Michał Karbownik czy Jakub Moder? Który z nich ma większe szanse by „odpalić” w Brighton?

Dwóch niewątpliwie utalentowanych chłopaków, z wielkimi papierami na granie. Trafiają do wielkiej ligi jaką jest Premier League. Dołączają do zespołu, który jest ligowym średniakiem typowanym co roku do spadku, choć potrafiącym grać świetne mecze z wielkimi firmami. Kto szybciej zadebiutuje? Kto ma większe szanse na pierwszy skład, i czy obojgu uda się skutecznie obronić i nie przeżyć `efektu` Kapustki?

Michał Karbownik

Michał to wychowanek Legii, w pierwszej drużynie zaliczył 47 występów i zanotował 8 asyst. Jest bardzo wszechstronnym graczem, mogącym grać na bokach obrony, na wahadle bądź w środku pomocy. Jest zwinny, dynamiczny, dobrze czuje się z piłką przy nodze, potrafi utrzymać się z nią na małej przestrzeni gdy jest naciskany przez kilku przeciwników. Dziewiętnastolatek nie ukrywa, że to na środku pomocy czuje się najlepiej, a eksperci są zgodni, że piłkarz najlepiej wygląda na pozycji nr 8. Pytanie brzmi kogo widzą w nim działacze oraz trener Brighton, bo wydaję się że jest to transfer, który ma wzmocnić rywalizację na bokach boiska.

W składzie zespołu z Anglii nominalnych bocznych obrońców nie ma wielu a w zasadzie jest tylko dwóch. Dlatego trener Graham Potter zmuszony był odrzucić swoje ulubione ustawienie 4-4-2 i przejść na grę z trzema obrońcami. Wiemy, że takie ustawienie jest bardzo mobilne, co otwiera duże możliwości przed Michałem, który sam przyznawał że uwielbia grać kombinacyjnie. Przyjście Polaka do zespołu tworzy nowe możliwości przed trenerem również do gry na czterech obrońców.

Jednak, jeśli szkoleniowiec zdecyduje się o pozostaniu przy ustawieniu 3-4-2-1, o miejsce na wahadle będzie niesamowicie ciężko. Prawa flanka wydaje się być zarezerwowana dla Tariqa Lampteya.  Młody Anglik, który rok temu przyszedł z Chelsea zbiera bardzo dobre recenzje od ekspertów oraz kibiców. Właśnie podpisał nowy kontrakt i jest najlepiej asystującym zawodnikiem, mimo że od początku grudnia nie gra przez kontuzję. Lewa strona to Solly March. Patrząc na jego minuty w tym sezonie można wywnioskować, że to od niego Potter rozpoczyna ustalanie wyjściowej jedenastki. Dwudziestosześcioletni piłkarz zagrał w 13 z 14 (11razy w pierwszym składzie) możliwych spotkań w Premier League, notując dwie bramki i jedną asystę.

Jakub Moder

Rok 2020 był zdecydowanie jego. Świetne występy w Lechu Poznań i debiut w reprezentacji Polski. Rekord transferowy Ekstraklasy, pokazanie się szerszemu światu w Lidze Europy oraz liczby. Od września 2019 r. na 42 mecze w Ekstraklasie nie wystąpił w trzech, a aż w 30 wychodził w podstawowym składzie, notując przy tym 9 bramek i 6 asyst. Wydaje się być diamentem, oczywiście do oszlifowania. Od samego początku zbiera same dobre opinie, a dużo bardziej doświadczeni koledzy z reprezentacji, jak chociażby Wojtek Szczęsny mówią o nim, że może być zawodnikiem z topu.

Zdjęcie

Brighton zdecydowanie potrzebuje środkowego pomocnika, który da liczby. W 19 meczach tego sezonu środek pola zaliczył zaledwie 4 bramki i 4 asysty. Sam Moder w tym sezonie Ekstraklasy w 14 występach zdobył 4 gole i 2 kluczowe podania. Najgroźniejszymi rywalami dla Polaka są Pascal Groß oraz Yves Bissouma. Pierwszy jest często rotowany, ale to on może się pochwalić najlepszym wynikiem wśród środkowych pomocników (2 bramki, 2 asysty). Yves Bissouma to pewniak trenera Pottera. Na 17 meczy w których był dostępny tylko raz wchodził z ławki a trzynaście grał w pełnym wymiarze czasowym. Jest jeszcze Adam Lallana, który wydaje się już u schyłku kariery. Zawodnik typowo do rotowania w składzie.

W składzie widoczne jest miejsce dla Modera. Posiada on świetne podanie i strzał, ciągle szuka gry i potrafi sobie radzić z presją na boisku. A czy jest miejsce dla dwóch Polaków? Co gdyby pokusić się o środek pola z polskim duetem? Wydaje się to realne biorąc pod uwagę to jak spisują się ich koledzy z nowej drużyny, jednak czy trener będzie gotowy oprzeć grę na dwóch nowych nabytkach już w tym sezonie? 

Obaj jednak będą musieli na pewno poczekać na swój debiut. Kuba odbył dopiero kilka treningów z drużyną, a Michał jeszcze do niej nie dołączył. Miejmy nadzieję, że aklimatyzacja pójdzie szybko, kontuzje będą omijać  i w tym sezonie ujrzymy obu na boiskach Premier League,  jednak to były Lechita ma większe szanse na regularne występy w pierwszym składzie.

Autor tekstu: Paweł Miklas

******

Czytaj też: