fbpx

Pobicie piłkarzy przez kiboli przynosi pozytywne skutki? To jedna z większych bzdur

Legia Warszawa wygrała w środę 4:0 z Zagłębiem Lubin. Po zakończeniu spotkania, a także w jego trakcie, media społecznościowe zalała fala komentarzy, w których można przeczytać, jaki to wspaniały skutek odniosło pobicie piłkarzy stołecznego zespołu przez chuliganów w kominiarkach, mieniących się kibicami.

Po raz kolejny wyrażę swoją opinię, że takie postrzeganie patologii, jaką jest „motywowanie liściem” jest totalną bzdurą. Z drugiej strony nie powinna dziwić pochwała siłowych rozwiązań, gdy obserwuje się w naszym kraju wszechobecną nienawiść do wszystkiego i wszystkich.

Tym wszystkim, którzy twierdzą, że pobicie piłkarzy warszawskiej Legii jest chwalebnym czynem, zadam jedno pytanie. Jak byście się czuli, gdyby w Waszych zakładach pracy szefostwo wynajęło bojówki, które obiją Wam twarze, gdy nie wykonacie normy? Odpowiecie: Ale przecież „piłkarz” to zawód z innej półki. Trzeba oddawać serce za klub, którego koszulkę się zakłada itd., itd.

Otóż nie. Czasy romantycznego futbolu już minęły i dziś jest to po prostu normalna profesja, a wielu zawodników piłką nożną nawet się nie interesuje. Problem tkwi w tym jak zawodnicy są opłacani. Szczególnie w tak pszenno – buraczanej lidze, jaką jest nasza rodzima, że tak się wyrażę, EXTRAklasa. Kosmiczne zarobki za wątpliwej jakości wykonywane usługi – tym należy się zająć. I tutaj można zrozumieć frustrację kibiców. „Tyle zarabiacie, a żadnej ambicji nie macie„.

Ktoś jednak decyduje się, aby płacić tym najemnikom, ogromne jak na polskie warunki, apanaże. Dopóki to się nie zmieni, jak misie do miodu ściągać będą do Polski, różnego rodzaju, pożal się Boże, kopacze gały.

Kiedyś słyszałem wypowiedź jednego ze znanych dziennikarzy, który zaproponował, aby ustalić w polskiej lidze limity płacowe. 5-7 tysięcy złotych miesięcznie i zobaczymy wówczas, ilu graczy zostanie na zielonej murawie w 28 lidze Europy. Marzenia ściętej głowy…

***

O tym jak piłkarze traktują te „kibicowskie pogadanki” świadczy wypowiedzi zawodników, którzy doświadczyli tych niesamowitych doznań. Oto wypowiedź jednego z nich, którą zamieścił niedawno na Twitterze Szymon Jadczak.

Zdjęcie

W podobnym tonie wypowiadał się również ostatnio Radosław Kałużny, były reprezentant Polski. Był on „dyscyplinowany” przez kibiców podczas swojej kariery. Ile sobie z tego robił?

Odbyłem parę rozmów w życiu, tłumacząc się pod sektorem kibiców. Mówisz, to co chcą usłyszeć, posłuchasz jobów, pragnąc jak najszybciej mieć z głowy spotkanie. A potem i tak wszystko zostaje po staremu. Nigdy mi się nie dostało od kibiców, choć czasem mieli ochotę. Z Wisłą przyjechałem na mecz z Zagłębiem Lubin. Pół stadionu darło się: 'Kałużny! Co?! Ty k…!’. Środkowy paluszek od razu poszedł w górę – powiedział Kałużny.

Komunikat Legii Warszawa w sprawie wydarzeń po meczu z Wisłą Płock i pobicia piłkarzy przez pseudokibiców

Legia Warszawa opublikowała komunikat w sprawie wydarzeń, które miały miejsce podczas powrotu stołecznego zespołu z meczu w Płocku.

„Legia Warszawa informuje, że w drodze powrotnej po przegranym meczu 18. kolejki Ekstraklasy, doszło do incydentu z udziałem agresywnie zachowującej się grupy osób. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami i podjętymi środkami ostrożności, autokar z piłkarzami wracał do ośrodka treningowego w eskorcie policji. Mimo tych zabezpieczeń doszło do chwilowego zatrzymania pojazdu, a następnie wejścia kilku osób do autokaru i przejawów agresji wobec piłkarzy. W wyniku interwencji policji grupa została niezwłocznie rozgoniona. Szczegóły zajścia weryfikowane są od wczoraj z policją, która wydała oficjalny komunikat w sprawie. Klub traktuje incydent z najwyższą powagą i dąży do jego pełnego wyjaśnienia. Jednocześnie z całą mocą potępiamy wszelkie formy agresji, na którą nie może być miejsca w sporcie niezależnie od poziomu emocji. Podkreślamy, że uważamy takie działania za nieakceptowalne i szkodliwe. Współpracujemy z policją w celu wyjaśnienia okoliczności tego zajścia i podjęcia kolejnych niezbędnych działań.

Obecnie prowadzimy rozmowy z piłkarzami, po których wspólnie podejmiemy decyzje w kwestii dalszych formalnych kroków. Podjęliśmy także natychmiastowe decyzje mające na celu dodatkowe zwiększenie środków bezpieczeństwa w ramach i wokół klubowych obiektów. Naszym priorytetem jest pełne wyjaśnienie sprawy i zapewnienie wsparcia oraz poczucia bezpieczeństwa wszystkim zawodnikom i pracownikom Klubu.”

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że jeszcze wczoraj warszawska policja wydała oświadczenie, w którym podkreśliła, że „nie doszło do użycia siły”.

Źródło: legia.com