Arkadiusz Milik o swojej kontuzji: „Jak na złość, cały czas mi się coś na tej kadrze przydarza”

Arkadiusz Milik nie wystąpi w finale baraży o awans do mistrzostw świata w Katarze. Napastnik reprezentacji Polski w rozmowie z Interią stwierdził, że prześladuje go ogromny pech, gdy przychodzą bardzo ważne mecze w drużynie narodowej.

We wtorek reprezentacja Polski rozegra przecież barażowy mecz ze Szwecją, którego stawką będzie awans na mistrzostwa świata. Nie zagra w nim Arkadiusz Milik, który miał wystąpić obok Roberta Lewandowskiego w linii ataku naszego zespołu. Napastnik Olympique Marsylia w 20. minucie towarzyskiego spotkania ze Szkocją, poczuł ukłucie w mięśniu dwugłowym. Zawodnik opuścił boisko w asyście członków sztabu medycznego i udał się natychmiast do szatni. Jak się okazuje, Milik będzie pauzował około dwóch tygodni.

– To dla mnie bardzo przykry moment. Frustrujący. Kadra jest dla mnie czymś wyjątkowym, zawsze będzie i zawsze była. Dlatego też nie chciałem odpuścić meczu ze Szkocją, chociaż był „tylko” towarzyski. I jak na złość, cały czas mi się coś na tej kadrze przydarza. Przed Euro 2020 byłem w świetnej dyspozycji, czułem się rewelacyjnie, nie bolał mnie nawet paznokieć. A przed turniejem złapałem kontuzję. Teraz tak samo. Przez ostatnie miesiące jest fajnie, gram w klubie, strzelam bramki, a później przyjeżdżam na zgrupowanie i mam uraz – powiedział napastnik w rozmowie z portalem „Interia”.

– W poniedziałek rano poczułem, że mam lekko spięty mięsień. Ale to nie jest kontuzja, coś co mogło wykluczyć mój występ. Poszedłem do fizjoterapeuty, popracowaliśmy i wszystko było dobrze. W dniu meczu czułem się fajnie. I nagle poczułem ukłucie… A „dwójka” to taki mięsień, że warto odpuścić nawet jeśli czuje się mały dyskomfort. Taką też podjąłem decyzję – dodał.

– Prawdopodobnie będę mógł grać za około dwa tygodnie. Jest jak jest, muszę pogodzić się z tą sytuacją… Ale poprosiłem o to, aby zostać na kadrze. To dla mnie ważne. Rozpocząłem tutaj terapię manualną. Chciałbym też poczuć atmosferę tego meczu i pomóc moim kolegom – podkreślił Milik.

Reprezentant Polski stwierdził też, że musimy wygrywać z takimi zespołami jak Szwecja. Nie będzie żadnych wymówek w przypadku niepowodzenia. Porażka będzie oznaczać, że nasza drużyna narodowa „nie pasuje” do futbolowej elity.

– Gramy na Śląskim, to będzie nasz wielki atut. Wiemy jak polscy kibice potrafią wspierać kadrę w ważnych momentach. Dodatkowo w ataku, gdzie mamy trochę problemów, jest bardzo duża rywalizacja, selekcjoner ma wybór. Powiem szczerze: jeśli teraz nie awansujemy, to nie ma co szukać wymówek. Będzie to oznaczało, że nie jesteśmy gotowi, aby jechać na mundial. Jeśli mamy jechać do Kataru, to po to, żeby coś tam wygrać, a nie tylko dostać w „czapkę”. A żeby tak było, trzeba pokonywać takie reprezentacje jak Szwecja – podsumował Arkadiusz Milik.

Źródło: Interia


Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.