Dawny kolega z boiska atakuje byłego prezesa PZPN. „Do kadry byli powoływani piłkarze z tzw. stajni Zibiego”

Mirosław Tłokiński, jeden z dawnych piłkarzy „Wielkiego Widzewa”, od lat jest antagonistą Zbigniewa Bońka, swego kolegi z boiska. Na swoim profilu na Facebooku krytykuje poczynania byłego prezesa PZPN w sposób merytoryczny, pada również wiele ostrych słów.

Czytaj dalej „Dawny kolega z boiska atakuje byłego prezesa PZPN. „Do kadry byli powoływani piłkarze z tzw. stajni Zibiego””

Nadzwyczajne posiedzenie PZPN w związku z rezygnacją Paulo Sousy. „Wspólnie wymyślimy plan działania”

Już o godz. 14 w środę zbierze się zarząd PZPN-u na nadzwyczajnym posiedzeniu, w związku z kryzysem reprezentacji Polski wywołanym przez Paulo Sousę po jego rezygnacji ze stanowiska selekcjonera.

– Każdy dostanie szanse zabrania głosu. Wspólnie wymyślimy plan działania – powiedział Interii prezes PZPN-u Cezary Kulesza.

Prezes podkreślił, że musi działać ostrożnie, w razie sporu prawnego z Paulo Sousą i jego agentem.

– Dopóki nie będzie porozumienia w sprawie rozwiązania kontraktu, Paulo Sousa jest trenerem. Na razie nie szukam nowego, bo obowiązuje kontrakt Sousy. Dopiero gdy będzie on rozwiązany, mogę szukać następcy – dodał Kulesza.

Brazylijskie media twierdzą, że już w środę Flamengo ogłosi Paulo Sousę nowym trenerem. Sytuacja jednak się skomplikowała, ponieważ do wzięcia jest Jorge Jesus, który odchodzi z Benfiki Lizbona, a był numerem jeden na liście życzeń brazylijskiego klubu. Co zatem w przypadku, gdy Paulo Sousa zostanie na lodzie, a formalnie jego kontrakt z PZPN nie jest przecież rozwiązany?

– Nie chciałabym dywagować na ten temat, bo nie znam zapisów jego kontraktu. Natomiast, co jest bardzo ważne i na co musi zwrócić uwagę Paulo Sousa, jego agenci i prawnicy, to że Portugalczyk wykonał formalny ruch, niezależnie od tego, czy to było pisemnie, mailowo czy telefonicznie, to wystąpił do reprezentanta organu, czyli do prezesa PZPN-u, o to, żeby rozwiązać ten kontrakt za porozumieniem stron. Czyli miał wolę rozwiązania kontraktu. Dowodowo to bardzo ważne w przypadku dalszych działań, gdyby nagle Paulo Sousa stwierdził, że on jednak dalej chce być selekcjonerem. Takie zachowanie ma wpływ na ocenę ewentualnego rozwiązania tego kontraktu i późniejszy spór – tłumaczy mecenas Amelia Szukowska, partner zarządzający Innteo Legal.

Źródło: Interia

***

Nowy, sensacyjny kandydat na następcę Paulo Sousy

Paulo Sousa pożegna się z pracą w reprezentacji Polski. Jak się okazuje, na horyzoncie pojawiło się kolejne nazwisko kandydata do zastąpienia Portugalczyka. Roman Kołtoń przekazał w poniedziałek, że zainteresowany objęciem polskiej kadry jest Juergen Klinsmann!

Wśród najczęściej wymienianych szkoleniowców, którzy mogliby poprowadzić reprezentację Polski znajdują się Adam Nawałka, Piotr Nowak, Czesław Michniewicz, Marek Papszun i Michał Probierz.

Według informacji podawanych przez czołowych polskich dziennikarzy, do PZPN wciąż spływają kolejne zgłoszenia. W poniedziałek prawdziwą bombę odpalił Roman Kołtoń, który podczas programu „Prawda Futbolu” zdradził, że pracą z reprezentacją Polski zainteresowany jest Juergen Klinsmann.

– Mogę zdradzić, że zainteresowany pracą z reprezentacją Polski jest Juergen Klinsmann. Na miejscu Kuleszy szukałbym właśnie takich kandydatów, którzy mają ogromne doświadczenie w roli selekcjonera – przyznał Kołtoń.

Klinsmann w przeszłości z powodzeniem prowadził reprezentację Niemiec, z którą sięgnął po brązowy medal mistrzostw świata w 2006 roku. Po zakończeniu turnieju podał się do dymisji.

Przez pięć lat (2011-2016) był też selekcjonerem reprezentacji USA, którą poprowadził w 98 meczach. Największym sukcesem był awans do 1/8 na mistrzostwach świata w Brazylii w 2014 roku.

Źródło: Prawda Futbolu

***

Paulo Sousa odejdzie i nie musi płacić PZPN-owi żadnej kary umownej. Kontrakt z selekcjonerem był błędnie skonstruowany

– Bardzo szanuję Zbigniewa Bońka za różne osiągnięcia, ale zapisy o karze umownej wręcz powinny znaleźć się w umowie z Paulo Sousą oraz z każdym innym trenerem – mówi w rozmowie z Onetem adw. Jan Łukomski, specjalista prawa sportowego, który reprezentuje piłkarzy, trenerów i kluby w trakcie podpisywania kontraktów oraz w sporach przed FIFA.

Czytaj dalej „Paulo Sousa odejdzie i nie musi płacić PZPN-owi żadnej kary umownej. Kontrakt z selekcjonerem był błędnie skonstruowany”

Były wiceprezes PZPN: „Mnie też ten siwy bajerant zbajerował”

Marek Koźmiński był wiceprezesem PZPN, gdy Zbigniew Boniek zatrudniał Paulo Sousę w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Teraz działacz żałuje, że do tego doszło.

Paulo Sousa wystawił polski futbol do wiatru. W niedzielę poinformował prezesa PZPN, że chce rozwiązać kontrakt. Portugalczyk podpisał lub podpisze umowę z brazylijskim Flamengo, według której będzie inkasował 100 tysięcy euro miesięcznie, czyli o 30 więcej niż w polskim związku.

W piłkarskim środowisku wrze, Sousa jest mieszany z błotem, a ludzie, którzy popierali Portugalczyka, czują się oszukani. Jednym z nich jest Marek Koźmiński, były wiceprezes PZPN.

– Gdzieś widziałem tytuł: „Siwy bajerant”. Dosadny i trafny i niestety też mnie ten siwy bajerant zbajerował. Wstyd mój kolego. Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy! – napisał Koźmiński na Twitterze.

***

„Sousa. Chłopie oszukałeś 40 milionów Polaków! Niech cię Czarek Kulesza ciśnie w sądach” (WIDEO)

Mateusz Borek zaatakował na antenie „Kanału Sportowego” Paulo Sousę. Oberwało się też byłemu prezesowi PZPN Zbigniewowi Bońkowi.

– Powiedzieć, że jestem zaskoczony, czy powiedzieć, że jestem zły, to nic nie powiedzieć. Jestem zdegustowany i zniesmaczony, zmiażdżony decyzją selekcjonera. Nie przypominam sobie takiego przypadku w historii polskiego futbolu – zaczął Borek.

– To jest trener, który dostał od Bońka za darmo turniej. Euro 2020. Dwa mecze przegrał, jeden zremisował i to najgorszy wynik na turnieju od lat. Potem doszło do meczu z Węgrami, który odpuszczono. To oznaczało brak rozstawienia w barażach. Potem Sousa opowiadał w wywiadach, że jest gotowy, ma pomysł, wiarę, opowiadał, jak rozpracowuje Rosję i mówi o przekonaniu, że Polska awansuje do MŚ 2022 – podkreślił Borek, atakując przy okazji Zbigniewa Bońka.

– Jaki to świetny trener. Jakie on miał wyniki. Jaki „top”. Co on w życiu wygrał. Nigdzie nie zagrzał miejsca. Nie ma w sztabie polskiego trenera. Spycha na margines Huberta Małowiejskiego – grzmiał dziennikarz.

– Dzisiaj zostaje spalona ziemia. Bo pan Sousa wyjeżdża do Rio de Janeiro, będzie siedział na plaży, opowiadał te kity we Flamengo i w gazetach, i telewizji brazylijskiej. Te same, których my słuchaliśmy. Siwy bajerant – kontynuował wściekły Borek.

– Chłopie, ty się zastanów. Ty okłamałeś 40 milionów Polaków, ludzi, którzy przychodzili na stadion i wydawali ostatnie pieniądze, żeby kupić bilet na mecz reprezentacji Polski. Ty nas oszukałeś. Chłopie, niech cię Czarek Kulesza ciśnie w sądach, w FIFIE, UEFIE, niech wydębi od ciebie jak najwięcej kasy. Gdybyś miał trochę charakteru, to połowę tych pieniędzy byś oddał, żeby w Polsce wybudować boiska. Oddaj, jak masz trochę jaj. Ale nie oddasz, bo wy, Portugalczycy, jesteście kupcami – podsumował Mateusz Borek.

Źródło: Kanał Sportowy

***

Jest reakcja PZPN na informacje o odejściu Paulo Sousy. Będzie skarga do FIFA i wniosek o kilka milionów odszkodowania

W piątek brazylijskie media podały, że Paulo Sousa ma w najbliższych dniach podpisać dwuletni kontrakt z brazylijskim Internacionalem Porto Alegre. Według informacji podanych przez portal Sport.pl, PZPN nie otrzymał żadnej informacji od Portugalczyka, jakoby ten chciał zrezygnować z pracy z reprezentacją Polski.

Z informacji brazylijskiego dziennikarza Vagnera Martinsa wynika, że trener biało–czerwonych już w poniedziałek podpisze dwuletni kontrakt z Internacionalem Porto Alegre. To oznacza, że zostawi naszą kadrę przed marcowymi barażami.

Doniesienia potwierdzają pozostałe tamtejsze media. Przedstawiciele klubu z Porto Alegre w niedzielę mają się zjawić w Portugalii. Sousa dzień później podpisze kontrakt z Internacionalem – twierdzi Rodrigo Oliveira z Radio Gaucha.

Hugo Cajuda, agent Sousy miał już otrzymać dokładne warunki kontraktu dla Portugalczyka. Sam zaprzecza tym doniesieniom brazylijskiej prasy. Tomasz Włodarczyk, dziennikarz portalu meczyki.pl, skontaktował się z Cajudą.

– Rozmawiałem chwilę z agentem Paulo Sousy. Hugo Cajuda mówi: „Brazylijska prasa jest szalona. Nic się nie dzieje. Są Święta. Nie możemy komentować każdej plotki łączącej trenera z jakimś klubem – napisał Włodarczyk na Twitterze.

Na pogłoski o odejściu portugalskiego szkoleniowca zareagował już Polski Związek Piłki Nożnej.

– W PZPN zaznacza się, że związek wywiązywał się ze wszystkich zobowiązań wobec selekcjonera, który otrzymywał wszystko, czego potrzebował do osiągania jak najlepszych wyników z reprezentacją. Nie ukrywa się też, że dogadanie się na boku z Brazylijczykami byłoby zachowaniem niezwykle nieeleganckim i niepoważnym ze strony Sousy i jego sztabu. Otoczenie prezesa Kuleszy trzyma rękę na pulsie. Jeśli jednak Portugalczyk miał wszystkich zwieść i za plecami prezesa oraz PZPN dogadać się ws. pracy w Internacionalu (lub innym klubie), związek zamierza ostro zareagować i skierować sprawę do FIFA, domagając się ogromnego odszkodowania w wysokości kilku milionów złotych za zerwanie kontraktu i narażenie PZPN na dodatkowe koszty przez konieczność zatrudnienia nowego selekcjonera – informuje portal Sport.pl, któremu udało się porozmawiać z przedstawicielami polskiej federacji.

Sousa nabrał wody w usta, jego agent zaprzecza pogłoskom, czyli znając realia futbolu, należy spodziewać się, że w poniedziałek reprezentacja Polski pozostanie bez selekcjonera.

Źródło: Sport.pl, Twitter

***

Reprezentacja Polski bez selekcjonera? Paulo Sousa w poniedziałek podpisze kontrakt z brazylijskim klubem

Zdaniem brazylijskich mediów selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa w poniedziałek podpisze kontrakt z Internacionalem Porto Alegre.

Z informacji brazylijskiego dziennikarza Vagnera Martinsa wynika, że trener biało–czerwonych już w poniedziałek podpisze dwuletni kontrakt z Internacionalem Porto Alegre. To oznacza, że zostawi naszą kadrę przed marcowymi barażami.

Informacje potwierdzają pozostałe tamtejsze media. Przedstawiciele klubu z Porto Alegre w niedzielę mają się zjawić w Portugalii. Sousa dzień później podpisze kontrakt z Internacionalem – twierdzi Rodrigo Oliveira z Radio Gaucha.

Hugo Cajuda, agent Sousy otrzymał już dokładne warunki kontraktu dla Portugalczyka.

Wszystko na to wskazuje, że tym razem informacje brazylijskich mediów się potwierdzą i reprezentacja Polski od poniedziałku pozostanie bez trenera.

Paulo Sousa po losowaniu Ligi Narodów. „Dostaliśmy rywali z najwyższej półki”

Selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa ocenił losowanie Ligi Narodów.

Belgia, Holandia oraz Walia będą rywalami biało-czerwonych w kolejnej edycji Ligi Narodów. Paulo Sousa oceniając wyniki losowania podkreślił, że chciał trafić na drużyny prezentujące podobny poziom jak reprezentacja Polski.

– Zależało mi na tym, aby zmierzyć się z kim z naszego poziomu, a dostaliśmy rywali z najwyższej półki – przyznał Sousa.

– Trzeba dobrze przygotować się mentalnie do tego maratonu. Całym sztabem będziemy musieli pracować, żeby jak najlepiej spożytkować ten czas. O wszystkim zadecyduje odpowiednia mentalność, a nie przygotowanie fizyczne – dodał.

– Zarówno Belgia, jak Holandia to bardzo wymagający rywale, którzy dominują nad rywalem. Taki mają styl gry. Belgia w ostatnich latach wiele zmieniła w sposobie szkolenia, wyszkolili bardzo jakościowych zawodników. Już ostatnie duże turnieje pokazały, że są świetnie przygotowani piłkarsko i mentalnie. Holandia zawsze jest mocna, istnieje tam narodowy model gry. Mierzyć się z przeciwnikami prezentującymi taką klasę będzie dla nas wyzwaniem – podkreślił selekcjoner.

– Z Walią też nie będzie łatwo, to bardzo waleczny zespół, wielu zawodników gra w Premier League, są mocni psychicznie. Być może wydaje się, że nie mają takiej siły jak Belgowie i Holendrzy, niemniej z nimi czeka nas równie ciężkie spotkanie, w którym trzeba nastawić się na walkę – podsumował Paulo Sousa.

Sławomir Peszko ma dość Sousy. „Mnie już jego gadka nie czaruje”

Do porażki polskiej reprezentacji z Węgrami odniósł się w felietonie na portalu meczyki.pl Sławomir Peszko. Wielokrotny reprezentant kraju, aktualnie zawodnik Wieczystej Kraków negatywnie ocenia dotychczasową pracę Paulo Sousy.

– Widzę, że na pomeczowej konferencji wyszła zarozumiałość selekcjonera. Na szczęście tego nie oglądałem, mnie już jego gadka nie czaruje. Bajery są dla dziennikarzy. Oni muszą to oglądać, ja nie muszę. Trener może pięknie mówić, a konkrety są takie, że jedyny sensowniejszy zespół, z którym udało się wygrać, to Albania. Nie róbmy jaj i nie mówmy o Andorze czy San Marino. A skoro Paulo Sousa się czuje tak pewnie, to szkoda, że tej pewności nie widać u drużyny na boisku – ocenił Peszko.

Były reprezentant Polski w dalszym ciągu wierzy, że naszej drużynie narodowej uda się zakwalifikować na mundial. Peszko swoją wiarę pokłada nie w selekcjonerze, a w piłkarzach.

– Nic jeszcze nie jest stracone. Nadal możemy awansować na mundial. Weszliśmy do baraży, kontrakt trenera automatycznie się przedłużył. Mimo tylu jego błędów Katar wciąż jest realny. (…) Jestem dobrej myśli przed barażami, bo wierzę w tych piłkarzy, wierzę w tę drużynę, wierzę w reprezentację Polski. Natomiast patrząc na to, jak radzimy sobie na wyjazdach i kogo możemy wylosować, nikt nie może być pewny, że gładko przejdziemy choćby do finału – napisał „Peszkin”.

Źródło: Meczyki.pl

Wypowiedzi po meczu Polska – Węgry. „To był idealny moment na danie szansy dublerom, żeby mogli dojrzeć”

Po przegranym spotkaniu z Węgrami, które mocno skomplikowało sytuację reprezentacji Polski, jeśli chodzi o rozstawienie przed meczami barażowymi o awans do mistrzostw świata w Katarze, głos zabrał selekcjoner Paulo Sousa. Z dziennikarzami rozmawiali też piłkarze.

Paulo Sousa (selekcjoner reprezentacji Polski):

– Każdy z nas dzisiaj grał poniżej oczekiwań. Nie byliśmy w optymalnej formie, ale był to dobry moment, żeby zespół dojrzał, żeby dać szansę innym graczom. Mamy takich piłkarzy, którzy mogą wykonać krok do przodu. Mogliśmy grać u siebie bez presji i pokonać zdyscyplinowany zespół, jakim są Węgrzy. Dzisiaj nie mieliśmy lidera, nie mieliśmy komunikacji na boisku. Chcieliśmy naciskać na rywala, ale dzisiaj używaliśmy więcej serca niż umysłu. Musimy podejmować taktycznie i strategicznie mądre decyzję. Dzisiaj tego brakowało. Wciąż musimy pracować nad kontrolą pozycji, ustawianiem się na boisku. Serce jest ważne, oczywiście, ale musimy taktycznie grać znacznie lepiej.

– To był odpowiedni moment na dokonanie tych zmian. To był idealny moment na danie szansy dublerom, żeby mogli dojrzeć. Mamy jakość piłkarską, ale musimy być silniejsi jako drużyna. Wciąż mamy cel do realizacji. Musi być właściwe podejście mentalne do tego, by bardziej inteligentnie rozgrywać mecz. Wiemy o tym, że w przyszłości takie sytuacje mogą się wydarzyć – nie możemy polegać na jednym, dwóch znakomitych zawodnikach, bo jak ich zabraknie, to co wtedy. Musimy wprowadzać młodzież do zespołu, bo oni potrzebują zdobywać doświadczenie. Być może kolejne mistrzostwa Europy ich czekają i muszą wtedy już być ograni, muszą zdobyć trochę międzynarodowego doświadczenia. Był to odpowiedni moment, by mogli wkomponować się do tego zespołu. Niestety wynik nie ułożył się po naszej myśli.

– Najważniejsze jest to, że chcieliśmy zagrać pierwszy mecz na swoim boisku, ale w przeszłości pokazywaliśmy, że możemy rywalizować jak równy z równym na wyjeździe z silnym zespołem i myślę, że mamy na tyle dobrych piłkarzy, by w jednym meczu pokonać świetny zespół.

Jan Bednarek:

– Myślę, że byliśmy troszkę zbyt naiwni. Brakło takiego wyrachowania, bo w tych decydujących momentach zabrakło tego doświadczenia. Od tego musimy zacząć, żeby lepiej bronić, żeby nie dawać rywalom takich prostych bramek, jakie tracimy w tym momencie, bo to nie jest wystarczająco dobre na ten moment. Jeżeli chcemy awansować na mistrzostwa świata musimy wykluczać takie błędy. Na pewno jest to zimny prysznic dla nas i krok wstecz. Myśleliśmy, że idziemy bardzo mocno do przodu, wygrywaliśmy kolejne mecze. Dla nas jest w tym momencie najważniejsze, żeby się nie poddawać.

– Nie wszystko było dzisiaj bardzo złe, były momenty, w których graliśmy szybko piłką. Brakowało ostatniego podania, brakowało dobrych decyzji na końcu. Myślę, że wiele rzeczy było całkiem niezłych, ale brakowało tej kropki nad i w obronie, i ataku. Najważniejsze, żeby każdy teraz uderzył się w pierś i w następnym meczu grał nie tylko sercem, ale i głową.

– Jesteśmy profesjonalistami, a profesjonaliści muszą radzić sobie w różnych sytuacjach, takich jak dzisiaj. Dzisiaj był dosyć młody skład i to też każdemu daje lekcję, by teraz w klubach jeszcze ciężej pracować, więcej analizować sytuacji i próbować się rozwijać. To jest najważniejsze, żeby nie zadowalać się tym, co jest, nie chodzić z głową w chmurach, tylko być realistą i mówić co jest złe, a co dobre. Były momenty, były przebłyski. Myślę, że w drugiej połowie przez pierwsze dwadzieścia minut dobrze funkcjonował wysoki pressing, kiedy nie dawaliśmy przeciwnikowi rozgrywać piłki. Brakowało jednak finalizacji, transferu piłki do przodu i dziś musimy na tym się skupić. Będziemy analizować i nie będziemy trzymać głowy nisko. Chcemy awansować do mistrzostw świata i to jest najważniejsze, by teraz wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych błędów jeszcze raz.

Tomasz Kędziora:

– Wynik nie był taki jakbyśmy chcieli. Przegraliśmy to spotkanie i wszyscy jesteśmy zawiedzeni, tak jak i kibice, i gwizdy były zasłużone. Straciliśmy bramkę z jednej sytuacji w pierwszej połowie i szkoda, bo naprawdę nie stworzyli sobie żadnych innych sytuacji pod naszą bramką. Mieliśmy trochę lepsze okazje od nich do strzelenia bramki. Po tym jak strzeliliśmy na 1:1, myśleliśmy, że pójdziemy za ciosem, a to drużyna węgierska strzeliła drugą bramkę. Wiadomo, że Robert Lewandowski jest najlepszym zawodnikiem na świecie, a Kamil Glik jest bardzo dobrym i doświadczonym zawodnikiem. Są to ważni dla nas zawodnicy, ale dzisiaj grali inni i chcieli pokazać się z dobrej strony.

Piotr Zieliński:

– Inaczej wyobrażaliśmy sobie ten mecz. Trzeba było wygrać, ale niestety stało się inaczej. Czekamy teraz na inne rezultaty, by być rozstawionym w tych play offach. Dzisiaj na pewno zawiedliśmy, źle to wyglądało. Chociaż w drugiej połowie była kontrola gry, ale wystarczyła jedna akcja Węgrów i strzelają bramkę i wygrywają mecz. Szansę dostali dzisiaj inni zawodnicy. Jedni wykorzystali ją lepiej, drudzy gorzej, ale to też nie ma co zwalać winy. Jako zespół zagraliśmy poniżej własnych oczekiwań. Węgrzy wykorzystali to, co stworzyli, my tych okazji stworzyliśmy trochę więcej, ale ich nie wykorzystaliśmy. Za łatwo straciliśmy pierwszą bramkę. Tutaj zabrakło wszystkiego przy tym stałym fragmencie gry i niestety po raz drugi tracimy gola w ten sposób w przeciągu miesiąca. Chcieliśmy zagrać przed własną publicznością, gdzie zawsze dobrze nam szło. Wiemy, jakie drużyny tam będą. Nie ma słabych drużyn i trzeba wygrać ze wszystkimi, by polecieć do Kataru.

Znamy skład reprezentacji Polski na mecz z Węgrami

Paulo Sousa podał jedenastkę, która rozpocznie dziś ostatni mecz w fazie grupowej eliminacji mistrzostw świata. Przeciwnikami reprezentacji Polski są Węgrzy

Już w niedzielę Paulo Sousa zapowiedział, że na Stadionie Narodowym nie zagrają Robert Lewandowski i Kamil Glik. Natomiast Grzegorz Krychowiak pauzuje za żółte kartki.

Portugalski szkoleniowiec posadził na ławce Piotra Zielińskiego. Tak więc w dzisiejszym meczu reprezentacja Polski wystąpi bez czterech graczy, którzy od lat uchodzą za jej kręgosłup.

Nasz zespół na murawę wyprowadzi jako kapitan Wojciech Szczęsny.

Skład reprezentacji Polski na mecz z Węgrami:

Szczęsny – Dawidowicz, Kedziora, Bednarek – Cash, Moder, Linetty, Klich, Puchacz – Świderski, Piątek

W takim składzie reprezentacja Polski zagra z Węgrami

W poniedziałek reprezentacja Polski rozegra ostatnie spotkanie w fazie grupowej eliminacji do mistrzostw świata. W meczu z Węgrami w wyjściowej jedenastce zabraknie kilku podstawowych graczy.

Na Stadionie Narodowym nie zagrają Robert Lewandowski i Kamil Glik. Decyzja zapadła po rozmowach ze sztabem szkoleniowym. Z Węgrami nie wystąpi również pauzujący za żółte kartki Grzegorz Krychowiak. Paulo Sousa podał już informację, że mecz w pierwszym składzie rozpocznie Matty Cash.

W bramce ponownie zobaczymy Wojciecha Szczęsnego. W środku obrony powinni zagrać Paweł Dawidowicz, Michał Helik oraz Jan Bednarek.

Paulo Sousa podał już informację, że mecz w pierwszym składzie na prawym skrzydle rozpocznie Matty Cash. Po przeciwnej stronie na wahadle zobaczymy Tymoteusza Puchacza.

W środku pola zamiast Krychowiaka i Mateusza Klicha od pierwszej minuty zapewne wystąpią Jakub Moder i Karol Linetty. Przed nimi operować będzie Piotr Zieliński.

W ataku szansę znów ma dostać Arkadiusz Milik, który z Andorą wpisał się na listę strzelców. Obok niego wystąpi Karol Swiderski.

Przewidywany skład reprezentacji Polski na mecz z Wegrami:

Szczęsny – Dawidowicz, Helik, Bednarek – Cash, Moder, Linetty, Zieliński, Puchacz – Świderski, Milik


 

Paulo Sousa odkrył karty. Znamy skład reprezentacji Polski na mecz z Andorą

Poznaliśmy wyjściową jedenastkę reprezentacji Polski na piątkowe spotkanie z Andorą. Nie potwierdziły się przedmeczowe przypuszczenia.

O 20.45 na Estadi Nacional d’Andorra Polacy rozpoczną przedostatni mecze w fazie grupowej eliminacji mistrzostw świata w Katarze w następującym składzie:

Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Mateusz Klich, Przemysław Frankowski – Arkadiusz Milik, Robert Lewandowski.

Zwycięstwo w tym spotkaniu, przy porażce Albanii z Anglią, zapewni reprezentacji Polski drugie miejsce w grupie eliminacji MŚ 2022 premiowane występem w barażach.

W tym składzie reprezentacja Polski ma zagrać z Andorą. Paulo Sousa dokona kilku zmian

W piątek reprezentacja Polski zagra na wyjeździe z Andorą w przedostatniej kolejce fazy grupowej eliminacji mistrzostw świata. Z informacji dochodzących ze zgrupowania kadry wynika, że Paulo Sousa znów „namiesza” w składzie.

Reprezentacja Polski trenowała na sztucznej murawie boiska, na którym zmierzy się z reprezentacją Andory. Zajęcia miały pomóc w oswojeniu się z zarówno obiektem, jak i nawierzchnią. Natomiast dla dziennikarzy były podpowiedzią, w jakim składzie reprezentacja Polski najprawdopodobniej wystąpi w piątek.

W przewidywanej pierwszej jedenastce trenowali między innymi Maciej Rybus, Przemysław Płacheta czy Karol Świderski. Według informacji przekazanych przez TVP Sport, mają oni dużą szansę, aby wybiec w wyjściowym składzie.

Przypuszczalny skład Polski na mecz z Andorą (według „TVP Sport”): Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Jakub Moder, Piotr Zieliński, Mateusz Klich, Przemysław Płacheta – Karol Świderski, Robert Lewandowski.

Źródło: TVP Sport

Klub z Premier League chce zatrudnić Paulo Sousę!

Jeden z dużych serwisów piłkarskich donosi, że obecnego selekcjonera biało-czerwonych bardzo chciałby zatrudnić jeden z klubów Premier League.

Przed reprezentacją Polski dwa ostatnie mecze w grupowej fazie eliminacji do mistrzostw świata w Katarze. Paulo Sousa, selekcjoner kadry narodowej walczy nie tylko o zajęcie drugiego miejsca premiowanego udziałem w barażach, ale także o zachowanie posady. Chociaż na brak ofert Portugalczyk nawet obecnie, nie może narzekać. Tuż po niepowodzeniu reprezentacji Polski na Euro 2020 media donosiły o zainteresowaniu ze strony Fenerbahce Stambuł, potem włoscy dziennikarze wspominali o Fiorentinie, Sampdorii Genua czy Spezii.

Wczoraj portugalski serwis Maisfutebol poinformował, że Aston Villa, która szuka następcy zwolnionego Deana Smitha, bardzo chciałaby mieć u siebie Sousę. „The Villans” najchętniej zatrudniliby Stevena Gerrarda, ale nie będzie łatwo przekonać go do odejścia z Rangers FC.

Według portugalskich żurnalistów władze Aston Villi są pod wrażeniem pracy jaką wykonuje Paulo Sousa z reprezentacją Polski.

W zespole z Burmingham podstawowym zawodnikiem jest Matty Cash.

Źródło: maisfutebol

Robert Lewandowski i Paulo Sousa krytykują poziom szkolenia w Polsce. „Nie możemy mówić, że jest dobrze. Nie jest”

Paulo Sousa i Robert Lewandowski skrytykowali poziom szkolenia młodych piłkarzy w Polsce. Kapitan reprezentacji bez ogródek wskazuje zaniedbania: „40-milionowy naród, a nie mamy wyboru piłkarzy na każdą pozycję”.

Jeśli jest tak dobrze, jak to jeszcze niedawno przedstawiał Zbigniew Boniek, dlaczego jest tak źle? Były prezes PZPN „nawciskał” naiwnym farmazonów o Narodowym Modelu Gry. A przecież żadna z reprezentacji nawet nie zbliża się swoim stylem do proponowanego w tym projekcie systemu. Boniek na Twitterze wrzucał tanie, populistyczne wpisy o tym, jak to niby, europejskie topowe federacje zazdroszczą nam nowych koncepcji szkoleniowych, które są realizowane w Polsce.

Niestety, ogromne rzesze kibiców wierzyły i dalej wierzą w dyrdymały jakimi karmił nas były „Wszechwładny Polskiej Piłki”. Większość proponowanych przez poprzednie władze PZPN reform bardziej niż jakość szkolenia poprawiała wizerunek samej federacji. Nie postawiono na odpowiednie wykształcenie trenerów i kompletnie zaniedbano dolne szczeble szkoleniowej drabinki.

Król jest nagi, o czym możemy przekonać się obserwując poczynania młodych zawodników, którzy po wyjeździe do zagranicznych klubów często mają problemy nawet ze zrozumieniem taktyki, patrz Tymoteusz Puchacz.

Na ten problem zwrócili uwagę Paulo Sousa i Robert Lewandowski. Obaj najważniejsi ludzie polskiej reprezentacji w ostrych słowach skrytykowali poziom szkolenia młodych zawodników w naszym kraju. Dyskusję sprowokowała sytuacja wahadłowych reprezentacji Polski w swoich klubach. Nasi piłkarze często przesiadują na ławce rezerwowych lub nawet na trybunach.

– Polscy piłkarze zazwyczaj po wyjeździe do mocniejszych lig mają problemy z grą. Potrzebują sporo czasu, żeby się przyzwyczaić do wymagań i zaadaptować. Rzadko od razu wskakują do pierwszego składu. Muszą nadrabiać to, czego nie nauczyli się w Polsce – stwierdził selekcjoner.

– Patrząc na to, co już widziałem, muszę stwierdzić, że polski futbol potrzebuje reformy szkolenia. Wielkiej reformy, reformy strukturalnej. Dopiero później będzie można grać na najwyższym poziomie i myśleć o zdobywaniu tytułów. O tym, żeby polskie kluby wygrywały w międzynarodowych rozgrywkach. W Polsce powinniśmy zmienić mentalność. Nie myśleć o wynikach, ale zastanowić się, jak je osiągnąć. Powinniśmy myśleć o całym procesie szkoleniowym. Wymyślić jego projekt i go stworzyć. Nie chcę mówić o szczegółach i wchodzić w to głębiej, bo muszę skupić się na codziennej pracy z reprezentacją. Ale podkreślam: to może doprowadzić nas do sukcesu i lepszej gry – mówił Portugalczyk.

W podobnym tonie wypowiadał się najlepszy polski piłkarz Robert Lewandowski. Kapitan drużyny narodowej nie przebierał w słowach.

 – W 40-milionowym narodzie nie na każdej pozycji mamy po kilku piłkarzy do wyboru – narzekał na konferencji prasowej.

– Nie możemy mówić, że w szkoleniu jest dobrze i przyszłościowo. Nie jest. Gdyby wszystko funkcjonowało dobrze, bylibyśmy w innym miejscu. Jest bardzo dużo do poprawy. Nie wystarczy wymiana dwóch-trzech elementów. Jeśli szkolenie nie idzie od lat w konkretnym systemie, z jakąś myślą, to nie widać dużych efektów. Nie widać u nas piłkarskiej jakości. Nie wprowadzamy co roku chociażby dwóch nowych piłkarzy do pierwszej kadry lub do reprezentacji młodzieżowych. Od paru lat wypowiadam się na temat szkolenia i moje zdanie się nie zmienia, bo nie widzę, by zmieniało się szkolenie. Na pewno nie na tyle, żebym pomyślał: „O! Widzę światełko w tunelu” – podkreślił Lewandowski.

Nowy prezes PZPN Cezary Kulesza stoi przed wielkim wyzwaniem jakim jest poprawa szkolenia w naszym kraju. Pierwsze decyzje na tym polu już zapadły, dokonane zostały zmiany na stanowiskach czy to dyrektora sportowego federacji czy też szefa szkoły trenerów. To jednak dopiero początek długiej drogi reform. Poprzedni prezes również ruszył z kopyta podczas pierwszej kadencji, ale niestety później zajął się polemiką z kibicami i dziennikarzami na Twitterze. W przypadku Cezarego Kuleszy to nam nie grozi, gdyż nowy szef polskiego futbolu nie przepada za mediami społecznościowymi.

Czekamy więc z nadzieją na jakiekolwiek światełko w tunelu. Oby pojawiło się ono jak najszybciej, gdyż Europa odjeżdża nam coraz dalej.

Paulo Sousa ogłosił powołania na mecze z San Marino i Albanią. Siedzisz na trybunach? Masz uznanie u selekcjonera

Paulo Sousa ogłosił szeroką kadrę na październikowe mecze reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw świata z San Marino (09.10) i Albanią (12.10). Zgodnie z zapowiedziami, szansę pożegnania się z kibicami dostanie Łukasz Fabiański.

Czytaj dalej „Paulo Sousa ogłosił powołania na mecze z San Marino i Albanią. Siedzisz na trybunach? Masz uznanie u selekcjonera”

Rafał Gikiewicz o braku powołania na wrześniowe mecze reprezentacji Polski: Chcę przylecieć do Warszawy i trenować z Lewandowskim, a nie siedzieć na kanapie

Rafał Gikiewicz, bramkarz Augsburga, jest po raz kolejny rozczarowany brakiem powołania do reprezentacji Polski. Golkiper dał wyraz swojej frustracji w wypowiedzi udzielonej niemieckim mediom.

Czytaj dalej „Rafał Gikiewicz o braku powołania na wrześniowe mecze reprezentacji Polski: Chcę przylecieć do Warszawy i trenować z Lewandowskim, a nie siedzieć na kanapie”

Kamil Grosicki: Ja jestem w tej drużynie od 9 lat, a Paulo Sousa od pół roku

Kamil Grosicki nie znalazł uznania w oczach selekcjonera reprezentacji Polski i nie pojechał na Euro 2020. Teraz, po kilkunastu tygodniach, w rozmowie z WP Sportowe Fakty opowiedział, jak z jego perspektywy wyglądała decyzja Paulo Sousy.

– Do samego końca wierzyłem, że mimo wszystko jednak na Euro pojadę. Byłem przekonany, że dostanę powołanie choćby jako ten ostatni, 25. zawodnik. Zdawałem sobie sprawę, że nie będę ważnym ogniwem drużyny czy pierwszym wchodzącym. Analizowałem w głowie, kto jest w reprezentacji, i wydawało mi się, że nawet w przypadku gorszego okresu w klubie mam lepsze notowania od niektórych zawodników – powiedział Grosicki.

W reprezentacji Sousy Grosicki zagrał trzy razy – z Węgrami (3:3), Andorą (3:0) i Anglią (1:2). Łącznie zagrał 40 minut, z czego 30 z Andorą.

– Dostałem trzy szanse, z Andorą (3:0) miałem asystę. Można powiedzieć: „co to za rywal”, ale przecież się z nimi męczyliśmy. Ja wiem – nie rozegrałem jakichś znakomitych meczów, ale zapisałem mały plusik przy nazwisku. Przyjechałem na zgrupowanie tydzień wcześniej niż wszyscy, pokazałem, że bardzo mi zależy. Później, już w Anglii, trenowałem dodatkowo według rozpiski trenerów ze sztabu kadry. Wiadomo – na Euro nie gra się z Andorą, tylko lepszymi zespołami, ale na koniec nie dostałem nawet telefonu od trenera Sousy. Zadzwonił trzy dni później. Przekaz był prosty: nie jedziesz – podkreślił zawodnik Pogoni Szczecin.

– Nie dałem selekcjonerowi argumentów piłkarskich, choć wiele razy na dużych turniejach dobrze radzili sobie zawodnicy, którzy nie mieli za sobą udanych sezonów. Na koniec na Euro pojechali piłkarze, którzy występowali w swoich zespołach regularnie, a i tak nie udało się nic zrobić. Zbawicielem reprezentacji bym nie był, to jasne, ale myślę, że swoją energią dałbym drużynie coś ekstra – dodał „Grosik”.

Kamil Grosicki znalazł się na liście rezerwowej, którą stworzono na wypadek, gdyby jeden z piłkarzy 25-osobowej kadry doznał kontuzji. Jak pamiętamy, ze składu wypadł Arkadiusz Milik, a mimo tego, Paulo Sousa nie zdecydował się na powołanie któregoś z gracze ze wspomnianej listy. Grosicki ma o to pretensje do selekcjonera.

– Nie chcę za dużo mówić… musiałem to przełknąć. Trener Sousa pracuje z kadrą pół roku, a ja jestem w tej drużynie od dziewięciu lat. Przeżyłem z kadrą bardzo dużo i zawsze będę za nią walczył. Mówi się, że za zasługi się nie gra, to prawda, ale wydaje mi się, że nikomu bym nie przeszkadzał. Uszanowałem decyzję trenera, ale nie wiem tylko, po co wpisywał mnie na listę rezerwową. Kontuzję złapał Arek Milik, a i tak żaden zawodnik nie dołączył do zespołu. On nie chciał nas, rezerwowych, od samego początku. Brak powołania był logiczny. Tylko wpisanie mnie na listę nie miało sensu. Bo co – zespół zaczyna zgrupowanie w Opalenicy, a ja? Co mam w tym czasie robić? Trenować i życzyć komuś kontuzji? To nie w moim stylu – zakończył Kamil Grosicki.

Źródło: WP Sportowe Fakty 

Paulo Sousa: Zmiany w federacji mają wpływ na zespół, ale my nie mamy wpływu na to, co się zdarzy

Paulo Sousa, selekcjoner reprezentacji Polski, w rozmowie z Robertem Błońskim, dziennikarzem „Przeglądu Sportowego” odniósł się m.in do zbliżających się wyborów na stanowisko prezesa PZPN. Podkreślił również, że po EURO nie rozważał decyzji o rezygnacji z prowadzenia drużyny narodowej.

Czytaj dalej „Paulo Sousa: Zmiany w federacji mają wpływ na zespół, ale my nie mamy wpływu na to, co się zdarzy”

Przyjaciel Kamila Grosickiego ostro o Paulo Sousie. „Nie mamy trenera, zabrakło najlepszego skrzydłowego”

Nie milkną echa porażki reprezentacji Polski w pierwszym meczu na Euro 2020 ze Słowacją. Daniel Kaniewski, przyjaciel Kamila Grosickiego bez ogródek wypowiedział się na temat selekcjonera reprezentacji i znowu wypomniał mu brak powołania „Grosika”.

Czytaj dalej „Przyjaciel Kamila Grosickiego ostro o Paulo Sousie. „Nie mamy trenera, zabrakło najlepszego skrzydłowego””

Paulo Sousa wyznaczył ultimatum napastnikowi reprezentacji Polski. Możliwa zmiana w powołaniach

Według informacji podanych przez Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki.pl, Paulo Sousa chce, aby Arkadiusz Milik zagrał w spotkaniu towarzyskim z Islandią. Ma to być ostateczny test zdrowia napastnika. W przypadku, gdy ból kolana będzie zbyt odczuwalny, napastnik nie będzie brany pod uwagę podczas Euro 2020.

Czytaj dalej „Paulo Sousa wyznaczył ultimatum napastnikowi reprezentacji Polski. Możliwa zmiana w powołaniach”

Jan Tomaszewski: „Paulo Sousa omamił nas wszystkich, potraktował nas jak dyletantów. Nie wyjdziemy z grupy”

Jan Tomaszewski z rozmowie z “Super Expressem” stwierdził, że zawiódł się na Paulo Sousie i stracił do niego cierpliwość. Naczelny krytyk wszystkiego co dzieje się w polskiej piłce, nie zostawił na Portuglaczyku suchej nitki.

Czytaj dalej „Jan Tomaszewski: „Paulo Sousa omamił nas wszystkich, potraktował nas jak dyletantów. Nie wyjdziemy z grupy””

Wojciech Kowalczyk: To Kapustka z Wszołkiem dla Sousy są gorsi w Legii niż Slisz? Nie ma ch…, gość nie ogląda meczów

Na wczorajszej konferencji prasowej z udziałem Paulo Sousy, selekcjonera reprezentacji Polski, poznaliśmy nazwiska jego 27 wybrańców na marcowe spotkania eliminacji MŚ 2022. Natychmiast w sieci uaktywnił się Wojciech Kowalczyk, który nie zostawił suchej nitki na Portugalczyku.

Czytaj dalej „Wojciech Kowalczyk: To Kapustka z Wszołkiem dla Sousy są gorsi w Legii niż Slisz? Nie ma ch…, gość nie ogląda meczów”

Mateusz Borek: Wyniki kadry w Budapeszcie i na Wembley natychmiast przełożą się na ocenę decyzji prezesa PZPN Zbigniewa Bońka o zwolnieniu Jerzego Brzęczka

Mateusz Borek w swoim poniedziałkowym felietonie pod tytułem „Jaki marzec, taki rok?” na łamach „Przeglądu Sportowego” zajął się tematem nadchodzących w szybkim tepmie marcowych spotkań reprezentacji Polski w eliminacjach do Mundialu 2022.

Czytaj dalej „Mateusz Borek: Wyniki kadry w Budapeszcie i na Wembley natychmiast przełożą się na ocenę decyzji prezesa PZPN Zbigniewa Bońka o zwolnieniu Jerzego Brzęczka”

Bartosz Slisz i Bartosz Kapustka o powołaniu do szerokiej kadry reprezentacji Polski. „O powołaniu dowiedziałem się schodząc z treningu”

Selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa powołał do szerokiej kadry na marcowe mecze eliminacji mistrzostw świata dwóch zawodników Legii Warszawa – Bartoszów Kapustkę i Slisza. Poniżej wypowiedzi obu graczy przesłane przez Biuro Prasowe stołecznego klubu.

Czytaj dalej „Bartosz Slisz i Bartosz Kapustka o powołaniu do szerokiej kadry reprezentacji Polski. „O powołaniu dowiedziałem się schodząc z treningu””

Dariusz Dziekanowski: Wielu zapewne powie, że taki piłkarz jak Grosicki do tej pory powinien mieć na koncie odłożoną okrągłą sumkę

Za kilka dni poznamy wybrańców Paulo Sousy, selekcjonera reprezentacji Polski. W swoim najnowszym felietonie na łamach „Przeglądu Sportowego”, Dariusz Dziekanowski zastanawia się na kogo postawi portugalski szkoleniowiec. Wiele miejsca poświęca Kamilowi Grosickiemu.

Czytaj dalej „Dariusz Dziekanowski: Wielu zapewne powie, że taki piłkarz jak Grosicki do tej pory powinien mieć na koncie odłożoną okrągłą sumkę”