FC Barcelona pokonała Levante 4:2. Jednego z goli strzelił z rzutu karnego Lamine Yamal. Po spotkaniu Hansi Flick wyjaśnił, jak w zespole wybierany jest wykonawca jedenastki.
W drugiej połowie Barcelona otrzymała rzut karny po faulu na Yamalu. Do piłki podszedł sam poszkodowany, choć wcześniej można było zakładać, że odpowiedzialność weźmie na siebie kapitan Raphinha.
Cadena SER przytoczyła słowa trenera, który zaznaczył, że nie ustala sam kolejności wykonawców. O tym, kto podejdzie do piłki, decydują sztab i zawodnik gotowy w danym momencie.
"To nie ja decyduję, kto wykonuje rzut karny. Decyduje sztab. Ten, kto czuje się gotowy, podchodzi do piłki" - powiedział Hansi Flick.
Lamine Yamal wykorzystał jedenastkę
Yamal nie pomylił się z jedenastu metrów i podwyższył prowadzenie Barcelony do 3:0. Było to jego drugie trafienie w meczu. Pierwszą bramkę zdobył po podaniu Raphinhi, a drużyna Flicka przez większą część spotkania miała wyraźną przewagę.
Levante nie odpuściło i w końcówce strzeliło dwa gole, dzięki czemu zrobiło się nerwowo. Barcelona odpowiedziała trafieniem Karima Adeyemiego w doliczonym czasie gry i wygrała 4:2. To szóste zwycięstwo zespołu w szóstym meczu sezonu.
Wcześniej informowaliśmy o dwóch golach Yamala w tym spotkaniu oraz jego wyjątkowym osiągnięciu na starcie rozgrywek. Wypowiedź Flicka uzupełnia obraz meczu o ważny szczegół organizacyjny. W Barcelonie przy rzucie karnym liczy się aktualna gotowość piłkarza, a nie niezmiennie przypisana kolejność.
Barcelona pozostaje niepokonana, lecz druga połowa w Walencji pokazała też obszar do poprawy. Przy wysokim prowadzeniu zespół musi skuteczniej kontrolować tempo gry, aby podobne końcówki nie odbierały mu spokoju w kolejnych meczach.