PKO BP Ekstraklasa. Wypowiedzi trenerów po meczu Wisła Płock – Górnik Łęczna

Poniżej wypowiedzi trenerów Nadolskiego i Kieresia, a także kilka zdjęć z meczu 24. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy, w którym Wisła Płock pokonała u siebie Górnik Łęczna 3:1.

Łukasz Nadolski (Wisła Płock):

Przede wszystkim najważniejsza rzecz — bardzo duże podziękowania dla zawodników. Za pracę, jaką wykonali na boisku, za wynik. Jeżeli chodzi o sam mecz, weszliśmy w niego nieźle, zdobyliśmy bramkę na 1:0. Później było trochę kryzysu, co skutkowało bramką na 1:1. Ale uważam, że była bardzo dobra reakcja po straconej bramce. Do momentu czerwonej kartki kontrolowaliśmy mecz i też mogliśmy podwyższyć wynik na przykład na 4:1. Po czerwonej kartce straciliśmy kontrolę, ale jest to jasne, bo mieliśmy jednego zawodnika mniej. Ale duże uznanie dla zawodników, bo wykonali dużą pracę w obronie niskiej, obronie średniej, dobrze kryli w polu karnym, więc nie możemy mieć jako sztab szkoleniowy nic do zarzucenia. Jedno zdanie chciałbym jeszcze powiedzieć, bo rzadko się o tym mówi. Odnośnie sztabu szkoleniowego, który pracował nad tym w tygodniu, jak i również wcześniej. Chciałbym tutaj wymienić z imienia i nazwiska: Daniel Iwanowski, Norbert Onuoha, Darek Pietrasiak, Mateusz Oszust, Maciej Sikorski i Piotr Soczewka. Naprawdę bardzo duże podziękowania za wsparcie i za pracę, którą wykonywali wcześniej i wykonali również w tym tygodniu.

Kamil Kiereś (Górnik Łęczna):

Dla nas ta porażka to przerwanie siedmiu meczów bez porażki, bo były to cztery zwycięstwa i trzy remisy. Kiedyś wszystko się kończy. Po pierwsze przegraliśmy, ale po drugie, jak to wyglądało. Ciężko się odnieść do tego, kto był lepszy. Było dużo walki, leżenia. Moim zdaniem sędzia powinien to szybciej utemperować. Walka jest o punkty. Przy bramce na 2:1 dla rywali były spięcia, wydawało się, że jest faul, a sędzia to puścił. Wydaje mi się, że z perspektywy meczu o wyniku zadecydowały dwie pierwsze bramki dla Wisły. Ciężko to ocenić, ale wydaje mi się, że to dziwne, że pozwalamy piłkarzom Wisły Płock dwukrotnie wjechać środkiem. Jakbym miał ocenić, to są te newralgiczne momenty, które zadecydowały. Z perspektywy kogoś, kto oglądał to spotkanie, to był fatalny mecz. Co chwilę piłkarze leżeli, co chwilę skurcze. No co, jest porażka, wszystko się rozpoczyna, wszystko kończy. Mamy kalendarz dość niesprzyjający, bo gramy kolejny mecz co trzy dni. Nie ma czasu na przygotowania. Najważniejsze to teraz zmierzyć się z emocjami tego spotkania, wyrzucić, co negatywne, zbudować dobry mental na mecz z Legią i spróbować się zrewanżować.

fot. Mateusz Ludwiczak / Wisła Płock S.A.

***

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.