatrzymał się. Jeden z pasażerów miał w ręku broń palną. Z naszej strony padły strzały – tłumaczą funkcjonariusze argentyńskiej policji.

Rodzina zmarłego zawodnika nie chce słuchać wyjaśnień i domaga się ukarania policjantów.

– Chcemy, żeby poszli do więzienia, bo muszą tam iść. Są przestępcami. Ze względu na to, co chcieli zrobić z tymi dziećmi. Skończyło się na tym, że Lucas nie żyje. Poprosimy o sprawiedliwość dla Lucasa – powiedział mediom wujek postrzelonego nastolatka.

Piłkarz Wieczystej zdradził, dlaczego odrzucił ofertę Legii Warszawa

Wilde-Donald Guerrier, nowy zawodnik Wieczystej Kraków przyznał, że mógł trafić do Legii Warszawa. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Haitańczyk zdradził, dlaczego nie podpisał umowy ze mistrzami Polski.

Wieczysta Kraków dokonała hitowego transferu, sprowadzając Wilde’a-Donalda Guerriera, który w latach 2013-16 był zawodnikiem Wisły Kraków i występował na boiskach ekstraklasy. 32-letni reprezentant Haiti związał się z drużyną Franciszka Smudy do końca bieżącego sezonu z możliwością przedłużenia umowy o kolejny rok.

Wilde-Donald Guerrier na łamach „PS” ujawnił, dlaczego postanowił zostać piłkarzem klubu grającego w czwartej lidze.

– Koniecznie chciałem kontraktu na pół roku. Jeśli będę miał dobrą rundę, to może pojawią się różne oferty z polskiej ekstraklasy i nie tylko – przyznał Haitańczyk.

Guerrier zdradził, że mógł wrócić wcześniej do Polski. Gdy był zawodnikiem Karabachu, otrzymał ofertę z Legii Warszawa.

– Było mi trudno zaakceptować tę ofertę w momencie, gdy nie popierała jej moja żona i rodzina. Jej dziadek grał w Wiśle Kraków, a mama i wujek są związani kibicowsko z tym klubem i mocno odradzali mi przejście tam. Mówili wprost: „nie ma takiej możliwości” – powiedział.

– To było po moich występach w Lidze Mistrzów. Pamiętam zamieszanie, jakie było wokół tego. Jeden z dziennikarzy przyjechał do Azerbejdżanu, by zrobić materiał ze mną i Jakubem Rzeźniczakiem – dodał Guerrier.

32-letni Haitańczyk po odejściu z Wisły z Karabachem Agdam zdobył dwa mistrzostwa Azerbejdżanu, a także występował w barwach tego klubu w Lidze Mistrzów oraz Lidze Europy.

Guerrier ponadto był zawodnikiem takich klubów jak Alanyaspor, Neftczi Baku czy Apollon Limassol. Po zakończeniu sezonu 2020/21 Haitańczyk rozwiązał kontrakt z cypryjskim zespołem i został wolnym zawodnikiem.

Źródło: PS

Foto: Wieczysta

Klasa B. Zespoły z kompletem zwycięstw w sezonie 2021/2022. Aktualizacja (18.11.2021)

Rywalizacja w rundzie jesiennej na ósmym poziomie rozgrywkowym w Polsce została praktycznie zakończona. Ile drużyn wciąż ma na koncie komplet zwycięstw?

Na ósmym szczeblu rozgrywkowym w Polsce zespoły rywalizują w obecnym sezonie podzielone na 148 grup – 139 Klasy B oraz 9 Klasy A w województwie wielkopolskim.

W porównaniu z poprzednim zestawieniem z listy ubył jeden zespół. Aktualnie na ósmym szczeblu rozgrywek w Polsce pozostało 27 drużyn, które nie straciły jeszcze punktu.

Zespoły z kompletem zwycięstw na ósmym szczeblu rozgrywek w Polsce w sezonie 2021/22 (18.11.2021)


Dolnośląski ZPN

Jelenia Góra II: Stella Lubomierz – 12 zwycięstw

Legnica IV: Odra Malczyce – 14

Wałbrzych I: KP MCK Mieroszów – 11

Wałbrzych IV: Ślęża Ciepłowody – 10

Wrocław I: Rokita 1946 Brzeg Dolny – 12

Wrocław V: Skra Wojnowice – 12


Kujawsko – Pomorski ZPN

Toruń: Piast Łasin – 12


Lubelski ZPN

Zamość I – Relax Księżpol – 8

Zamość II: Delta Nielisz – 9


Lubuski ZPN

Gorzów Wielkopolski II: Dąb Górki Noteckie – 11


Małopolski ZPN

Kraków III: Dragoons Kraków – 12

Tarnów II: Wiślanie Wola Przemykowska – 10


Mazowiecki ZPN

Płock: Wisła III Płock – 8

Warszawa V: Milan II Milanówek – 12


Opolski ZPN

Grupa X: Polonia Pogórze – 11

Grupa XII: Żądło Sucha Psina – 12


Podkarpacki ZPN

Jarosław: Tęcza Jankowice – 10

Krosno II: Victoria Niebocko – 12

Krosno IV: Guzikówka Krosno – 12

Lubaczów: Roztocze Narol – 10

Rzeszów I: Mrowlanka Mrowla – 12


Śląski ZPN

Bytom: Nadzieja Bytom – 13

Częstochowa I: Płomień Lgota Mała – 9

Tychy: Fortuna Wyry – 12


Warmińsko – Mazurski ZPN

Grupa II: Dąb Kadyny – 9


Zachodniopomorski ZPN

Grupa I: Vineta II Wolin – 9

Grupa III: Gwiazda Żalęcino – 7

***

Sławomir Peszko ma dość Sousy. „Mnie już jego gadka nie czaruje”

Do porażki polskiej reprezentacji z Węgrami odniósł się w felietonie na portalu meczyki.pl Sławomir Peszko. Wielokrotny reprezentant kraju, aktualnie zawodnik Wieczystej Kraków negatywnie ocenia dotychczasową pracę Paulo Sousy.

– Widzę, że na pomeczowej konferencji wyszła zarozumiałość selekcjonera. Na szczęście tego nie oglądałem, mnie już jego gadka nie czaruje. Bajery są dla dziennikarzy. Oni muszą to oglądać, ja nie muszę. Trener może pięknie mówić, a konkrety są takie, że jedyny sensowniejszy zespół, z którym udało się wygrać, to Albania. Nie róbmy jaj i nie mówmy o Andorze czy San Marino. A skoro Paulo Sousa się czuje tak pewnie, to szkoda, że tej pewności nie widać u drużyny na boisku – ocenił Peszko.

Były reprezentant Polski w dalszym ciągu wierzy, że naszej drużynie narodowej uda się zakwalifikować na mundial. Peszko swoją wiarę pokłada nie w selekcjonerze, a w piłkarzach.

– Nic jeszcze nie jest stracone. Nadal możemy awansować na mundial. Weszliśmy do baraży, kontrakt trenera automatycznie się przedłużył. Mimo tylu jego błędów Katar wciąż jest realny. (…) Jestem dobrej myśli przed barażami, bo wierzę w tych piłkarzy, wierzę w tę drużynę, wierzę w reprezentację Polski. Natomiast patrząc na to, jak radzimy sobie na wyjazdach i kogo możemy wylosować, nikt nie może być pewny, że gładko przejdziemy choćby do finału – napisał „Peszkin”.

Źródło: Meczyki.pl

Autorski program szkoleniowy TS Sparta Świątniki Górne. „Graj 1×1, drybluj!”

TS Sparta Świątniki Górne od niedawna współpracuje z Galaktycznym Futbolem. Klub jest objęty patronatem medialnym przez portal. Dziś kolejna publikacja o Sparcie, a w niej m.in. o autorskim programie szkoleniowym czy też o tym, że czego Piotruś się nie nauczy, tego Piotr nie będzie umiał.

TS Sparta działa według autorskiego programu szkoleniowego zbudowanego na podstawie doświadczeń własnych zdobytych przez wiele lat pracy. Klub z województwa małopolskiego zdecydowanie stawia na wyszkolenie jednostek, a nie drużyn. Stąd też między innymi decyzja o tym, aby nie zgłaszać drużyn do lig dziecięcych.

– Myśleliśmy o zgłoszeniu drużyn do lig, ale doświadczenie w pracy trenera podpowiadało, aby obrać inną drogę. Chcemy realnie sprawdzać zawodników podczas gier kontrolnych, w których nie ma tabel, awansów i spadków. Zawodnicy mają bawić się grą i podejmować odważne decyzje, a nie kalkulować czy trzeba zagrać zachowawczo, bo ktoś nas przeskoczy w tabeli. Zresztą sam PZPN obrał ostatnio tę drogę anulując ligi dziecięce do pewnego wieku, co tylko utwierdza nas w przekonaniu, że postępujemy słusznie – mówi Galaktycznemu Łukasz Szymański, wiceprezes klubu.

W TS Sparta zawodnicy zachęcani są do pojedynków 1×1, dryblingu i niekonwencjonalnych zagrań. Trenerzy wychodzą z założenia, że czego Piotruś się nie nauczy, tego Piotr nie będzie umiał.

– Spójrzmy na najlepszych zawodników na świecie. Są najlepsi, ponieważ wygrywają większość pojedynków i świetnie dryblują. Grają widowiskowo. Tak jakby grali na boisku szkolnym. Niestety w naszym kraju mamy złe nawyki szkoleniowe. Od najmłodszych lat nakładamy presję wyniku, co przekłada się na zachowawczą grę i bojaźń młodego chłopaka. Ma to przełożenie później na dorosłą reprezentację, wystarczy obejrzeć mecz. Ciężko wskazać zawodnika biorącego odpowiedzialność za grę, a udane dryblingi można policzyć na palcach jednej ręki. My chcemy robić to inaczej – podkreśla Łukasz Szymański.

W klubie zdają sobie sprawę z tego, że droga na piłkarski szczyt dla młodego człowieka jest bardzo długa i wyboista. 

– Staramy się nauczyć tych ludzi, że ciężka praca przynosi efekty. Wierzymy w każdego z nich, chociaż nie każdy będzie piłkarzem. Dla nas zwycięstwem będzie również człowiek, który poradzi sobie w życiu i będzie kierował się odpowiednimi wartościami. Wychowujemy najpierw ludzi, a dopiero potem młodych piłkarzy – zaznacza wiceprezes TS Sparta.

W klubie przeprowadzane są regularnie treningi o nazwie „Sparta Pro”. Są to zajęcia dodatkowe dla wyróżniających się zawodników z wszystkich drużyn, dzięki czemu najlepsi bez względu na podział wieku trenują i rywalizują razem ze sobą. 

– Już w najbliższy weekend w międzynarodowym turnieju halowym w seniorskiej piłce żeńskiej zadebiutuje nasza wychowanka z rocznika 2006. Już na wiosnę powinna regularnie występować na poziomie III ligi kobiet. Będzie to pierwszy wychowanek, a raczej wychowanka dostarczona przez nasz klub do piłki seniorskiej. Nasza praca ma sens. Odnosimy małe sukcesy. Na te duże trzeba trochę więcej czasu – podsumowuje Łukasz Szymański.

Wojtek63: Boiskowi bandyci pod szczególną ochroną

16-letni junior uderzył sędziego i zaczęły się wyjaśnienia, komentarze, oświadczenia. A co tu wyjaśniać? Był atak na sędziego. Koniec kropka.

Klubowe komunikaty, obwieszczenia, oświadczenia o tym, że jest przykro, a na koniec oczekiwanie na „wideło- sreło” dla naiwnych. Oczywiście tego wideo nie będzie, bo zapis uległ awarii.

Był atak na sędziego. A gdzie są… imię i nazwisko tego super – nastoletniego – kopacza z drużyny SF Luboń? A gdzie są działacze tego klubu? Ich zawodnik. Chyba ma jakieś nazwisko, a oni – działacze za niego odpowiadają. A jaka to tajemnica chroni tego młodocianego boiskowego bandytę przed upublicznieniem jego imienia i nazwiska? W końcu grając w drużynie piłkarskiej klubu SF Luboń jest osobą publiczną. Kto chroni tego piłkarskiego młodocianego bandytę?

Kiedyś było takie powiedzenie: K…wa  kur…wie łba nie urwie, a jak urwie, to po k…wie. 

Oby to się stało w tym przypadku. Będzie więcej porządku na piłkarskich boiskach.

O skandalicznych wydarzeniach podczas meczu o awans do Centralnej Ligi Juniorów przeczytasz TUTAJ

Talenty piłkarskie na Stadionie Śląskim

We wtorek, 16 listopada na murawie Stadionu Śląskiego w Chorzowie miała miejsce uroczysta Inauguracja sezonu Reprezentacji Polish Soccer Skills. Wzięło w niej udział blisko 300 utalentowanych zawodników i zawodniczek, którzy wyróżnili się w testach umiejętności pokonując kilka tysięcy rówieśników. Przed nimi wyjazdy zagraniczne na sparingi z najlepszymi akademiami w Europie.

Polish Soccer Skills to projekt społeczny, którego celem jest rozwijanie i upowszechnianie profesjonalnego szkolenia piłkarskiego dzieci i młodzieży oraz promocja utalentowanych piłkarzy. Każdego roku na obozy szkoleniowe Polish Soccer Skills przyjeżdża ponad 5000 dziewczyn i chłopców w wieku 7-19 lat z Polski oraz z 21 innych krajów z całego Świata. 

Od 12 lat prowadzimy takie same testy umiejętności, dzięki czemu mamy bazę ponad 50.000 wyników. Na tej podstawie stworzyliśmy Potencjometr – profesjonalne narzędzie do selekcji i oceny potencjału młodych piłkarzy. – mówi Ewelina Stępień-Kunik, prezes Fundacji Polish Soccer Skills.

– Spośród ponad 5000 zawodników i zawodniczek, na podstawie wyników testów, wybieramy tych o najwyższym potencjale. Powołujemy ich do Reprezentacji PSS i obejmujemy – za zgodą ich klubów – specjalnym programem indywidualnego szkolenia.  W jego ramach organizowane są dedykowane zgrupowania treningowe i sparingi z najlepszymi drużynami z Europy. Nasi Reprezentanci mieli okazje grać z takimi drużynami jak Bayern Monachium, Liverpool, Juventus, Espanyol Barcelona, Atletico Madryt, Porto, Sporting Lizbona i wiele innych – dodaje.

Do tegorocznych Reprezentacji PSS powołanych zostało blisko 300 zawodniczek i zawodników, podzielonych na 12 drużyn od U8 do U19 – w tym dwie żeńskie. Inauguracja sezonu Reprezentacji to święto młodych piłkarzy i piłkarek. Wydarzeniu towarzyszyły wielkie emocje – zawodnicy odśpiewali Hymn Polski, złożyli uroczystą przysięgę i odebrali akty powołania oraz materiały szkoleniowe. Wzięli udział w treningach, sesjach zdjęciowych, wykładach i odprawach z trenerami. Zorganizowano konkursy z nagrodami, które poprowadził znany Youtuber Lis Pola Karnego. Z trybun kibicowali im rodziny i przyjaciele – dla nich zorganizowano specjalne wykłady. Między innymi Mateusz Brela – psycholog sportu i koordynator treningu mentalnego Polish Soccer Skills poprowadził szkolenie pt.: „Jak wychować silnego mentalnie sportowca”. Całe wydarzenie komentowała na żywo Jolanta Zasępa, dziennikarka sportowa.

W styczniu dla Reprezentacji zorganizowane zostaną dedykowane zgrupowania w Centralnym Ośrodku Sportu Cetniewo, a na wiosnę wyjazdy na sparingi zagraniczne z najlepszymi akademiami z Europy.

Wielu zawodników, którzy w przeszłości wyróżnili się w testach Polish Soccer Skills, dziś gra w profesjonalnej piłce – m.in. Karol Linetty i Kamil Jóźwiak – Reprezentacja Polski. Czy w Reprezentacji U21 – na mecze eliminacyjne do Euro zostało powołanych aż 6 zawodników, którzy wyróżnili się w testach PSS. Czterech z nich zagrało w ostatnich, zwycięskich meczach z Niemcami i Łotwą. Zawodnicy i zawodniczki, których potencjał został zauważony w Polish Soccer Skills grają w każdej młodzieżowej Reprezentacji Polski od U15 do U21. Uczestnicy obozów Polish Soccer Skills grają w takich klubach jak: Torino FC, Derby County FC, SPAL, UD Logroñés, West Bromwich Albion, Ipswich Town, Legia Warszawa, Lech Poznań, Wisła Kraków i kilkudziesięciu innych klubach Ekstraklasy i innych lig europejskich.

***

Źródło: Fundacja Polish Soccer Skills/ Ewelina Stępień-Kunik, Prezes Fundacji

Foto: Walusza Fotografia, Łukasz Sobala

Legia Warszawa nawiązała współpracę z firmą Hotailors

Legia Warszawa nawiązała współpracę z firmą Hotailors, która zyskała miano Oficjalnego Partnera w podróży. Umowa będzie obowiązywać 3 lata.

Hotailors to innowacyjna, polska firma zajmująca się kompleksową organizacją podróży służbowych. Wśród jej klientów znajdują się globalne marki, jak na przykład Google czy Microsoft, jak i lokalne przedsiębiorstwa.

– Pracujemy aktywnie nad rozbudową naszych kolejnych obszarów komercyjnych, a Hotailors pozwoli nam działać jeszcze efektywniej. Wykorzystując cyfrowe narzędzia i nowe technologie, rozwiązania proponowane przez naszego nowego partnera idealnie dostosowały branżę podróży służbowych do wszystkich zmian spowodowanych przez pandemię – mówi Dyrektor Komercyjny Legii Paweł Kokosza. Hotailors proponuje jedyną taką aplikację, która kompleksowo zajmuje się tym zagadnieniem – dodaje.

Jako innowacyjne narzędzie online, Hotailors umożliwia rezerwowanie, zarządzanie i rozliczanie wyjazdów służbowych w jednym miejscu. Firma zapewnia całodobowe wsparcie opiekunów podróży przez 365 dni w roku, udostępnia funkcjonalności dbające o bezpieczeństwo podróżnego w okresie pandemicznym i dodatkowe usługi, jak ubezpieczenie czy transfer z lotniska. Rozwiązania Hotailors wspierają klientów w zakresie optymalizacji i automatyzacji podróży.

– Legia Warszawa to marka znana nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie. Jesteśmy zaszczyceni, że zaangażujemy w życie klubu i pomożemy w automatyzacji tak żmudnych procesów, jak podróże służbowe. Mam nadzieję, że będziemy mieć wiele okazji cieszyć się wspólnie z sukcesów sportowych i biznesowych Legii – powiedział CEO Hotailors Filip Maksymilian Bloch.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Saša Balić, kapitan Zagłębia Lubin: Jestem w pełni zdrowy i gotowy do meczu

Przed zbliżającym się meczem z Radomiakiem Radom kapitan KGHM Zagłębia Lubin, Saša Balić, opowiedział klubowym mediom o przygotowaniach zespołu do poniedziałkowego spotkania, wskazał mocne strony tegorocznego beniaminka, a także zgłosił swoją gotowość do gry. 

Saša, reprezentacyjna przerwa powoli się kończy, a my mamy jeszcze więcej czasu, ponieważ gramy dopiero w poniedziałek. Jak wyglądały ostatnie dni w Waszym wykonaniu?

– Po ostatnim meczu z Lechią dostaliśmy dwa dni wolnego, a następnie zaczęliśmy już cały cykl, podczas którego mogliśmy mocniej potrenować i przygotować się do ostatnich spotkań w tym roku. Codziennie trenowaliśmy naprawdę bardzo intensywnie, w niektóre dni po dwa razy. Jesteśmy dobrze przygotowani do tych nadchodzących meczów. Do starcia z Radomiakiem pozostało już niewiele czasu, ale wciąż pracujemy nad taktyką oraz elementami, które musimy wykonać w poniedziałkowym meczu.

A jak z Twoim zdrowiem? Przed przerwą na kadrę zmagałeś się z urazem, ale już wróciłeś do treningów.

– Musiałem wyleczyć swój uraz do końca. Teraz trenuję już z całym zespołem, ale wcześniej ciągle pracowałem indywidualnie. Mogę powiedzieć, że już jestem w pełni zdrowy i gotowy do meczu. Rozmawiałem o tym z trenerem, tak jak powiedziałem, jestem gotowy, ale ostateczna decyzja należy oczywiście do szkoleniowca. Najważniejsze jest to, że z moim zdrowiem jest już wszystko dobrze.

Saša, za nami okres gorszej gry, ponieważ w lidze od pięciu spotkań nie zaznaliśmy smaku zwycięstwa. Będąc ostatnio poza kadrą i obserwując mecze Miedziowych z wysokości trybun, jaką wskazałbyś główną przyczynę tego kryzysu?

– Zgadza się, w ostatnim czasie przegraliśmy kilka meczów, które spokojnie powinny skończyć się inaczej. Przykładowo w spotkaniu z Lechią graliśmy naprawdę ładną piłkę i mogliśmy ten mecz wygrać. Według mnie w tych spotkaniach nie graliśmy źle, być może zabrakło nam szczęścia lub koncentracji w niektórych momentach. Musimy kontynuować swoją grę, a jestem pewien, że dobry wynik w końcu przyjdzie. Nie zasłużyliśmy na te wszystkie porażki i myślę, że dzięki naszej dobrej grze, w końcu zaczniemy punktować.

W poniedziałek zagramy z Radomiakiem, który za to od sześciu spotkań nie przegrał, a ostatnie trzy z rzędu zwyciężył. Jakie są ich mocne strony?

– Oglądałem sporo meczów Radomiaka w tym sezonie. Bardzo dobrze grają z kontry i mają ofensywnych graczy z dużą jakością. Mowa szczególnie o dwóch Brazylijczykach – Leandro i Mauridesie, ponieważ oni robią różnicę. Będziemy chcieli długo utrzymywać się przy piłce i grać z dużą intensywnością. Radomiak jest beniaminkiem, a z takimi zespołami zawsze gra się ciężko. Będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, ale my musimy szybko strzelić bramkę i otworzyć ten mecz. Zawsze gramy dobrze na swoim stadionie i jesteśmy w stanie to spotkanie wygrać, choć szykujemy się na trudny pojedynek.

Można więc wywnioskować, że w zespole jest duża chęć przerwania tej niekorzystnej serii.

– Oczywiście. Teraz już jesteśmy w komplecie, Łukasz Poręba i Kamil Kruk wrócili ze zgrupowania kadry. Wielu zawodników w ostatnim czasie leczyło swoje urazy, ale mimo to dobrze popracowaliśmy. Mamy jeszcze kilka dni na przygotowanie taktyczne do tego meczu, ale wierzę, że sztab szkoleniowy przygotuje nas jak najlepiej. My musimy wyjść na ten mecz i go wygrać, bo chcemy przerwać naszą złą passę i pokazać, że stać nas na zdobycie kompletu punktów.
Źródło: Biuro Prasowe Zagłębia Lubin

LKS Groń Bujaków. „Nie ma takiej możliwości, żebyśmy w przyszłym sezonie nie znaleźli się w Klasie A”

LKS Groń Bujaków, objęty patronatem medialnym przez Galaktyczny Futbol, zakończył zmagania w rundzie jesiennej bielsko-bialskiej grupy Klasy B na drugim miejscu w tabeli.

Podopieczni trenera Jakuba Kani zdobyli w 11 spotkaniach 28 punktów. Identycznym dorobkiem może pochwalić się trzeci w tabeli Sokół Zabrzeg. Lider GLKS II Wilkowice zgromadził o dwa „oczka” więcej. Runda wiosenna zapowiada się niezwykle emocjonująco, a szkoleniowiec drużyny z Bujakowa nie wyobraża sobie, aby jego podopieczni nie wywalczyli awansu.

Jakub Kania, szkoleniowiec LKS-u Groń Bujaków

Jak Pan podsumuje rundę jesienną w wykonaniu swego zespołu?

Runda dla nas bardzo udana o czym świadczy zdobycz punktowa oraz miejsce w tabeli. Trzeba też podkreślić, że dopisywało nam szczęście i w meczach, w których nam nie szło potrafiliśmy zgarnąć komplet punktów. Na pewno może też cieszyć to, że obeszło się bez poważniejszych kontuzji.

Czy jest Pan zadowolony z wyniku jaki osiągnęliście w tej rundzie?

Z wyniku jestem jak najbardziej zadowolony, aczkolwiek wiem, że drużynę stać na dużo więcej i nasza gra może być dużo ładniejsza dla oka. 

Był jakiś moment w tej rundzie, który szczególnie utkwił Panu w pamięci?

Na pewno jest to wygrany mecz z liderem rozgrywek, rezerwami GLKS Wilkowice, który oprócz meczu z nami nie stracił punktów z żadną drużyną. Tym bardziej, że ten mecz odbył się tydzień po porażce w bardzo ważnym meczu derbowym, po którym pojawiły się głosy zwątpienia… 

Wybrał Pan czterech zawodników do głosowania na piłkarza rundy jesiennej. Czym się wyróżniali na tle pozostałych graczy?

Zawodnicy wybrani do głosowania wyróżniali się stabilną formą w każdym spotkaniu oraz tym, że w ważnych momentach potrafili „pociągnąć” drużynę do przodu. 

Po takiej rundzie cel może być tylko jeden – awans.

Dla mnie osobiście nie ma takiej możliwości żebyśmy w przyszłym sezonie nie znaleźli się w A klasie. Gra w B klasie oczywiście jest przyjemnością, ale na pewno w takiej lidze nie gra się o środek tabeli. Tym bardziej, że klub piłkarsko i organizacyjnie jest na to gotowy i potrzebuje tego awansu. 

Jak będzie wyglądał okres przygotowawczy do rundy wiosennej?

Pierwszy raz spotkamy się po 10 stycznia i będziemy trenować 3-4 razy w tygodniu aż do pierwszego weekendu lutego. Następnie zaczniemy cykl sparingowy, który potrwa do końca marca. Mamy zaplanowane sparingi z mocnymi drużynami A-klasowymi oraz jeden z drużyną z okręgówki. Jak się uczyć to od lepszych. Chcemy się skupić przede wszystkim na przygotowaniu motorycznym oraz w późniejszym okresie na zgraniu, tak aby wyrobić sobie jak najlepszy styl. 

Szykują się jakieś wzmocnienia?

Rozmawiamy z paroma doświadczonymi zawodnikami z wyższych klas rozgrywkowych i mamy nadzieję, że uda nam się dopiąć szczegóły. Rozglądamy się przede wszystkim za obrońcami, bo tam mamy najmniejsze pole manewru o czym świadczy ostatni mecz w rundzie, gdzie pojechaliśmy tylko z dwoma nominalnymi obrońcami. Chcemy też wzmocnić środek pola oraz skrzydła, żeby zwiększyć rywalizację. 

Czego życzyć Panu i drużynie?

Zdrowia, bo to w piłce jest najważniejsze oraz tego, żeby okres przygotowawczy minął bez przeszkód. Nie tak jak to było w zeszłym roku, gdzie pandemia pokrzyżowała plany i nie można było zaliczyć tego okresu do udanego. A na koniec sezonu na pewno razem z całą drużyną życzymy sobie upragnionego awansu.

***

Podsumowanie rundy jesiennej LKS Groń Bujaków w liczbach

Odbyło się głosowanie na piłkarza rundy. Do tego wyróżnienia zostali nominowani: Paweł Kuwik, Bartosz Gonciarski, Dawid Śleziak i Arkadiusz Majdoń.

Kibice zadecydowali, że najlepszym zawodnikiem LKS Groń Bujaków w rundzie jesiennej sezonu 2021/2022 został Arkadiusz Majdoń.

Foto: Artur Grabski

Skandal na meczu w Rykach. Kapitan LKS-u Stróża uderzony przez miejscowego Chucka Norrisa

Skandalem zakończyło się spotkanie ostatniej kolejki rundy jesiennej lubelskiej klasy okręgowej pomiędzy MKS-em Ryki i LKS-em Stróża.

Sędzia przedwcześnie zakończył mecz z powodu wtargnięcia na boisko kibica gospodarzy, który uderzył w twarz kapitana LKS-u Stróża Dawida Szczukę. Do tego momentu zespół z Ryk prowadził 4:1. Do zdarzenia doszło już podczas doliczonego czasu gry.

Prowadzący ten mecz sędzia Paweł Komorek przerwał spotkanie, a cała sytuacja została dokładnie opisana w meczowym protokole.

– Na stadionie pojawiła się policja, a także pogotowie ratunkowe. Dawid został zabrany karetką, bo pół godziny po zdarzeniu wciąż nie był w stanie utrzymać się na nogach. W szpitalu został zrobiony tomograf. Szkoda, że nie udało się sprawcy zdarzenia zatrzymać na miejscu – mówi Galaktycznemu przedstawiciel LKS-u Stróża.

Poszkodowany zawodnik gości po przeprowadzeniu tomografii komputerowej w szpitalu w Puławach, udał się w podróż do domu. Badanie nie wykazało wstrząśnienia mózgu ani innych zmian strukturalnych.

– Dla mnie skandalem jest również fakt, że osoba bezpośrednio pełniącą funkcję członka Zarządu MLS Ruch Ryki pozwoliła, przy biernej postawie służb porządkowych, by sprawca nawet nie tyle uciekł z miejsca zdarzenia, co zwyczajnie sobie poszedł. W Rykach miejscowy Chuck Norris jest już dobrze znany, a do nas spływają coraz konkretniejsze informacje na jego temat – dodaje mój rozmówca.

– Poczekamy na to, aż nasz zawodnik wróci do zdrowia i mocno rozważymy możliwość wejścia na drogę postępowania cywilnego w związku z niedzielnym zdarzeniem. I jeśli nie odpowie za to kibic, to odpowie klub – podkreśla działacz LKS-u Stróża.

Wynik spotkania został zweryfikowany jako walkower dla drużyny gości.

16-letni zawodnik uderzył sędziego podczas meczu o awans do Centralnej Ligi Juniorów

16-letni zawodnik uderzył sędziego Zdarzyło się to w czasie meczu KKS Kalisz – SF Luboń, barażowym pojedynku o awans do Centralnej Ligi Juniorów. Ostatnio takie ataki zdarzają się niemal każdego dnia, w którym rozgrywane są mecze niższych lig.

KS Kalisz prowadził 2:1, a do końca spotkania pozostawało coraz mniej czasu. Jeden z zawodników drużyny gości w 74. minucie gry uderzył arbitra w brzuch. Sędzia uznał, że nie jest w stanie dalej prowadzić meczu wobec takiego zachowania nastolatka z Lubonia. Arbiter zakończył pojedynek, ale kolejne decyzje najpewniej podejmie PZPN.

W związku z opisywanymi wydarzeniami, komunikat zamieścił klub z Lubinia. Treść poniżej (pisownia oryginalna).

Oświadczenie Klubu Szkoła Futbolu Luboń, w związku z przerwaniem meczu barażowego o awans do Centralnej Ligi Juniorów pomiędzy KKS KALISZ a SF LUBOŃ:

„Działając w imieniu klubu Szkoła Futbolu Luboń, w związku z przerwaniem przez arbitra meczu barażowego, pragniemy wyrazić ubolewanie z powodu zdarzeń, jakie miały miejsce w czasie zawodów. Piętnujemy naganne zachowanie naszego gracza, który działał pod wpływem emocji. W związku z powyższym, został on zawieszony w trybie natychmiastowym na okres 3 miesięcy w prawach zawodnika naszego klubu. Liczymy na wyjaśnienie wszelkich wątpliwości związanych z tą sytuacją, a klub przedstawi swoje stanowisko po analizie materiału video. Jednocześnie z żalem stwierdzamy, że gospodarze nie stanęli na wysokości zadania jako organizatorzy tak ważnego meczu. Prowokacyjne zachowania pozostawiamy bez komentarza. Liczymy na wyjaśnienie wszelkich wątpliwości i przepraszamy wszystkich, którzy mogli poczuć się urażeni zachowaniem naszych zawodników oraz sztabu szkoleniowego. Równocześnie, ze względu na falę hejtu pod postami związanymi z tym meczem, wyłączyliśmy możliwość ich komentowania. „

Więcej szczegółów zamieścił były sędzia międzynarodowy Rafał Rostkowski, który opisał zdarzenie za pośrednictwem mediów społecznościowych.

– Sędzia został uderzony w brzuch przez 16-letniego piłkarza, drużyna gości po meczu złamała chorągiewkę rożną i zdemolowała drzwi swojej szatni w budynku klubu z Kalisza – oto szczegóły przerwanego wczoraj meczu juniorów, barażu o awans do Centralnej Ligi Juniorów – czytamy.

Czas na podjęcie wiążących decyzji mających na celu ochronę prawną arbitrów podczas spotkań niższych lig. Inaczej dojdzie po prostu do prawdziwej tragedii.

Wypowiedzi po meczu Polska – Węgry. „To był idealny moment na danie szansy dublerom, żeby mogli dojrzeć”

Po przegranym spotkaniu z Węgrami, które mocno skomplikowało sytuację reprezentacji Polski, jeśli chodzi o rozstawienie przed meczami barażowymi o awans do mistrzostw świata w Katarze, głos zabrał selekcjoner Paulo Sousa. Z dziennikarzami rozmawiali też piłkarze.

Paulo Sousa (selekcjoner reprezentacji Polski):

– Każdy z nas dzisiaj grał poniżej oczekiwań. Nie byliśmy w optymalnej formie, ale był to dobry moment, żeby zespół dojrzał, żeby dać szansę innym graczom. Mamy takich piłkarzy, którzy mogą wykonać krok do przodu. Mogliśmy grać u siebie bez presji i pokonać zdyscyplinowany zespół, jakim są Węgrzy. Dzisiaj nie mieliśmy lidera, nie mieliśmy komunikacji na boisku. Chcieliśmy naciskać na rywala, ale dzisiaj używaliśmy więcej serca niż umysłu. Musimy podejmować taktycznie i strategicznie mądre decyzję. Dzisiaj tego brakowało. Wciąż musimy pracować nad kontrolą pozycji, ustawianiem się na boisku. Serce jest ważne, oczywiście, ale musimy taktycznie grać znacznie lepiej.

– To był odpowiedni moment na dokonanie tych zmian. To był idealny moment na danie szansy dublerom, żeby mogli dojrzeć. Mamy jakość piłkarską, ale musimy być silniejsi jako drużyna. Wciąż mamy cel do realizacji. Musi być właściwe podejście mentalne do tego, by bardziej inteligentnie rozgrywać mecz. Wiemy o tym, że w przyszłości takie sytuacje mogą się wydarzyć – nie możemy polegać na jednym, dwóch znakomitych zawodnikach, bo jak ich zabraknie, to co wtedy. Musimy wprowadzać młodzież do zespołu, bo oni potrzebują zdobywać doświadczenie. Być może kolejne mistrzostwa Europy ich czekają i muszą wtedy już być ograni, muszą zdobyć trochę międzynarodowego doświadczenia. Był to odpowiedni moment, by mogli wkomponować się do tego zespołu. Niestety wynik nie ułożył się po naszej myśli.

– Najważniejsze jest to, że chcieliśmy zagrać pierwszy mecz na swoim boisku, ale w przeszłości pokazywaliśmy, że możemy rywalizować jak równy z równym na wyjeździe z silnym zespołem i myślę, że mamy na tyle dobrych piłkarzy, by w jednym meczu pokonać świetny zespół.

Jan Bednarek:

– Myślę, że byliśmy troszkę zbyt naiwni. Brakło takiego wyrachowania, bo w tych decydujących momentach zabrakło tego doświadczenia. Od tego musimy zacząć, żeby lepiej bronić, żeby nie dawać rywalom takich prostych bramek, jakie tracimy w tym momencie, bo to nie jest wystarczająco dobre na ten moment. Jeżeli chcemy awansować na mistrzostwa świata musimy wykluczać takie błędy. Na pewno jest to zimny prysznic dla nas i krok wstecz. Myśleliśmy, że idziemy bardzo mocno do przodu, wygrywaliśmy kolejne mecze. Dla nas jest w tym momencie najważniejsze, żeby się nie poddawać.

– Nie wszystko było dzisiaj bardzo złe, były momenty, w których graliśmy szybko piłką. Brakowało ostatniego podania, brakowało dobrych decyzji na końcu. Myślę, że wiele rzeczy było całkiem niezłych, ale brakowało tej kropki nad i w obronie, i ataku. Najważniejsze, żeby każdy teraz uderzył się w pierś i w następnym meczu grał nie tylko sercem, ale i głową.

– Jesteśmy profesjonalistami, a profesjonaliści muszą radzić sobie w różnych sytuacjach, takich jak dzisiaj. Dzisiaj był dosyć młody skład i to też każdemu daje lekcję, by teraz w klubach jeszcze ciężej pracować, więcej analizować sytuacji i próbować się rozwijać. To jest najważniejsze, żeby nie zadowalać się tym, co jest, nie chodzić z głową w chmurach, tylko być realistą i mówić co jest złe, a co dobre. Były momenty, były przebłyski. Myślę, że w drugiej połowie przez pierwsze dwadzieścia minut dobrze funkcjonował wysoki pressing, kiedy nie dawaliśmy przeciwnikowi rozgrywać piłki. Brakowało jednak finalizacji, transferu piłki do przodu i dziś musimy na tym się skupić. Będziemy analizować i nie będziemy trzymać głowy nisko. Chcemy awansować do mistrzostw świata i to jest najważniejsze, by teraz wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych błędów jeszcze raz.

Tomasz Kędziora:

– Wynik nie był taki jakbyśmy chcieli. Przegraliśmy to spotkanie i wszyscy jesteśmy zawiedzeni, tak jak i kibice, i gwizdy były zasłużone. Straciliśmy bramkę z jednej sytuacji w pierwszej połowie i szkoda, bo naprawdę nie stworzyli sobie żadnych innych sytuacji pod naszą bramką. Mieliśmy trochę lepsze okazje od nich do strzelenia bramki. Po tym jak strzeliliśmy na 1:1, myśleliśmy, że pójdziemy za ciosem, a to drużyna węgierska strzeliła drugą bramkę. Wiadomo, że Robert Lewandowski jest najlepszym zawodnikiem na świecie, a Kamil Glik jest bardzo dobrym i doświadczonym zawodnikiem. Są to ważni dla nas zawodnicy, ale dzisiaj grali inni i chcieli pokazać się z dobrej strony.

Piotr Zieliński:

– Inaczej wyobrażaliśmy sobie ten mecz. Trzeba było wygrać, ale niestety stało się inaczej. Czekamy teraz na inne rezultaty, by być rozstawionym w tych play offach. Dzisiaj na pewno zawiedliśmy, źle to wyglądało. Chociaż w drugiej połowie była kontrola gry, ale wystarczyła jedna akcja Węgrów i strzelają bramkę i wygrywają mecz. Szansę dostali dzisiaj inni zawodnicy. Jedni wykorzystali ją lepiej, drudzy gorzej, ale to też nie ma co zwalać winy. Jako zespół zagraliśmy poniżej własnych oczekiwań. Węgrzy wykorzystali to, co stworzyli, my tych okazji stworzyliśmy trochę więcej, ale ich nie wykorzystaliśmy. Za łatwo straciliśmy pierwszą bramkę. Tutaj zabrakło wszystkiego przy tym stałym fragmencie gry i niestety po raz drugi tracimy gola w ten sposób w przeciągu miesiąca. Chcieliśmy zagrać przed własną publicznością, gdzie zawsze dobrze nam szło. Wiemy, jakie drużyny tam będą. Nie ma słabych drużyn i trzeba wygrać ze wszystkimi, by polecieć do Kataru.

Stan wyjątkowy na terenach przygranicznych. Podlaski Związek Piłki Nożnej udzieli pomocy klubom

W związku z wprowadzeniem stanu wyjątkowego na terenach przygranicznych trzy podlaskie kluby stanęły przed trudnym zadaniem organizacyjnym. Władze tamtejszego ZPN postanowiły udzielić im pomocy.

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej oraz przedłużający się stan wyjątkowy uderzyły również w lokalne kluby piłkarskie. Z problemami borykają się LZS Krynki, Pogranicze Kuźnica Białostocka oraz Kolejarz Czeremcha. Wszystkie trzy zespoły otrzymały zakaz organizacji meczów w roli gospodarza. Taka sytuacja wiąże się z ponoszeniem dodatkowych, niemałych i dodajmy niezaplanowanych w klubach budżetach, kosztów.

Pierwszy z wymienionych zespołów jest dobrze znany czytelnikom GF. Przypomnę, że drużyna z Krynek występuje w podlaskiej Klasie Okręgowej i po 14. kolejkach zajmuje siódme miejsce w tabeli z dorobkiem 22 punktów.

Pozostałe dwa kluby występują w podlaskiej Klasie A. Pogranicze Kuźnica Białostocka w pierwszej grupie zajmuje 11. miejsce mając na koncie 3 punkty. Natomiast Kolejarz Czeremcha plasuje się z dorobkiem 15 „oczek” na piątej pozycji w grupie drugiej.

Podlaski Związek Piłki Nożnej podjął decyzję o wsparciu finansowym wspomnianych klubów. Poinformował o tym za pośrednictwem mediów społecznościowych. Treść poniżej (pisownia oryginalna)

Komunikat Zarządu Podlaskiego ZPN

Mając na względzie nieprzewidzianą, przed startem Sezonu 2021/22 sytuację, związaną z wprowadzeniem 2.09.2021 r. stanu wyjątkowego na terenach przygranicznych, wskutek której trzy Kluby – członkowie Związku, tj. LZS Krynki, ŚKS Kolejarz Czeremcha oraz KS Pogranicze Kuźnica stanęły przed trudnym zadaniem organizacyjno-sportowym, Zarząd Podlaskiego ZPN postanowił wesprzeć finansowo dotknięte tym faktem Kluby.

Podczas ostatniego posiedzenia w dniu 8.11.2021 r., Zarząd Podlaskiego ZPN podjął uchwałę Nr 03/11/2021 w sprawie wsparcia finansowego wyżej wymienionych Klubów w wysokości 5 tyś zł. dla każdego z podmiotów. Mając na względzie okoliczności, w których przyszło funkcjonować Klubom (drużyny seniorów oraz dziecięco-młodzieżowe) w praktycznie całej rundzie jesiennej, zakaz organizacji meczów w roli gospodarza, a tym samym ponoszenie niezaplanowanych kosztów związanych z organizacją meczów wyjazdowych, wsparcie finansowe jest jak najbardziej zasadne.

Jednocześnie Zarząd Podlaskiego ZPN wyraża słowa uznania osobom zarządzającym Klubami oraz piłkarzom za sportową postawę w tym trudnym dla nich okresie podkreślając, że zawsze jest do dyspozycji wszystkich Klubów, zrzeszonych w Podlaskim ZPN.

Znamy skład reprezentacji Polski na mecz z Węgrami

Paulo Sousa podał jedenastkę, która rozpocznie dziś ostatni mecz w fazie grupowej eliminacji mistrzostw świata. Przeciwnikami reprezentacji Polski są Węgrzy

Już w niedzielę Paulo Sousa zapowiedział, że na Stadionie Narodowym nie zagrają Robert Lewandowski i Kamil Glik. Natomiast Grzegorz Krychowiak pauzuje za żółte kartki.

Portugalski szkoleniowiec posadził na ławce Piotra Zielińskiego. Tak więc w dzisiejszym meczu reprezentacja Polski wystąpi bez czterech graczy, którzy od lat uchodzą za jej kręgosłup.

Nasz zespół na murawę wyprowadzi jako kapitan Wojciech Szczęsny.

Skład reprezentacji Polski na mecz z Węgrami:

Szczęsny – Dawidowicz, Kedziora, Bednarek – Cash, Moder, Linetty, Klich, Puchacz – Świderski, Piątek

Klasa A. Zespoły z kompletem wygranych w sezonie 2021/2022. Aktualizacja (15.11.2021)

Runda jesienna na siódmym poziomie rozgrywek w Polsce w wielu grupach dobiegła końca. Ile jeszcze zespołów ma na koncie komplet zwycięstw? 

Na siódmym szczeblu futbolowych rozgrywek w naszym kraju mamy 125 grup A-klasy i sześć klasy okręgowej w województwie wielkopolskim.

Na obecnym etapie rozgrywek już tylko 8 teamów ma na koncie komplet zwycięstw na siódmym poziomie ligowym w Polsce. Siedem z nich zakończyło rywalizację w rundzie jesiennej.

Drużyny z kompletem zwycięstw na siódmym poziomie rozgrywek w Polsce. Stan na 15.11.2021


Dolnośląski ZPN

Jelenia Góra I: KS Łomnica – 15 zwycięstw


Lubuski ZPN

Zielona Góra IV: Delta Sieniawa Żarska – 12


Łódzki ZPN

Łódź III: Sazan Pęczniew – 11

Łódź IV: KS II Kutno – 11


Małopolski ZPN

Kraków III: Wieczysta II Kraków – 12


Mazowiecki ZPN

Warszawa I: Talent Warszawa – 13


Pomorski ZPN

Gdańsk II: Stoczniowiec Gdańsk – 13


Wielkopolski ZPN

Klasa okręgowa grupa I: Orkan Śmiłowo – 13

***

El. MŚ. Aktualna tabela drużyn z drugich miejsc

Na kogo może trafić Polska w barażach do MŚ, a z kim na pewno nie zagramy?

Baraże do przyszłorocznego mundialu będą miały dwa etapy i na początku zagra w nich dwanaście zespołów. Dziesięć drużyn, które zajęły drugie miejsca w swoich grupach eliminacyjnych i dwie reprezentacje z Ligi Narodów. Sześć drużyn z największą ilością punktów będzie rozstawione w pierwszej fazie baraży.

W finałowej fazie baraży wystąpi sześć zespołów, które drogą losowania stworzą trzy pary. Zwycięzcy meczów uzyskają awans na mundial w Katarze/

Podopieczni Paulo Sousy mają zagwarantowaną drugą pozycję w grupie, ale wygrana z Madziarami da gwarancję bycia rozstawionym w pierwszym ze spotkań barażowych.

W pierwszym etapie baraży na pewno zobaczymy Szwecję, Rosję i Portugalię. Wszystkie trzy zespoły na pewno będą rozstawione na tym etapie rozgrywek. Jeśli reprezentacja Polski wygra z Węgrami, na pewno nie spotka się z żadną z tych drużyn w półfinałach baraży.

El. MŚ. Aktualna tabela drużyn z drugich miejsc:

  1. Portugalia – 8 spotkań – 17 pkt. – bilans bramkowy +11
  2. Rosja – 8 spotkań – 16 pkt. – bilans bramkowy +9
  3. Szwajcaria – 7 spotkań – 15 pkt. – bilans bramkowy +9
  4. Szwecja – 8 spotkań – 15 pkt. – bilans bramkowy +6
  5. Polska – 7 spotkań – 14 pkt. – bilans bramkowy +9
  6. Walia – 7 spotkań – 14 pkt. – bilans bramkowy +5
  7. Szkocja – 7 spotkań – 14 pkt. – bilans bramkowy +5
  8. Macedonia Północna – 8 spotkań – 12 pkt. – bilans bramkowy +3
  9. Turcja – 7 spotkań – 12 pkt. – bilans bramkowy +1
  10. Finlandia – 7 spotkań – 11 pkt. – bilans bramkowy +2

Polski klub walczy o przetrwanie. „Mamy ogromną nadzieję, że choćby spod ziemi wytrzaśniemy brakujące 800 tys. złotych”

Drugoligowa Pogoń Siedlce boryka się z problemami już od kilku miesięcy, gdy w lutym biznesmen Sławomir Kiełbus wstrzymał finansowanie klubu. TVP Sport poinformował, że przedsiębiorca podpisał z klubem dokument, w którym zadeklarował wsparcie kwotą 1,1 mln zł. I tyle wpłacił, ale w tym roku miał dołożyć kolejny milion.

– Zostałem oszukany przez prezydenta Andrzeja Sitnika, który powiedział, że klub jest czysty, że nie ma zadłużenia. Okazało się, że klub miał około milion złotych zadłużenia. ZUS, nieopłacone kontrakty trenera i jednego z piłkarzy – powiedział Kiełbus w wywiadzie dla SportSiedlce.pl.

Aktualnie Pogoń potrzebuje 800 tysięcy złotych, aby mogła utrzymać się na powierzchni. Na pomoc ruszyli kibice, którzy uruchomili zrzutkę. W akcję włączył się również Artur Boruc, wychowanek siedleckiego klubu.

– Wiele udało się w ciągu kilku minionych tygodni. 37 lokalnych przedsiębiorców zadeklarowało udzielenia klubowi wsparcia finansowego w wysokości 540 tys. zł rocznie. Tyle że swoją inicjatywę są gotowi uruchomić w momencie pojawienia się drugiego partnera biznesowego – w postaci zewnętrznego inwestora. Spontaniczna akcja rodziców – piknik przez nich zorganizowany, w którym udział wzięli nasi piłkarze, przyniósł przeszło 13 tys. zł. Klub uruchomił zrzutkę na jednym z portali, pod hasłem #RatujęPogoń. Co ciekawe jako pierwszy o jej powstaniu poinformował Artur Boruc, wychowanek Pogoni Siedlce. Świetny człowiek i sportowiec – powiedział Marcin Burkhardt, prezes klubu.

 – Akcja zaczęła naprawdę dynamicznie się rozwijać. Upublicznił ją również Kacper Skibicki. Obecny legionista grał przed laty w Pogoni. W zrzutkę zaangażował się Maciej Rosołek, wychowanek siedleckiej drużyny, dziś piłkarz Arki Gdynia. Przed laty w Pogoni trenował, stawiając pierwsze, piłkarskie kroki aktor Marcin Mroczek. Urodził się w Siedlcach i także przyłączył się do misji ratowania klubu z rodzinnego miasta. Na Instagramie Marcin zachęca do wsparcia, a własne zaangażowanie motywuje wyciągnięciem ręki do najmłodszych, którzy w Siedlcach rozwijają swoje piłkarskie pasje. Mamy ogromną nadzieję, że do końca roku, choćby spod ziemi wytrzaśniemy brakujące 800 tys. zł – dodał.

– Być może zachęci kogoś nasze zaangażowanie w plan naprawczy i jego realizację. Jesteśmy dobrym miejscem dla chętnego mającego chęć zaangażowania w piłkę na poziomie centralnym. Pogoń to klub z dużym potencjałem, pięknymi miejskimi obiektami i akademią. Byłoby fatalnie, gdyby miała zniknąć z mapy – zakończył Burkhardt.

Źródło: Onet

Klasa A. Opluty przez zawodnika arbiter zabrał głos. „Hitlerowcy w obozach koncentracyjnych pluli na więźniów, gdy chcieli ich upokorzyć”

Wojciech Ganczar, sędzia, któremu w czasie sobotniego meczu w zielonogórskiej klasie A zawodnik splunął w twarz, opowiedział o tym zdarzeniu na łamach portalu sport.tvp.pl.

Do skandalicznych wydarzeń doszło podczas spotkania Cuprum Czciradz – Piast Parkovia zielonogórskiej klasie A. Wojciech Ganczar przerwał mecz po tym jak został opluty przez zawodnika gospodarzy. Arbiter w rozmowie z Rafałem Rostkowskim (były sędzia międzynarodowy) skomentował zajście i opowiedział jak wyglądało z jego perspektywy.

– To było w 26 minucie. Podyktowałem ewidentny rzut karny, a zawodnik drużyny gospodarzy powiedział: „K..wa, on ci nawet karnego gwizdnie jak nie będzie w polu karnym”. Wstrzymałem wykonanie karnego i pokazałem mu żółtą kartkę. Gdy goście ustawiali piłkę na punkcie karnym, on podszedł i powiedział – zacytuję z załącznika do protokołu: „On jest popier….ny”. Zawołałem go, pokazałem mu czerwoną kartkę. Podszedł do mnie bliżej i tak stał przez dłuższą chwilę. Patrzył mi prosto w oczy. Stałem w miejscu, a on po prostu wziął, nabrał śliny i mi plunął w twarz. Babcia powiedziała mi dzisiaj, że to najgorsze znieważenie. Hitlerowcy w obozach koncentracyjnych pluli na więźniów, gdy chcieli ich upokorzyć. Wolałbym zostać uderzony niż opluty – powiedział Ganczar.

– Jak mi plunął, to drużyna gości zaczęła pytać: „Panie sędzio, co pan z tym zrobi?”. Sędzia asystent zaczął do mnie krzyczeć: „Wojtek, kończ”. Oczywiście sam wiedziałem, że ten mecz trzeba zakończyć. Trzy gwizdki i koniec. Zawodnicy drużyny przeciwnej mówili, że bardzo dobrze. Powtarzali: „Plunął panu w twarz”. Drużyna gospodarzy była oburzona, że jak ja po czymś takim mogę kończyć zawody. Dla mnie to było jednoznaczne, że trzeba zakończyć. Po czymś takim nie można sędziować. Gdybym kontynuował mecz, straciłbym twarz w środowisku i sam przed sobą. Nie mogłem narażać innych sędziów na takie czy podobne skandaliczne przykrości. Kontynuowanie meczu byłoby sygnałem dla innych, że w sumie nic wielkiego się nie stało, bo mecz był kontynuowany – podkreślił arbiter.

– Wypełnię sprawozdanie, wyślę do Lubuskiego Związku Piłki Nożnej, no i będę czekał. Debatowaliśmy już z kolegami, czy skierować sprawę na ścieżkę sądową. Muszę jeszcze zastanowić się nad tym, ale chyba powinienem być konsekwentny… – stwierdził poszkodowany arbiter.

Należy dodać, że sędzia Wojciech Ganczar dwa lata temu doprowadził do skazania piłkarza, który w czasie meczu klasy B uderzył go w twarz, znieważając czynnie i słownie.

– Sprawa toczyła się dwa lata. Sędzia stwierdził, że takie uderzenie mogło się źle skończyć. Dostałem zadośćuczynienie, a zawodnik został prawomocnie skazany. Nie chodziło mi o pieniądze, tylko o to, że człowiek nie po to jedzie w sobotę czy niedzielę posędziować mecz, żeby obrywać w taki czy inny sposób. W twarz… Ale niestety tak to bywa na boiskach niższych klas – podsumował Wojciech Ganczar.

Źródło: TVP Sport

Kibice wyzywali prezes Motoru Lublin, ta odpowiedziała… środkowym palcem

Motor Lublin w ostatniej kolejce eWinner 2. ligi pokonał 4:1 Wisłę Puławy. Mimo wygranej, kibice gospodarzy wyzywali prezes klubu Martę Daniewską, która nie pozostała dłużna i pokazała im środkowy palec. Dzień po meczu przeprosiła za swoje zachowanie.

Po ostatnim gwizdku sędziego zawodnicy Motoru Lublin podziękować kibicom za doping. W zamian usłyszeli wiele wyzwisk. Oberwało się również prezes Daniewskiej, która odpowiedziała obraźliwym gestem.

„Chciałabym wyjaśnić incydenty, do których doszło po zakończeniu spotkania rozgrywanego na Arenie Lublin w dniu 13.11.2021 roku. Po końcowym gwizdku grupa osób skierowała w moją stronę niezwykle agresywne oraz wulgarne okrzyki. Zostałam obrażona jako kobieta, a w emocjach pojawił się gest, który nie powinien mieć miejsca. To była niepotrzebna reakcja skierowana wyłącznie w kierunku prowokatorów atakujących werbalnie zarówno mnie, jak i sztab szkoleniowy oraz zawodników. Pragnę przeprosić wszystkie osoby, które mogły poczuć się urażone tym zdarzeniem. Zwłaszcza Kibiców, którzy wspierali drużynę z trybun” – napisała prezes w oświadczeniu, które pojawiło się na klubowej stronie Motoru.

„Mecze piłkarskie i rywalizacje boiskowe generują dużo emocji, lecz nie mogą one być wytłumaczeniem dla agresywnych zachowań. Z mojej strony nie może być zgody na to, by bezkarnie szkalować ludzi pracujących dla Motoru Lublin” – zapewniła. Wkrótce ma zostać również zorganizowane spotkanie władz klubu i drużyny z kibicami, mające na celu wyjaśnienie konfliktu.

„W nadchodzącym tygodniu, wraz z przedstawicielami sztabu szkoleniowego oraz drużyny spotkam się z Kibicami, by omówić sobotnie wydarzenia. Mam tu na myśli również zachowanie zespołu po końcowym gwizdku. Zdajemy sobie sprawę, że w ostatnim czasie z powodu niekorzystnych wyników pierwszego zespołu atmosfera wokół Klubu była bardzo napięta. Mamy nadzieję, że derbowa wygrana nad Wisłą Puławy pozwoli na dobre wyjść drużynie z kryzysu i rozpocząć marsz w górę tabeli. Wierzymy, że na koniec obecnego sezonu wspólnie będziemy mogli cieszyć się z sukcesu sportowego” – zakończyła Daniewska.

Mariusz Rumak nie jest już trenerem reprezentacji Polski U-19

Polski Związek Piłki Nożnej informuje, że decyzją Zarządu w poniedziałek, 15 listopada 2021 roku, Mariusz Rumak przestał pełnić obowiązki trenera reprezentacji Polski do lat 19.

Mariusz Rumak prowadził reprezentację Polski U-19 od marca 2021 r. Drużyna za cel miała awansować na nadchodzące mistrzostwa Europy.

Ostatecznie w eliminacjach podopieczni Rumaka w starciach z rówieśnikami z Ukrainy, Finlandii i Malty zdobyli zaledwie cztery punkty, zajęli trzecie miejsce w grupie i pożegnali się z awansem. To zaważyło o posadzie selekcjonera.

Łącznie Polska U19 pod wodzą Rumaka rozegrała pięć meczów. Oprócz wspomnianych trzech spotkań eliminacyjnych, były także dwa towarzyskie: porażka 1:2 z Norwegią oraz przegrana 0:1 z Danią. Bilans szkoleniowca z kadrą U19 to jedno zwycięstwo, jeden remis i trzy porażki.

Kolejny wielki transfer Wieczystej Kraków

Kolejne znane nazwisko w Wieczystej! Władze klubu zakontraktowały następnego zawodnika znanego z boisk Ekstraklasy. Do zespołu Franciszka Smudy dołączył Wilde-Donald Guerrier.

Wilde-Donald Guerrier w latach 2013-2016 występował w Wiśle Kraków. W tym czasie zagrał w 75 meczach, strzelając 20 goli i zaliczając sześć asyst. Po odejściu z „Białej Gwiazdy”, występował w Alanyasporze, Karabachu, Neftczi Baku oraz Apollonie Limassol.

Po pięciu latach Guerrier wrócił do Polski. Jego nowym klubem będzie lider zachodniej grupy małopolskiej IV ligi, Wieczysta Kraków. Reprezentant Haiti związał się umową do końca sezonu z opcją przedłużenia o kolejny rok. W nowym klubie będzie występować z numerem 96.

Prezes KS-u Gwoździany bije się w piersi. „To ja forsowałem ten pomysł i żałuję”

Nie tak wyobrażał sobie występy swego zespołu w obecnym sezonie prezes KS-u Gwoździany Krzysztof Bigas. Po rundzie jesiennej drużyna zajmuje dwunaste (trzecie od końca) miejsce w tabeli lublinieckiej Klasy A. Ten wynik jest daleki od oczekiwań klubowych władz.

Gwoździański KS wygrał zaledwie dwa spotkania oraz dwukrotnie zremisował. Aż dziewięć spotkań zakończyło się porażkami. Objęty patronatem medialnym przez Galaktyczny Futbol zespół prezentował się fatalnie w defensywie tracąc 56 bramek – najwięcej wśród ligowej stawki.

Krzysztof Bigas, prezes KS-u Gwoździany w podsumowaniu rundy jesiennej, którego dokonał dla portalu GF, nie rozdzierał szat, nieudaną rundę jesienną „przyjął na klatę” i dużą część winy za słabą postawę drużyny wziął na siebie.

Poniżej wypowiedź Krzysztofa Bigasa:

„Za nami bardzo trudny okres, od początku roku borykaliśmy się z problemami w obronie. Mimo zgłoszenia 32 zawodników, od połowy września i pucharowego meczu z MLKS-em Woźniki trenerzy nie mieli praktycznie w ogóle pola manewru w doborze składu.

Z dzisiejszej pespektywy jestem pewny, że zgłoszenie się do obecnej edycji Pucharu Polski było błędem i tu cała odpowiedzialność spoczywa na mnie, bo to ja zawsze forsowałem ten pomysł. Na domowe spotkanie drugiej rundy z zespołem z okręgówki kadra meczowa składała się z 11 zawodników. Po dwóch kontuzjach, po przerwie graliśmy w 10, a od 70. minuty w 9. Wynik 0:7.

Kolejne mecze ligowe przyniosły następne porażki 1:7 z Victorią Strzebiń, 1:7 z Liswartą Lisów, 1:2 z LKS-em Sieraków Śląski (wyniku w tym meczu na pewno mogliśmy żałować) oraz 1:5 ze Spartą Lubliniec.

Ponad miesiąc musieliśmy czekać na kolejne punkty, 17 października podejmowaliśmy na własnym boisku Mechanika Kochcice, lecz mimo odwrócenia wyniku spotkania od 0:1 do 3:1 nie zdołaliśmy wygrać tego meczu. Po czerwonych kartkach dla trenera i Martina Mrugali (w konsekwencji dwóch żółtych) goście strzelili dwie bramki i mecz zakończył się wynikiem 3:3. Był to ostatni mecz, w którym nasz zespół poprowadził trener Jacek Łuczyński, któremu również w tym miejscu chcielibyśmy podziękować za blisko dwa lata współpracy.

W 4 ostatnich spotkaniach nasz zespół miał poprowadzić Krzysztof Brol. Pierwszy zakończył się porażką 1:3 z Ruchem Kochanowice, drugi 0:14 z Wartą Kamieńskie Młyny, na trzeci z Promieniem Glinica nie zebraliśmy nawet kadry meczowej. To pokazuje duży problem naszego zespołu, bo w ubiegłym sezonie na wyjazdy do Kamieńskich Młynów i Psar, czyli drużyn, które zdominowały tamte rozgrywki, pojechaliśmy w 12. W obecnej kampanii w rywalizacji z dwoma z trzech liderujących drużyn nasza kadra meczowa również była 12-osobowa.

Trener Artur Dorożyński miał rozpocząć pracę w KS Gwoździany od początku stycznia, lecz w związku z obecną sytuacją poprowadził już nasz zespół w ostatnim meczu ligowym i miał do dyspozycji 11 zawodników w tym siedmiu, dla których nominalną pozycją jest skrzydło bądź atak.  Zdobyliśmy bardzo ważne 3 punkty, wygrywając u siebie po raz pierwszy w tej rundzie.

Sam zespół jak i klub czeka wiele zmian. Nie może powtórzyć się sytuacja, że przez miesiąc nie odbywa się żaden trening z powodu braku chętnych. Przez ten rok bardzo odczuliśmy zmianę in minus zaangażowania i to nie tylko piłkarzy. Niestety na samo funkcjonowanie klubu mają też wpływ rzeczy, z którymi inni nie muszą się borykać.”

W takim składzie reprezentacja Polski zagra z Węgrami

W poniedziałek reprezentacja Polski rozegra ostatnie spotkanie w fazie grupowej eliminacji do mistrzostw świata. W meczu z Węgrami w wyjściowej jedenastce zabraknie kilku podstawowych graczy.

Na Stadionie Narodowym nie zagrają Robert Lewandowski i Kamil Glik. Decyzja zapadła po rozmowach ze sztabem szkoleniowym. Z Węgrami nie wystąpi również pauzujący za żółte kartki Grzegorz Krychowiak. Paulo Sousa podał już informację, że mecz w pierwszym składzie rozpocznie Matty Cash.

W bramce ponownie zobaczymy Wojciecha Szczęsnego. W środku obrony powinni zagrać Paweł Dawidowicz, Michał Helik oraz Jan Bednarek.

Paulo Sousa podał już informację, że mecz w pierwszym składzie na prawym skrzydle rozpocznie Matty Cash. Po przeciwnej stronie na wahadle zobaczymy Tymoteusza Puchacza.

W środku pola zamiast Krychowiaka i Mateusza Klicha od pierwszej minuty zapewne wystąpią Jakub Moder i Karol Linetty. Przed nimi operować będzie Piotr Zieliński.

W ataku szansę znów ma dostać Arkadiusz Milik, który z Andorą wpisał się na listę strzelców. Obok niego wystąpi Karol Swiderski.

Przewidywany skład reprezentacji Polski na mecz z Wegrami:

Szczęsny – Dawidowicz, Helik, Bednarek – Cash, Moder, Linetty, Zieliński, Puchacz – Świderski, Milik


 

Zamknięte stadiony z powodu wzrostu zakażeń koronawirusem

W Europie ogłoszono czwartą falę pandemii koronawirusa, a w kolejnych krajach padają rekordy zakażeń. W Holandii rząd podjął ważną decyzję w sprawie rozgrywek piłkarskich. Postanowiono, że stadiony zostaną zamknięte dla kibiców.

W Holandii padł kolejny rekord zakażeń koronawirusem. Rząd tego kraju reaguje na rosnące wskaźniki i wprowadza kolejne restrykcje.

Kilkanaście godzin temu zdecydowano o zamknięciu stadionów dla kibiców. Z tego względu dzisiejszy mecz pomiędzy Holandią, a Czarnogórą na „De Kuip” odbędzie się bez udziału publiczności. Fani nie będą mogli też obejrzeć z trybun meczu z Norwegią we wtorek. Oczywiście wprowadzony zakaz dotyczy też spotkań ligowych każdego szczebla rozgrywek. Decyzja holenderskiego rządu spotkała się z ostrą reakcją futbolowych władz w tym kraju.

– To frustrujące, że rząd nie wydaje się patrzeć na to, gdzie występują źródła infekcji. Nie miały one miejsca na stadionach, co zostało wielokrotnie udowodnione. Zainwestowaliśmy dziesiątki tysięcy euro, by uczynić kibiców odpornymi. Od czasu pierwszego zamknięcia rozegrano wiele meczów z publicznością i ani jeden nie był ogniskiem pandemii – czytamy w komunikacie Holenderskiego Związku Piłki Nożnej oraz władz Eredivisie.

Tak rodzą się legendy Niższych Lig. Ponad dwieście meczów w barwach jednego klubu

Sławomir Pękała został pierwszym zawodnikiem w krótkiej historii The Eagle FC, który przekroczył barierę 200 oficjalnych spotkań w barwach tego zespołu.

The Eagle FC jest polonijnym zespołem, który występuje w rozgrywkach Niższych Lig na Wyspach Brytyjskich. Kilkakrotnie już publikowałem materiały dotyczącego tego klubu.

The Eagle FC pisze swoją historię, a jednym z jej bardzo ważnych rozdziałów jest Sławomir Pękała. Jego przywiązanie do klubowych wart jest godne podziwu. Zawodnik przekroczył niedawno barierę 200 oficjalnych występów w koszulce The Eagle FC.

– Sławomir Pękała został pierwszym zawodnikiem w naszej krótkiej historii, który przekroczył barierę 200 oficjalnych występów dla Klubu! Ponad dwieście meczów dla The Eagle FC! Nieprawdopodobne osiągnięcie! A ostatnia strona tej książki nie została jeszcze napisana… Ogromne gratulacje dla naszego legendarnego napastnika. Zróbcie tutaj taki hałas, na jaki Król angielskich muraw zasługuje – czytamy w emocjonalnym wpisie na Facebooku polonijnego klubu.

Gratulacje panie Sławku i kolejnych dwustu meczów w barwach The Eagle FC.

Paulo Sousa odkrył karty. Znamy skład reprezentacji Polski na mecz z Andorą

Poznaliśmy wyjściową jedenastkę reprezentacji Polski na piątkowe spotkanie z Andorą. Nie potwierdziły się przedmeczowe przypuszczenia.

O 20.45 na Estadi Nacional d’Andorra Polacy rozpoczną przedostatni mecze w fazie grupowej eliminacji mistrzostw świata w Katarze w następującym składzie:

Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Mateusz Klich, Przemysław Frankowski – Arkadiusz Milik, Robert Lewandowski.

Zwycięstwo w tym spotkaniu, przy porażce Albanii z Anglią, zapewni reprezentacji Polski drugie miejsce w grupie eliminacji MŚ 2022 premiowane występem w barażach.

Tęcza Jankowice poszukuje partnerów do współpracy. „Chcemy się prężnie rozwijać i iść do przodu”

Tęcza Jankowice, lider Klasy B grupa Jarosław, zwraca się za pośrednictwem portalu Galaktyczny Futbol o pomoc i wsparcie.

Tęcza Jankowice w obecnym sezonie idzie jak burza. Zespół zajmuje z kompletem punktów pierwsze miejsce w rozgrywkach Klasy B w grupie Jarosław (Podkarpacki ZPN). Drużyna z Jankowic odniosła 10 zwycięstw i prowadzi w tabeli z przewagą aż 8 punktów nad Iskrą Zabłotce. Zawodnicy Tęczy strzelili w rundzie jesiennej 39 goli, tracąc przy tym zaledwie pięć.

Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i trawa

Sportowy sukces jakim jest z pewnością wynik osiągnięty do tej pory w obecnym sezonie, niesie za sobą kolejne wyzwania. W klubie za cel postawiono sobie awans na wyższy szczebel rozgrywek. Jak dobrze wiemy, ambitne projekty na niższych szczeblach rozgrywek często upadają z prozaicznych (czytaj finansowych) względów. Władze klubu Tęcza Jankowice próbują iść naprzeciw trudnościom jakie mogą piętrzyć się na drodze do rozwoju i postanowiły poszukać pomocy oraz wsparcia ze strony ewentualnych współpartnerów czy sponsorów.

– Chcemy się prężnie rozwijać i iść do przodu, posiadamy piękny stadion, wraz z zapleczem.
Zwracamy się z prośbą, jeżeli jest taka możliwość, o wsparcie. Interesuje nas jakakolwiek pomoc, wszelakiej postaci np: piłki, koszulki lub sprzęt do treningu – powiedział Galaktycznemu Paweł Zając z Tęczy Jankowice.

– Ze swojej strony oferujemy reklamę na stadionie. Posiadamy obiekt, który ma ogrodzenie, i piłko chwyty za bramkami. Można umieścić tam swój baner reklamowy lub innego rodzaju formę zachęty dla wszystkich ludzi, którzy przychodzą na nasze mecze i interesują się piłką nożną. Pragniemy więc nawiązać współpracę, a zainteresowanych zapraszamy do kontaktu drogą mailową: teczajankowice@wp.pl – zachęca Paweł Zając.

***

Ze swojej strony zachęcam do nawiązania kontaktu z Tęczą Jankowice, a także do odwiedzenia klubowego portalu na Facebooku.

Prokuratura otrzymała zawiadomienie ws. Zbigniewa Bońka. „Nadużycie uprawnień i narażanie związku na znaczną szkodę finansową”

Jak poinformował „Super Express”, do prokuratury w Warszawie wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Zbigniewa Bońka. Chodzi o nadużycie uprawnień i narażenie związku na znaczną szkodę finansową w związku z wydaniem przez byłego prezesa PZPN blisko 400 tysięcy złotych na proces z dziennikarzem „Gazety Polskiej” Piotrem Nisztorem.

Koszt wspomnianego procesu wyniósł 380 tysięcy złotych i jak podał Adam Godlewski, dziennikarza Sportowego24, w całości miał zostać sfinansowany przez PZPN.

Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Piotrowi Nisztorowi przeprosić Zbigniewa Bońka za sugestie w artykułach w „Gazecie Polskiej Codziennie” na temat jego związków z SB, natomiast oddalił powództwo w zakresie informacji o współpracy z PZPN firmy Mikrotel należącej do brata Bońka.

Koszt prowadzenia tej sprawy miał wynieść 380 tys. zł brutto, a zajęła się nią kancelaria Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy, której współwłaścicielem jest były prezes Legii Warszawa Bogusław Leśnodorski.

Boniek oczywiście zakpił z doniesień mediów. „Dobrzy trenerzy kosztują, dobrzy piłkarze kosztują, dobrzy adwokaci kosztują… I wygrywają. Tyle w temacie. Ps. Boli?” – napisał. 

Jak poinformował „Super Express” cała sprawa zostanie zbadana przez prokuraturę. 

– Do prokuratury rejonowej Warszawa Ochota wpłynęło zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa z artykułu 296 paragraf 1 i 3 Kodeksu karnego – potwierdziła w rozmowie z „SE” rzeczniczka prasowa prokuratury w Warszawie, Aleksandra Skrzyniarz.

Portal Sport.pl dowiedział się, że zawiadomienie nie złożył… kibic.

Wymienione zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień przez byłego prezesa PZPN i wyrządzenie w ten sposób związkowi znacznej szkody majątkowej. Gdyby zarzuty potwierdziły się, Bońkowi groziłoby nawet 10 lat więzienia. 

Art. 296

§ 1. Kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

(…)

§ 3. Jeżeli sprawca przestępstwa określonego w § 1 lub 2 wyrządza szkodę majątkową w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10″.

Źródło: Super Express, Sport.pl

Robert Lewandowski: Będzie to pierwszy sygnał, aby powoli myśleć o zakończeniu kariery

Robert Lewandowski udzielił wyjątkowego wywiadu kanałowi „Łączy nas piłka”. Opowiedział w nim o swoim podejściu do gry w piłkę, o odpoczynku na łonie rodziny oraz o zakończeniu kariery.

– Odpoczywam najlepiej i najszybciej, gdy jestem w domu z rodziną. To, co się dzieje w naszej głowie na co dzień, ma przełożenie na boisko. Szczególnie dla młodych piłkarzy. Jeżeli twoje życie jest ułożone chaotycznie, to później widzisz tego odzwierciedlenie na boisku. Z perspektywy czasu jeszcze bardziej doceniam pewne rzeczy. Wielokrotnie brakowało mi czasu na proste, spontaniczne rzeczy. Wyjazdy na weekend pojawią się dopiero za parę lat – powiedział Robert Lewandowski w rozmowie opublikowanej na kanale „Łączy nas Piłka”.

– Przygotowanie do meczu zaczyna się u mnie dzień po meczu. Rzadko jest na to więcej czasu. Gdy wychodzę na boisko, to chcę zaznaczyć swoją obecność. Jeżeli poświęcam swoją energię i siłę, to chcę mieć tego efekty. Nie chcę zmarnować tego, nad czym pracowałem tyle lat. Moim plusem okazało się to, że wiele rzeczy robiłem nieświadomie, a okazało się, że są one wykonywane dobrze – podkreślił kapitan reprezentacji Polski.

Robert Lewandowski zdradził również, kiedy zacznie myśleć o zakończeniu kariery. Ten dzień nie nastąpi zbyt szybko, ponieważ snajper Bayernu Monachium zamierza grać w piłkę na najwyższym poziomie jeszcze kilka lat.

– Nie zdarzyło mi się jeszcze coś takiego, że nie miałem chęci pójść na trening. Jeżeli taka sytuacja będzie miała miejsce, będzie to pierwszy sygnał, aby powoli myśleć o zakończeniu kariery. Piłka to moja pasja i miłość. Od zawsze ciężko pracowałem. Wiedziałem, że praca i talent to jedno, ale bez konsekwencji będzie ciężko. Każdy potrafi biegać i kopnąć do przodu. Największą różnicę robią na pozór niewidoczne elementy – podsumował kapitan reprezentacji Polski.

Źródło: Łączy nas piłka

Krótka piłka nr 2, czyli dziesięciominutowy mecz Włocłavii z Chełminianką

Włocłavia i Chełminianka  spotkały się 11 listopada w XV kolejce IV ligi kujawsko- pomorskiej.

Włocłavia gra czwarty sezon w IV lidze po awansie z klasy okręgowej, a Chełminianka  siódmy (po spadku z III ligi). Spotkanie było krótkie, bo goście, czyli Chełminianka, przyjechali w 7-osobowym składzie. 

W 10. minucie kontuzji doznał zawodnik gości i sędzia zakończył mecz z powodu zdekompletowania zespołu. Najprawdopodobniej wynik 2:0 z boiska zostanie utrzymany. A jeśli nie to będzie walkower 3:0.

Włocłavia Włocławek – Chełminianka Chełmno 2:0

Bramki: 3 i 6 minuta gry.

Po tym meczu Włocłavia zajmuje 3.miejsce bilansem 15 meczów, 31 pkt. (9-4-2), br. 28-5. Ciekawy bilans bramkowy – tylko 5 straconych bramek w 15 meczach. Chełminianka zajmuje przedostatnie 17. miejsce z bilansem 15 meczów, 8 pkt. (1-5-9), br. 22-42.

Ostatnio podobny przypadek zdarzył się w kwietniu 2021 w IV lidze lubelskiej. Tam mecz trwał 12 minut. Więcej TUTAJ. Wtedy Unia wycofała się z rozgrywek po 4. kolejce w grupie spadkowej. Obecnie gra w Klasie A grupa Zamość i jest liderem z bilansem 12 meczów, 34 pkt. (11-1-0), br. 35-3.

Klasa okręgowa. Nadepnął na twarz rywalowi. Jak to oceni komisja dyscyplinarna? (WIDEO)

W ubiegły weekend podczas spotkania drugiej grupy warszawskiej klasy okręgowej pomiędzy KS-em Teresin i MKS-em Polonią Warszawa doszło do – delikatnie mówiąc – nieprzyjemnej sytuacji.

Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem i to tyle, jeśli chodzi o sportowy aspekt tego pojedynku. Podczas meczu doszło do koszmarnie wyglądającego faulu. Jeden z zawodników z Teresina po prostu „przeszedł się” po twarzy leżącego rywala.

W dosadny sposób skomentował brutalne zagranie Rafał Rostkowski, były sędzia międzynarodowy.

– Jeden z najbardziej odrażających czynów, jakie widziałem ostatnio na polskich boiskach. Według mnie zawodnik deptacz ludzkiej twarzy zasłużył co najmniej na kilka miesięcy dyskwalifikacji. Ciekawe co zrobi komisja dyscyplinarna – napisał na Twitterze były arbiter.

– Jak to skomentować? Bez ogródek: za taki faul (w głowę, w twarz) zawodnik musi być zawieszony na bardzo długo. Można zrozumieć sędziego, że tego nie dostrzegł, bo patrzył na akcję z drugiej strony, ale kamera pokazała to wyraźnie, więc Komisja Dyscypliny ma sytuację na talerzu – dodał Rafał Rostkowski.

Wideo: Dominik Ciarkowski/Twitter

W tym składzie reprezentacja Polski ma zagrać z Andorą. Paulo Sousa dokona kilku zmian

W piątek reprezentacja Polski zagra na wyjeździe z Andorą w przedostatniej kolejce fazy grupowej eliminacji mistrzostw świata. Z informacji dochodzących ze zgrupowania kadry wynika, że Paulo Sousa znów „namiesza” w składzie.

Reprezentacja Polski trenowała na sztucznej murawie boiska, na którym zmierzy się z reprezentacją Andory. Zajęcia miały pomóc w oswojeniu się z zarówno obiektem, jak i nawierzchnią. Natomiast dla dziennikarzy były podpowiedzią, w jakim składzie reprezentacja Polski najprawdopodobniej wystąpi w piątek.

W przewidywanej pierwszej jedenastce trenowali między innymi Maciej Rybus, Przemysław Płacheta czy Karol Świderski. Według informacji przekazanych przez TVP Sport, mają oni dużą szansę, aby wybiec w wyjściowym składzie.

Przypuszczalny skład Polski na mecz z Andorą (według „TVP Sport”): Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Jakub Moder, Piotr Zieliński, Mateusz Klich, Przemysław Płacheta – Karol Świderski, Robert Lewandowski.

Źródło: TVP Sport

Rogale od Kolejorza znów powędrowały w świat (WIDEO)

11 listopada, czyli w święto niepodległości oraz imieniny świętego Marcina, poznaniacy oraz Wielkopolanie zajadają się pysznymi rogalami świętomarcińskimi. Za pośrednictwem Lecha Poznań słodkie niespodzianki ponownie ruszyły w podróż po kraju i Europie. Za kilka miesięcy Kolejorz będzie świętować setne urodziny, więc tym razem obdarowani zostali m.in. wszyscy piłkarze, którzy uczestniczyli 33 lata temu w dwumeczu ze słynną Barceloną.

To były wielkie piłkarskie emocje. W drugiej rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów lechici trafili na FC Barcelona. W pierwszym starciu w Katalonii zremisowali 1:1, co było ogromną sensacją. 9 listopada stadion przy Bułgarskiej w Poznaniu wypełniony był do granic możliwości – szacunki mówią o tym, że na trybunach było wówczas około 40 tysięcy kibiców. Gospodarze znów stawili czoła przeciwnikowi, prowadzili 1:0, ale po 120 minutach był bezbramkowy remis, po którym sędzia zarządził rzuty karne. W nich jeden strzał dzielił Kolejorza od sprawienia gigantycznej niespodzianki, ale ostatecznie Barcelona wybroniła się, awansowała do ćwierćfinału, a potem sięgnęła po trofeum. Do dzisiaj wyrównana konfrontacja z tak utytułowanym klubem wspominana jest przez fanów z łezką w oku.

W ostatnich dniach do piłkarzy, którzy byli bohaterami tamtych wydarzeń, trafiły słodkie niespodzianki – rogale świętomarcińskie przygotowane tradycyjnie przez Cukiernię Koperski. Do tych, którzy mieszkają w Poznaniu i okolicach, pojechaliśmy osobiście. Natomiast do tych, którzy mieszkają nieco dalej, wysłaliśmy paczki kurierskie. W ten sposób trafiły m.in. do Konstancina, gdzie mieszka ówczesny trener Lecha Henryk Apostel, a także do Francji, gdzie stacjonują od wielu lat Piotr Romke i Marian Głombiowski, czy też Szwecji, gdzie żyje Jerzy Kruszczyński. – Bardzo dziękuję za pamięć, to bardzo wzruszające, że rodzina Kolejorza wciąż o nas pamięta. Widać, że historia dla takiego klubu, jak Lech to ważna sprawa – mówi były obrońca Andrzej Słowakiewicz, który mieszka w Lubinie.

W Poznaniu rogale są produkowane w ogromnych ilościach, bo na długo przed 11 listopada są już wyczekiwane przez mieszkańców. W 2008 roku nazwa „rogal świętomarciński” została wpisana do rejestru chronionych nazw pochodzenia i chronionych oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej. Dlatego, żeby je sprzedawać, trzeba posiadać specjalny certyfikat, który wydaje cech cukierników i piekarzy w stolicy Wielkopolski.

– Rok temu, kiedy graliśmy w Lidze Europy, naszego przysmaku regionalnego mogli spróbować pracownicy Rangers FC, na czele z trenerem Stevenem Gerrardem. Teraz rogale znów powędrowały w świat, bo jako klub staramy się pielęgnować piękną lokalną tradycję i wszędzie, gdzie gramy w okolicach 11 listopada, częstować rogalami. W tym roku ze względu na nadchodzące stulecie nie zapomnieliśmy również o tych, którzy dołożyli swoją cegiełkę do sukcesów klubu – przyznaje Szymon Goc z działu marketingu wizerunkowego Lecha Poznań.

W sobotę przed meczem z Górnikiem Łęczna (1:1) między kapitanami doszło nie tylko do tradycyjnej wymiany proporczyków. Mikael Ishak wręczył również paczkę rogali, a w zamian od Macieja Gostomskiego otrzymał lubelskie cebularze. Z kolei w niedzielny wieczór gościem programu Liga+ Extra w stacji telewizyjnej Canal+ był skrzydłowy Lecha, Jakub Kamiński, który częstował rogalami prowadzących.

Źródło: Biuro Prasowe Lecha Poznań

Zawodniczki Rekordu Brzeziny, które po porażce namalowały w szatni swastykę i wyzwiska zostaną ukarane. Brawa dla prezesa klubu

Kilka dni temu informowałem o tym, że piłkarki Rekordu Brzeziny chciały dopiec swoim rywalkom z Zawiszy Rzgów po przegranym 0:12 meczu i zostawiły po sobie w szatni wyzwiska napisane na podłodze oraz… narysowaną swastykę. Klub z Brzezin powiadomił o ukaraniu zawodniczek.

Opis wspomnianych wydarzeń znajdziecie TUTAJ. Mają one ciąg dalszy, a winne skandalicznego zachowania zawodniczki Rekordu Brzeziny poniosą w pełni zasłużoną karę.

Prezes Rekordu Brzeziny Bartłomiej Przybyłowski zamieścił post na klubowym Facebooku, w którym poinformował o krokach jakie podjął klub wobec piłkarek.

– Nasza reakcja jest zdecydowana, ale postanawiamy nie pozbywać się problemu usuwając trzy zawodniczki z klubu za swój występek, lecz edukować oraz działać tak aby pokora przyszła wraz z ciężką pracą, a podobne sytuacje nigdy nie miały miejsca. Niech to będzie nauka dla wszystkich, a Klub Sportowy Rekord Brzeziny przykładem i wzorem działań przeciwdziałających agresji oraz brakiem wiedzy i kultury. Rolą pedagoga jest zagłębić się w istotę problemu, a celem klubu sportowego nauczać poprzez sport i wszystkie nasze działania będą skierowane właśnie w tym kierunku. Tylko poprzez wspólna pracę możemy zmieniać oblicze dzisiejszej młodzieży, która w dzisiejszym świecie przepełnionym od złych emocji i wzorców co raz częściej schodzi na złą drogę. Nie piętnujmy, lecz edukujmy i budujmy pozytywne wartości – czytamy.

Prezes poinformował również o konsekwencjach jakie zostaną wyciągnięte wobec zawodniczek.

– osobiste przeprosiny zawodniczek Zawiszy i posprzątanie szatni;
– 20 godzin prac społecznych w Centrum Kultury Fizycznej w Brzezinach;
– obowiązkowa wizyta w Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, gdzie poznają symbolikę związaną z okupacją Polski;
– warsztaty związane z tematyką nazizmu;
– dodatkowo zarząd klubu zdecydował wycofać drużynę z eliminacji młodzieżowych mistrzostw Polski w futsalu w kategorii U-19 i wpłacić pieniądze na cele charytatywne.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Matty Cash ma nowego szkoleniowca. To legenda Premier League

Steven Gerrad wraca do Premier League! Wieloletni kapitan i jeden z największych piłkarzy w dziejach Liverpoolu przejmuje stery w Aston Villi. 

Klub z Birmingham, w którym na co dzień występuje reprezentant Polski Matty Cash, kilka dni temu rozstał się z Deanem Smithem.

Zwolniony szkoleniowiec prowadził Aston Villę od trzech lat i awansował z zespołem do Premier League. Od początku sezonu Lwy przegrały siedem spotkań i władze klubu zdecydowały się na zmianę trenera.

Głównym kandydatem do przejęcia drużyny od początku był Gerrard. Były piłkarz Liverpoolu od 2018 roku z powodzeniem prowadził Glasgow Rangers. W 2019 roku szkocki klub przedłużył z nim kontrakt o pięć lat, ale umowa zawierała klauzulę wykupu w wysokości 2 mln funtów. W ubiegły sezonie drużyna prowadzona przez Gerrarda zdobyła w Szkocji tytuł mistrzowski.

Teraz legenda Liverpoolu wraca do Premier League z zadaniem „wyciągnięcia” Aston Villi z kłopotów. Angielskie media twierdzą, że praca na Villa Park będzie przystankiem w drodze do objęcia ukochanego zespołu z Anfield Road. Gerrard już od jakiegoś czasu jest typowany na następcę Juergena Kloppa w Liverpoolu.

Gerrard rozegrał dla Liverpoolu 710 spotkań, w których strzelił 186 goli i zanotował 150 asyst. W 473 meczach pełnił rolę kapitana, co jest rekordowym osiągnięciem w historii The Reds.

Klasa okręgowa i 5 liga. Drużyny bez porażki w sezonie 2021/2022

Runda jesienna na szóstym poziomie rozgrywek w Polsce znajduje się w końcowej fazie. Publikowałem już zestawienie zespołów z kompletem zwycięstw na koncie. Dziś natomiast przyjrzałem się ligowym tabelom pod kątem zespołów, które nie poniosły porażki.

Klasa okręgowa jest szóstym poziomem rozgrywkowym w Polsce. W województwie wielkopolskim ten szczebel funkcjonuje pod nazwą V liga. Ogółem na tym poziomie rozgrywek w Polsce rywalizacja toczy się w 57 grupach.

Na obecnym etapie rundy jesiennej tylko cztery zespoły zachowały na koncie komplet zwycięstw. Są nimi Iskra Kochlice, Barciczanka Barcice, Mechanik Bobolice oraz Pomezania Malbork. Więcej TUTAJ

W poniższym zestawieniu przedstawiam listę 23 zespołów, które nie poniosły jeszcze porażki w obecnym sezonie na szóstym poziomie rozgrywek w Polsce (stan na 10 listopada 2021).

Drużyny bez porażki na szóstym poziomie ligowym w Polsce (10.11.2021)


Dolnośląski ZPN

Jelenia Góra: BKS Bolesławiec (12-1), 1. miejsce w tabeli

Legnica: Iskra Kochlice (13-0), 1. miejsce


Kujawsko-Pomorski ZPN

Grupa I: Polonia Bydgoszcz (7-6), 2. miejsce

Grupa II: Tłuchowia Tłuchowo (10-2), 1. miejsce


Lubelski ZPN

Biała Podlaska: Grom Kąkolewnica (12-1), 1. miejsce

Zamość: Omega Stary Zamość (12-2), 1. miejsce


Łódzki ZPN

Sieradz: WKS 1957 Wieluń (13-1), 1. miejsce


Małopolski ZPN

Nowy Sącz I: Barciczanka Barcice (13-0), 1. miejsce

Tarnów I: Błyskawica Proszówki (12-1), 1. miejsce


Mazowiecki ZPN

Siedlce: Fenix Siennica (12-1), 1. miejsce


Opolski ZPN

Grupa I: Start Jełowa (13-1), 1. miejsce

Grupa II: Pogoń Prudnik (12-2), 1. miejsce


Podkarpacki ZPN

Jarosław: LKS Skołoszów (11-4), 1. miejsce


Pomorski ZPN

Gdańsk II: Pomezania Malbork (14-0), 1. miejsce


Śląski ZPN

Grupa I: Orzeł Miedary (11-3), 2. miejsce

Grupa II: Amator Golce (9-5), 3. miejsce, Znicz Kłobuck (8-6), 4. miejsce

Grupa V: GLKS Wilkowice (11-3), 1. miejsce, MKS Lędziny (11-3), 2. miejsce


Wielkopolski ZPN

5 Liga grupa I: Noteć Czarnków (10-2), 1. miejsce

5 liga grupa II: Vitcovia Witkowo (8-4), 2. miejsce


Zachodniopomorski ZPN

Grupa III: Mechanik Bobolice (13-0), 1. miejsce, Wiekowianka Wiekowo (11-2), 2. miejsce

*(w nawiasie liczba zwycięstw i remisów)

Klub z Premier League chce zatrudnić Paulo Sousę!

Jeden z dużych serwisów piłkarskich donosi, że obecnego selekcjonera biało-czerwonych bardzo chciałby zatrudnić jeden z klubów Premier League.

Przed reprezentacją Polski dwa ostatnie mecze w grupowej fazie eliminacji do mistrzostw świata w Katarze. Paulo Sousa, selekcjoner kadry narodowej walczy nie tylko o zajęcie drugiego miejsca premiowanego udziałem w barażach, ale także o zachowanie posady. Chociaż na brak ofert Portugalczyk nawet obecnie, nie może narzekać. Tuż po niepowodzeniu reprezentacji Polski na Euro 2020 media donosiły o zainteresowaniu ze strony Fenerbahce Stambuł, potem włoscy dziennikarze wspominali o Fiorentinie, Sampdorii Genua czy Spezii.

Wczoraj portugalski serwis Maisfutebol poinformował, że Aston Villa, która szuka następcy zwolnionego Deana Smitha, bardzo chciałaby mieć u siebie Sousę. „The Villans” najchętniej zatrudniliby Stevena Gerrarda, ale nie będzie łatwo przekonać go do odejścia z Rangers FC.

Według portugalskich żurnalistów władze Aston Villi są pod wrażeniem pracy jaką wykonuje Paulo Sousa z reprezentacją Polski.

W zespole z Burmingham podstawowym zawodnikiem jest Matty Cash.

Źródło: maisfutebol

Oficjalnie: Cracovia zatrudniła nowego szkoleniowca. Powrót do klubu po 4 latach

Jacek Zieliński oficjalnie trenerem Cracovii. W środę klub opublikował oficjalny komunikat, w którym poinformowano, że szkoleniowiec wraca do pracy z zespołem po czterech latach przerwy.

Przed czterema laty, gdy Michał Probierz zajął stanowisko trenera Cracovii, przejął zespół właśnie od Jacka Zielińskiego. W środę role się odwróciły.

– Bardzo się cieszę, że mogę być znowu z Wami. Przeżyłem w Cracovii fantastyczne chwile i nie mogę się doczekać ponownego spotkania oraz pierwszego meczu po powrocie. – powiedział klubowym mediom Jacek Zieliński po podpisaniu umowy.

Jacek Zieliński prowadził Cracovię w latach 2015-17. W pierwszym roku swojej pracy trenerowi udało się uratować klub przed spadkiem z ekstraklasy. W następnym sezonie zespół zajął czwarte miejsce w lidze i awansował do eliminacji Ligi Europy, gdzie lepsza od „Pasów” okazała się macedońska Szkendija Tetowo.

„Zespół pod wodzą szkoleniowca pozostawał także niepokonany w Wielkich Derbach Krakowa, dwukrotnie zwyciężając oraz dwa razy remisując” – czytamy na stronie klubu. 

Po odejściu z Cracovii trener Zieliński prowadził Bruk-Bet Termalicę Nieciecza (spadek z ekstraklasy w 2018 roku), następnie Arkę Gdynia. Od października 2019 roku 60-latek pozostawał bez klubu. 

Źródło: Cracovia

Wojtek63, czyli teoria spiskowa dotycząca Wieczystej Kraków

Bez sensacji w IV lidze. Jedyną i ciekawą informacją może być rezultat meczu Wieczystej Kraków.

Co prawda powielam temat remisu Wieczystej, ale… 2:2 (1:2) w wyjazdowym meczu z KS Chełmek (13. miejsce) świadczy o tym, że w klubie coś się popsuło. I coś się dzieje. Pięciu podstawowych zawodników nie zagrało z powodu kontuzji, a szósty doznał kontuzji po 45 minutach gry.

Koń by się uśmiał.  Podwyżki chcą albo trenera Smudę wysadzić z siodła.  Koniec kropka. Czy dni trenera Smudy w Wieczystej są już policzone?  Oczywiście, że są.  Widać to z odległości 300, a może i 500 kilometrów. Inaczej: Widać to w całej piłkarskiej Polsce.   

Ośmiu zawodników nie zwolnią. Jednego trenera? Jak najbardziej. Gdzie to było ostatnio i tak jak zawsze w polskich ligach?  Aaa… trener Michniewicz.

Ja myślę, że w Wieczystej inne plany mają piłkarze najemnicy, inne (ciągle i jeszcze) ma trener Smuda, a zupełnie inne właściciel i sponsor. Co będzie dalej? Pewnie III liga. A jeśli będzie, to max dwa sezony. Ale już nie z trenerem Smudą. Tego wyrzucą na Boże Narodzenie 2021, a na Wielkanoc 2022 i rundę wiosenną będzie już nowy trener. 

Może też się zdarzyć, że zdarzy się (i już tu tym śmierdzi) degradacja o dwie klasy rozgrywkowe. Ale to na koniec sezonu.

Współczuję oszukanym kibicom Wieczystej… Już dawno o tym pisałem, bo obserwując od wielu lat takie ,,wynalazki’’ jak Wieczysta wiem, jak kończą się takie pomysły prezesów, sponsorów i właścicieli na zaspokojenie ich „pustego ego” – na zasadzie „ja wam pokażę, że w Dołkowicach Dolnych będzie II liga’’.  

Kibice?  A kto to są kibice? Bez względu na region Polski i zasoby finansowe decydentów wychodzi na jedno: Takie pomysły to max 2-3 sezony… i powrót lokalnych oszukanych i zostawionych na pastwę losu działaczy klubowych, którzy z podkulonym ogonem wracają do …klasy B lub likwidują sekcję.

***

Powyższe poglądy są subiektywnym osądem sytuacji przez autora tekstu.

Perły Lublin pozyskały możnego sponsora. Kolejny krok w realizacji planów

Klub Perły Lublin, który kilka dni temu został objęty patronatem medialnym przez Galaktyczny Futbol, pozyskał możnego sponsora. Jest nim Polska Grupa Energetyczna.

W ramach umowy z nowym sponsorem ze struktur klubu wyodrębnionych zostało pięć zespołów młodzieżowych i dziecięcych oraz grupa naborowa, które od teraz tworzą akademię piłkarską dla dziewcząt od 5 do 18 roku życia. Polska Grupa Energetyczna została sponsorem tytularnym Akademii „PGE Młode Perły Lublin”. Podpisaniem umowy pochwaliło się m.in. Ministerstwo Aktywów Państwowych.

– Piłka nożna to najchętniej uprawiana dyscyplina sportu w Polsce, a w ostatnim czasie staje się coraz bardziej popularna także wśród dziewcząt. Dlatego cieszymy się, że do sportowej
drużyny PGE dołączyła pierwsza Akademia piłki nożnej, która pod swoimi skrzydłami szkoli
wyłącznie sekcję dziewcząt. Liczę, że wsparcie PGE pomoże stworzyć profesjonalne warunki szkoleniowe, co z kolei pozwoli przyciągnąć jeszcze więcej młodych adeptek piłki nożnej. Życzę Młodym Perłom, aby w tym sezonie drużyna zdobyła upragniony tytuł Mistrza Polski Juniorek – powiedział Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

– To prawdopodobnie najważniejszy dzień w historii Klubu. Nowy Sponsor Tytularny Akademii, jakim właśnie została PGE Polska Grupa Energetyczna to idealny Mecenas, gdyż podziela z nami pozytywne wartości, jakie niesie ze sobą sport i jest wrażliwy na nasze potrzeby. Dzięki wsparciu PGE, Akademia znacząco poprawi swoje funkcjonowanie i będzie mogła realizować nowe, ambitniejsze cele sportowe. Będziemy mogli szkolić jeszcze lepiej i jeszcze więcej dziewczynek, dla których uprawianie piłki nożnej coraz częściej staje się największą życiową pasją. W imieniu setki naszych zawodniczek gorąco dziękuję zarządowi PGE za zaufanie, jakim nas obdarzono i dodanie nam energii do działania – podkreśliła Sylvie Przepióra, prezes zarządu Stowarzyszenia Perły Lublin.

Jak poinformował Paweł Basznianin, członek zarządu Pereł, dziewczyny rozegrały już pierwszy mecz pod nowym szyldem walcząc z chłopcami w Lidze Trampkarzy Starszych i odniosły wygraną. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wygrały z chłopakami i są jedynym żeńskim zespołem w województwie, który rywalizuje z nimi w lidze. Wygrana z Hetmanem Gołąb była przekonywująca (4:1), a we wcześniejszych kolejkach trzykrotnie Młode Perły również były bardzo blisko zwycięstw.

Może być zdjęciem przedstawiającym 11 osób, ludzie stoją i tekst „LUBLIN 7.11 .2021 LIGA TRAMPKARZY STARSZYCH PE EIE PGE Polska Grupa Energetyczna PERŁY LUBLINA HET GOŁAB 1977 4:1”

Rundę jesienną w Keeza IV Lidze Kobiet zakończyły już seniorki Pereł. Zespół duetu trenerów Wioletty Miazio i Patryka Antolaka spisywał się doskonale, notując tylko jeden remis z wyjątkowo mocnymi rezerwami Górnika Łęczna (wicemistrz Polski U17, posiłki z Ekstraligi), a pozostałe mecze przekonująco wygrywając.

Może być zdjęciem przedstawiającym 9 osób, ludzie uprawiający sporty, ludzie stoją, na świeżym powietrzu i tekst „NIEPOKONANE W 10 OSTATNICH MECZACH WALCZYMY WAL 0 AWANS! PERŁY LUBLIN”

– Walczymy o awans do III ligi i pod tym kątem są prowadzone treningi i polityka transferowa. Drużyna ma najlepszą serię w historii klubu: 10 kolejnych oficjalnych meczów bez porażki i 10 kolejnych meczów ze strzelonym golem (licząc z walkowerem – 11) – powiedział Paweł Basznianin.

Podziękowania za wsparcie w organizacji turniejów o Puchar KS Prawobrzeże Świnoujście w 2021 roku

Klub Sportowy Prawobrzeże Świnoujście pragnie podziękować Operatorowi Gazociągów Przesyłowych GAZ-SYSTEM S.A, który kolejny rok był sponsorem cyklu Turniejów o Puchar KS Prawobrzeże Świnoujście. Rozgrywki odbywały się na Warszowie, prawobrzeżnym osiedlu Świnoujścia, na stadionie oraz hali sportowej przy ul. Białoruskiej i skierowane były do młodzieży z roczników 2011/2012/2013.

Każdy z czterech Turniejów gromadził najlepsze drużyny województwa Zachodniopomorskiego. W ciągu roku zawitały do Świnoujścia, aby stanąć w szranki z drużyną gospodarzy, drużyny takie jak: AP RCR Międzyzdroje, AP Winkids ze Świnoujścia, Fala Międzyzdroje, FASE Szczecin, Gryf Kamień Pomorski, Kick Off Szczecin, OKS Prawobrzeże Szczecin, OKS R Goleniów, Pogoń Szczecin oraz Salos Szczecin.

Podczas kończącego się roku na stadionie im. Tadeusza Kaczmarka oraz na hali sportowej, padła niewyobrażalna ilość bramek, było wiele radości, wiele uśmiechów, wiele godzin wykorzystanych na doskonalenie swoich umiejętności piłkarskich oraz gry zespołowej.

Turnieje odbywały się na następujących obiektach:

  • 21/02/2021 – Hala Sportowa przy ul. Białoruskiej
  • 03/06/2021 – Stadion im. Tadeusza Kaczmarka 
  • 20/06/2021 – Stadion im. Tadeusza Kaczmarka
  • 03/10/2021 – Stadion im. Tadeusza Kaczmarka

 Na koniec, pragniemy podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu każdego z Turniejów:

  • Operatorowi Gazociągów Przesyłowych GAZ-SYSTEM S.A. – naszemu sponsorowi za całe wsparcie
  • OSiR Wyspiarz Świnoujście za udostępnienie obiektów sportowych
  • trenerom, sędziom oraz organizatorom
  • rodzicom oraz przede wszystkim naszym małym piłkarzom, którzy dostarczyli nam ogromną porcję emocji oraz świetnej gry.
  • Mediom za możliwość prezentacji dziecięcych wydarzeń sportowych

Kolejny samosąd na arbitrze podczas meczu Niższych Lig. „Sorry, że musieliście coś takiego oglądać”

Trwa proceder dokonywania samosądów na arbitrach podczas meczów w niższych klasach rozgrywkowych. Tym razem do naruszenia nietykalności cielesnej sędziego doszło w czasie spotkania trzeciej grupy krośnieńskiej Klasy A pomiędzy Orłem Bieździedza i LKS-em Czeluśnica.

W ostatnim meczu rundy jesiennej Orzeł Bieździedza na własnym stadionie spotkał się z zespołem z Czeluśnicy. Pojedynek zapowiadano jako piłkarskie święto. Na trybunach zasiedli przedstawiciele władz związkowych, Burmistrz Miasta i Gminy Kołaczyce wraz z przewodniczącym Rady Gminy oraz lokalne media. Przed rozpoczęciem spotkania został uhonorowany Janusz Kulig za wieloletnią działalność na rzecz klubu.

Niestety atmosferę zepsuł zawodnik gospodarzy Dominik Kowalski, któremu „nie zagrało coś na stykach”. Jest to stan, w który coraz częściej zapadają zawodnicy Niższych Lig, gdy widzę obok siebie pana z gwizdkiem. Inaczej możemy określić to zjawisko jako „odcięcie prądu”.

Do przykrego w skutkach zdarzenia doszło w 32. minucie spotkania, tuż po rzucie karnym dla zespołu gości, który na gola zamienił Wojciech Munia.

– Dominik Kowalski, który tuż po wykorzystaniu rzutu karnego przez Wojciecha Munię, za wszelką cenę chciał coś tłumaczyć sędziemu i otrzymał drugą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Jakby tego było mało naruszył nietykalność cielesną Antoniego Pelczarskiego, a ten ani się nie zastanawiając zakończył zawody – poinformował Orzeł Bieździedza na stronie internetowej.

– Kiedy w 30. minucie ewidentnie faulowany Andrzej Jakubowski padł w naszej szesnastce, a sędzia wskazał na „wapno” rozpętała się prawdziwa burza, bo przewinienie miało miejsce na skraju i tak naprawdę nie do końca wiadomo czy w polu karnym czy poza nim. Było mnóstwo dyskusji, a dalsze losy już znacie – czytamy w dalszej części relacji.

Chamski występek swego zawodnika potępił prezes Orła Grzegorz Lisowski.

„Nie tak to miało wyglądać, nie w ten sposób mieliśmy kończyć udaną rundę i nie na takie podziękowanie zasłużył Jan Kulig. Dominik Kowalski zburzył całą historię, zachował się karygodnie i skompromitował klub w żenujący sposób. Jako Zarząd i jako ja sam, prezes Grzegorz Lisowski, przepraszam za te wydarzenia i oświadczam, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby zapadnięcie się pod ziemię. Sorry, że musieliście coś takiego oglądać...”

Trudno jest dodać cokolwiek więcej. Słowa prezesa mówią same za siebie. Patologia trwa, a jej końca nie widać. Jeżeli nie zostaną wprowadzone zmiany prawne, które zapewnią arbitrom większą ochronę, kiedyś taki samosąd zakończy się tragedią.

Były sędzia międzynarodowy Rafał Rostkowski złożył petycję do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o wprowadzenie zmian w przepisach prawa dla zapewnienia sędziom sportowym większego bezpieczeństwa i lepszej ochrony prawnej.

***

Foto: Alex Fox z Pixabay

Zakończył się proces byłego prezesa Groclinu Grodzisk Wielkopolski oskarżonego o korupcję. Zbigniew D. został prawomocnie skazany

We wtorek, 9 listopada Sąd Apelacyjny w Poznaniu ogłosił prawomocny wyrok ws. Zbigniewa D, oskarżonego o ustawianie meczów. Były prezes klubu piłkarskiego Groclin Grodzisk Wielkopolski usłyszał wyrok 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 1 rok. Ukarano go też grzywną w wysokości 30 tysięcy złotych.

Zbigniew D. został oskarżony za ustawienia trzech meczów Groclinu Grodzisk Wielkopolski, którego był prezesem w latach 2000-2008. Chodzi o dwa spotkania I ligi: z Amiką Wronki (z 7 maja 2004 oraz 16 kwietnia 2005 roku), a także finałowego spotkania Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin (z 18 czerwca 2005).

Oskarżony w tej sprawie został także Władysław K., ówczesny menadżer klubu. Został on prawomocnie skazany za branie udziału w aferze korupcyjnej. Według sądu miał otrzymać zlecenie od Zbigniewa D., aby przekupić międzynarodowego arbitra Jacka G. Władysław K. otrzymał wyrok roku i trzech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz 3,5 tys. zł grzywny.

– Nie było żadnego powodu, aby w zeznaniach, które złożył Władysław K. bezpodstawnie pomawiał Zbigniewa D. Panowie przez wiele lat współpracowali ze sobą. Między nimi nie było żadnych widocznych nieporozumień. W zasadzie było widać, że Władysław K. wykonywał wszelkie jego polecenia na szczeblu pracowniczym. To, że złożył wyjaśnienia takiej, a nie innej treści oznacza tylko o jego wiarygodności – uzasadnił sędzia Sławomir Olejnik.

Zbigniew D. to polski biznesmen i przedsiębiorca. Właścicielem klubu z Grodziska Wielkopolskiego został w 2000 roku. Po trzech latach wraz z klubem wywalczył wicemistrzostwo Polski oraz zakwalifikował się do Pucharu UEFA. W 2008 roku sprzedał klub Józefowi Wojciechowskiemu.

Źródło: Blog Piłkarska Mafia, gol24.pl

Robert Lewandowski i Paulo Sousa krytykują poziom szkolenia w Polsce. „Nie możemy mówić, że jest dobrze. Nie jest”

Paulo Sousa i Robert Lewandowski skrytykowali poziom szkolenia młodych piłkarzy w Polsce. Kapitan reprezentacji bez ogródek wskazuje zaniedbania: „40-milionowy naród, a nie mamy wyboru piłkarzy na każdą pozycję”.

Jeśli jest tak dobrze, jak to jeszcze niedawno przedstawiał Zbigniew Boniek, dlaczego jest tak źle? Były prezes PZPN „nawciskał” naiwnym farmazonów o Narodowym Modelu Gry. A przecież żadna z reprezentacji nawet nie zbliża się swoim stylem do proponowanego w tym projekcie systemu. Boniek na Twitterze wrzucał tanie, populistyczne wpisy o tym, jak to niby, europejskie topowe federacje zazdroszczą nam nowych koncepcji szkoleniowych, które są realizowane w Polsce.

Niestety, ogromne rzesze kibiców wierzyły i dalej wierzą w dyrdymały jakimi karmił nas były „Wszechwładny Polskiej Piłki”. Większość proponowanych przez poprzednie władze PZPN reform bardziej niż jakość szkolenia poprawiała wizerunek samej federacji. Nie postawiono na odpowiednie wykształcenie trenerów i kompletnie zaniedbano dolne szczeble szkoleniowej drabinki.

Król jest nagi, o czym możemy przekonać się obserwując poczynania młodych zawodników, którzy po wyjeździe do zagranicznych klubów często mają problemy nawet ze zrozumieniem taktyki, patrz Tymoteusz Puchacz.

Na ten problem zwrócili uwagę Paulo Sousa i Robert Lewandowski. Obaj najważniejsi ludzie polskiej reprezentacji w ostrych słowach skrytykowali poziom szkolenia młodych zawodników w naszym kraju. Dyskusję sprowokowała sytuacja wahadłowych reprezentacji Polski w swoich klubach. Nasi piłkarze często przesiadują na ławce rezerwowych lub nawet na trybunach.

– Polscy piłkarze zazwyczaj po wyjeździe do mocniejszych lig mają problemy z grą. Potrzebują sporo czasu, żeby się przyzwyczaić do wymagań i zaadaptować. Rzadko od razu wskakują do pierwszego składu. Muszą nadrabiać to, czego nie nauczyli się w Polsce – stwierdził selekcjoner.

– Patrząc na to, co już widziałem, muszę stwierdzić, że polski futbol potrzebuje reformy szkolenia. Wielkiej reformy, reformy strukturalnej. Dopiero później będzie można grać na najwyższym poziomie i myśleć o zdobywaniu tytułów. O tym, żeby polskie kluby wygrywały w międzynarodowych rozgrywkach. W Polsce powinniśmy zmienić mentalność. Nie myśleć o wynikach, ale zastanowić się, jak je osiągnąć. Powinniśmy myśleć o całym procesie szkoleniowym. Wymyślić jego projekt i go stworzyć. Nie chcę mówić o szczegółach i wchodzić w to głębiej, bo muszę skupić się na codziennej pracy z reprezentacją. Ale podkreślam: to może doprowadzić nas do sukcesu i lepszej gry – mówił Portugalczyk.

W podobnym tonie wypowiadał się najlepszy polski piłkarz Robert Lewandowski. Kapitan drużyny narodowej nie przebierał w słowach.

 – W 40-milionowym narodzie nie na każdej pozycji mamy po kilku piłkarzy do wyboru – narzekał na konferencji prasowej.

– Nie możemy mówić, że w szkoleniu jest dobrze i przyszłościowo. Nie jest. Gdyby wszystko funkcjonowało dobrze, bylibyśmy w innym miejscu. Jest bardzo dużo do poprawy. Nie wystarczy wymiana dwóch-trzech elementów. Jeśli szkolenie nie idzie od lat w konkretnym systemie, z jakąś myślą, to nie widać dużych efektów. Nie widać u nas piłkarskiej jakości. Nie wprowadzamy co roku chociażby dwóch nowych piłkarzy do pierwszej kadry lub do reprezentacji młodzieżowych. Od paru lat wypowiadam się na temat szkolenia i moje zdanie się nie zmienia, bo nie widzę, by zmieniało się szkolenie. Na pewno nie na tyle, żebym pomyślał: „O! Widzę światełko w tunelu” – podkreślił Lewandowski.

Nowy prezes PZPN Cezary Kulesza stoi przed wielkim wyzwaniem jakim jest poprawa szkolenia w naszym kraju. Pierwsze decyzje na tym polu już zapadły, dokonane zostały zmiany na stanowiskach czy to dyrektora sportowego federacji czy też szefa szkoły trenerów. To jednak dopiero początek długiej drogi reform. Poprzedni prezes również ruszył z kopyta podczas pierwszej kadencji, ale niestety później zajął się polemiką z kibicami i dziennikarzami na Twitterze. W przypadku Cezarego Kuleszy to nam nie grozi, gdyż nowy szef polskiego futbolu nie przepada za mediami społecznościowymi.

Czekamy więc z nadzieją na jakiekolwiek światełko w tunelu. Oby pojawiło się ono jak najszybciej, gdyż Europa odjeżdża nam coraz dalej.

Klasa C. Zespoły bez porażki na dziewiątym poziomie rozgrywek w Polsce

Na dziewiątym szczeblu rozgrywek w Polsce mamy pięć grup Klasy C (4 w województwie śląskim i jedną w małopolskim) oraz jedenaście grup Klasy B w województwie wielkopolskim. Ile zespołów na tym poziomie ligowym nie poniosło jeszcze porażki w obecnym sezonie? Odpowiedź poniżej.

Już tylko sześć drużyn wciąż utrzymuje status niepokonanych na dziewiątym poziomie rozgrywek w naszym kraju. Natomiast tylko dwa zespoły mają na koncie komplet zwycięstw. Są nimi Błyskawica Wyciąże i Pogoń II Nowe Skalmierzyce.

Zespoły bez porażki na dziewiątym szczeblu rozgrywek w Polsce w sezonie 2021/22 (9.11.2021)

Małopolski ZPN

Klasa C Wieliczka: Błyskawica Wyciąże (Kraków) – (9-0)


Śląski ZPN

Klasa C Zabrze: Piast Pawłów – (10-1)


Wielkopolski ZPN

Klasa B gr. IV: Okoń Sapowice (8-2)

Klasa B gr. IX: OKS Ostrów Wielkopolski (8-1)

Klasa B gr. X: Liskowiak Lisków (9-2)

Klasa B gr. XI: Pogoń II Nowe Skalmierzyce (11-0)

* W nawiasie liczba wygranych i remisów

Pismo Śląska Wrocław do Prezesa PZPN w sprawie rażących błędów sędziowskich

Śląsk Wrocław opublikował oficjalne pismo, które wystosował do Cezarego Kuleszy, prezesa PZPN. Klub zajął stanowisko w sprawie rażących błędów sędziowskich, do jakich dochodzi w obecnym sezonie.

Wpadka Wieczystej Kraków w lidze. Zespół Franciszka Smudy zgubił punkty. Kryzys czy lekka zadyszka?

Wieczysta Kraków po wysokiej porażce 0:5 w Pucharze Polski z Garbarnią, niespodziewanie straciła punkty w lidze, zaledwie remisując 2:2 z KS-em Chełmek.

Ogólnopolskie media, lepiej poinformowane, donoszą, że krakowski dream team przechodzi kryzys. Niektórzy z dziennikarzy idąc dalej twierdzą, że jest on spowodowany metodami szkoleniowymi Franciszka Smudy. Tego nie wiem, a plotek rozsiewać nie ma większego sensu.

Suche wyniki świadczą jednak o tym, że maszyna lekko się zacięła. Zespół, który powinien zakończyć rozgrywki w 4 Lidze bez straty punktu, a każdego rywala pytać: Ile chcecie otrzymać brameczek? – już dwukrotnie w rundzie jesiennej zremisował. Wieczysta i tak wygra w cuglach zachodnią grupę małopolskiej 4 Ligi, ale czy powinna tracić punkty w meczach z amatorami? Raczej nie przystoi.

Wieczysta w spotkaniu z KS-em Chełmek dwukrotnie musiała gonić wynik. Podopieczni Franciszka Smudy wyrównali dopiero na pięć minut przed końcowym gwizdkiem arbitra.

Wcześniej zespół ze stolicy Małopolski stracił dwa „oczka” we wrześniu, remisując na wyjeździe 2:2 z Orłem Ryczów. Wieczysta prowadzi oczywiście w tabeli z 47 punktami na koncie. Drugie miejsce zajmuje ekipa Wiślanie Jaśkowice z 11 „oczkami” straty.

KS Chełmek – Wieczysta Kraków 2:2 (2:1)

1:0 – Michał Bury 8′
1:1 – Dawid Linca 31′
2:1 – Tomasz Kustra 45′
2:2 – Jakub Bąk 85′

***

Foto: Klub Przyjaciół Wieczystej

Skandal po meczu ligi kobiet. Swastyka w szatni i wyzwiska napisane na podłodze

Piłkarki Rekordu Brzeziny chciały dopiec swoim rywalkom z Zawiszy Rzgów, ale przeholowały i teraz same mogą liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Zawodniczki zostawiły po sobie w szatni wyzwiska napisane na podłodze oraz… narysowaną swastykę.

Zawisza Rzgów pokonał Rekord Brzeziny 13:0 w meczu czwartej ligi kobiet, który nie został dokończony z powodu zdekompletowania składu rywalek. Spotkanie przeszłoby bez echa, gdyby nie aspekty pozasportowe

Zawodniczki zespołu gości pozostawiły po sobie stek wyzwisk napisanych na podłodze oraz narysowaną swastykę. „Je..ć”, „Szmaty”, „Fuck You” – takie napisy można było „podziwiać” po zakończeniu spotkania w szatni gości.

Zdarzenie nabrało rozgłosu po opublikowaniu oświadczeniu przez Zawiszę Rzgów na Facebooku.

„Po takich pamiątkach pozostawionych w szatni przez zespół KS Rekord Brzeziny trudno coś napisać, a już na pewno skomentować. Może tylko w kwestii edukacyjnej – swastyka to symbol nienawiści, która przyczyniła się do śmierci i cierpienia milionów istnień ludzkich – nawet mając kilkanaście lat trzeba to wiedzieć. Zastanówcie się, zanim następnym razem cokolwiek napiszecie czy namalujecie” – napisano na profilu Zawiszy.

Bardzo szybko na komunikat zareagował prezes Rekordu Brzeziny, który zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec swoich zawodniczek.

„Gwarantuję wam, że jako Prezes i trener drużyny wyciągnę konsekwencje z tego co się wydarzyło. W klubie KS Rekord Brzeziny nie ma i nigdy nie było przyzwolenia na takie zachowanie. NIKT W KLUBIE TEŻ NIE UCZY TAKIEGO ZACHOWANIA WIĘC KAŻDA Z ZAWODNICZEK PONIESIE KONSEKWENCJE ZA SWOJE ZACHOWANIE!!!! O KONSEWKWENCJACH POINFORMUJĘ NA STRONIE KLUBOWEJ!” – napisano.

Rekord Brzeziny zgodnie z zapowiedzią opublikował oświadczenie na swoim profilu: „W związku z wydarzeniem mającym miejsce w szatni po dzisiejszym meczu Ligowym Zarząd Klubu KS Rekord Brzeziny poinformuje o surowej karze dla zawodniczek, które pozostawiły po sobie ślady w szatni Zawiszy Fiero Rzgów.

W klubie KS Rekord Brzeziny nie ma miejsca na tego typu zachowania i nigdy nie będzie. Co do zawodniczek, których ta sprawa dotyczy zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje dyscyplinarne. Z tego miejsca pragniemy też przeprosić za wybryk młodych i jak widać nie za bardzo wyedukowanych niektórych zawodniczek.

Klub KS Rekord Brzeziny od lat uczestniczy we wszystkich kampaniach związanych z pomocą dla osób wymagających pomocy oraz sam organizuje różne akcje charytatywne, dlatego dla nas nie ma miejsca na tego typu występki. Nie pozwolimy, aby sportowa ciężka i wzorowa praca jaką wykonujemy oraz dobre imię Klubu były niweczone przez patologiczne zachowania.

TAKIM WYDARZENIOM MOWIMY STANOWCZE NIE !!!” – czytamy.

Zachowanie zawodniczek Rekordu może być ścigane przez prokuraturę. Zgodnie z Art. 256 § 1 Kodeksu Karnego „kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

Trenerowi Lotnika Poznań puściły nerwy. Oberwało się arbitrowi. „Walisz w ch*** jak Zorro”

O tym, że Niższe Ligi to skarbnica różnego rodzaju powiedzonek czy „tekstów” mniej lub bardziej cenzuralnych, wie każdy, kto chociaż raz był na meczu niższego szczebla rozgrywek.

W miniony weekend w trzeciej grupie wielkopolskiej klasy okręgowej Lechita Kłecko na własnym stadionie zmierzył się z zespołem Lotnika Poznań. Gospodarze wygrali 3:2 i zajmują 12. miejsce w tabeli z dorobkiem 15 punktów. Natomiast ich sobotni rywale plasują się p dwie lokaty niżej, mając na koncie 12 „oczek”.

Spotkanie obfitowały w wiele ostrych starć, a zawodnicy gości obejrzeli aż osiem żółtych kartek. Jak wynika z relacji przekazanej Galaktycznemu przez jednego z kibiców, którzy oglądali z trybun to widowisko, w drugiej połowie meczu puściły nerwy trenerowi gości.

W 56. minucie spotkania szkoleniowiec otrzymał pierwsze upomnienie za krytykę pracy sędziego. Tuż przed końcowym gwizdkiem trener został odesłany na trybuny, gdyż wciąż zbyt nerwowo reagował na orzeczenia arbitra. To był dopiero początek. Opiekun Lotnika Poznań „błysnął elokwencją”, gdy już znalazł się poza ławką rezerwowych.

„Co ty k*** gwiżdżesz?”, „W ch*** walisz jak Zorro”, „Wszędzie nas k*** kręcą” – takimi tekstami rzucał szkoleniowiec poznańskiej drużyny. Arbiter oczywiście opisał zajście w pomeczowym protokole, którego screen otrzymałem.

Zdjęcie

Nie ma nic piękniejszego od rozgrywek niższych lig. Powrót Zorro – tak podsumował „koncert wiązanek” trenera Lotnika, jeden z działaczy Lechity Kłecko.

Klasa B. Zespoły z kompletem zwycięstw w sezonie 2021/2022. Aktualizacja

Rywalizacja w rundzie jesiennej na ósmym poziomie rozgrywkowym w Polsce w większości grup została zakończona. Ile drużyn wciąż ma na koncie komplet zwycięstw? Odpowiedź poniżej.

Na ósmym szczeblu rozgrywkowym w Polsce zespoły rywalizują w obecnym sezonie podzielone na 148 grup – 139 Klasy B oraz 9 Klasy A w województwie wielkopolskim.

W porównaniu z poprzednim zestawieniem zespołów z kompletem zwycięstw z listy ubyło dziewięć zespołów. Aktualnie na ósmym szczeblu rozgrywek w Polsce pozostało 28 drużyn, które nie straciły jeszcze punktu.

Zespoły z kompletem zwycięstw na ósmym szczeblu rozgrywek w Polsce w sezonie 2021/22 (8.11.2021)


Dolnośląski ZPN

Jelenia Góra II: Stella Lubomierz – 11 zwycięstw

Legnica IV: Odra Malczyce – 12

Wałbrzych I: KP MCK Mieroszów – 11

Wałbrzych IV: Ślęża Ciepłowody – 10

Wrocław I: Rokita 1946 Brzeg Dolny – 10

Wrocław V: Skra Wojnowice – 10


Kujawsko – Pomorski ZPN

Toruń: Piast Łasin – 11


Lubelski ZPN

Lublin III: KS Nasutów – 11

Zamość I – Relax Księżpol – 8

Zamość II: Delta Nielisz – 9


Lubuski ZPN

Gorzów Wielkopolski II: Dąb Górki Noteckie – 11


Małopolski ZPN

Kraków III: Dragoons Kraków – 11

Tarnów II: Wiślanie Wola Przemykowska – 11


Mazowiecki ZPN

Płock: Wisła III Płock – 8

Warszawa V: Milan II Milanówek – 11


Opolski ZPN

Grupa X: Polonia Pogórze – 11

Grupa XII: Żądło Sucha Psina – 11


Podkarpacki ZPN

Jarosław: Tęcza Jankowice – 10

Krosno II: Victoria Niebocko – 12

Krosno IV: Guzikówka Krosno – 12

Lubaczów: Roztocze Narol – 10

Rzeszów I: Mrowlanka Mrowla – 11


Śląski ZPN

Bytom: Nadzieja Bytom – 12

Częstochowa I: Płomień Lgota Mała – 9

Tychy: Fortuna Wyry – 11


Warmińsko – Mazurski ZPN

Grupa II: Dąb Kadyny – 9


Zachodniopomorski ZPN

Grupa I: Vineta II Wolin – 9

Grupa III: Gwiazda Żalęcino – 6

***

Klasa A. Zespoły z kompletem wygranych w sezonie 2021/2022. Aktualizacja

Runda jesienna na siódmym poziomie rozgrywek w Polsce w wielu grupach dobiegła końca. Ile jeszcze zespołów ma na koncie komplet zwycięstw? Odpowiedź poniżej.

Na siódmym szczeblu futbolowych rozgrywek w naszym kraju mamy 125 grup A-klasy i sześć klasy okręgowej w województwie wielkopolskim. W porównaniu z poprzednim zestawieniem opublikowanym 26 października z listy zespołów z kompletem wygranych ubyło pięć zespołów. Obecnie już tylko 8 teamów ma na koncie komplet zwycięstw na siódmym poziomie ligowym w Polsce.

Drużyny z kompletem zwycięstw na siódmym poziomie rozgrywek w Polsce. Stan na 8.11.2021


Dolnośląski ZPN

Jelenia Góra I: KS Łomnica – 13 zwycięstw


Lubuski ZPN

Zielona Góra IV: Delta Sieniawa Żarska – 12


Łódzki ZPN

Łódź III: Sazan Pęczniew – 11

Łódź IV: KS II Kutno – 11


Małopolski ZPN

Kraków III: Wieczysta II Kraków – 11


Mazowiecki ZPN

Warszawa I: Talent Warszawa – 12


Pomorski ZPN

Gdańsk II: Stoczniowiec Gdańsk – 12


Wielkopolski ZPN

Klasa okręgowa grupa I: Orkan Śmiłowo – 12

***

Klasa okręgowa i V liga. Drużyny z kompletem zwycięstw w sezonie 2021/2022. Aktualizacja

Ile zespołów ma wciąż na koncie komplet zwycięstw na szóstym poziomie rozgrywek w Polsce? Lista jest coraz szczuplejsza.

Klasa okręgowa jest szóstym poziomem rozgrywkowym w Polsce. W województwie wielkopolskim ten szczebel funkcjonuje pod nazwą V liga. Ogółem na tym poziomie rozgrywek w Polsce rywalizacja toczy się w 57 grupach.

W porównaniu z poprzednim zestawieniem opublikowanym 26 października z listy ubyły cztery zespoły. Na obecnym etapie rozgrywek pozostały już tylko cztery drużyny, które mogą pochwalić się kompletem wygranych.

Drużyny z kompletem zwycięstw na szóstym poziomie ligowym w Polsce (8.11.2021)


Dolnośląski ZPN

Legnica: Iskra Kochlice – 13


Małopolski ZPN

Nowy Sącz I: Barciczanka Barcice – 13


Pomorski ZPN

Gdańsk II: Pomezania Malbork – 14


Zachodniopomorski ZPN

Grupa III: Mechanik Bobolice – 13

4 Liga. Drużyny bez porażki w sezonie 2021/2022

Ile zespołów w polskiej 4 Lidze wciąż może poszczycić się statusem niepokonanych? Odpowiedź poniżej.

W porównaniu z poprzednim zestawieniem opublikowanym 26 października z listy niepokonanych ubyły cztery zespoły. Już tylko pięć drużyn nie poniosło porażki w obecnym sezonie 4 Ligi. Dwie z nich mają na koncie komplet zwycięstw: Bruk-Bet Termalica II Nieciecza (16) oraz Lechia Dzierżoniów (13).

Zespoły bez porażki w rozgrywkach 4 Ligi. Stan na 08.11.2021

4 Liga dolnośląska, grupa wschodnia: Lechia Dzierżoniów (13-0), 1. miejsce w tabeli

4 Liga małopolska, grupa wschodnia: Bruk-Bet Termalica II Nieciecza (16-0), 1. miejsce

4 Liga małopolska, grupa zachodnia: Wieczysta Kraków (15-2), 1. miejsce

4 Liga pomorska: Jaguar Gdańsk (10-4)

4 Liga zachodniopomorska: Flota Świnoujście (11-4), 2. miejsce

*W nawiasie liczba zwycięstw i remisów

Tragiczna śmierć młodego zawodnika klubu z zachodniopomorskiej okręgówki

W czwartek w Świnoujściu doszło do tragicznego wypadku. W porcie z wysokości 20 metrów spadła kabina suwnicy z operatorem. Mężczyzna nie przeżył wypadku. Dziś wiadomo już, że to zaledwie 22-letni Kacper Tworek, zawodnik Prawobrzeża Świnoujście.

O tragicznej śmierci 22-letniego Kacpra Tworka klub poinformował w mediach społecznościowych.

– Z wielkim bólem przekazujemy informacje o śmierci naszego zawodnika, wychowanka, kolegi, przyjaciela… Kacpra Tworka (*) Brak słów, które mogłyby opisać to, co teraz wszyscy czujemy. Myślami jesteśmy przy najbliższych, którym składamy najszczersze kondolencje. Na zawsze w naszych sercach i pamięci! Dziękujemy Ci za wszystko! NA ZAWSZE BĘDZIESZ CZĘŚCIĄ DRUŻYNY KS PRAWOBRZEŻE ŚWINOUJŚCIE. Z powodu tej tragedii jutrzejszy mecz został odwołany – czytamy w komunikacie na Facebooku.

Do dramatycznego wypadku doszło w czwartek 4 listopada późnym wieczorem w świnoujskim porcie przy ul. Bunkrowej. Kabina suwnicy wraz z operatorem spadła około godziny 22 z wysokości około 20 metrów. Pracownik został przygnieciony przez ważącą dwie tony kabinę. 22-letni Kacper nie miał szans, by przeżyć. Strażacy jednak przez wiele godzin próbowali dostać się do maszyny. Gdy to im się udało, młody człowiek nie żył.

Źródło: FB, Fakt, RMF24

TS Sparta – szkółka piłkarska inna niż wszystkie

TS Sparta Świątniki Górne jest klubem, który w sobotę 6 listopada został objęty patronatem medialnym przez Galaktyczny Futbol. O Sparcie opowiedział jeden z jej założycieli Łukasz Szymański.

Towarzystwo Sportowe Sparta powstało w połowie 2020 roku. Obecnie zrzesza już około 110 dzieci w trzech miejscowościach (woj. małopolskie): Świątnikach Górnych, Sygneczowie i Włosani.

Klub cieszy się zaufaniem ludzi w regionie ze względu na intensywność swoich działań, albowiem poza regularnymi treningami i meczami TS Sparta to również organizator turniejów sportowych, sportowych olimpiad i wydarzeń dla lokalnej społeczności, a także inicjator wielu idei promujących zdrowy styl życia wśród młodzieży – mówi Galaktycznemu Łukasz Szymański, jeden ze współzałożycieli Sparty

Wraz z Tobiaszem Wroną, gdy ruszaliśmy z projektem, przyjęliśmy założenie, że szkolenie dzieci i młodzieży to przede wszystkim szkolenie jednostek, a nie drużyn. Treningi dla dzieci mają budować indywidualności, zawodników, którzy dobrze będą czuć się z piłką przy nodze, którzy będą dryblować i wygrywać pojedynki z przeciwnikiem na boisku. Naszym celem jest „wypuszczenie” wyróżniających się zawodników i zawodniczek, oczywiście po osiągnięciu odpowiedniego wieku, do najlepszych klubów w kraju lub być może nawet zagranicą – podkreśla współzałożyciel Sparty.

Klub może pochwalić się pierwszymi sukcesami szkoleniowymi, albowiem tego lata dwie zawodniczki zostały wypożyczone do silnych w Małopolsce klubów żeńskich. Zawodnicy Sparty są również wysyłani na testy do czołowych polskich klubów, aby wyróżniający się gracze mogli sprawdzić się na tle najlepszych. I tym sposobem nasi młodzi adepci byli już m.in w Legii Warszawa, Wiśle Kraków, Cracovii czy GKS-ie Katowice. Ostatnio w Sparcie dzieje się bardzo wiele, ponieważ podpisujemy coraz więcej umów o współpracy z przedszkolami i szkołami, których celem jest propagowanie sportu i zdrowego stylu życia wśród młodzieży – kończy Łukasz Szymański.

Zapraszam do odwiedzania mediów społecznościowych klubu TS Sparta Świątniki Górne.

Platforma inwestycyjna eToro Sponsorem Premium Lechii Gdańsk

Globalna platforma inwestycyjna eToro oraz Lechia Gdańsk z przyjemnością ogłaszają, że eToro zostało Partnerem Premium gdańskiego klubu.

Założona w 2007 roku firma eToro jest wiodącą globalną, społecznościową platformą inwestycyjną liczącą ponad 23 miliony zarejestrowanych użytkowników na całym świecie. Długoterminowa umowa z Lechią Gdańsk podkreśla zaangażowanie eToro na polskim rynku. Logo eToro pojawi pojawi się na koszulkach piłkarzy obok obecnego Sponsora Głównego Energa Grupa ORLEN.

Nir Smulewicz, wiceprezes ds. marketingu eToro powiedział: „Polska jest dla eToro ważnym rynkiem i dzięki tej współpracy mamy nadzieję podnieść świadomość jeszcze większej liczby osób na temat możliwości wzbogacenia poprzez inwestowanie. Będziemy współpracować z klubem, aby edukować kibiców na temat rynków finansowych i możliwości inwestowania.”

eToro planuje wspomóc społeczność kibiców Lechii Gdańsk oferując bezpłatne treści edukacyjne, które pomogą nauczyć inwestować jak największej liczbie osób.

eToro oferuje użytkownikom możliwość inwestowania w szereg aktywów: od akcji, po towary lub nowe aktywa, takie jak kryptowaluty. Platforma zapewnia również wybór sposobu inwestowania; użytkownicy mogą inwestować samodzielnie, kopiować innych inwestorów lub inwestować w szereg inteligentnych portfeli.

Paweł Żelem, prezes Lechii Gdańsk powiedział: „Bardzo się cieszę, że możemy współpracować z nowym, międzynarodowym sponsorem o takiej randze. Marka eToro jest rozpoznawalna na całym świecie i jest doświadczonym partnerem piłkarskim na najwyższym europejskim poziomie. Jestem dumny z rozpoczęcia naszej współpracy, ponieważ nie tylko świadczy ona o zaangażowaniu eToro w polski rynek, ale także pokazuje wiarę w nas jako klub i przekonanie o naszych przyszłych wspólnych sukcesach na boisku i poza nim.”

eToro posiada bogate globalne portfolio partnerskie obejmujące wiele klubów piłkarskich z Premier League, Bundesligi, Serie A, Ligue 1 i duńskiej Superligi, a także inne dyscypliny sportowe, w tym Rugby Australia. W Europie Środkowo-Wschodniej eToro podpisało umowy na początku tego roku umowy o współpracy z CFR Cluj w Rumunii, a ostatnio z mistrzami Czech, Slavią Praga. Jako jeden z największych europejskich sponsorów, eToro będzie w 2021 roku kontynuować swoje zaangażowanie w społeczność sportową na całym świecie.

Źródło i foto: Biuro Prasowe Lechii Gdańsk

Znamy pary 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski

W piątek 5 listopada, w siedzibie PZPN-u wylosowano pary 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski. Bardzo ciekawe starcia szykują się w Gliwicach, Niecieczy i Łodzi. Mamy również parę złożoną z dwóch trzecioligowców.

Oto wszystkie pary:

Garbarnia Kraków – Lech Poznań

Korona Kielce – Górnik Łęczna

Piast Gliwice – Górnik Zabrze

Widzew Łódź – Wisła Kraków

Motor Lublin – Legia Warszawa

Arka Gdynia – Zagłębie Lubin

Olimpia Grudziądz – Świt Nowy Dwór Mazowiecki

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Raków Częstochowa

Transfer z pierwszej ligi. Perły Lublin wzmacniają zespół

Paulina Szyszka została zawodniczką Pereł Lublin. Poprzednio występowała w pierwszoligowej Ząbkovii Ząbki.

Perły Lublin w obecnym sezonie występują w lubelskiej grupie 4 Ligi kobiet. Zespół po sześciu rozegranych spotkaniach zajmuje drugie miejsce w tabeli z dorobkiem 16 punktów. Perły nie doznały jeszcze goryczy porażki.

Władze klubu, który kilka dni temu został objęty patronatem medialnym przez Galaktyczny Futbol, postanowiły wzmocnić pierwszy zespół. Do drużyny dołączyła Paulina Szyszka.

– Transfer z pierwszoligowej UKS Ząbkovia Ząbki potwierdza nasze coraz wyższe sportowe aspiracje. Paulina Szyszka to wszechstronna zawodniczka, która znacząco podniesie poziom rywalizacji w drużynie i pomoże nam w osiąganiu jeszcze lepszych wyników – poinformował lubelski klub za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Tłuchowia Tłuchowo wciąż niepokonana w kujawsko-pomorskiej okręgówce (WIDEO)

Tłuchowia w ostatnim meczu przeciwko Pogoni II Mogilno odniosła kolejne zwycięstwo i wciąż jest niepokonanym liderem drugiej grupy kujawsko-pomorskiej Klasy Okręgowej.

Tłuchowia, która jest objęta patronatem medialnym przez Galaktyczny Futbol. kontynuuje zwycięską passę. W poprzedniej kolejce odniosła dziesiąte zwycięstwo na dwanaście rozegranych spotkań w obecnym sezonie rozgrywek drugiej grupy kujawsko-pomorskiej okręgówki. W pozostałych dwóch meczach Tłuchowia zremisowała i z dorobkiem 32 punktów prowadzi w tabeli.

W poprzedni weekend zawodnicy lidera pokonali na wyjeździe rezerwy Pogoni Mogilno 3:1. Bohaterem meczu został Dawid Kieplin, który strzelił trzy gole dla drużyny gości.

– Pomimo tego, że w tabeli drużyny dzieliła różnica kilku miejsc to po raz kolejny nie był to spacerek, tylko ciężki bój do końca meczu o korzystny wynik. Mało tego, drużyna gospodarzy wyszła na prowadzenie, a czas upływał nieubłaganie – na szczęście Dawid Kieplin nie stracił formy i ustrzelił hat-tricka dającemu naszej drużynie trzy punkty – powiedział Galaktycznemu przedstawiciel Tłuchowii.

Pogoń II Mogilno – Tłuchowia Tłuchowo 1:3 (0:0)

Bramki: Maciej Konieczka 58′ – Dawid Kieplin 67′, 78′, 90+2′

Tłuchowia: T. Gorczyca, W. Gapiński, M. Biegański, S. Raniszewski, A. Żuchniewicz, D. Kieplin, J. Woliński, K. Nowicki, P. Gaul, K. Wyszyński, K. Gruszczyński.

Rezerwowi: B. Grzywiński, Ł. Zabłotowicz, T. Braniecki, D. Borowski.

W nadchodzący weekend zespół z Tłuchowa zmierzy się na własnym boisku z Lubienianką Lubień Kujawski. Podczas meczu odbędzie się stadionowa loteria.

Może wyniki Sparty są nienajlepsze, ale jest chęć do gry i wiara w zwycięstwo. To należy podziwiać.

Star Starachowice pod lupą statystyka. Tylko 18 zdobytych bramek i trzecie miejsce. Fenomen

Jak przystało na porządną polską markę Star mało pali i zajmuje znakomite trzecie miejsce w tabeli świętokrzyskiej IV ligi ze stratą 2 pkt. do lidera, czyli GKS-u Rudki i jednego „oczka” do wicelidera, czyli Korony II Kielce.

Bilans zespołu ze Starachowic to 13 meczów, 9-1-3, br. 18-11. Tylko 18 zdobytych bramek i 3 miejsce. Fenomen.

Bilans bramkowy GKS-u Rudki to 25-8, a Korony II 32-14.

W Rudkach Star przegrał 0:2 (0:0), a z Koroną u siebie aż 0:4 (0:1).

Star Starachowice na 13 rozegranych meczów:

W jednym zdobył 4 bramki

W pięciu zdobył 2 bramki

W czterech zdobył 1 bramkę

W trzech nie zdobył bramki

W ośmiu nie stracił bramki.

W dwóch stracił 1 bramkę

W jednym stracił 2 bramki

W jednym stracił 3 bramki

W jednym stracił 4 bramki

Podsumowanie:

Tylko w jednym meczu Star strzelił więcej niż 2 bramki.

Podsumowanie wyników:

0:0, 2:1, 4:1, 0:2, 1:3, 0:4 – po jednym razie

1:0 – trzy razy

2:0 – cztery razy

18 zdobytych bramek daje średnią 1,38 bramki na mecz i 9. miejsce tabeli, jeśli chodzi o najlepszy atak 4 ligi świętokrzyskiej. Natomiast 11 straconych bramek daje w tabeli miejsce drugie, jeżeli weźmiemy pod uwagę obronę.

Foto: Star Starachowice

„Klub 100” i dwucyfrówki w IV lidze

Runda jesienna sezonu 2021/22 zbliża się powoli ku końcowi. Nie ma tłoku przed czwartoligowym „Klubem 100”. Kto będzie pierwszym gościem?

Kolejka liczy 10 zespołów.

Pierwsza jest Wieczysta Kraków, ale Hetman Białystok też ma ochotę być tym, który jako pierwszy przekroczy próg „Klubu 100” w obecnym 2021/22 sezonie i ostro walczy zaliczając wyniki dwucyfrowe.  Reszta kolejkowiczów daleko w tyle, raczej bez szans na sukces. 

Przypomnę, że „Klub 100” jest moim autorskim pomysłem, a w jego skład wchodzą klubu z 4 ligi, które w danym sezonie strzelą lub stracą 100 i więcej goli.

Oto lista kolejkowiczów. 

  1. Wieczysta Kraków – 77 bramek zdobytych w 16 meczach
  2. Hetman Białystok – 70 bramek straconych w 12 meczach
  3. Clepardia Kraków – 60 bramek straconych w 16 meczach
  4. MKS Piaseczno – 56 bramek zdobytych w 14 meczach
  5. Olimpia Zambrów – 55 bramek zdobytych w 12 meczach
  6. Brat Siennica Nadolna – 55 bramek straconych w 14 meczach
  7. Bruk-Bet Termalica II Nieciecza – 54 bramki zdobyte w 15 meczach
  8. Andrespolia Wiśniowa Góra – 52 bramki stracone w 14 meczach
  9. Jedność 32 Przyszowice – 51 bramek straconych w 13 meczach
  10. Wiślanie Jaśkowce – 50 bramek zdobytych w 16 meczach.

Natomiast w temacie „czwartoligowe dwucyfrówki” mamy jedną nową, czyli nr 7.

Hetman Białystok przegrał u siebie z ŁKS Łomża 0:11 (0:4)

Oto wszystkie dwucyfrówki w 4 lidze w sezonie 2021/22 (02.11.2021):

Wieczysta Kraków – Clepardia Kraków 16:0

Chrobry II Głogów – Kaczawa Bieniowice 17:2

Hetman Białystok – Olimpia Zambrów 0:11

Motor II Lublin – Włodawianka Włodawa 12:2

Odra Ścinawa – Sparta Grębocice 11:2

ŁKS 1926 Łomża – Hetman Białystok 10:2

Podlesianka Katowice – Raków II Częstochowa 2:10

Foto: Alex Fox z Pixabay

Pierwsza porażka Wieczystej Kraków od lipca 2020 roku. „Różnica klas była widoczna. Pierwsza połowa nas zabiła”

Wieczysta Kraków przegrała 0:5 z Garbarnią w meczu 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski. Dla lidera zachodniej grupy małopolskiej 4 Ligi, była to pierwsza porażka od lipca 2020 roku.

W poprzedniej rundzie Pucharu Polski Wieczysta wyeliminowała drużynę pierwszoligowego Chrobrego Głogów. W swojej grupie IV ligi ekipa Wieczystej w 16 meczach zremisowała tylko raz, wszystkie pozostałe spotkania wygrała. Bilans bramkowy ekipy prowadzonej przez Smudę w lidze to 77-8. Na własnym stadionie Wieczysta straciła tylko jednego gola.

W meczu z Garbarnią, krakowski „dream team” został zweryfikowany, co podkreślał po zakończeniu spotkania Radosław Majewski. Były reprezentant Polski, obecnie zawodnik Wieczystej zaznaczył, że zespół popełniał zbyt wiele prostych błędów.

– Garbarnia gra mecze na takim poziomie co tydzień, a my rywalizujemy w czwartej lidze. Długo czekaliśmy na to starcie w pucharze, ale jak widać nie potrafiliśmy się do niego przygotować. Pierwsza połowa zabiła nas. Za dużo indywidualnych błędów w obronie i Garbarnia to wykorzystała. Różnica klas była widoczna. Trochę otrząsnęliśmy się w drugiej połowie, ale nadal nie wyglądało to dobrze i byliśmy nieskuteczni. Bezskutecznie próbowaliśmy jeszcze wrócić do gry, ale 0:4 do przerwy to było za dużo – powiedział Majewski.

– W meczu z Chrobrym graliśmy lepiej blokami, nie było takich odległości między liniami. Osiągnęliśmy na ten moment nasz maks w pucharze, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej – dodał zawodnik Wieczystej.

W podobnym tonie wypowiadał się Franciszek Smuda, szkoleniowiec krakowskiego zespołu. Były selekcjoner reprezentacji Polski stwierdził, że Garbarnia podeszła do spotkania z mocnym nastawieniem na sukces. „Franz” dodał również, że jego drużynie brakuje ogrania z zespołami występującymi na wyższych szczeblach niż 4 Liga.

– W zespole Garbarni może było więcej wiary niż u nas. Widać było u nich pewność siebie. Podeszli do tego w ten sposób, że nie można odpaść z czwartoligowcem. Cóż, musimy koncentrować się na dalszej budowie zespołu. Teraz czas na poprawki i walkę o awans do trzeciej ligi – powiedział Smuda.

– Nie można walić pięścią w stół, tylko trzeba spojrzeć na mecz realistycznie. Rywale byli lepsi, wykorzystali nasze wszystkie błędy i teraz trzeba się zastanowić co dalej. U jednego zawodnika da się pewne rzeczy poprawić, a u drugiego już nie. W takim momencie trzeba zachęcić do dalszej gry i koncentracji, by nie skończyło się blamażem. Nie gramy na takim poziomie jak nasi rywale i nie mamy ogrania z takimi przeciwnikami. Naszym ligowym rywalom szybko strzelamy bramki i na tym się kończy. Gdyby nasz zespół był w drugiej lidze, to spotkanie wyglądałoby inaczej – podkreślił szkoleniowiec Wieczystej w rozmowie z „Interią”.

Wieczysta doznała pierwszej porażki od lipca 2020 roku – wówczas, również w Pucharze Polski, ekipa ta przegrała z Podhalem Nowy Targ w rzutach karnych w finale wojewódzkiego Pucharu Polski. W lidze krakowski zespół ostatni raz przegrał w czerwcu 2019 roku.

Wieczysta Kraków – Garbarnia Kraków 0:5 (0:4)

Bramki: 0:1 Klec 12, 0:2 Morys 19 karny, 0:3 Feliks 39, 0:4 Purcha 41, 0:5 Korbecki 64.

Wieczysta: Plewka – Frańczak (72 Linca), Michalski, Jampich – Burliga (46 Kołodziej), Gamrot, Pietras (77 Szewczyk), Kumah – Misak (72 Misak), Majewski, Peszko (32 Bąk).

Garbarnia: Kozioł – Purcha, Bartków, Nakrosius, Morys – K. Duda (56 Malik), M. Duda (77 Laskoś) – Feliks, Szywacz (77 Kuczera), Słomka (56 Korbecki) – Klec.

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec). 

Żółte kartki: Gamrot, Jampich, Majewski, Peszko, Pietras, Plewka. 

Widzów: 1400.

Fot. Garbarnia Kraków

Rozwścieczeni kibice Legii o zawodnikach. „Nie jesteście piłkarzami, wy jesteście lamusami”

Legia Warszawa doznała ósmej porażki w lidze! Tym razem mistrzowie Polski ulegli 0:2 Pogoni Szczecin, a warszawscy kibice przez 90 minut dawali upust swojej wściekłości intonując przyśpiewki pod adresem zawodników i władz klubu.

Przez pierwsze 45 minut spotkania warszawscy fani ani razu nie wsparli zawodników Legii. Z trybun słychać było natomiast przyśpiewki, w których kibice nakłaniali dyrektora sportowego i zawodników do opuszczenia Łazienkowskiej. 

„Nie jesteście piłkarzami, Wy jesteście lamusami.”, „Legia grać, kurwa mać.”; „Każdy się wstydzi, gdy na boisku Was widzi.”; „Hej Kucharski co zrobiłeś, Legię nam rozperdoliłeś.”; „Kto jest temu winien, wypierdalać stąd powinien” – niosło się z trybun stadionu Legii.

Już nawet 15-letni juniorzy biją arbitrów. Najwyższy wymiar kary dla boiskowego bandyty (WIDEO)

Do skandalicznych wydarzeń doszło po meczu słowackiej ligi w kategorii U-15. Sędzia Peter Pavlo został zaatakowany przez jednego z zawodników.

Druzstevnik Trhoviste mierzył się ze Slavojem Kralovsky Chlmec. W trakcie meczu doszło do ostrej wymiany „poglądów” na temat interpretacji futbolowych przepisów pomiędzy arbitrem spotkania a zawodnikami drużyny gospodarzy. Gdy sędzia Peter Pavlo schodził już do szatni podszedł do niego Adrian Bogar i niespodziewanie go uderzył. Arbiter zalał się krwią i próbował oddalić się jak najszybciej od boiskowego bandyty. Nastolatek ruszył za sędzią, cały czas rzucając wyzwiskami w jego kierunku.

Całe wydarzenie nagrał jeden z kibiców obecny na trybunach. Filmik bardzo szybko stał się popularny w sieci i nie umknął uwadze słowackiej federacji, która natychmiast zareagowała.

– Zawieszenie na 60 meczów to najwyższa możliwa kara. Takie zachowanie jest nie do przyjęcia. Wszystkie granice zostały przekroczone – cytuje szefa komisji dyscyplinarnej Miroslava Urbana portal sportnet.sme.sk. 

Portal donosi również, że zawodnik „nie będzie grał dla Trhoviste do końca życia”.

– Otrzymał adekwatną karę, a może powinien dostać więcej. Jeśli jeszcze kiedykolwiek będzie kopał piłkę, to tylko w innej gminie. On skończył z nami na dobre. Myśleliśmy o tym, żeby całkowicie zlikwidować całą drużynę, ale to nie byłoby w porządku wobec innych chłopców, którzy są porządni – powiedział Vladimir Koba, prezes TJ FK Druzstevník Trhoviste.

Fot. 7721622 z Pixabay

Szczęśliwe „siódemki” w gorzowskiej Klasie A. Bardzo rzadko spotykany wynik w meczu outsiderów

Warta Wawrów i Feniks Ściechów grają w gorzowskiej Klasie A gr. I. Dla Warty jest to drugi sezon, a dla Feniksa szósty na tym poziomie rozgrywek. Niestety obu zespołom nie szło najlepiej w poprzednich latach, a w tym roku idzie bardzo źle.

Te dwie czerwone latarnie grupy (po jednym zdobytym punkcie) zmierzyły się w Wawrowie w ramach 11. kolejki.

Ciekawe jest to, że oba zespoły zdobyły po tym jednym punkcie z tym samym przeciwnikiem, czyli zajmującym po 8 meczach 10 (trzecią od końca) Orłem Trzcinna.  Feniks u siebie 3:3 (1:1) i Warta u siebie 1:1 (1:0).

Mecz outsiderów zakończył się rzadko spotykanym na piłkarskich boiskach remisem 7:7.

Po tym meczu Feniks zajmuje 11, przedostatnią pozycję z bilansem 10 meczów, 2 pkt. (0-2-8), br. 17-64. Warta natomiast okupuje ostatnie miejsce z bilansem 10 meczów, 2 pkt. (0-2-8), br. 18-38.

Warta Wawrów – Feniks Ściechów 7:7 (5:3)

Bramki: Warta- 11, 22, 29, 30, 35, 64, 69.  Feniks- 17, 24, 42, 46, 52, 59, 90.

Przebieg meczu był dość ciekawy: 1:0, 1:1, 2:1, 2:2, 3:2, 4:2, 5:2, 5:3, 5:4, 5:5, 5:6, 6:6, 7:6 7:7.

Składy:

Warta: Krzyżanowski (br), Dworak, Głąb, Cyganiak (55 Pańczyk), Bojko, Reszka, Marculewicz, Poradziński  (55 Tomkiewicz), Caban, Grochulski, Garnicki (55 Lewandowski).

Feniks: Szwarc, Majchrzak, Marciniak,  B.Lemański, Czwarno, M. Lemański, Majcher, Florczuk, Chabowski, Shevchuk

Fot. Here and now, unfortunately, ends my journey on Pixabay z Pixabay

4 Liga. Geneza remisu lidera z beniaminkiem. Zakłady bukmacherskie na piątym poziomie rozgrywek? (WIDEO)

Zakłady bukmacherskie na piątym poziomie rozgrywek? Wał nad wały. Kto daje na to zgodę? Jakaś szycha z „Polskiego Ministerstwa Hazardu”?

MKS Piaseczno jest liderem IV ligi mazowieckiej gr. II z bilansem 14-1-1, br. 56-10. Orzeł Baniocha jest beniaminkiem z bilansem 6-3-5, br. 26-20. Gdybym miał „obstawiać” mecz w Piasecznie… postawiłbym na 5:0. Jednak stało się inaczej.

W doliczonym czasie przy stanie 1:0 bramkarz MKS-u zrobił babola roku. Ba! Babola 25- lecia!

Babol bramkarz od 1:43:00 do 1:46:30.

A wszystko zaczęło się od tego groźnego rzutu wolnego. Udało się… teraz to już spoko.  Teraz to już mamy to 1:0. Ale to nie było spoko, bo Orzeł zagrał do końca. I bramkarz MKS-u też „zagrał” do końca. Stąd ten remis.

Niektórzy piszą, że MKS ,,złamał’’ wiele zakładów u buka. Ja nie wiem, czy MKS złamał zakłady, czy nie. Ja wiem, że odkąd można obstawiać niższe ligi, moja poprzeczka tolerancji obniża się coraz bardziej.

Zakłady hazardowe na piątym poziomie rozgrywek? Wał nad wały. Kto daje na to zgodę?  Jakaś szycha z „Polskiego Ministerstwa Hazardu”?

Fot. Ben Kerckx z Pixabay