Dziennikarz postanowił zostać działaczem w klubie B klasy i złapał się za głowę. „Małe kluby nie czują wsparcia ze strony związku, w zasadzie nie mogą liczyć na żadną pomoc”

Jeden z dziennikarzy TVP Sport postanowił zostać działaczem w klubie B klasy w województwie małopolski i.… złapał się za głowę, gdy na własne oczy zobaczył co dzieje się na samym dole futbolowej drabinki w Polsce oraz jak wysokie opłaty dobijają małe, i tak ledwo zipiące, kluby.

O tym, że polska piłka to stan umysłu, wie chyba każdy kibic, który chłodnym okiem obserwuje to co się wyprawia w świecie rodzimego futbolu. Nie ma tu zbyt wielkiej różnicy czy to wierzchołek piramidy czy też amatorskie rozgrywki (takie być powinny) na poziomie B-klasy. Wiele złego dzieje się przez krótkowzroczność centrali, a także wojewódzkich związków.

Swoje za uszami mają również działacze klubów z Niższych Lig, którym często wydaje się, że są Bóg wie kim, a ich prowincjonalny klubik jest Barceloną. Sam doświadczyłem takiego postępowania ze strony tych „poczutych” panów, którzy skutecznie obrzydzili mi moją pasję związaną z promowaniem zespołów z najniższych szczebli rozgrywkowych. Jest to jednak temat na inną opowieść.

Dziś natomiast, stając (mimo wszystko) w obronie tych małych klubów, chcę przytoczyć kilka fragmentów z artykułu Mateusza Migi, który przekonał się jak horrendalnie wysokie opłaty zabijają futbol na dole piłkarskiej drabinki w Polsce.

Dziennikarz TVP Sport chciał zostać działaczem w klubie Pychowianka Kraków i opisał z jaką rzeczywistością się zderzył.

– Z czego utrzymuje się taki klub? Głównie ze składek. Piłkarze płacą po 60 złotych miesięcznie. W zamian otrzymują możliwość treningu dwa razy w tygodniu i uczestnictwo w meczach. Mogą poczuć się częścią jakiejś grupy. Przeżyć przygodę, bo przecież – umówmy się – walka o awans do A klasy jakąś przygodą jest. Zawsze też możesz żyć nadzieją, że skoro uprawiasz ten sam zawód co Robert Lewandowski, kiedyś i na twoją prezentację przyjdzie kilkadziesiąt tysięcy ludzi – pisze Miga.

– W naszym klubie się nie przelewa, a gdy rozglądaliśmy się za nowym trenerem w zasadzie doszliśmy do wniosku, że nie mamy na niego pieniędzy. Zrozumieliśmy to mniej więcej wtedy, gdy zobaczyliśmy ogłoszenie o nowych opłatach ustanowionych przez Małopolski Związek Piłki Nożnej. Nie wiem, jak jest w innych rejonach kraju, ale u nas te opłaty potrafią zaskoczyć – podkreśla.

Rzućmy okiem na listę opłat. Pamiętajmy – jesteśmy w B klasie. Przychodzi student i mówi: „Właśnie przeprowadziłem się do Krakowa, może bym z wami pograł”. Czemu nie? Zyskują przecież wszyscy. Student – zajęcie i ruch. Klub – zawodnika. Społeczeństwo – aktywnego ruchowo obywatela. No, ale ten oto student grał u siebie we wiosce w klubie A klasy. Trzeba więc zrobić transfer. Nie, nie płaci się tamtemu klubowi. Płaci się związkowi. Transfer z A klasy do B klasy to koszt 500 złotych. 500 złotych. Żeby student w weekendy pokopał piłkę. W klubie, który zarabia na składkach i na tym, co ludzie wrzucą do świnki skarbonki – opisuje dziennikarz.

Mateusz Miga dodaje również, że według okręgowych związków, w przypadku transferu na opłatę ryczałtową powinny składać się oba kluby. Mamy więc taki transfer z A klasy do B klas. Według związku klub odstępujący powinien zapłacić 300 złotych, klub pozyskujący 200 zł. Ale klub oddający ma to głęboko gdzieś. Całość tej kwoty spada więc na klub pozyskujący. Rozdział tych opłat istnieje tylko w regulaminie ZPN i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Dziennikarz TV Sport opisał również taryfikator kar, dodając, że regulamin dotyczący opłat zawiera aż 24 strony. Miga przedstawił też jak w rzeczywistości wygląda rozwiązanie problemu z transferem. Więcej TUTAJ

Autor publikacji bardzo dobitnie podsumował swój artykuł:

„Opłaty dobijają małe kluby od dawna. Dziś jestem w środku, więc zyskuję nową optykę, ale narzekania słyszałem już wcześniej. Małe kluby nie czują wsparcia ze strony związku, w zasadzie nie mogą liczyć na żadną pomoc. Mogą mieć za to wrażenie, że są systematycznie drenowane. I w pewnej chwili pojawia się pytanie: Po co, dla kogo i w imię czego.”

Źródło: TVP Sport

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.