Kamil Glik przerwał milczenie. „Rozwód między nami a trenerem Sousą nie przebiegł do końca z klasą”

Kamil Glik był gościem Kanału Sportowego. Obrońca reprezentacji Polski przerwał w końcu milczenie i opowiedział m.in. o kulisach słynnego już meczu z Węgrami w eliminacjach mistrzostw świata.

Kamil Glik jako pierwszy z reprezentantów Polski zdecydował się na publicznym forum zabrać głos na temat ostatnich wydarzeń związanych z rozwiązaniem kontraktu z Paulo Sousą. Obrońca pojawił się na antenie Kanału Sportowego.

– Mecz z Węgrami? Wracaliśmy z Andory i Kuba Kwiatkowski napisał do mnie, że boss mnie prosi na rozmowę do pierwszego rzędu. Zakomunikował mi to, że ja i Robert w tym meczu nie wystąpimy. Nie podawał konkretów. Z Robertem trener nie rozmawiał przy mnie. Ja powiedziałem, że zawsze chcę grać, ale taka był decyzja trenera. Trener podszedł do tego zbyt „soft”. Węgrzy przyjechali bez kilku swoich podstawowych zawodników i być może stąd taka decyzja – rozpoczął Glik.

– Co się działo na naszej grupie na WhatsAppie? Nic się nie działo. Były dwie trzy wiadomości, nie było żadnej burzy. Czy ktoś wiedział? Chyba nie było takiej osoby. Robert chyba nie wiedział, ja też nie wiedziałem. Była cisza, naprawdę – dodał.

– Indywidualne rozmowy były, ale nie na grupie. Była wściekłość połączona z żalem, smutkiem, zaskoczeniem. Wszystkie te emocje razem. Ja nie byłem faworytem Paulo Sousy, uwierzyliśmy w idee trenera Sousy. On mimo wszystko zna się na piłce. Pracował we Włoszech kilka lat w poważnym klubie. Wszyscy uwierzyliśmy w wizję gry, w – jak to mówił – rodzinę – podkreślił Glik.

– To trochę boli. Ludzie się rozwodzą. Ten rozwód między nami a trenerem Sousą nie przebiegł do końca z klasą. Niewiele potrzeba, by takie rzeczy załatwić z klasą. Myślę, że duże znacznie miała kwestia finansowa. To są poważne liczby. Być może nie czuł się komfortowo u nowego prezesa PZPN. Myślę, że wszystko po trochu, ale aspekt finansowy był bardzo mocny – zaznaczył.

– Nowy selekcjoner? Myślę, że na dzisiaj Polak. Znając prezesa Kuleszę – jemu łatwiej współpracowałoby się z Polakiem. Oczywiście, tę decyzję podejmuje prezes. Adam Nawałka jest człowiekiem z dużą klasą. Do dziś dba o zawodników, po meczach za trenera Brzęczka czy Sousy pisał SMS-y. Nadal ma bardzo dużą więź z zawodnikami, których prowadził. Trener Nawałka – duża klasa. Na pewno przez szatnie byłby przyjęty dobrze, a nawet lepiej – zakończył Kamil Glik.

Źródło: Kanał Sportowy

***

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.