Osobowości Niższych Lig. Maciej Rosiak, kierownik Orła Grzegorzew. Wielki fanatyk piłki nożnej i nie tylko

Maciej Rosiak, kierownik występującego w II grupie wielkopolskiej Ligi Okręgowej Orła Grzegorzew opowie nam o tym jak to jest wygrywać 3:0 na pięć minut przed końcem meczu i…przegrać. Dowiemy się również, co mimo świetnej jak na warunki okręgówki infrastruktury, chciałby jeszcze poprawić.

Dzień dobry. Na początek naszej rozmowy prosiłbym o przybliżenie swojej osoby czytelnikom GF.

Dzień dobry. Witam wszystkich Galaktycznych czytelników. 
Nazywam się Maciej Rosiak, mam 32 lata. Jestem działaczem Klubu Sportowego Orzeł Grzegorzew.  Pasjonat sportu. Piłka nożna, siatkówka, skoki narciarskie, tenis ziemny? Chłonę wszystko, aczkolwiek obowiązki pozostawiają coraz mniej czasu na śledzenie licznych wydarzeń sportowych, a doba nie chce się wydłużyć. 

Kiedy zaczęła się u Pana pasja do piłki nożnej? 

Piłka nożna towarzyszyła mi od najmłodszych lat, zawsze była moim numerem 1. Wolny czas? Na boisko i gramy. Jestem jeszcze młody, ale „nasza” piłka i tak była inna niż ta obecna. Nie mieliśmy orlików równych jak stół, boiska budowaliśmy sami. Bramki, siatki ze sznurków. Teraz wszystko jest podane na tacy, jest takie hermetyczne i w wielu przypadkach tym dzieciakom brakuje później charakteru.

Futbol to? 

To przede wszystkim ludzie, którzy wzajemnie się nakręcają, tworzą niesamowicie skonsolidowane grupy, w których niejednokrotnie jeden za drugim wskoczyłby w ogień. Jeśli wejdziesz do świata futbolu, to już w nim zostajesz. Nie możesz już grać? Zdrowie nie pozwala? To kibicujesz, zostajesz trenerem, sędzią, działaczem. Futbol to religia.

Największy urok Niższych Lig to?

 Prawdziwość tych Lig, czyste sportowe emocje nieskażone pieniądzem.

Drużyna Orła Grzegorzew wraz z 1000 fanką ich FanPage’u. Kobieta otrzymała koszulkę kibicowską oraz proporczyk klubowy.

Najbardziej humorystyczne zdarzenie podczas Pana  działalności w klubie? 

Żadna szczególna sytuacja nie przychodzi mi do głowy. Mamy taką drużynę, że zawsze jest dużo śmiechu.

Najbardziej mrożące krew w żyłach? 

Każda poważniejsza kontuzja, któregoś z chłopaków mrozi krew w żyłach. 

Największy sukces jako działacza Orła Grzegorzew to…

Za sukces uznaję zadowolenie i uśmiech na twarzach najmłodszych adeptów piłki nożnej  w naszym klubie. Jest to znak, że wykonujemy dobrą pracę u podstaw, że wciągamy tych najmłodszych do naszej żółto-niebieskiej rodziny, a to pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość i wierzyć, że klub, który istnieje od 1947 roku, przetrwa kolejne długie lata.

Najbardziej bolesna porażka w tej roli to…

Nie wiem, czy traktować to w kategorii porażki, ale na pewno bolesny cios. Myślę o meczu ligowym na własnym boisku z Wartą Pyzdry. Prowadzimy 3:0. Pięć minut do końca meczu i jeden z naszych kibiców rzuca petardę, która wybucha w pobliżu sędziego asystenta. Weryfikacja wyniku, przegrywamy walkowerem 0:3. Jednym nieprzemyślanym zachowaniem został zniweczony wysiłek zawodników i praca wielu osób, które pracują społecznie nad tym, aby to wszystko funkcjonowało na odpowiednim poziomie. 

Jak wygląda struktura zarządzania klubem?

Główne działania prowadzimy w kilka osób, myślę tutaj o członkach zarządu i działaczach. Ale zawsze kiedy jest potrzeba mobilizacji, każdy poproszony członek klubu chętnie pomaga. Jesteśmy wszyscy jedną drużyną i patrzymy w jednym kierunku. Sam w roli działacza jestem w klubie od dwóch lat, natomiast trzeba powiedzieć otwarcie, że klub ma jednego „ojca”. Jest nim trener Andrzej Sobański, od lat w klubie. Zmieniały się zarządy, prezesi, a on zawsze był i ciągnął ten wózek. Nie wiem, czy gdyby nie jego pasja i zaangażowanie, to klub przetrwałby trudne czasy. Z czasem się to zmieniało, Andrzej zawsze mógł liczyć na wsparcie obecnego prezesa Stanisława Pyki i Pana Zbigniewa Molickiego. Teraz działamy wspólnie, dzielimy się pewnymi obowiązkami i na pewno jest łatwiej.

W ostatnim czasie zaczęliśmy mocno rozwijać media społecznościowe klubu i dbać o taką ogólną otoczkę wokół niego. Zaprojektowaliśmy i wykonaliśmy 2 modele koszulek dla kibiców, wykonaliśmy proporce, nagraliśmy utwór o klubie. Jak tylko możemy, staramy się angażować w akcje pomocy. Chcemy pokazać, że ten klub jest dla nas wszystkich, dla całego społeczeństwa i nie patrzymy tylko na najbliższy mecz, ale chcemy pomagać i dawać coś więcej niż tylko rozrywkę w niedzielne popołudnie.

Pamiątkowa koszulka dla autora utworu „Orzeł to my”. Link do utworu poniżej.

Infrastruktura w niższych ligach jest, jaka jest. Jak wygląda zaplecze drużyny  Orzeł Grzegorzew?

Myślę, że porównując do wielu obiektów w naszym regionie, nie wypadamy źle. Trybuna z krzesełkami dla 480 osób. Automatycznie nawadnianie płyta boiska, która jest na naprawdę dobrym poziomie. Monitoring, nagłośnienie strefowe całego obiektu. Budynek, w którym są dwie szatnie z łazienkami, szatnia sędziowska, sala spotkań, biuro. Do tego na obiekcie znajduje się kort tenisowy i boisko do siatkówki plażowej, a wszystko położone w pięknym otoczeniu lasu. Wiadomo, chciałoby się więcej, jest jeszcze wiele do zrobienia, ale nie możemy też narzekać. A plany na poprawę już są, wiosna ruszamy z pracami. Wymiana bramek na płycie głównej, wymiana części ogrodzenia stadionu, budowa oddzielnego wejścia dla kibiców i odgrodzenie trybuny od płyty boiska. To działania już potwierdzone, na których realizację  mamy zabezpieczone odpowiednie środki finansowe. Realizacja tych planów nie byłaby możliwa bez wsparcia sponsorów i Gminy Grzegorzew, za co dziękujemy. 

Co Pan myśli o decyzji zakazującej jakiekolwiek treningu przez kolejne dwa tygodnie?

Decyzja totalnie niezrozumiała. Kolejna abstrakcja. Otwieramy galerie handlowe, ale zabraniamy ruchu na świeżym powietrzu? Przecież Ci dorośli ludzie codziennie spotykają się z innymi w pracy, w zatłoczonych sklepach. Nie potrafię tego zrozumieć. Myślę, że jako kluby amatorskie powinniśmy wspólnie zacząć walczyć o swoje. 

W którym z zawodników Orła widzi Pan potencjał na największą karierę?

Przed sezonem odszedł od nas junior Hubert Rosiński, który trafił do Akademii Widzewa Łódź i to jemu trzeba życzyć najwięcej szczęścia i wytrwałości, bo jest najbliżej tej „dużej” piłki. W aktualnej kadrze seniorów mamy stosunkowo niską średnią wieku, ale może ci z najmłodszej grupy, którzy dołączyli przed sezonem z juniorów: Filip Leszcz, Marcin Tęgos, bliźniacy Jakub i Bartek Materla, Łukasz Kawczyński, Mateusz Rybczyński. Oni będą stanowili o sile naszego zespołu, a przy odrobinie szczęścia może pokopią jeszcze gdzieś w III lidze. Nie zapominajmy o najmłodszych. Z grupy Orlik do kadry powiatu powoływany jest Filip Rybicki, świetnie w bramce prezentuje się Patryk Korasadowicz. Mamy też świetną dziewczynkę. Martyna Zaczek, gdyby na nią zwrócił uwagę jakiś większy klub, to w przyszłości może być z niej dużo pociechy. Ich wszystkich łączy jeden mianownik: ciężka praca. 

Jaki zawodnik, którego widział Pan na żywo, zrobił największe wrażenie?

Nic odkrywczego – Robert Lewandowski. Poza tym, Jerzy Dudek, którego miałem okazję poznać osobiście.

Maciej Rosiak oraz Jerzy Dudek.

Jak klub jest postrzegany w Waszej lokalnej społeczności? 

Myślę, że ogólny odbiór jest pozytywny, czego dowodem może być frekwencja na trybunach. Myślę, ze często blisko 150-200 osób ogląda nasze mecze, co w tak małym środowisku jest dużym sukcesem.  

Jakie sportowe cele stawia zarząd klubu przed rundą wiosenną?

Na awans nas nie stać. Spokojne utrzymanie, miejsce w okolicach środka tabeli będzie ok. Najważniejsze jest dalsze systematyczne wprowadzanie wychowanków do gry.

Gdyby otrzymał Pan milion złotych i mógł je wydać tylko na swój klub to…

Nie szalejemy, gramy swoimi chłopakami, którzy identyfikują się z tym klubem, podnosimy poziom funkcjonowania i inwestujemy w dzieci i młodzież.

W jakim miejscu widzi Pan siebie i drużynę Orła za 5 lat?

Siebie widzę w Orle i Orła szkolącego coraz więcej najmłodszych adeptów. To tak realnie. 
Ale czym jest życie bez marzeń. Do zobaczenia w 4. Lidze. 

Już kończąc, czego mogę Panu życzyć?

Przede wszystkim zdrowia i powrotu do normalności, bo tego nam wszystkim potrzeba. Zresztą sobie poradzimy. Do zobaczenia na trybunach!

Dziękuję za rozmowę.

******

Czytaj też: