W Niemczech rośnie spór o stadionowych vlogerów i influencerów. Dynamo Drezno potwierdziło, że prywatne zdjęcia i krótkie nagrania są dozwolone. W oficjalnym komunikacie klub zaznaczył, że zakazane jest natomiast filmowanie z myślą o komercyjnej publikacji.
"Filmowanie fragmentów spotkań i pobytu na stadionie w celu komercyjnego wykorzystania nie jest dozwolone na mocy regulaminu stadionu" - przekazał klub w komunikacie z 12 sierpnia. Dynamo wskazało na prawa medialne oraz komfort kibiców. Za egzekwowanie zasad odpowiadają klub i ochrona.
Supporters Karlsruhe też sprzeciwiają się influencerom
We wrześniu swoje stanowisko przedstawili Supporters Karlsruhe, oficjalna organizacja reprezentująca fanów Karlsruher SC. Jej przedstawiciele uznali, że część twórców używa opraw, śpiewów i atmosfery trybun do budowania własnego zasięgu oraz marki.
W komunikacie z 9 września napisali: "Kultura kibicowska nie jest produktem lifestylowym, motywem fotograficznym ani narzędziem do autopromocji". Pełny wpis opublikowano na Instagramie.
Kluby muszą ustalić zasady
Oba przypadki pokazują, że problemem nie jest każdy kibic z telefonem. Dynamo rozróżniło prywatne dokumentowanie meczu od materiału, który ma przynosić twórcy pieniądze. Jednocześnie klub zaznaczył, że fani nie mogą samodzielnie wymierzać kar innym widzom.
W Karlsruhe trwa dialog między klubem, przedstawicielami kibiców i twórcami. Niemiecka piłka korzysta z mediów społecznościowych, ale musi też chronić prawa medialne, prywatność widzów oraz pracę fanów tworzących atmosferę na stadionach.
Najważniejsza granica jest dziś czytelna: prywatne wspomnienie pozostaje czymś innym niż komercyjny vlog. O tym, czy doszło do naruszenia regulaminu, powinny decydować klub i ochrona, a nie pojedyncze grupy na trybunach.