Minister sportu dla „Wprost” o sprawie Michniewicza: Kilku dziennikarzy zasłużyło na to, żeby odpowiadać karnie

– Uważam, że kilku dziennikarzy zasłużyło na to, żeby odpowiadać karnie. Swoją działalnością potrafią łamać ludziom życie – komentuje w wywiadzie dla „Wprost” sprawę Czesława Michniewicza minister sportu, Kamil Bortniczuk. Poniżej część wypowiedzi.

Jaki był udział ministerstwa sportu w tym, że trener Czesław Michniewicz skupił się na piłce i przestał ścigać dziennikarzy?

Żaden. Nie ingeruję w to, co nie jest moim zadaniem. Wybór selekcjonera i utrzymywanie relacji z nim to kompetencje PZPN.

PZPN odsuwał od siebie odpowiedzialność za to, co się wydarzyło.

Za co?

Za to, co zapowiadał trener Michniewicz – chciał ścigać dziennikarza z art. 212 k.k. To zapis przewidujący karę więzienia za słowo.

Czy Czesław Michniewicz nie może dochodzić swoich praw?

Może. Ma od tego ścieżkę cywilną. Czas pokazał, że wybór ścieżki karnej nie był dobrym pomysłem.

Dlaczego nie był?

Jesteśmy jednym z ostatnich cywilizowanych krajów, gdzie można pójść do więzienia za to, co się mówi albo pisze.

I kto poszedł?

Nikt, ale taka sankcja wciąż istnieje w Kodeksie karnym.

A ja uważam, że kilku dziennikarzy zasłużyło na to, aby odpowiadać karnie.

Którzy?

Nie będę wskazywał nazwisk, ale mam kilka typów. Dziennikarze swoją działalnością potrafią łamać ludziom życie, dlatego powinni odpowiadać za słowo. Może niekoniecznie karą więzienia, ale Kodeks karny to nie tylko więzienie. Sam wielokrotnie byłem obiektem nieuzasadnionych ataków dziennikarskich, które wynikały z anonimowych informacji, ale nie chcę mówić o sobie, bo to najgorsze rozwiązanie – są bardziej jaskrawe dowody na to, że w Polsce jest problem z odpowiedzialnością za słowo.

Od tego powinna być szybka i skuteczna ścieżka cywilna, a nie karna.

Prawo jest prawem, a w prawie jest również ścieżka karna. Dlaczego pan ma decydować o tym, co powinno być, a co nie?

Wszyscy kolejni ministrowie sprawiedliwości zapowiadają gotowość do zmiany art. 212 k.k.

I artykuł wciąż obowiązuje, a do kiedy obowiązuje – każdy ma prawo z niego korzystać. Czesław Michniewicz też. Cieszę się, że zdecydował się ostatecznie na, jak to określam, „mundialowy pokój”, ale nie miałem w tym udziału. Wszyscy ludzie piłki powinni się w najbliższym czasie skupiać na jak najlepszym przygotowaniu reprezentacji do mundialu. A artykuły, o których mowa, w warstwie faktów były zbiorem znanych od lat informacji.

Były pewnym usystematyzowaniem informacji.

Kto jest w Polsce od stawiania zarzutów? Dziennikarz czy prokurator? Rozumiem, że jeżeli dziennikarz dokopie się do nowej sprawy, o której nikt wcześniej nie wiedział, to ma to jakąś wartość. Jeżeli jednak kompiluje znaną wiedzę z akt prokuratorskich, na podstawie, której prokurator znający sprawę z każdej ze stron nie zdecydował się na postawienie zarzutów…

Okazało się właśnie, że niekoniecznie znał ją tak dobrze.

Nie? A słyszał pan wypowiedź Zbigniewa Bońka, który zatrudniał Michniewicza w kadrze młodzieżowej?

Z ostatnich tekstów jasno wynika, że prokuratura nie połączyła ze sobą wszystkich faktów i niezbyt dokładnie się im przyjrzała.

Boniek cytował wtedy z imienia i nazwiska konkretnego prokuratora, który wyjaśniał sprawę. Miał na to jego pozwolenie. Prokurator stwierdził, że Michniewicz w tej sprawie był czysty.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.

Miejsce na twoją reklamę

Chcesz zareklamować się na portalu z ogromną ilością wyświetleń? Bardzo dobrze trafiłeś!!! To jest miejsce gdzie w dobry sposób pokażesz swoją firmę.