Aleksandar Vuković przed meczem Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa: Tabela nie kłamie

Aleksandar Vuković odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem 33. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa.

Aleksandar Vuković:

– Nie ukrywam, że ulżyło nam po poprzednim meczu. Wiedzieliśmy, jaka jest sytuacja w tabeli, a przegrana z Górnikiem mogła sprawić nam nerwową końcówkę. Chcieliśmy uniknąć takiej sytuacji, w szczególności, jeśli człowiek wróci pamięcią do moich początków pracy tutaj. Wówczas taki scenariusz, w którym na dwie kolejki przed końcem rozgrywek mamy zamkniętą sprawę utrzymania, byłby z chęcią przyjęty. Mam dobrą pamięć, nie jestem z tych, którzy szybko zmieniają swój tok myślenia, doceniam obecną sytuację i cieszę się.

– Jestem otwarty na ewentualną rozmowę z nowym trenerem. Wiadomo, że trener, który będzie tutaj pracował i nawet jego asystenci, to ludzie, z którymi dogaduję się w swoim języku. Jeżeli będzie taka potrzeba, mogę podzielić się swoją opinią na temat klubu i drużyny. Nie miałbym z tym problemu. Prawda jest taka, że ja też dopiero teraz mam dokładniejszy obraz kadry. Trener potrzebuje pół roku, aby mieć właściwe rozeznanie co do składu, którym dysponuje.

– Nowe otwarcie pozwoli tej drużynie funkcjonować inaczej niż funkcjonowała przez ostatnie pół roku. Kiedy zespół znalazł się w sytuacji, w której się znalazł, trudniej jest pokazać swój potencjał. Grono 12 – 14 zawodników, licząc też młodych graczy z potencjałem, jest na naprawdę wysokim poziomie i nowe otwarcie jest dla nich dużą szansą, by udowodnić swoje możliwości i walczyć o wyższe cele. Nie jest więc tak źle, jak mogłoby się to wydawać po wynikach w tym sezonie. Trzeba pamiętać, że nowy trener będzie miał do dyspozycji takich zawodników jak Yuri Ribeiro czy Bartosz Kapustka i to już jest duże wzmocnienie zespołu. Mamy naprawdę sporą grupę zawodników z jakością, ale dużo też będzie zależało od uzupełnienia tego składu i tego, kto zostanie w drużynie. Nie wolno w tym momencie stracić tych, którzy robią na boisku różnicę i są wiodącymi piłkarzami. Nie wiadomo czy Paweł Wszołek będzie dalej piłkarzem Legii, nie wiadomo co dalej z Josue. Drużyna z tą dwójką to inna drużyna od tej bez nich.

– W skrócie mógłbym powiedzieć, że w obronie potrzebujemy uzupełnień, natomiast w ofensywie wzmocnień. Paweł Wszołek i Benjamin Verbić są wypożyczeni, Tomasowi Pekhartowi kończy się kontrakt – sprawa jest jasna, że tutaj są większe potrzeby.

– Jestem zadowolony z wykonanej pracy. Mam prawa do subiektywnej oceny, wiem przez co przechodziłem, w jakim momencie tu trafiłem, co zastałem i jak trudny był to czas. Podjąłem duże ryzyko, mogłem wiele stracić i jak widać niewiele zyskać. Zyskuję przynajmniej satysfakcję, że na tle tego co było, spokojne utrzymanie się w lidze jest wynikiem pozytywnym.

– Zawsze jest tak, że jest grono zawodników, z których jest się bardziej zadowolonym. Tak samo zawodnicy podchodzą do trenera – nie każdy będzie mnie miło wspominał i tego nie oczekuję. Starałem się stawiać na ludzi, którzy w mojej opinii na to zasługują. Będę tego trzymał się dalej. Wszyscy zawodnicy, na których stawiam sobie na to zasłużyli. Zasłużyli sobie też na uznanie z mojej strony, bo bardzo dużo dali. Nie chcę tutaj wszysktich wymieniać, ale trzeba by było wymienić wszystkich. Począwszy od Czarka Miszty, przez Wietesa i Jędzę. Lindsaya Rose’a i Mattiasa Johanssona, którzy byli wyganiani z klubu, robiono z nich grupę bankietową, a uważam, że bez nich byśmy się w lidze nie utrzymali. Grali na wysokim poziomie, bardzo dużo z siebie dawali i z mojego punktu widzenia są prawdziwymi profesjonalistami. Wspomniałem o Josue i Pawle Wszołku – to dla mnie dwaj zawodnicy, którzy zrobili różnicę bramkową. Bez tych dwóch zawodników byłoby trudno cokolwiek osiągnąć. Tomas Pekhart zawsze daje z siebie maksa. Maciej Rosołek kolejny raz mnie nie zawiódł. Sliszu, Bartek Sokołowski, Jurgen Celhaka też byli istotni. Wymieniłem ludzi, którzy dali bardzo dużo, abyśmy dziś znaleźli się w spokojnej sytuacji. Niektórzy otrzymali mniej czasu, tak jak Rafael Lopes, ale to wykorzystali. Ci ludzie dali sobie radę w niezwykle trudnych okolicznościach. Nie jest trudno w Legii walczyć o mistrzostwo, trudno jest utrzymać zespół w momencie, gdy pociąg ruszy w dół i wszystko się sypie. Wisła Kraków jest na innym biegunie. Może jest to klub z mniejszymi możliwościami, ale widać po nich, że jeśli coś się zatnie, to nie jest łatwo to odwrócić. Potrzeba dużej siły mentalnej i zespołowej, żeby z tego wyjść.

– Można powiedzieć, że tabela ligowa w wielu przypadkach nie kłamie. Kiedy analizujemy to, co było robione w trzech pierwszych klubach, to nie ma zaskoczenia, że jest tam lepsza sytuacja niż w innych drużynach. Zapracowali na to. Pamiętam Lecha Poznań, który poprzedni sezon miał pod wieloma względami podobny, ale pod jednym nie. Trenera Żurawia trzymano tam praktycznie do upadku sił. Dano mu możliwości i szanse. Pojawiła się tam mądrość w zarządzaniu. Świetnie wykorzystano fakt, że klub finansowo zyskał w poprzednim sezonie. Raków Częstochowa to praca od podstaw. W każdym sezonie się rozwijają, istnieje tam stabilizacja składu, nie wymieniają dwunastu ludzi co pół roku. Ja nigdy nie wierzyłem w Football Managera i wymiany dwunastu zawodników co pół roku. Niektórzy tak funkcjonowali i myśleli, że to będzie szło do przodu. W moim odczuciu coś takiego nie istnieje w poważnym futbolu. Pogoń Szczecin to też stabilizacja, trener pracujący od pięciu lat, praca u podstaw. Nie ma zaskoczeń. Każdy ma to, na co zapracował. Wspomniałem o Wiśle Kraków. Ta drużyna od momentu przyjścia trenera Brzęczka gra dużo lepiej, ale momentami przegrywa pechowo lub dlatego, że taka jest po prostu piłka. Liga odzwierciedla to, jak się pracuje. Tam, gdzie było więcej zawirowań, są problemy. W Śląsku Wrocław dużo było zmian i teraz mają problemy. Trener Szulczyk z Warty Poznań bardzo dużo zyskał i zrobił kawał dobrej roboty. Warta jest teraz zupełnie inną drużyną, która zasłużenie utrzymała się w lidze.

– Nie mam w tej chwili odpowiedzi na pytanie, jak będzie wyglądała nasza gra i mobilizacja w dwóch ostatnich meczach. Zostawiam to piłkarzom, aby dali sygnał na boisku. Jagiellonia na pewno będzie zmobilizowana, ale uważam, że punktem zdobytym w Krakowie utrzymała się w lidze. Drużyna jest na pewno z tych, które zawodzą i nie mogą znaleźć swojego rytmu. Jestem pewien, że z ich strony mobilizacja będzie bardzo dużo, bo do matematycznego utrzymania potrzebują jeszcze punktów. Liczę na naszą reakcję i na to, że będę przyjemnie zaskoczony postawą naszej drużyny. Boisko to zweryfikuje.

– Wystawimy najmocniejszy możliwy skład. Na tą chwilę wiem, że nie będziemy mogli skorzystać ze wszystkich graczy z meczu z Górnikiem Zabrze. Patryk Sokołowski nie będzie mógł zagrać. Przed nami jeszcze jeden trening. Pod znakiem zapytania jest jeszcze kilku graczy i to będzie determinowała skład, który będziemy mogli wystawić.



Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.