Aleksandar Vuković po spotkaniu Legii z Jagiellonią: Drużyna zdołała dwa razy odpowiedzieć, co nie jest łatwe

Legia Warszawa zremisowała w Białymstoku 2:2 z Jagiellonią w meczu 33. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Po końcowym gwizdku Szymona Marciniaka na pytania dziennikarzy odpowiadał Aleksandar Vuković, szkoleniowiec stołecznej ekipy.

Czytaj dalej „Aleksandar Vuković po spotkaniu Legii z Jagiellonią: Drużyna zdołała dwa razy odpowiedzieć, co nie jest łatwe”

Piotr Nowak i Michał Pazdan przed meczem Jagiellonii Białystok z Legią Warszawa. „Chcemy strzelać gole, bo to one są solą futbolu” (WIDEO)

Przed meczem „Jagi” z warszawską Legią na pytania dziennikarzy odpowiadali Piotr Nowak, szkoleniowiec białostockiego zespołu oraz środkowy obrońca „Dumy Podlasia” Michał Pazdan.

Czytaj dalej „Piotr Nowak i Michał Pazdan przed meczem Jagiellonii Białystok z Legią Warszawa. „Chcemy strzelać gole, bo to one są solą futbolu” (WIDEO)”

Ponad milion złotych dla uchodźców wewnętrznych na Ukrainie dzięki spotkaniu Legia Warszawa – Dynamo Kijów (WIDEO)

12 kwietnia na stadionie Legii zmierzyli się aktualni mistrzowie i dwa najbardziej utytułowane zespoły Polski i Ukrainy, inaugurując międzynarodowy cykl Mecz o Pokój! Podczas spotkania oraz towarzyszących mu zbiórek i aukcji charytatywnych zebrano kwotę 1 042 000 zł, którą współorganizator wydarzenia, Ambasada Ukrainy w Rzeczypospolitej Polskiej, przekaże uchodźcom wewnętrznym na Ukrainie.

Czytaj dalej „Ponad milion złotych dla uchodźców wewnętrznych na Ukrainie dzięki spotkaniu Legia Warszawa – Dynamo Kijów (WIDEO)”

Aleksandar Vuković po porażce Legii z Pogonią. „Stało się kilka niewytłumaczalnych rzeczy”

Legia Warszawa przegrała 1:3 z Pogonią Szczecin w meczu 30. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Po zakończeniu spotkania na pytania dziennikarzy odpowiadał Aleksandar Vuković, szkoleniowiec stołecznej ekipy. Starcie w Szczecinie skomentował też Richard Strebinger, bramkarz warszawskiego zespołu.

Czytaj dalej „Aleksandar Vuković po porażce Legii z Pogonią. „Stało się kilka niewytłumaczalnych rzeczy””

Coś się kończy… Artur Boruc pożegna się z Legią

Wszystko wskazuje na to, że trwający sezon będzie ostatnim dla Artura Boruca w barwach Legii Warszawa. Czy po nim jeden z najlepszych bramkarzy w historii polskiego futbolu zakończy karierę? Tego nie wiadomo. Natomiast zdaniem serwisu polskatimes.pl – Boruc ma „wystąpić w barwach Legii jeszcze tylko w jednym swoim pożegnalnym meczu z Cracovią w ostatniej kolejce Ekstraklasy”.

Czytaj dalej „Coś się kończy… Artur Boruc pożegna się z Legią”

Wieczysta Kraków szykuje hitowy transfer. Na celowniku były zawodnik Legii Warszawa i uczestnik Ligi Mistrzów

Wieczysta Kraków coraz bliżej ogłoszenia kolejnego hitu transferowego. Do IV-ligowego dream teamu ma dołączyć były zawodnik Legii Warszawa, autor gola z Realem Madryt w Lidze Mistrzów, francuski pomocnik Thibault Moulin.

Czytaj dalej „Wieczysta Kraków szykuje hitowy transfer. Na celowniku były zawodnik Legii Warszawa i uczestnik Ligi Mistrzów”

Paweł Wszołek po wygranej warszawskiej Legii z Zagłębiem. „Nie widziałem w szatni zbytniej presji przed spotkaniem”

Legia Warszawa wygrała 3:1 z Zagłębiem Lubin w meczu 20. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Trzecią bramkę dla stołecznej ekipy zdobył Paweł Wszołek, który wrócił przed rozpoczęciem rozgrywek do Legii.

Czytaj dalej „Paweł Wszołek po wygranej warszawskiej Legii z Zagłębiem. „Nie widziałem w szatni zbytniej presji przed spotkaniem””

Wygrana Legii w ostatnim meczu przed startem rundy wiosennej. „Mamy zarys i pomysł tego, jak chcemy, żeby wyglądał skład”

Legia Warszawa wygrała 4:0 z Radomiakiem Radom w meczu kontrolnym, który został rozegrany w Legia Training Center. Gole dla gospodarzy strzelili Filip Mladenović, Ernest Muci (2) oraz Szymon Włodarczyk.

Czytaj dalej „Wygrana Legii w ostatnim meczu przed startem rundy wiosennej. „Mamy zarys i pomysł tego, jak chcemy, żeby wyglądał skład””

Artur Boruc zostanie w Legii Warszawa na jeszcze jeden sezon?

Artur Boruc po powrocie do Legii stał się jej najlepszym zawodnikiem. 41-latek imponuje formą, a bez niego w bramce zespół nie zdobywa punktów. Kontrakt golkipera jest ważny tylko do końca obecnego sezonu. Wszystko wskazywało na to, że umowa nie zostanie przedłużona, a Boruc opuści klub z Łazienkowskiej. Obecnie jednak sytuacja uległa diametralnej zmianie.

Czytaj dalej „Artur Boruc zostanie w Legii Warszawa na jeszcze jeden sezon?”

Zwycięstwo Legii z Riga FC w ostatnim meczu kontrolnym na zgrupowaniu w Dubaju (WIDEO)

Legia Warszawa wygrała 2:0 z Riga FC w ostatnim meczu kontrolnym podczas zgrupowania w Dubaju. W końcówce pierwszej połowy wynik spotkania otworzył Maciej Rosołek, a po przerwie błąd rywali wykorzystał Szymon Włodarczyk i podwyższył prowadzenie. Poniżej wypowiedź Aleksandara Vukovicia, szkoleniowca stołecznego zespołu.

Czytaj dalej „Zwycięstwo Legii z Riga FC w ostatnim meczu kontrolnym na zgrupowaniu w Dubaju (WIDEO)”

Prawnik Mahira Emreliego zapowiada skargę do FIFA i chce dać lekcję pokory Legii Warszawa. „W Polsce kibice są ważniejsi od stróżów prawa?”

Mahir Emreli próbuje rozwiązać kontrakt z Legią Warszawa. Jego prawnik Anil Dincer opowiada azerskim mediom, że jeśli Legia nie puści piłkarza, to pójdzie na skargę do FIFA. Padają oskarżenia o rasizm i działanie układu pomiędzy kibolami a władzami Legii.

Czytaj dalej „Prawnik Mahira Emreliego zapowiada skargę do FIFA i chce dać lekcję pokory Legii Warszawa. „W Polsce kibice są ważniejsi od stróżów prawa?””

Piłkarz Legii opowiedział o ataku pseudokibiców w autokarze. „Poczułem się jak zakładnik”

12 grudnia po powrocie Legii po meczu w Płocku do autokaru weszła grupa pseudokibiców warszawskiego klubu. Chuligani pobili dwójkę zawodników: Mahira Emrelego i Luquinhasa. Wydarzenia komentowały media na całym świecie. Po kilku tygodniach cały incydent ze szczegółami opisał Igor Charatin, który był gościem programu „Kopnij i biegnij”.

Czytaj dalej „Piłkarz Legii opowiedział o ataku pseudokibiców w autokarze. „Poczułem się jak zakładnik””

Marek Papszun jednak nie zostanie szkoleniowcem Legii Warszawa? „Widzę też ryzyko związane z jego zatrudnieniem”

Nowym dyrektorem sportowym Legii Warszawa został Jacek Zieliński. Do jego kompetencji ma należeć wybór trenera stołecznego zespołu. Niewykluczone, że klub z Łazienkowskiej wycofa się z pomysłu zatrudnienia Marka Papszuna jako szkoleniowca.

Czytaj dalej „Marek Papszun jednak nie zostanie szkoleniowcem Legii Warszawa? „Widzę też ryzyko związane z jego zatrudnieniem””

Stanisław Czerczesow chce wyrwać Legii Warszawa jednego z piłkarzy pobitych po meczu w Płocku

Stanisław Czerczesow który objął niedawno zespół węgierskiego Ferencvarosu, chce sprowadzić Mahira Emrelego. Według azerskich mediów, napastnik już przy najbliższej okazji może się pożegnać z Legią Warszawa.

Stanisław Czerczesow, który przez ostatnie kilka miesięcy był wymieniany jako kandydat na selekcjonera reprezentacji Polski czy szkoleniowca Legii Warszawa, kilka dni temu objął zespół węgierskiego Ferencvarosu. Rosyjski trener, znany z twardej ręki, rozpoczyna swoje rządy. Chce dokonać roszad personalnych w zespole, a jednym z piłkarzy, których chce sprowadzić do stolicy Węgier jest azerski napastnik Legii Warszawa, Mahir Emreli.

Według azerisport.com., 24-latek nosi się z zamiarem odejścia ze stołecznego klubu. Emreli był jednym z piłkarzy, którzy najmocniej ucierpieli podczas utarczki kibolami po meczu z Wisłą Płock. Obecnie zawodnik przebywa w Azerbejdżanie i pomimo tego, że na Łazienkowskiej mają nadzieję, że jednak pojedzie z drużyną na zgrupowanie do Dubaju, to coraz więcej wskazuje na to, że Emreli zimą opuści Legię. 

Zainteresowanie 24-latkiem, oprócz Ferencvarosu, wykazuje jeszcze jeden węgierski klub – Fehrevar FC. 

Mahir Emreli dołączył do Legii latem tego roku. Jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2024 roku. Azerski napastnik do tej pory rozegrał w barwach warszawskiego klubu 33 spotkania, w których zdobył 11 bramek i zaliczył dwie asysty.

Źródło: azerisport.com.

***

Mahir Emreli chce odejść z Legii, a na Łazienkowską trafi jego dobry znajomy?

Patrick Andrade znalazł się na liście życzeń Legii Warszawa.

Według azerskich mediów, na celowniku stołecznego klubu znalazł się zawodnik Qarabagu Agdam Patrick Andrade. 28-letni pomocnik to 9-krotny reprezentant Republiki Zielonego Przylądka.

Andrade jest wychowankiem Sportingu Praia. W 2014 roku trafił do portugalskiego Moirerense.

Zawodnik występował także w FC Famalicao i SC Salgueiros. W 2018 roku został graczem bułgarskiego Czerno More Warna. Latem 2020 roku zamienił ten klub na azerski Qarabag Agdam.

Patrick Andrade występował w tym zespole obok Mahira Emreliego, który obecnie nosi się z zamiarem opuszczenia Legii Warszawa.

Andrade wyceniany jest na 400 tysięcy euro.

Źródło: azerisport.com

Legia Warszawa zapłaci milion euro za dwóch zawodników ligowego rywala

Legia Warszawa w zimowym oknie transferowym sprowadzi dwóch zawodników Zagłębia Lubin. Za Patryka Szysza i Łukasza Porębę, stołeczny klub zapłaci razem milion euro – poinformował portal sport.interia.pl.

Legia Warszawa zamierza dokonać wzmocnień podczas zimowej przerwy w rozgrywkach. O planowanym transferze dwóch graczy Zagłębia Lubin poinformował Sebastian Staszewski z Interii.

„Według naszych ustaleń legioniści pracują nad pozyskaniem zawodników Zagłębia Lubin: Patryka Szysza oraz Łukasza Porębę. Pierwszy to jedno z odkryć poprzedniego sezonu. 23-letni napastnik – dzięki ośmiu zdobytym golom – stał się łakomym kąskiem na wewnętrznym rynku transferowym. Latem walczyła o niego nie tylko Legia, ale także Lech Poznań. Wtedy jednak oczekiwania lubinian były zbyt wysokie nawet jak dla czołowych polskich klubów. W rundzie jesiennej trwającego sezonu Szysz zdobył cztery bramki i zanotował asystę, będąc jednym z najjaśniejszych punktów Zagłębia” – poinformował serwis sport.interia.pl.

„W tym sezonie wyróżnia się także Poręba. 21-latek ma nie tylko solidne liczby (gol i trzy asysty w 18 meczach), ale dodatkowo – mimo młodego wieku – jest liderem środka pola swojego klubu” – czytamy dalej.

Stołeczny klub musiałaby zapłacić po 500 tysięcy euro za każdego z zawodników. Obu wygasają kontrakty z Zagłębiem w czerwcu 2022 roku, więc jest to ostatnia szansa dla klubu, aby coś na nich zarobić.

Źródło: Interia

***

Idzie nowe w Białymstoku. Legenda Legii Warszawa dyrektorem Jagi?

Władze Jagiellonii Białystok postanowiły zatrudnić dyrektora sportowego. Jednym z kandydatów na to stanowisko jest Jacek Zieliński, były kapitan i legenda Legii Warszawa.

Piotr Wołosik poinformował w „Przeglądzie Sportowym”, że Jagiellonia Białystok poszukuje dyrektora sportowego. Trwają rozmowy z kandydatami. Władze klubu spotkały się już z Arturem Płatkiemi Łukaszem Masłowskim. Największe szanse na objęcie tej funkcji ma jednak Jacek Zieliński.

Przez większość swojej kariery był on związany z warszawską Legią. Trzynaście lat był zawodnikiem stołecznego klubu. Następnie pracował przy Łazienkowskiej jako samodzielny trener, czy też asystent za kadencji Dariusza Wdowczyka.

Obecnie Zieliński, który przez wielu kibiców jest uważany za legendę Legii, pracuje w klubowej akademii.

„W teorii odpowiada on za rozwój graczy wypożyczonych i wprowadzenie młodych graczy do pierwszego zespołu. Ta funkcja sprowadza się do organizacji zajęć i spotkań z młodymi zawodnikami i rozmów z nimi” – pisze Legia.net.

Według serwisu, Zieliński chciałby pełnić w futbolu ważniejszą rolę, na taką jednak nie ma zbyt większych w Legii. Stąd zainteresowanie ze strony Jagiellonii, której władze chcą powierzyć byłemu reprezentantowi Polski stanowisko dyrektora sportowego.


Źródło: legia.net, Przegląd Sportowy

Fot. legia.net

***

Prezes Legii Warszawa w obawie o własne bezpieczeństwo wynajął osobistych ochroniarzy

Prezes Legii Dariusz Mioduski nie zamierza rezygnować z zajmowanej przez siebie funkcji, mimo fatalnych wyników zespołu w ekstraklasie.

Jak podał we wtorek serwis meczyki.pl Dariusz Mioduski pojawił się w niedzielę na trybunach przy Łazienkowskiej z wynajętymi ochroniarzami.

Ostatnie dni i tygodnie to wielka fala krytyki adresowana przez kibiców Legii w stronę właściciela warszawskiej drużyny. Do podjęcia decyzji dotyczącej wynajęcia ochrony miało skłonić Mioduskiego zdarzenie z 12 grudnia, gdy piłkarze Legii zostali pobici przez chuliganów w klubowych barwach.

Po przegranym niedzielnym spotkaniu Legii, do prezesa Dariusza Mioduskiego zwrócił się z apelem były współwłaściciel warszawskiej drużyny Maciej Wandzel.

„Darek. Odpuść. Przez wzgląd na klub, społeczność i własną inwestycję. Twój mandat się wyczerpał. Nie wyszło. Nie podniesiesz już tego. Tak bywa w życiu. Za jakiś czas o tym zapomnimy. Miej odwagę odejść” – napisał Wandzel.

Z informacji dochodzących z Łazienkowskiej można wywnioskować, że właściciel Legii nie zamierza zrezygnować z funkcji prezesa. Nie ma też mowy o sprzedaży klubu.

Źródło: meczyki.pl

***

Aleksandar Vuković chce w Legii więcej polskich zawodników

Aleksandar Vuković w poniedziałek był gościem twitterowego pokoju #LegiaTalk. Odpowiadając na pytania kibiców zapewnił, że chciałby, aby w warszawskim zespole występowało więcej polskich piłkarzy.

Serbski szkoleniowiec podkreślił, że chciałby mieć wpływ na transferowy podczas zimowego okna. Stołeczna drużyna potrzebuje wzmocnień na kilku kluczowych pozycjach.

– Jedną z pozycji do wzmocnienia jest prawe skrzydło, lub jak kto woli, wahadło. Myślę, że będzie też potrzebny zawodnik ze środka pola i doświadczony bramkarz. W tej chwili nie możemy polegać tylko na formie i zdrowiu Artura Boruca. To by było bardzo ryzykowne. Czy jest coś w pogłoskach o tym, że do Legii przyjdzie Bartosz Białkowski? Nic o tym nie wiem. Jeśli chodzi o Pawła Wszołka, to bardzo cenię go jako piłkarza. Dał mi bardzo dużo podczas naszej współpracy w Legii. Zawsze będzie miał u mnie wysokie notowania – przyznał szkoleniowiec Legii.

– Nigdy nie skreślam piłkarzy bez powodu, zawsze staram się wydobywać jak najwięcej z tych, których mam. Drużynie potrzebne są teraz wzmocnienia, to jasne. Chcę uczestniczyć w procesie transferowym. Nie miałem jeszcze takiej sytuacji, by trafiali do mnie zawodnicy, o których nic nie wiedziałem. Jest pozycja, na którą chcemy piłkarza, pojawia się kandydatura, omawiamy ją. To minimum, na które mogę się zgodzić. Muszę wiedzieć, jakiego zawodnika pozyskujemy i dlaczego – powiedział Vuković.

Piłkarze Legii do rundy wiosennej będą po raz kolejny przygotowywać się w Dubaju.

– Przed obozem nie będzie zbyt wielu decyzji personalnych. Spędziłem z drużyną zbyt mało czasu. Zgrupowanie nie będzie dla nikogo wakacjami. Każdy będzie miał wtedy możliwość udowodnienia, że chce być w Legii i ciężko pracować. Tylko tacy zawodnicy zostaną w klubie. Mam już pewne przemyślenia, ale nie chcę nikogo łatwo skreślać. Większość decyzji zapadnie podczas okresu przygotowawczego – dodał Vuko.

– Czy w kontekście wzmocnień wolę Polaków czy obcokrajowców? Czasem nie da się tego zaplanować. Chociaż nie ukrywam, że chciałbym więcej zawodników z Polski, żeby zachować odpowiednią równowagę w drużynie. Piłkarzy z zagranicy jest już wielu – zapewnił Aleksandar Vuković.

Źródło: #LegiaTalk

Fot. Mateusz Kostrzewa

Marek Papszun na Mikołajki dostał od swego zespołu… sweter Legii

Dariusz Mioduski, właściciel Legii Warszawa chce, by od nowego sezonu trenerem stołecznej drużyny został Marek Papszun. Szkoleniowiec Rakowa Częstochowa zapewnia, że jeszcze nie podjął decyzji w sprawie swojej przyszłości.

Zdaniem Papszuna, media wyolbrzymiły wywiad udzielony przez Mioduskiego. Powiedział w nim otwarcie, że chce zatrudnić szkoleniowca Rakowa. Deklaracja wywołała burzę, gdyż bardzo rzadko zdarza się, by właściciel klubu tak wprost mówił o chęci zatrudnienia trenera ligowego rywala.

– Od razu zareagowałem i przekazałem piłkarzom, jak wygląda sytuacja. Powiedziałem im, że nic się nie zmienia, walczymy o swoje cele i na tym się skupiamy. Dalej była już głównie „szydera” i żarty. Na Mikołajki dostałem od zespołu… sweter Legii – powiedział Papszun w rozmowie z TVP Sport.

Kontrakt Marka Papszuna z Rakowem obowiązuje do końca czerwca 2022 roku. Wkrótce szkoleniowiec ma podjąć decyzję w sprawie swojej przyszłości.

– Nic się nie zmieniło, decyzji należy spodziewać się na koniec grudnia. Chcę usiąść i poważnie się nad wszystkim zastanowić, porozmawiać o tym z rodziną – przyznał trener.

– Jestem zbyt doświadczony, by obawiać się pracy w jakimkolwiek klubie. Uważam się za osobę kompetentną, o czym zresztą świadczy to, co udało się osiągnąć w Rakowie. W piłce przeżyłem już sporo, dlatego nie czuję strachu – podsumował Papszun.

Źródło: tvpsport.pl

Wściekły Artur Boruc rzucił piłką w Wieteskę (WIDEO)

Legia Warszawa przegrała w niedzielnym meczu PKO BP Ekstraklasy z Radomiakiem Radom. Beniaminek triumfował w stolicy 3:0, a sieć obiegł filmik, na którym widzimy jak wściekły Artur Boruc rzuca z całej siły piłką w kolegę z drużyny.

Radomiak prowadził już do przerwy po samobójczym trafieniu Mateusza Wieteski w doliczonym czasie gry. Pod bramką Artura Boruca miało miejsce spore zamieszanie, bramkarz Legii fantastycznie interweniował po strzale Karola Angielskiego z bliskiej odległości. Cóż z tego, gdy „napatoczył się” Mateusz Wieteska i niefortunną interwencją wyręczył zawodnika gości. Artur Boruc zareagował z wściekłością i rzucił futbolówką w defensora Legii.

Legia Warszawa spędzi zimową przerwą w rozgrywkach w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy, na miejscu siedemnastym.

***

Aleksandar Vuković mówi otwartym tekstem: Znaleźliśmy drużynę „leżącą na podłodze” i z tej podłogi musieliśmy ją podnosić

Szkoleniowiec Legii Warszawa, Aleksandar Vuković zabrał głos po przegranym 0:3 meczu z Radomiakiem.

Serbski trener nie gryzł się w język i stwierdził, że obecnie zespół Legii „leży na podłodze” i dopiero trzeba go z tej podłogi podnosić. Vuković podkreślił też, że w takiej atmosferze jaka panuje obecnie wokół warszawskiego klubu, żaden zespół nie jest w stanie normalnie funkcjonować.

Trener Aleksandar Vuković: 

– Mecz do pierwszej bramki z naszej strony można było odbierać pozytywnie. To my mieliśmy inicjatywę, oprócz pierwszych 2-3 minut. Kontrolowaliśmy grę. Mieliśmy bardzo dobrą sytuację Rafaela Lopesa i kilka innych niezłych szans. Do momentu straty pierwszej bramki kilka pozytywów była. Reakcja po straconej bramce była taka, jaka nie powinna być. Na ten moment zespół właśnie tak reaguje na tego typu wydarzenia. Będziemy pracować nad tym, żeby jak najszybciej to zmienić. W życiu jest tak, że nie zawsze wszystko się układa tak jak chcesz. Liczy się twoja reakcja i to, jak wrócisz do gry. Z tym mamy na ten moment problem. Dzisiaj możemy myśleć tylko o tym, co jest przed nami. Ostatni czas jest dla nas bardzo trudny. Każdy się cieszy, że to koniec tego roku. Wiem, że tą drużynę i ten klub stać na dużo więcej. Tak będzie po nowym roku. 

Źle reagujemy na straconego gola. Przeciwnik po strzeleniu gola tworzy sobie kolejne sytuacje. Coś się musi dziać, że rywal w ciągu trzech minut tworzy sytuacje, a wcześniej – przez 30 minut – nie jest w stanie tego zrobić. Momentami w dzisiejszym meczu było widać, że to drużyna bez wiary i pewności siebie. W takiej atmosferze żaden zespół nie jest w stanie dobrze funkcjonować.

Potrzebujemy też więcej jakości i to jest jasne. Na pewnych pozycjach trochę tej jakości nam brakuje. Na taki obraz nakłada się kilka czynników, nie tylko aspekt mentalny. On jest na tę chwilę najbardziej widoczny i nad tym mogliśmy pracować. Znaleźliśmy drużynę w cudzysłowie „leżącą na podłodze” i z tej podłogi musieliśmy ją podnosić. Grupa ludzi z jakością była dzisiaj poza składem. Ta drużyna potrzebuje też na nowo przygotować się na odpowiedni poziom, jeśli chodzi o fizyczność. 

– Mamy zarys planu i wiemy, co chcemy robić. Pojawi się okres, w którym będziemy musieli poszukać wzmocnień do tej drużyny. Będę pracował nad tym, aby 5 stycznia mieć domknięte wszystkie plany i dzień później udać się na zgrupowanie.

– Brak piłkarzy z jakością zawsze jest istotny, ale nie możemy tylko na to zrzucać winę. Rafael Lopes miał dzisiaj problemy zdrowotne, ale ten piłkarz jest ambitny i bardzo chciał wystąpić. Cieszymy się, że właśnie kończy się rok. Musimy zbudować wszystko na nowo. 

Legia Warszawa – Radomiak Radom 0:3 (0:1)

Gole: Wieteska (sam. 45’ +1), Maurides (65’), Angielski (87′)

***

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Stanisław Czerczesow skomentował pogłoski o swoim powrocie do Legii. „Jesteśmy w kontakcie…”

Stanisław Czerczesow w ostatnich tygodniach był łączony z powrotem do Legii Warszawa. Były szkoleniowiec „Wojskowych” zdradził, czy faktycznie otrzymał ofertę ze stołecznego klubu.

58-letni szkoleniowiec pozostaje bez pracy, odkąd został zwolniony z reprezentacji Rosji po nieudanym Euro 2020.

Czerczesow nie narzeka na brak ofert, a w ostatnich dniach węgierskie media przekonywały, że Rosjanin obejmie Ferencvaros. Trener powiedział jednak, że jeszcze nie podjął decyzji w kwestii swojej przyszłości.

Prowadzę negocjacje z kilkoma klubami, które są zainteresowane moją osobą. W tym gronie są także Węgrzy. Zgłosiły się do mnie także dwa zespoły z Turcji, a także z kilku innych krajów. Cały czas myślę o tym, co mam zrobić. Decyzję podejmę w przyszłym tygodniu – powiedział w rozmowie z portalem Interia.

Polscy dziennikarze łączą Czerczesowa z Legią Warszawa. Wiele spekulacji pojawiło się w ostatnich dniach pracy Czesława Michniewicza na Łazienkowskiej. Rosjanin był nawet obecny na trybunach przy okazji meczu „Wojskowych” z Leicester City.

Wciąż mam z Legią świetne relacje. Jesteśmy w kontakcie z prezesem Dariuszem Mioduskim, życzę mu dużych sukcesów. Ale prawda jest taka, że propozycji powrotu do Warszawy od niego nie usłyszałem – podkreślił Stanisław Czerczesow.

Rosjanin był trenerem Legii Warszawa w sezonie 2015/2016. Zdobył wówczas z zespołem mistrzostwo oraz Puchar Polski.

Źródło: Interia

Składy na mecz Legia Warszawa – Radomiak

Poznaliśmy jedenastki, które rozpoczną niedzielny mecz PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Legią Warszawa i Radomiakiem.

Na Łazienkowskiej gospodarze rozpoczną spotkanie w następującym składzie:

Boruc – Nawrocki, Wieteska, Hołownia – Johansson, Josue, Slisz, Mladenović – Kastrati, Lopes, Muci

Ławka rezerwowych: Tobiasz, Martins, Charatin, Ribeiro, Włodarczyk, Nawotka, Skwierczyński, Ciepiela, Celhaka

Zespół Radomiaka wybiegnie na boisko w takim zestawieniu:

Początek meczu o godzinie 17.30.

Kto zastąpi Artura Boruca w Legii? Na celowniku bramkarz z Championship

41-letni Artur Boruc jest najlepszym zawodnikiem Legii Warszawa w obecnym sezonie. Jego kariera jednak już dobiega końca i czas zacząć szukać bramkarz, który godnie zastąpi byłego reprezentanta Polski. Klub z Łazienkowskiej poszukuje doświadczonego zmiennika dla „Króla Artura”, a w dalszej perspektywie jego następcy.

Jak ćwierkają wróble, obecny sezon jest ostatnim Artura Boruca w warszawskiej Legii. Bramkarz prawdopodobnie zakończy występy w klubie z Łazienkowskiej i wraz z rodziną przeniesie się do USA. Czy za oceanem będzie kontynuował karierę? O tym jeszcze sam zainteresowany nie poinformował.

Kto zatem zastąpi Boruca? Legia rozpoczęła intensywne sondowanie rynku. Mówi się o ladanie Kovačeviciu z Rakowa Częstochowa oraz Dante Stipicy z Pogoni Szczecin. Obydwaj jednak są, jak na polskie warunki, bardzo drogimi zawodnikami. Transfermarkt wycenia ich tak samo – na 1,5 mln euro. Dla pogrążonej w długach Legii, wydaje się kwotą zbyt wysoką.

Całkiem realną opcją jest sprowadzenie 34-letniego Bartosza Białkowskiego z angielskiego Millwall. Rozmowy transferowe były prowadzone już dwa lata temu, ale temat upadł, gdyż na Łazienkowską powrócił… Boruc.

Władze Legii myśląc o przyszłości będą starały się o transfer 22-letniego Rafała Strączka, bramkarza Stali Mielec. W tym sezonie w 15 spotkaniach golkiper czterokrotnie zachował czyste konto, a w meczu z Bruk-Bet Termalicą obronił dwa rzuty karne. Strączek po zakończeniu obecnych rozgrywek będzie wolnym zawodnikiem.

Zimowe okno transferowe zapowiada się bardzo ciekawie na Łazienkowskiej.

Źródło: własne, Twitter

Tomas Pekhart po środowym zwycięstwie Legii. „Ulga jest ogromna” (WIDEO)

Tomas Pekhart, napastnik warszawskiej Legii, nie krył zadowolenia po zwycięstwie nad Zagłębiem Lubin.

Tomas Pekhart:

–  Ulga jest ogromna. Nie czuliśmy się tak od dawna, a dziś na boisku pokazaliśmy, że jesteśmy dużo lepszą drużyną, niż nasi przeciwnicy. Zasłużyliśmy by wygrać, to niezwykle ważne trzy punkty zdobyte tuż przed końcem roku 

– Myślę, że kluczem była dzisiaj energia w zespole, dziś wyglądaliśmy jak zupełnie inna drużyna. Mam nadzieję, że to dopiero początek naszej drogi do góry. Oczywiście mamy do poprawy jeszcze wiele rzeczy, ale po przybyciu nowego trenera widać, że te rzeczy się zmieniają. Jesteśmy zadowoleni, że dziś udało się wygrać i mamy nadzieję zrobić to ponownie przed Świętami.

– Nie może być gorzej, jeśli jesteś ostatni w tabeli, więc mamy nadzieję, że od teraz będzie tylko lepiej. Nie chodzi tylko o ten mecz, czy nawet najbliższe spotkanie. Przed nami przygotowania do drugiej części sezonu i głęboko wierzę w to, że wciąż możemy powalczyć o wysoką pozycję w tabeli.

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Aleksandar Vuković po zwycięstwie Legii z Zagłębiem Lubin. „Pewnych rzeczy nie wypada cytować”

Nowy-stary szkoleniowiec Legii Warszawa Aleksandar Vuković odpowiadał na pytania dziennikarzy po środowym zwycięstwie z Zagłębiem Lubin 4:0.

Trener Aleksandar Vuković: 

– Bardzo ważne zwycięstwo. Wiemy w jakiej sytuacji jest drużyna. Dzisiaj po prostu musieliśmy wygrać, niezależnie w jakim stylu. Myślę, że zapracowaliśmy sobie na ten wynik. W niektórych momentach mieliśmy też trochę szczęścia. Pamiętam, że ta drużyna wcześniej tego szczęścia nie miała. Dzisiaj sobie na to zasłużyliśmy. 

– Miałem czas tak naprawdę tylko na rozmowę. Wspólnie przeprowadziliśmy tylko jeden trening. Rozmawiałem tak, jak uważałem, że należy rozmawiać z dorosłymi ludźmi. Nie będę teraz tego przytaczał. Mam swój sposób rozmowy z zespołem. Próbuję to robić jak najbardziej szczerze. Drużyna dobrze na to zareagowała i dała z siebie wszystko. Dzisiaj nie jest łatwo znaleźć się w jedenastce Legii, a następnie zagrać mecz. Sportowiec znajdujący się w takiej sytuacji musi mieć w sobie trochę więcej charakteru, żeby podołać temu wszystkiemu, co jest dookoła. Dziś gratuluję za to mojej drużynie. Na pewno od zespołu można wymagać jeszcze więcej niż wszyscy widzieliśmy dzisiaj. To jednak przyjdzie z czasem. 

– Zawodników nieobecnych jest więcej niż Mahir Emreli i Luquinhas. Do tego dochodzą oczywiście piłkarze kontuzjowani. Byłem w klubie, gdy sprowadzano Rafaela Lopesa. Bardzo ceniłem tego piłkarza i widziałem go w tym klubie. Dzisiaj byłem pod wrażeniem jego gry, Nie chodzi tylko o zdobyte bramki, ale również o serce, energię i dużo jakości. To jest przykład tego, jak powinien zachowywać się zawodnik w takiej sytuacji.

– Najbardziej jestem zadowolony ze zwycięstwa i trzech punktów. Jestem jednak stonowany, bo widzę, że znajdujemy się na niskim procencie naszych możliwości. Następny mecz może być jeszcze trudniejszy, bo drużyna Radomiaka znajduje się na mocniejszej pozycji. Taki sam przekaz będę miał dla drużyny – spokojnie, robimy swoje. 

– Nie będę ukrywał, że cieszę się ze zwycięstwa. Wiedziałem w co się w cudzysłowie „pakuje”. Nie robiłem nadziei tego rodzaju, że dzisiaj będzie nam dane wygrać tak wysoko. Oczywiste uczucie radości jest pewne, ale to wszystko jest stonowane. Zdaje sobie sprawę, że między tym wszystkim jest cienka granica, a do pełnego zadowolenia brakuje jeszcze wiele.

– Radość wyglądała zupełnie inaczej, niż w momencie wygrywania seryjnie meczów. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, gdzie jesteśmy. Nie ma miejsca na to, żeby się zbytnio cieszyć, nie ma mowy o żadnej euforii. 

– Wszyscy zawodnicy powiedzieli, że są w stanie grać w Legii. Nikt o tym nawet nie pomyślał. 

– Przy wyborze składu opierałem się też na znajomości niektórych zawodników, z którymi miałem przyjemność pracować. Miałem nadzieję, że Ci gracze pozytywnie zareagują na moją obecność. Oglądając większość meczów Legii w ostatnim czasie pomyślałem właśnie o takim, a nie innym ustawieniu. Dużą rolę odegrało też oczekiwane przez nas ustawienie Zagłębia Lubin. 

– Jako trener jestem od tego, żeby z każdego zawodnika wyciągnąć to, co najlepsze. Nikogo nie skreślam z góry. Każdy kto chce, kto jest gotowy na ciężką pracę dla tego klubu, dostanie swoją szansę. Nie ma mowy o skreślaniu. Nie będą grać ci, o których wszyscy mówią, że są świetni. Ja będę podejmował wybory. 

– To są zdecydowanie najtrudniejsze chwile dla piłkarza. Kibice potrafią wywrzeć presję na własny zespół. Takie zachowania są często autodestrukcyjne. Dla mnie istotą kibicowania jest wsparcie praktycznie zawsze. Jako kibic nie mam innego podejścia. Niezadowolenie jest, to jest zupełnie normalne. Jeżeli kochamy ten klub, to mamy wybór – czy chcemy wspierać nasz klub, czy sprowadzić go na pozycję, na której taki zespół po prostu nie może się znaleźć. 

– Błędy się zdarzają, nawet przy wsparciu kibiców. Widziałem dużą nerwowość przez pierwsze 10, czy 15 minut. To jest normalne. Drużyna przegrała 12 z 16 meczów. Taka jest natura ludzi. Liczyłem na to, że w tym okresie nie popełnimy żadnych błędów. Przy wyniku 1:0, Artur Boruc świetnie wybronił jedną sytuację i tym samym pomógł drużynie. Legii mogą pomagać tylko zwycięstwa. Dzisiaj naprawdę można było polec, ale moi zawodnicy pokazali charakter. Chwała za to całemu zespołowi. 

– Mam swoją narrację i swój sposób rozmowy z piłkarzami. Pewnych rzeczy nie wypada cytować. Jesteśmy teraz przed meczem z Radomiakiem i na tym się skupiamy- na tym, co jest przed nami. Musimy zebrać wszystkie siły na ten mecz. Wiem, że po zimowym obozie ta drużyna będzie wyglądała zupełnie inaczej. W niedzielę musimy wycisnąć z siebie wszystko, co tylko się da. 

– Teraz się cieszymy z tego, że jutro będziemy możliwość zrobić dobry trening. Jedne czy dwa zajęcia to za mało, ale tutaj liczy się też pewność. To zwycięstwo jest dla nas fajnym sygnałem, że ten rok nie jest stracony. 

Fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Pierwsza konferencja prasowa nowego – starego szkoleniowca Legii. „Wiem, że mogę się poparzyć, ale to jest mój dom” (WIDEO)

Trener Aleksandar Vuković odpowiedział na pytania przed meczem Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin. 

Aleksandar Vuković:

– Na pewno to co powiedziałem w tamtym momencie było bardzo hipotetyczne. Dla mnie w tym momencie było to bardzo abstrakcyjne pytanie. W tamtym momencie nie sądziłem, że do czegoś takiego może dojść. Nie spodziewałem się takiej propozycji. Pomyślałem jednak tak – nie wracam tutaj ani dla prezesa, ani dla dyrektora klubu. Wracam tutaj na podstawie umowy, którą miałem już wcześniej podpisaną i która cały czas trwa. Legia ukształtowała mnie jako piłkarza i trenera. Od 2001 roku praktycznie cały czas związany jestem z tą drużyną. Gdy pojawiło się takie zapytanie i taka opcja – jakby tego nie nazwać – wyjścia z pożaru, zdecydowałem się z tego wyjść. Wiem, że mogę się poparzyć, ale to jest mój dom i chcę razem z Legią wyjść z tej sytuacji.

– Sytuacja w tabeli wskazuje na to, że jest naprawdę źle. Nikt nas nie pamięta Legii w tym miejscu, w takim momencie sezonu. Teraz trzeba jednak skupić się nad tym co zrobić i jak działać, żeby z tego wyjść. Nie chcę analizować. Przede wszystkim myślę nad jutrzejszym meczem z Zagłębiem Lubin. Musimy w końcu zapunktować. To nasze zadanie i na tym się teraz koncentruje. 

– Wszyscy jako społeczeństwo powinniśmy kierować pretensje do kogoś innego. Coś takiego nigdy nie powinno się wydarzyć. Koncentruje się na tym, aby jak najszybciej dotrzeć do piłkarzy i przekonać ich, że w nowej zaistniałej sytuacji musimy stawić czoła i podejść do wszystkiego odważnie. Chcemy pokazać na boisku, na co nas stać.

– To jest moment, w którym potrzebujemy mniej piłkarza, a więcej człowieka. Ktoś może nie być wychowanym na miłości do Legii, ale jeżeli ma w sobie charakter, który pozwoli mu stawić czoła trudnym sytuacjo, wtedy będzie nam potrzebny.

PKO Ekstraklasa. Vuković zdiagnozował problemy Legii w Magazynie Sportowym  RDC: to kwestia dwóch transferów (sport.tvp.pl)

– Spore grono piłkarzy, których znam, cały czas jest w klubie. Resztę zawodników będę dopiero poznawał. Wierzę, że wśród nowych piłkarzy jest grupa ludzi, która będzie nadawała na podobnych falach co cała grupa. Zawodnicy muszą zrobić wszystko, żeby z tej sytuacji jak najszybciej wyjść. 

– Te roszady w składzie nie świadczą o stabilizacji w drużynie. Zmiany związane są z potrzebą czasu, aby zespół na nowo zaczął funkcjonować. Nie dziwię się oceną ludzi, mówiącym o braku zgrania i jedności na boisku. Pamiętajmy jednak, że drużyna też nie miała na to dużo czasu ze względu dużo obłożenie w kolejne mecze. Przed nami sporo pracy. Tylko dobrze funkcjonująca może wyjść z takiego kryzysu. 

– Drużyna jest na ostatnim miejscu w tabeli i tego nie da się ukryć. Wszystkim się wydaje, że ten zespół jest słabszy, niż ma to faktycznie miejsce. Zrobimy wszystko, żeby tę tendencję odwrócić. 

– Z Dariuszem Mioduskim mam relację bardzo profesjonalne. Jestem tutaj przede wszystkim dla klubu. Prezesowi zależy również na dobrze drużyny. Jedziemy jednym wózkiem i chcę, żeby cały czas tak było. Decydując się na powrót do Legii powiedziałem, że pewne rzeczy zostawiam za sobą. Nie zamierzam się z tej decyzji wycofywać. Nikt z klubu nie będzie miał problemów w pracy ze mną. 

– Kontrakt z Legią kończy się w czerwcu przyszłego roku. Nie wybiegam jednak dalej w przyszłość. Najważniejszy jest mecz z Zagłębiem Lubin. Przychodzę z pełną świadomością, że po zakończeniu kontraktu mnie tutaj nie będzie.

Legia potwierdziła. Vuković wraca na Łazienkowską 3. I nie tylko on! |  Futbol - Piłka nożna

– Moja rozmowa z zawodnikami dopiero nastąpi. Będę chciał z nimi na temat ostatnich dni porozmawiać. Piłkarze są świadomi sytuacji, w której są i pozycji, w której się znajdują. Dodatkowym problemem jest oczywiście ten aspekt z niedzieli. Muszę wiedzieć, którzy piłkarze poradzą sobie z konsekwencjami ostatnich dni. Dzisiaj o godzinie 15:00 zawodnicy stawią się w LTC. Tutaj pozostaniemy aż do czasu meczu z Zagłębiem Lubin. Razem sobie z tym poradzimy. Dla nas najważniejsze są trzy punkty. Musimy wrócić na zwycięską ścieżkę. 

– Każdy człowiek jest inny i każdy reaguje inaczej na to, co widzi. Reakcje piłkarzy są różne, ale mogę zapewnić, że dzisiaj wszyscy będą do mojej dyspozycji, prócz kontuzjowanych graczy. Potrzebujemy czasu. Ja też byłem w takiej sytuacji w 2017 roku. Jedyny plus tamtego wydarzenia był taki, że kolejny mecz był za dwa tygodnie. Mieliśmy więcej czasu, aby te wydarzenia przetrawić i kontynuować bezproblemowo naszą pracę. Potrzebujemy piłkarzy z czystą głową. Ale na ile ta głowa może być czysta przy takiej presji wyniku? Myślę jednak, że będziemy w stanie z tym sobie poradzić. 

– Nie będę nikogo na nic namawiał. Jestem osobą, która nie uważa się w tym momencie za autorytet. Nie byłem tutaj obecny i sam nie wiem, co tak naprawdę się stało. Z każdym piłkarzem będę chciał się spotkać i pogadać. Wtedy będę wiedział kto i jak się czuje. 

– Moim celem jest pierwszy najbliższy mecz. Ja wiem, że ta drużyna zafunkcjonuje. Poukładam ją. Potrzebuje narzędzi w postaci czasu i treningów, a wtedy jestem spokojny. Teraz liczy się najbliższy mecz z Zagłębiem Lubin. Nie wybiegamy w dalszą przyszłość. Musimy zrobić wszystko, żeby być jedną drużyną i zdobyć trzy punkty na swoim stadionie.

– Pamiętam sens ostatniej rozmowy. Zadzwonił do mnie Radosław Kucharski. Sam ten telefon był dla mnie zaskoczony. Odebrałem, a sama rozmowa była bardzo długa. Jestem świadomy tego, co się teraz dzieje. To jest Legia. Zawdzięczam temu miejscu bardzo dużo – zarówno jako człowiek, ale też jako sportowiec. Jeżeli w takiej sytuacji powiedziałbym „nie”, to miałbym do siebie bardzo duże pretensje. „Nie pytaj co klub może zrobić dla Ciebie. Zapytaj, co ty możesz zrobić dla klubu”. Jedno wsparcie, gdy jesteś na dnie, jest warte więcej niż tysiące pochwał, gdy jesteś na szczycie. To jest moment dużego alarmu. Wszystkim, którym zależy na tym klubie, muszą odłożyć wszystko na bok i wesprzeć drużynę.

Aleksandar Vuković wróci do pracy? Klub z Ekstraklasy zabiega o byłego  trenera Legii Warszawa - Polsat Sport

– Na pewno pozostanę przy uczuciu zaskoczenia. Legia zawsze jest klubem, w którym chciałoby pracować wielu trenerów. Sztuką nie jest wskazanie diagnozy, ale wyjście z tego. Musimy dotrzeć do zawodników, aby mentalnie ich podbudować. W naszym gronie będziemy podkreślać, co nam teraz jest potrzebne.

– Wszystko inne nie jest ważne. Liczy się ta chwila – to, co mamy tu i teraz. W okresie przygotowawczym w Dubaju będę prowadził drużynę. Na razie nastawiam się jednak na ten moment. To jest teraz najważniejsze. 

– Okienko transferowe zaraz się zaczyna, ale w tym momencie nie chcę o tym myśleć. Jeżeli układałbym sobie teraz, kto w tej drużynie byłby wzmocnieniem, wówczas nie miałbym koncentracji nad tym, co teraz jest najważniejsze. Najbliższą przyszłością są dwa mecze. W przeszłości uczestniczyłem w sprawach transferowych razem z ludźmi odpowiedzialnymi za to w klubie i myślę, że teraz będzie podobnie.

– W tym momencie zrobiłem krok wstecz. Dałem do zrozumienia, że jestem gotowy na rożne kalkulacje. Planuję swoją pracę jako trener Legii. Nie wiadomo w jakim miejscu będę za jakiś czas.

– Telefony do zawodników nie były uzależnione od tego, kogo już znam. Z niecierpliwością czekam na spotkanie z drużyną i wspólnie spędzony czas. 

Niesamowita przemiana trenera Legii, Aleksandara Vukovicia - Piłka nożna

– Sytuacja alarmowa istnieje już od dawna. Legia to drużyna, która musi być przygotowana na presję. Inne zespoły mogą na taki aspekt różnie reagować. Legia awansowała do Ligi Europy. Zagrała kilka bardzo dobrych spotkań, nawet tych przegranych. Nie można powiedzieć, że zespół jest zły. Musimy znaleźć złoty środek, aby złapać dobrą, powtarzalną formę. Atmosfera jest jednak zupełnie inna od tej, gdy odchodziłem z klubu.

– Nie było czasu na rozmowy z trenerem Markiem Gołębiewskim. Dopiero od dzisiaj spotykam się z ludźmi pracującymi w klubie. Sam wiedziałem, że przy niektórych zawodnikach pojawiają się znaki zapytania. Taka sytuacja dotyczy Mateusza Wieteski, Mattiasa Johanssona, czy Lirima Kastratiego. Inni piłkarze są kontuzjowani: Joel Abu Hanna, Lindsay Rose, Bartosz Kapustka czy Artur Jędrzejczyk. Czekam na spotkanie z piłkarzami o 15:00. Wtedy będę wiedział więcej.

– Wsparcie drużynie będzie bardzo potrzebne. Obrażanie się na siebie niczego nie przynosi. Każdy z nas chce widzieć ten klub w innym miejscu. Wszyscy możemy do tego dołożyć swoją cegiełkę. Kibice niejednokrotnie udowadniali, że stać ich na to. Bardzo chcemy, żeby teraz kibice przekazali nam wsparcie. 

– Żona ucieszyła się, że wróciłem do pracy. Ludzie, którzy mniej rozumieją sytuację klubu, wysyłają mi gratulacje. Osoby, które znają sobie sprawę z aktualnego stanu rzeczy życzą mi powodzenia. 

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Zmiany w sztabie szkoleniowym Legii Warszawa

Marek Gołębiewski po meczu 18. kolejki z Wisłą Płock złożył dymisję z funkcji pierwszego trenera Legii Warszawa, która została przyjęta przez zarząd klubu.

Do końca obecnego sezonu zespół poprowadzi Aleksandar Vuković.

– Podjąłem decyzję, że w obecnej, trudnej dla nas wszystkich sytuacji, najlepszą możliwością będzie powierzenie drużyny Aleksandarowi Vukoviciowi, który dobrze zna zawodników i sposób funkcjonowania klubu. Jutro poinformujemy o kolejnych zmianach, które zajdą w sztabie szkoleniowym do końca sezonu – mówi dyrektor sportowy Legii Warszawa Radosław Kucharski.

Konferencja prasowa z udziałem trenera Aleksandara Vukovicia odbędzie się we wtorek, 14 grudnia, o godz. 13:00, w sali konferencyjnej na stadionie Legii Warszawa.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Komunikat Legii Warszawa w sprawie wydarzeń po meczu z Wisłą Płock i pobicia piłkarzy przez pseudokibiców

Legia Warszawa opublikowała komunikat w sprawie wydarzeń, które miały miejsce podczas powrotu stołecznego zespołu z meczu w Płocku.

„Legia Warszawa informuje, że w drodze powrotnej po przegranym meczu 18. kolejki Ekstraklasy, doszło do incydentu z udziałem agresywnie zachowującej się grupy osób. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami i podjętymi środkami ostrożności, autokar z piłkarzami wracał do ośrodka treningowego w eskorcie policji. Mimo tych zabezpieczeń doszło do chwilowego zatrzymania pojazdu, a następnie wejścia kilku osób do autokaru i przejawów agresji wobec piłkarzy. W wyniku interwencji policji grupa została niezwłocznie rozgoniona. Szczegóły zajścia weryfikowane są od wczoraj z policją, która wydała oficjalny komunikat w sprawie. Klub traktuje incydent z najwyższą powagą i dąży do jego pełnego wyjaśnienia. Jednocześnie z całą mocą potępiamy wszelkie formy agresji, na którą nie może być miejsca w sporcie niezależnie od poziomu emocji. Podkreślamy, że uważamy takie działania za nieakceptowalne i szkodliwe. Współpracujemy z policją w celu wyjaśnienia okoliczności tego zajścia i podjęcia kolejnych niezbędnych działań.

Obecnie prowadzimy rozmowy z piłkarzami, po których wspólnie podejmiemy decyzje w kwestii dalszych formalnych kroków. Podjęliśmy także natychmiastowe decyzje mające na celu dodatkowe zwiększenie środków bezpieczeństwa w ramach i wokół klubowych obiektów. Naszym priorytetem jest pełne wyjaśnienie sprawy i zapewnienie wsparcia oraz poczucia bezpieczeństwa wszystkim zawodnikom i pracownikom Klubu.”

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że jeszcze wczoraj warszawska policja wydała oświadczenie, w którym podkreśliła, że „nie doszło do użycia siły”.

Źródło: legia.com

Sensacyjna decyzja! Znamy nazwisko nowego trenera Legii Warszawa

Nie milkną echa rezygnacji Marka Gołębiowskiego z funkcji szkoleniowca Legii Warszawa. Oliwy do ognia dodały też wydarzenia pod centrum treningowym klubu. W poniedziałek wybrano nowego trenera. Portal WP SportoweFakty ustalił, kto nim został.

Jak informuje Piotr Koźmiński nowym szkoleniowcem pierwszej drużyny warszawskiej Legii został… Aleksandar Vuković.

– Vuković będzie do końca sezonu trenerem Legii. Taka decyzja zapadła w poniedziałek po południu. Jak słyszymy, stoi za nią Radosław Kucharski. Vuko ma odbudować mental piłkarzy, którzy po niedzielnym incydencie są rozbici psychicznie – pisze Koźmiński.

Według doniesień dziennikarza WP SportoweFakty, Serb pierwszy trening z zespołem poprowadzi już we wtorek.

– Wydaje się, że w sytuacji, w której znalazł się klub, jest zrozumiała. Nie ma czasu, aby nowy trener uczył się zespołu, a Vuković pracował z 13 piłkarzami, którzy są obecnie w kadrze. Jak słyszymy, chodziło też o to, aby był to też bardziej motywator niż człowiek, który jeszcze mocniej przykręci mentalną śrubę piłkarzom, i tak już załamanym niedzielnymi wydarzeniami – twierdzi Piotr Koźmiński.

Źródło: WP SportoweFakty

Marek Gołębiewski zrezygnował z funkcji trenera Legii Warszawa

Jak donosi Maciej Wąsowski, Marek Gołębiewski zrezygnował z pełnienia funkcji trenera Legii Warszawa.

Stołeczny zespół po porażce z Wisłą Płock w 18. kolejce PKO BP Ekstraklasy zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.

Gołębiewski na konferencji prasowej po meczu w Płocku powiedział tylko jedno zdanie: Gratuluję Wiśle wygranej i może tylko tyle bym dzisiaj powiedział, bo nie chcę mówić za dużo.

Maciej Wąsowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego” donosi, że po niedzielnej porażce Gołębiewski zrezygnował z dalszego prowadzenia Legii Warszawa.

Marek Gołębiewski objął Legię po odejściu Czesława Michniewicza. Prowadził „Wojskowych” w 11 meczach. Tylko trzy z nich zakończyły się zwycięstwem wciąż aktualnych mistrzów Polski. Legia wygrała ze Świtem Skolwin i Motorem Lublin w Fortuna Pucharze Polski oraz z Jagiellonią Białystok w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy.

– Na razie nie wiadomo, kto zastąpi go w roli trenera Legii. W gronie kandydatów od dłuższego czasu wymienia się m.in. Leszka Ojrzyńskiego. Miałby on poprowadzić ekipę z Łazienkowskiej tylko do końca obecnego sezonu. Od 1 lipca nowym trenerem Legii będzie prawdopodobnie Marek Papszun, o ile szkoleniowiec Rakowa przyjmie propozycję z Warszawy. Ma też ofertę przedłużenia umowy w częstochowskim klubie. Decyzję, co do swojej przyszłości ma podjąć do końca grudnia – informuje Wąsowski.

Źródło: Twitter/Maciej Wąsowski

Fot. Mateusz Kostrzewa

Szkoleniowiec Legii po porażce w Płocku: Gratuluję Wiśle wygranej i może tylko tyle bym dzisiaj powiedział

W meczu 18. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Wisła Płock pokonała Legię Warszawa w 1:0 (1:0) i tym samym w sezonie 2021/22 pozostaje u siebie niepokonana. Zwycięską bramkę dla Nafciarzy w 36. minucie zdobył Mateusz Szwoch.

Po zakończeniu spotkania niewiele do powiedzenia miał szkoleniowiec Legii Marek Gołębiewski.

– Gratuluję Wiśle wygranej i może tylko tyle bym dzisiaj powiedział, bo nie chcę mówić za dużo – takim zdaniem szkoleniowiec stołecznego zespołu podsumował niedzielny mecz.

Zadowolenia nie krył natomiast trener Wisły Płock Maciej Bartoszek.

Jeżeli chodzi o dzisiejsze spotkanie, to na konferencji przedmeczowej mówiłem, że będziemy mieli swój plan na ten mecz, ale nie możemy przeciwnika zlekceważyć. Mimo tego, że jest pod formą, to w składzie ma dużo jakości i to było dzisiaj widać. Ale to, co jest najważniejsze, to to, że skrzętnie realizowaliśmy plan. Mieliśmy w tym meczu wystarczająco dużo okazji, żeby wynik podwyższyć i zamknąć mecz zdecydowanie wcześniej. Nie musielibyśmy przez ostatnie minuty spotkanie walczyć o utrzymanie wyniku – powiedział.

To, co najważniejsze, graliśmy konsekwentnie. Dośrodkowania Legii kończyły się na obrońcach lub w rękach bramkarza. To bardzo ważne, cieszymy się. Wyniki to praca nie tylko jednej osoby, a sztabu ludzi. Wykonaliśmy pracę, odnieśliśmy zwycięstwo na swoim terenie. Mogło być bardziej okazałe, ale nie o to w tym chodzi. Były sytuacje, chociażby brak zrozumienia Kamińskiego i Vallo, gdy Włodarczyk mógł strzelić bramkę. Ale co najważniejsze, zachowaliśmy czyste konto – podkreślił.

Fot. Mateusz Ludwiczak / Wisła Płock S.A

Marek Gołębiewski po odpadnięciu Legii z Ligi Europy. „Bardzo szkoda, że nie udało się przedłużyć tego snu”

Legia Warszawa po porażce 0:1 ze Spartakiem Moskwa pożegnała się z europejskimi pucharami. Po meczu na pytania dziennikarzy odpowiadał Marek Gołębiewski, szkoleniowiec stołecznego zespołu.

Marek Gołębiewski:

– Ciężko cokolwiek powiedzieć. Byliśmy blisko sprawienia miłego prezentu dla naszych kibiców. Mieliśmy swoje sytuacje, które trzeba było wykorzystać.

– Spartak po naszym błędzie cofnął się i mieliśmy problem z zagrywaniem piłki do napastników. W przerwie uczulałem zawodników, żeby jak najwięcej dośrodkowań trafiało w pole karne rywali. Zmieniliśmy także profil piłkarzy, aby wykorzystać te centry.

– Atmosfera była znakomita i dzięki im za to z tego miejsca. Zawsze chodziłem na mecze Legii i właśnie dzięki fanom te spotkania były niesamowite. Awans do ligi Europy to nagroda dla całego klubu. Bardzo szkoda, że nie udało się przedłużyć tego snu. Możemy sobie powiedzieć szczerze, że Spartak był w naszym zasięgu. Tym bardziej szkoda, że nie udało nam się wygrać.

– Nie wiem co będzie w przyszłości. Proszę wszelkie tego typu pytania zadawać władzom klubu. Ja skupiam się na mojej pracy w Legii Warszawa.

– Zdawaliśmy sobie sprawę z kłopotów kadrowych Spartaka. W 95% trafiliśmy ze składem, a nasi piłkarze dostali szczegółową analizę zawodnika.

– Maik do tej pory grał bardzo dobrze, ale teraz przydarzył mu się błąd. Wygrywamy i przegrywamy razem. Nie mogę powiedzieć na temat tego piłkarza niczego złego. Błędy się zdarzają, taka jest piłka. Biorę to na siebie, bo to ja wystawiłem taki skład i posłałem w bój właśnie tych piłkarzy.

 (fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com)​

Skład Legii na mecz ze Spartakiem Moskwa. Oni powalczą o awans i wielką kasę

Trener Marek Gołębiewski podał wyjściową jedenastkę Legii na mecz o wszystko ze Spartakiem Moskwa w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Europy.

O awans do 1/16 finału Ligi Europy, a co za tym idzie, wielką kasę, powalczą następujący zawodnicy warszawskiej Legii.

Legia Warszawa: Boruc – Johansson, Wieteska, Nawrocki, Ribeiro – Marins, Slisz – Kastrati, Josue, Luquinhas – Emreli.

Przewidywany skład Legii Warszawa na mecz ze Spartakiem Moskwa

Legia Warszawa dzisiaj zmierzy się ze Spartakiem Moskwa w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Europy. Tylko zwycięstwo zapewni drużynie Marka Gołębiewskiego grę w europejskich pucharach na wiosnę przyszłego roku.

Legia w przypadku zwycięstwa wskoczy na drugą pozycję w tabeli. Natomiast jeśli nie zgarnie kompletu punktów ze Spartakiem, zakończy rywalizację na ostatnim miejscu w grupie.

Zespół prowadzony przez Marka Gołębiewskiego przystąpi do pojedynku ze Spartakiem osłabiony brakiem kilku graczy. Szkoleniowiec Legii musi sobie radzić przede wszystkim bez Artura Jędrzejczyka i Filipa Mladenovicia.

Riu Vitoria, trener moskiewskiej drużyny nie będzie mógł natomiast skorzystać z usług najlepszego strzelca drużyny – Aleksandra Sobolewa. W Warszawie nie wystąpią tez dwaj inni kluczowi ofensywni zawodnicy Spartaka Jordan Larsson oraz Ezequiel Ponce.

Przewidywane składy na mecz Legia Warszawa – Spartak Moskwa:

Legia: Boruc – Johansson, Wieteska, Nawrocki, Ribeiro – Kastrati, Slisz, Martins/Charatin, Josue, Luquinhas – Emreli.

Spartak: Selikow – Moses, Raskazow, Gigot, Dżikija, Ayrton – Ignatow, Zobnin, Umiarow, Bakajew – Promes. (według Soccer365.ru)

Trener Marek Gołębiewski przed meczem Legia – Spartak. „Wiemy o ligowej niemocy, ale zawsze gramy o trzy punkty”

Trener Markek Gołębiewski odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem 6. kolejki fazy grupowej Ligi Europy UEFA Legia Warszawa – Spartak Moskwa. 

Trener Marek Gołębiewski:

– Nie przysłuchiwałem się wczorajszej dyskusji. Uważam, że jutrzejszy mecz jest niezwykle istotny z perspektywy finansowej i dalszego rozwoju klubu. W lidze nie idzie nam najlepiej, chcemy odwrócić tę kartę i wygrać czwartkowe spotkanie, a także odnieść sukces w Pucharze Polski. Myślę, że mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że czeka nas jutro najważniejszy mecz.

– Priorytetem w Legii jest wygrywanie każdego spotkania. Nic się pod tym względem nie zmienia. Wiemy o ligowej niemocy, ale zawsze gramy o trzy punkty.

– Sytuacja kadrowa jest trochę lepsza, wraca trzech zawodników, ale niestety jeden z graczy po spotkaniu z Cracovią nam ubył. Filip Mladenović ma problemy z kolanem i dziś przejdzie zabieg iniekcji w kolano, więc jego występ jest mało prawdopodobny. Zmagał się z tym problemem od jakiegoś czasu i potrzebny jest ten zabieg. Wracają Lirim Kastrati, Rafael Lopes i Mattias Johansson.

– Musimy ten mecz wygrać, będziemy grać bardziej ofensywnie niż z Leicester City i z Napoli. Mamy dziś jeszcze jeden trening i będziemy doskonalić rozwiązania taktyczne. Musimy zagrać nieco inaczej, ponieważ musimy wygrać to spotkanie.

– Nie jest łatwo godzić ligę i puchary, widać to po losach innych drużyn z naszej grupy, tylko Napoli dobrze radzi sobie w lidze. Musimy zagrać mądrze w defensywie i być skuteczni w szybkim ataku. Jeżeli naszym celem jest zwycięstwo, musimy zagrać bardzo dobrze w obronie i strzelić przynajmniej jednego gola.

– Różnica między moją drużyną a drużyną Michniewicza jest taka, że trener Michniewicz bardzo skutecznie rozpoczął puchary piątką obrońców i zwyciężył w dwóch spotkaniach. Nam się to jeszcze nie udało. Strzelaliśmy gole w każdym meczu, ale nie potrafiliśmy ustrzec się przed stratami. 

– Chciałem bardzo serdecznie pozdrowić trenera Marka Papszuna, bo znamy się prywatnie. Na mnie te pogłoski nie wpływają czy wpływają na zawodników? Trzeba ich zapytać. To są profesjonaliści i też nie zajmują się plotkami, a zawsze grają o zwycięstwo. Ja skupiam się na mojej pracy i wierzę, że jutro będziemy cieszyć się z wygranej.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Fot. Mateusz Kostrzewa

Zmarł były piłkarz Legii i Polonii Warszawa. Miał 49 lat

Artur Kupiec zmarł 6 grudnia w swoim domu w Młodocinie. Były piłkarz m.in. Legii Warszawa i Polonii Warszawa miał 49 lat.

Kupiec urodził się 26 stycznia 1972 roku w Skarżysku-Kamiennej. Był wychowankiem Broni Radom. W sierpniu 1992 roku przeniósł się do Legii Warszawa, gdzie zaliczył swój debiut na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Później grał jeszcze w m.in. Hutniku Warszawa, Polonii Warszawa, Radomiaku czy Koronie Kielce. Karierę piłkarską zakończył w 2009 roku w Broni Radom.

Następnie został trenerem. Pracował w Pilicy Białobrzegi, Siarce Tarnobrzeg czy Energii Kozienice. Do 24 sierpnia 2021 roku prowadził Broń Radom.

„Można śmiało pisać, że był ikoną klubu, bo mało kto w ostatnich 20 latach zrobił tak wiele dla naszego klubu. Wychowanek Broni” – napisano na oficjalnej stronie klubu z Radomia.

Artur Kupiec zmarł 6 grudnia w swoim domu w Młodocinie. Miał 49 lat.

Po meczu Cracovia – Legia. „Nie wiem, co mogę powiedzieć. Wszyscy widzieliśmy, co działo się na boisku”

Legia Warszawa przegrała 0:1 z Cracovią w wyjazdowym meczu 17. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Gola dla gospodarzy strzelił w 20. minucie Pelle van Amersfoort. Po meczu krótkich wypowiedzi udzielili szkoleniowiec stołecznego zespołu Marek Gołębiewski oraz Maik Nawrocki.

Trener Marek Gołębiewski:

– Przegraliśmy bardzo ważny mecz. Dla nas jest to kolejna porażka na wyjeździe. Ta zła seria cały czas trwa.

– Straciliśmy bramkę po stałym fragmencie i nie zdołaliśmy zmienić losów spotkania. Wyjeżdżamy stąd bez punktów.

– Zmiana Mateusza Hołowni była podyktowana wprowadzeniem na boisko zawodników bardziej ofensywnych.

Maik Nawrocki (zawodnik Legii):

– Nie wiem, co mogę powiedzieć. Wszyscy widzieliśmy, co działo się na boisku. Straciliśmy głupią bramkę, po stałym fragmencie gry. W pierwszej połowie graliśmy lepiej, po przerwie nie mieliśmy już zbyt wielu sytuacji.

 Próbujemy grać kombinacyjnie, bez strat, a później tracimy gola. Nie może tak być. Musimy być bardziej skoncentrowani.

– Szukaliśmy gola, ale nie stworzyliśmy zagrożenia. Czasem musimy szukać prostszych rozwiązań. Nie przespaliśmy pierwszej połowy, walczyliśmy, ale nie udało się. Wiemy, co musimy zrobić.

Cracovia – Legia Warszawa 1:0 (1:0)

Gol: van Amersfoort (20’)

Żółte kartki: Hanca (9’), Siplak (33′), Lusiusz (35’), van Amersfoort (90′ +5′) – Luquinhas (15’), Wieteska (41’), Josue (90′ +5′)

Cracovia: Nieczycki – Rapa, Jugas, Siplak – Kakabadze, Lusiusz (Rassmussen 46′), van Amersfoort, Pestka, Hanca, Myszor (Rakoczy 74′) – Piszczek (Rivaldinho 57′)
Rezerwowi: Bracik, Hrosso, Knap, Loshaj, Rocha, Rakoczy, Rassmussen, Rivaldinho, Sadiković

Legia: Boruc – Nawrocki, Wieteska, Hołownia (Nawotka 46’), Ribeiro – Josue, Slisz – Skibicki (Gomes 46’), Luquinhas (Ciepiela 76′), Mladenović (Pekhart 68)’ – Emreli (Włodarczyk 58’)
Rezerwowi: Miszta, Martins, Pekhart, Kharatin, Celhaka, Włodarczyk, Gomes, Nawotka, Ciepiela

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Tak wyglądała ostatnia odprawa Michniewicza w Legii. „Warszawa to są setki tysięcy ludzi. I my zadajemy im ból swoją grą”

Kilka dni temu na łamach „Przeglądu Sportowego” Łukasz Olkowicz przedstawił jak wyglądała ostatnia odprawa Czesława Michniewicza w Legii Warszawa przed spotkaniem z Piastem Gliwice. Poniżej treść przemowy szkoleniowca.

„Warszawa kocha zwycięzców, Warszawa kocha bohaterów! Poczytajcie sobie, czym jest Warszawa, poznajcie jej historię. Mówię do nowych zawodników. Idźcie do muzeum Powstania Warszawskiego, zobaczycie kilka historycznych miejsc, zobaczycie, czym jest Warszawa. Warszawa kocha piłkarzy, Warszawa uwielbia Legię, ale Legię zwycięską. Warszawa nie kocha przegranych.

Warszawa jest duża dla małych ludzi, którzy normalnie żyją. Ale jest mała dla takich jak wy, których wszyscy znają. Wasze twarze są rozpoznawalne. Nie tylko telewizja, billboardy. Was wszyscy znają. Macie tego świadomość czy nie? Wszyscy was znają i jeśli ktoś słabo zagra, to Warszawa żyje waszą grą. Wiecie, ile osób martwi się naszymi słabymi wynikami? Nie tylko my, którzy tutaj siedzimy, nie tylko nasze rodziny. To są setki tysięcy ludzi. I my zadajemy im ból swoją grą.

Do Gliwic zabieram tych, którzy pójdą ze mną na wojnę. Bo to będzie wojna. Wszyscy mają mieć wycelowane karabiny w stronę przeciwnika, a nie w moje plecy. Tylko takich biorę. Ci, którzy celują w plecy, zostają na miejscu.”

Źródło: Przegląd Sportowy

Skład Legii Warszawa na mecz z Cracovią. Setny występ Artura Boruca

Poznaliśmy składy na niedzielny mecz PKO BP Ekstraklasy, w którym Cracovia podejmie zespół warszawskiej Legii.

Mistrz Polski ma obecnie na koncie 12 punktów i zajmuje szesnaste miejsce w tabeli Ekstraklasy. Cracovia zdobyła do tej pory 20 „oczek” i plasuje się na dwunastej pozycji.

W porównaniu do pucharowego spotkania z Motorem Lublin (2:1) w składzie Legii pojawili się Filip Mladenović i Mahir Emreli.

Artur Boruc rozegra dziś mecz numer w barwach Legii Warszawa w ekstraklasie.

Legia Warszawa: Boruc; Nawrocki, Wieteska, Hołownia, Ribeiro, Skibicki, Slisz, Josue, Luquinhas, Mladenović, Emreli.
Ławka rezerwowych: Miszta, Martins, Pekhart, Charatin, Celhaka, Włodarczyk, Gomes, Nawotka, Ciepiela.

Źródło: Legia Warszawa

Fot. Mateusz Kostrzewa

Trener Gołębiewski przed meczem Cracovia – Legia. „Mamy teraz możliwość doboru najlepszych zawodników”

Marek Gołębiewski, szkoleniowiec warszawskiej Legii odpowiadał na pytania dziennikarzy przed wyjazdowym meczem 17. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy z Cracovią.

Trener Marek Gołębiewski:

– Wszystko teraz zależy od Szymona Włodarczyka. Nasz młody napastnik dostał w Lublinie swoją szansę i ją wykorzystał. Mamy w kadrze też innych zawodników, którzy ciężko pracują i rywalizują ze sobą. Pamiętajmy, że rywalizacja jest najlepszym czynnikiem do podnoszenia umiejętności. Szymon nie złożył broni i cieszę się, że zdobył bramkę. W Krakowie ma taką samą szansę na występ jak Tomas Pekhart, czy Mahir Emreli.- Rozmawiałem z Mahirem Emrelim i Tomasem Pekhartem. Napastnik zawsze musi mieć czystą głowę, aby starał się wykorzystać każdą sytuację. Nie może też myśleć o tym, że za wszelką cenę musi zdobyć bramkę. Mam nadzieję, że forma strzelecka tych zawodników jak najszybciej się poprawi.

– Igor Kharatin normalnie trenował z drużyną. Niestety, Andre Martins ma podkręcony staw i nie wiem, czy zdąży się wyleczyć do niedzieli. Na czwartek szykujemy natomiast Mattiasa Johanssona i Lirima Kastratiego, aby byli w pełni gotowy na rywalizację ze Spartakiem.- Chcę wygrywać wszystkie mecze. Każdy mecz jest dla nas najważniejszy, jesteśmy w Legii Warszawa. Spodziewam się bardzo trudnego spotkania. Cracovia ostatnio przegrała z Wisłą Płock i na pewno u siebie będzie chciała zdobyć punkty. Jedziemy na trudny teren, ale chcemy wystawić najlepszy możliwy skład i po prostu wygrać. Zawodnicy Legii są profesjonalistami i wiedzą, jak się przygotować pod kontem tego spotkania. Moi piłkarze muszą być gotowi do gry. Nie ma czasu do zastanawiania się i odpoczynku. Odpoczniemy dopiero po 19 grudnia.

– Jest kilka pomysłów na prawą obronę. Wiem, że nie jest to pozycja Maika Nawrockiego. Mamy jeszcze Tomka Nawotkę i Kacpra Skibickiego. Musimy wybrać najlepszą opcję, która da nam punkty.

– Znam Kacpra Kostorza bardzo dobrze, grał u mnie w rezerwach. Uważam, że to bardzo dobry zawodnik, tylko ma ogromnego pecha. Ma złamaną rękę, ale cały czas się ona nie goi. Badamy krew i mikroelementy we krwi, które odpowiadają za zrastanie kości, ale ręka nie chce się goić. Podjąłem decyzję, że nie wyjdzie dziś na trening. Pracuje na rowerku, gdzie ta ręka nie jest tak obciążona. Na tę chwilę jest kontuzjowany i nie mogę go brać pod uwagę.

– Mamy teraz ze sztabem możliwość doboru najlepszych zawodników. Mladen i Mahir Emreli grali z Motorem 45 minut, to był specjalny zabieg, aby złapali oddech. Będę też myślał w ten sposób przy doborze składu na Cracovię, by mieć wypoczęty zespół. Mam nadzieję, że na czwartek gotowi będą Mattias Johansson i Lirim Kastrati, będę mógł też skorzystać z Rafaela Lopesa. Kadra będzie z pewnością szersza, a pole manewru większe.

– Artur Boruc trenował dziś w siłowni, a także z fizjoterapeutami, ponieważ cały czas odczuwa ból pleców, a chcemy by zawsze był gotowy. Jutro będzie z nami trenował na boisku.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Marek Papszun może liczyć w Legii na kosmiczne zarobki. Kwota powala

Wiele wskazuje na to, że Marek Papszun zostanie szkoleniowcem Legii Warszawa. Jeżeli nie podczas zimowej przerwy, to po zakończeniu obecnego sezonu.

Marek Papszun ma obecnie obowiązujący kontrakt z Rakowem. Umowa z klubem z Częstochowy kończy się latem 2022 roku.

Dariusz Mioduski właściciel Legii jest gotowy na zatrudnienie Papszuna. Dał temu wyraz w wywiadzie, który odbił się szerokim echem w futbolowym światku.

Uważam, że Marek Papszun, przy odpowiednich warunkach do pracy, które w Legii są, jest obecnie najlepszym kandydatem, by rozwinąć nasz zespół w najbliższych latach. Mam przekonanie, że charyzma, wiedza i doświadczenie trenera Papszuna bardzo pozytywnie połączą się z filozofią klubu – mówił Mioduski.

Marek Papszun może liczyć na kosmiczne, jak na polskie warunki, zarobki w stołecznym klubie. Według medialnych doniesień mógłby on liczyć nawet na 250 tysięcy złotych miesięcznie! Byłaby to rekordowa pensja trenera w rodzimej ekstraklasie.

Zakaz wyjazdowy dla „kibiców” Legii i Jagiellonii

Komisja Ligi ogłosiła kary po 16. kolejce PKO BP Ekstraklasy.

Kibice Legii Warszawa nie pojadą na żaden z trzech najbliższych wyjazdów, a Jagiellonii Białystok na jeden. Ponadto klub mistrza Polski musi zapłacić 15 tysięcy złotych.

Kary są efektem wydarzeń niedzielnego spotkania pomiędzy Legią i Jagiellonią. Kibice warszawskiego zespołu z Żylety spalili flagi, szaliki i inne gadżety, które przechwycili wcześniej od rywali. Z kolei przyjezdni z Białegostoku próbowali wszcząć awanturę pod swoim sektorem.

Legia bez wsparcia kibiców zagra na wyjazdach z Cracovią, Wisłą Płock oraz Zagłębiem Lubin. Fani Jagi nie będą mogli pojechać do Gdańska na spotkanie z Lechią.

Dyrektor sportowy Rakowa odszedł do… Legii. Przetarcie szlaku dla Marka Papszuna?

Paweł Tomczyk wzmocni pion sportowy Legii Warszawa i od 1 grudnia obejmuje funkcję wicedyrektora sportowego.

Paweł Tomczyk we współpracy z dyrektorem sportowym, będzie aktywnie uczestniczył w realizacji polityki transferowej i strategii sportowej klubu, skupiając się w swoich działaniach na kadrze pierwszego zespołu. Do jego zadań należeć będą między innymi negocjacje z zawodnikami, agentami i innymi klubami oraz nadzorowanie pracy działu scoutingu. Dodatkowo, nowy wicedyrektor sportowy będzie zarządzał i nadzorował przepływ zawodników Akademii Legii Warszawa do pierwszego zespołu.

Paweł Tomczyk jest absolwentem Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Przez lata występował w barwach takich zespołów jak: Górnik Łęczna, Motor Lublin czy Znicz Pruszków, sportową karierę zakończył w lipcu 2015 roku.

Od listopada 2019 roku pełnił rolę kierownika skautingu w Rakowie Częstochowa. Po kilku miesiącach objął stanowisko dyrektora sportowego klubu, sprawując tę funkcję do września 2021 roku.

Czyżby transfer Pawła Tomczyka z Rakowa do Legii był przetarciem szlaku dla Marka Papszuna? Szkoleniowiec częstochowskiego zespołu jest przecież głównym faworytem do objęcia drużyny mistrzów Polski.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Foto: Mateusz Kostrzewa

Szkoleniowiec Legii przed meczem z Motorem Lublin. „Powołania zawodników z drugiego zespołu są podyktowane potrzebą chwili”

Marek Gołębiewski, szkoleniowiec Legii Warszawa zabrał głos przed meczem 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski z Motorem Lublin.

Marek Gołębiewski:

– Myślimy nad najlepszym doborem zawodników na jutrzejsze spotkanie, które w przestrzeni dzisiejszej chwili jest dla nas bardzo ważne. Do zespołu wraca Maik Nawrocki i to mnie bardzo cieszy. Po zabiegach są także Artur Jędrzejczyk i Lindsay Rose, którzy przy dobrych wiatrach wrócą w styczniu i rozpoczną przygotowania do nowej rundy z drużyną. Mattias Johansson potrzebuje około tygodnia, aby jego noga wróciła do pełni sprawności. Ten piłkarz cały czas boryka się z kontuzjami i wygląda to na ten moment na takie zaleczania kolejnych urazów. Jutro do Lublina jedzie z nami także Tomasz Nawotka, który rozegrał dobrą rundę w rezerwach.

– Powołania zawodników z drugiego zespołu są również podyktowane potrzebą chwili. W drużynie jest wiele urazów, a my chcemy mieć alternatywy. Chcemy również, aby jednostki treningowe były jak najbardziej intensywne, a do tego potrzebujemy większej liczby zawodników w przypadku przeprowadzenia np. zajęć taktycznych.

– Podobnie jak miało to miejsce ze Świtem Szczecin, mecz z Motorem Lublin będzie bardzo ciężkim spotkaniem. Zdajemy sobie sprawę, że gospodarze postawią nam trudne warunki. Mamy nadzieję, że nie będzie padał śnieg, bo dobrze przygotowane boisko będzie naszym atutem. Puchar Polski to krótsza droga do Europy i musimy tą drogą podążać.

– Artur Boruc jedzie z nami do Lublina i jest brany pod uwagę w kontekście wyboru składu. Ze zdrowiem Luquinhasa wszystko jest okej i ten piłkarz też ma szansę jutro wystąpić. Ihor Kharatin teoretycznie mógłby wejść w trening, ale my szykujemy go na niedzielny mecz z Cracovią.

– Będę zwracał uwagę na to, jak zawodnicy odczuwają trudy spotkania. Systematycznie badamy piłkarzy pod względem krwi. Sprawdzamy również, ile kilometrów przebiegają nasi gracze w momencie większej intensywności. To wszystko jest bardzo ważne. Będziemy starali się odpowiednio rotować składem, ale wynik zawsze będzie najważniejszy. Na dziś dla nas liczy się tylko jutrzejszy mecz. Będziemy starali się tak optymalnie dobierać skład, żeby na każdy mecz wychodziła najlepsza i najbardziej wypoczęta jedenastka.

– Symptomy lepszej gry były widoczne już w Zabrzu. Znowu wracam do drugiej połowy, ale to tam zespół zaczął się odradzać. Bardzo się cieszę, że z Jagiellonią zdobyliśmy trzy punkty. Widać, że atmosfera w drużynie wraca po zwycięstwie do normalności. Oczywiście nie jest ona idealna, bo wiemy, które miejsce w tabeli zajmujemy. Przed nami trzy bardzo ważne mecze, teraz zagramy o awans w pucharze, następnie gramy istotny mecz z Cracovią, a następnie mamy mecz o dalszą grę w Europie ze Spartakiem Moskwa.

– Stałych fragmentów gry można się szybko nauczyć. Jeśli chcesz uczyć piłkarzy swojego pomysłu na grę potrzebujesz trochę czasu. Stałe fragmenty gry można wypracować szybciej. To był element, nad którym pracowaliśmy już od pierwszego treningu. Cieszę się, że jest to już czwarta bramka zdobyta po stałym fragmencie od czasu mojego pobytu w klubie, wliczając Puchar Polski. Martwi mnie natomiast nasza postawa w obronie przy stałych fragmentach, gubimy krycie i będziemy również dziś pracować nad ustawieniem. W ofensywie zawsze można coś poprawić, mamy kilka rozwiązań i będziemy się starali jutro z nich skorzystać.

– Najlepszym sposobem na odblokowanie jest brak myślenia o tym. Jeżeli napastnik zaczyna rozmyślać o niewykorzystanych sytuacjach, to nie jest to dobra droga. Powiedziałem Mahirowi i Tomasowi, że rywalizują między sobą i który z nich szybciej wejdzie na ścieżkę bramkową, będzie po prostu częściej występował. Tomas już gola strzelił, lecz niestety dla niego w tej akcji były dwa spalone. To są profesjonaliści, ale też dwa inne profile zawodników. Mahir to typ szybkościowca, bardzo silny piłkarz, natomiast Tomas daje więcej w powietrzu i jest typową dziewiątką przebywającą w polu karnym. Dużo rozmawiam z Tomasem na jego temat, ponieważ moim zdaniem zawodnik, który strzelił ponad 20 goli w poprzednim sezonie, nie mógł po prostu zapomnieć, jak strzela się gole. Nie zawsze piłki adresowane są do niego w sposób, w jaki chcemy by tę piłkę dostawał. Myślę, że przyjdzie taki mecz, oby to był jutrzejszy mecz, gdzie obaj strzelą gole i się odblokują.

– Na lewej stronie może także zagrać Luquinhas, ale ustawieni obok siebie Yuri Ribeiro i Filip Mladenović, to wariant, który daje nam korzyści. Mladen lubi grać do przodu i stwarza nam dużo sytuacji. Yuri jest wydolnym piłkarzem i dobrze uzupełnia się z Filipem Mladenoviciem. Ta współpraca w ostatnim czasie dobrze wyglądała. Z konieczności w kilku spotkaniach stawiałem Yuriego Ribeiro na prawym wahadle, bo brakowało nam piłkarza na tę pozycję. Mattias Johansson dla mnie jest prawym obrońcą. Myślę, że do końca roku ta czwórka w obronie będzie najlepszym wyborem.

Fot. Mateusz Kostrzewa

Źródło: Biuro Prasowe Ekstraklasy

„Legia nie stała się zespołem bez charakteru z dnia na dzień, to proces, który trwa od wielu lat”

Ivica Vrdoljak, były kapitan Legii Warszawa, skomentował aktualną sytuacją stołecznego zespołu w rozmowie z Izabelą Koprowiak, dziennikarką „Przeglądu Sportowego”.

Legia jest zespołem bez charakteru. Oprócz Artura Boruca brakzawodników, którzy potrafiliby wstrząsnąć drużyną. Często można odnieść wrażenie, że jedynym piłkarzem mistrzów Polski, któremu „zależy” jest właśnie 41-letni golkiper.

– Niepokojące jest to, co się dzieje na boisku po zakończonych meczach. Nie ma w tych w zawodnikach złości, bardziej strach. Dlatego faktycznie można stwierdzić, że w tej szatni brakuje charakteru – przyznaje Vrdoljak, jeden z byłych piłkarzy Legii, którzy mieli bardzo mocną osobowość.

– Środek pola jest największym problemem tej drużyny. Odkąd Bartek Kapustka doznał kontuzji, ta formacja właściwie nie istnieje. Nie ma zawodnika, który potrafi zdobyć przestrzeń. Wszystko dzieje się za wolno, mam wrażenie, że najważniejszym dla tych piłkarzy jest to, aby mieli po meczu jak najwyższy procent celnych podań. Nie podejmują ryzyka, nie próbują dograć kluczowej piłki z obawy, że ją stracą. A ryzyko jest konieczne, trzeba zabrać piłkę i z nią ruszyć do przodu nawet jeśli istnieje ryzyko, że taka akcja zakończy się stratą. Bo jeśli każdy gra na alibi, to drużyna jest bardzo łatwa do przeczytania. Ustawia z tyłu „autokar” i niewiele można zrobić – podkreśla Vrdoljak.

– W przeszłości było w Legii wielu zawodników, którzy mieli odwagę. Dossa Junior, Guilherme, Danijel Ljuboja, Miro Radović – oni wszyscy chcieli piłkę. A teraz wszyscy od niej uciekają. Josue próbuje uruchamiać przód długimi podaniami, ale potem go nie ma, stoi i macha rękoma – dodaje były kapitan Legii.

– Piłkarze muszą zmienić nastawienie, przestać skupiać się nad tym, by nikt nie wytknął im błędu. Oni sami doprowadzili do tej sytuacji i sami mogą ją z niej wydostać. Jest nadzieja. W Warszawie trzeba się mierzyć też z bardzo dużą presją ze strony klubu, kibiców. Trzeba mieć odpowiednią mentalność, by to wytrzymać – podsumowuje Vrdoljak.

Źródło: Przegląd Sportowy

Fot. Mateusz Kostrzewa

Marek Gołębiewski po porażce Legii z Leicester City: Jestem trenerem tymczasowym, a wyniki na pewno mnie nie bronią

W meczu 5. kolejki grupy C Ligi Europy UFEA Legia Warszawa uległa na wyjeździe Leicester City 1:3. Po zakończeniu spotkania na pytania dziennikarzy odpowiadał Marek Gołębiewski, szkoleniowiec stołecznej drużyny.

Trener Marek Gołębiewski:

– To było bardzo ciężkie spotkanie. Od początku meczu Leicester narzuciło nam swój styl gry. Z biegiem czasu zmieniliśmy nieco ustawienie i wówczas nasza gra zaczęła wyglądać lepiej. Przy wyniku 0:2 udało nam się zbliżyć do rywala, ale po stałym fragmencie gry zrobiło się 1:3. Brakowało nam zbyt wiele, żeby zdobyć dwie bramki takiej drużynie jak Leicester.

– Yuri Ribeiro i Filip Mladenović to typowi wahadłowi. Nie mając większej możliwości wyboru zdecydowaliśmy się grać piątką obrońców. Po stracie gola zmieniliśmy sposób gry na czwórkę defensorów, ale potem straciliśmy dwie bramki. Na boisku grają piłkarze, a systemy są tylko po to, aby odpowiednio się przeciwstawić.

– O dalsze plany wobec mojej osoby należy pytać prezesa. Podpisywałem kontrakt i zostałem poinformowany o tym, że jestem trenerem tymczasowym. Wyniki na pewno mnie nie bronią

– Nie obawiam się, bo mówiąc przewrotnie, każdy zawodnik zdaje sobie sprawę, gdzie gra. Dla każdego trenera zawodnik powinien zostawiać swoje serce. Zawodnicy doskonale wiedzą, gdzie są i będą oddawać swoje serce dla Legii.

– Jestem osobą żywiołową i reaguję na to, co dzieje się na boisku. Jeżeli zawodnik popełnił błąd, który kosztował nas utratę bramki, to właśnie tak zareagowałem.

– Luquinhas był dzisiaj wyróżniająca się postacią. Jeżeli mielibyśmy w składzie dwóch czy trzech piłkarzy o podobnym profilu, to na pewno łatwiej byłoby mu notować lepsze liczby.

Leicester City – Legia Warszawa 3:1 (3:1)

Gole: Daka (11’), Maddison (21’), Ndidi (33’) – Mladenović (26’)

Żółte kartki: Thomas (61’), Albrighton (89’) – Mladenović (38’), Wieteska (48’), Jędrzejczyk (87’).

Leicester City: Schmeichel – Castagne, Soyuncu, Evans, Thomas – Soumare (Dewsbury-Hall 63’), Maddison (Perez 63’), Ndidi – Lookman (Albrighton 85’), Barnes, Daka (Iheanacho 85’)

Rezerwowi: Ward, Stolarczyk, Bertrand, Vardy, Albrighton, Iheanacho, Perez, Amartey, Choudhury, Dewsbury-Hall, Vestergaard, Madivadua

Legia Warszawa: Miszta – Johansson (Hołownia 46’), Wieteska, Jędrzejczyk – Ribeiro, Slisz, Martins (Celhaka 71’), Mladenović (Skibicki 71’) – Muci, Emreli (Włodarczyk 78’), Luquinhas (Pekhart 78’)

Rezerwowi: Tobiasz, Hołownia, Pekhart, Celhaka, Skibicki, Włodarczyk, Rose, Ciepiela

To trzecia z rzędu porażka Legii w LE, jednak sytuacja w grupie ułożyła się tak, że podopieczni Marka Gołębiewskiego wciąż mają szansę na awans do fazy pucharowej tych rozgrywek. Warszawianie zdobyli sześć punktów, a w ostatniej kolejce zagrają 9 grudnia u siebie ze Spartakiem Moskwa, który ma siedem „oczek”. Tyle samo zgromadziło Napoli , które w środę niespodziewanie przegrało w stolicy Rosji 1:2. Leicester City po czwartkowym zwycięstwie ma osiem punktów.

Fot. Mateusz Kostrzewa, legia.com

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Znamy skład Legii Warszawa na starcie z Leicester

Marek Gołębiewski, szkoleniowiec warszawskiej Legii podał wyjściowy skład na mecz 5. kolejki Ligi Europy z Leicester City.

Legia Warszawa rozpocznie spotkanie w następującym ustawieniu:

Miszta – Johansson, Wieteska, Jędrzejczyk – Ribeiro, Slisz, Martins, Mladenović – Muci, Emreli, Luquinhas

Początek meczu o godzinie 21. Transmisja na platformie Viaplay.

W takim składzie Legia zagra z Leicester City

W czwartkowy wieczór Legia Warszawa zmierzy się w wyjazdowym meczu z drużyną Leicester. Zwycięstwo mogłoby sprawić, że mistrzowie Polski wysuną się na pierwsze miejsce w tabeli grupy C Ligi Europy.

Biorąc pod uwagę formę jaka prezentuje warszawski zespół trudno mieć jakąkolwiek nadzieję na korzystny wynik w Anglii. Zespół Leicester zajmuje ostatnie miejsce w grupie i będzie mocno podrażniony w czwartkowy wieczór. Wygrana z Legią zapewni angielskiej drużynie grę co najmniej w fazie pucharowej Ligi Konferencji. Mistrzowie Polski staną przed trudnym zadaniem, tym bardziej, że zabraknie kilku kluczowych piłkarzy.

W meczu z Leicester nie wystąpi między innymi Artur Boruc. Między słupkami zobaczymy najprawdopodobniej Cezarego Misztę, który dostanie okazję rehabilitacji po nieudanym występie z Górnikiem Zabrze. Oprócz Boruca, w Warszawie zostali również: Josue, Kacper Kostorz, Lirim Kastrati, Rafael Lopes i Maik Nawrocki.

Przewidywany skład Legii: Miszta – Johansson, Jędrzejczyk, Wieteska, Mladenović – Ribeiro, Martins, Slisz, Luquinhas – Muci – Emreli.

Fot. Mateusz Kostrzewa

Legia Warszawa? Ten zespół istnieje dziś tylko w teorii, nie ma w nim duszy

Radosław Kałużny, były pomocnik piłkarskiej reprezentacji Polski w rozmowie z Piotrem Wołosikiem, dziennikarzem „Przeglądu Sportowego” skomentował aktualną sytuację w Legii Warszawa.

Piotr Wołosik zdradził, że wśród kibiców Legii wrze, a w sieci krążą złowrogie przewidywania, iż jeśli stołeczny zespół będzie przegrywać w nadchodzącym spotkaniu z Jagiellonią, to wątpliwe, by zostało dokończone, bo gniew kibiców może przerodzić się w fizyczne przerwanie meczu.

– Dziwisz się, że kibice Legii „wyszli z nerw”? W żaden sposób nie popieram fizycznych ataków czy robienia bajzlu na murawie, choć nie raz z tym się spotkałem. Na przykład w niemieckim Rot–Weiss Essen. Klub ten miał fanatycznych kibiców. Nie mieli pretensji, gdy przegraliśmy, lecz byli bezwzględnie dla tych, którzy nie biegali i walczyli. Wymierzali więc kary – powiedział Kałużny.

– Po prostu lali w pysk. Tłumaczyli, że dla wielu z nich wydatek na bilet jest ważną pozycją w domowym budżecie, bo mieszkają w niezbyt bogatym regionie i dlatego nie mają zamiaru oglądać spacerujących zawodników – dodał były reprezentant Polski.

Radosław Kałużny jest zdania, że fatalna dyspozycja piłkarzy Legii bierze się z nieodpowiedniego przygotowania do sezonu.

– Będę się upierać, że jej piłkarze zostali źle przygotowani do sezonu. Po prostu po raz kolejny okazało się, że nasze sztaby nie są w stanie przyszykować swoich „koni” tak, by były silne i biegały identycznie w lidze oraz pucharach. Z naszymi zespołami tradycyjnie – coś za coś. Czyli, jak już znajdziesz się w pucharach, to dajesz ciała w lidze i na odwrót. W ubiegłym sezonie przećwiczył to Lech, dziś – mistrzowie Polski. Jedynie do Mateusza Wieteski nie można mieć większych zastrzeżeń. Na upartego, może znalazłby się z jeszcze zawodnik. Tylko, że we dwóch w bierki można pograć albo w karty. Zaskakująco beznadziejnie wygląda obrona Legii. Juniorzy lepiej poradziliby sobie w tyłach od wydawałoby się doświadczonych legionistów – podkreślił.

– Masa pieniędzy została władowana w kontrakty piłkarzy. Potężna, jak na nasze warunki kasa. Pensją wielu legionistów można byłoby obskoczyć wypłaty trzech, czterech zawodników innych klubów. Nie dziwi mnie więc zdenerwowanie kibiców Legii, chociaż trzeba przyznać, że jej piłkarze, mimo porażki w Zabrzu zaprezentowali się lepiej, niż w poprzednich meczach. Nie podejrzewam, że to jakaś szczególna pociecha dla legijnych kibiców. Drużyna Legii istnieje dziś wyłącznie teoretycznie. Nie ma w niej duszy, a i oddech jej zawodnicy ciężko łapią. Tam pewnie wszyscy marzą, żeby ta jesień się zakończyła – podsumował Radosław Kałużny.

Źródło: Przegląd Sportowy

Fot. Mateusz Kostrzewa

Szkoleniowiec Legii po porażce z Górnikiem. „Odnośnie mojej posady, proszę pytać nie mnie, tylko władze klubu”

W meczu 15. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa uległa Górnikowi Zabrze 2:3. Po zakończeniu spotkania głos zabrał szkoleniowiec mistrzów Polski Marek Gołębiewski.

Marek Gołębiewski:

– Przegraliśmy bardzo ważny mecz, który w drugiej połowie mogliśmy odwrócić. Przy stanie 2:2 wierzyłem, że zespół jest w stanie wygrać ten mecz. Zdarzyło się inaczej i wracamy bez punktów. 

– Odnośnie pewności mojej posady, proszę pytać nie mnie, tylko władze. Odnośnie drugiego pytania o odmianę gry po przerwie – był to efekt zmiany systemu i wejścia zawodników o nieco innym profilu.

– Wyjaśnimy sobie nerwową sytuację z drugiej połowy z naszymi zawodnikami, doszło zapewne do męskiej rozmowy.

– Chciałbym z całego serca podziękować kibicom, którzy stawili się w Zabrzu w tak licznym gronie.

Ernest Muci: 

– Zbyt wolno zaczęliśmy mecz, straciliśmy gole po kontratakach. W szatni porozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło, wróciliśmy na boisko, chcieliśmy wygrać dla nas i dla kibiców. Strzelilismy szybko dwa gole, ale w końcówce straciliśmy kolejnego. 

– Na początku drugiej połowy zmieniliśmy nieco skład i system. Zaatakowaliśmy rywala bardziej agresywnie. Nie mieliśmy dziś szczęścia. 

– Kibice cały czas byli z nami, wspierali nas. Dziękuję im za wsparcie. Chcemy dać im radość, na którą zasługują. Ciężko pracujemy, by wrócić na nasze miejsce. Dajemy z siebie wszystko na treningach i w meczach, ale jeszcze czegoś brakuje. W Legii nie możesz przegrywać, źle się z tym czujemy, ale bierzemy za to odpowiedzialność. Z każdego meczu staramy się wyciągnąć lekcję i wrócimy do zwyciężania.

(fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com)​

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

„Umieram i muszę wreszcie wyznać: Sprzedałem ten mecz dla Legii Warszawa” (WIDEO)

Najpierw w czwartek, a potem w sobotę, dwa podobne wpisy w mediach społecznościowych zamieścił Grzegorz Szeliga, były piłkarz ekstraklasowych zespołów. „Sprzedałem mecz w 1993 roku. Z Legią, grając w Wiśle Kraków” – napisał.

Szeliga rozpoczynał przygodę z futbolem w Polonezie Warszawa. Do Legii trafił w 1987 roku, rozegrał w jej barwach 20 meczów i strzelił cztery gole. Potem był zawodnikiem stołecznej Gwardii, Jagiellonii Białystok, a w 1993 roku związał się z Wisłą Kraków. W tym roku Legia straciła tytuł mistrza Polski decyzją PZPN. Chodziło o zarzuty dotyczące korupcji, w tym o wyjazdową wygraną stołecznej drużyny 6:0 z Wisłą Kraków w ostatniej kolejce.

Do dziś warszawski klub nie uznaje decyzji polskiego związku i podkreśla zdobycie tytułu w 1993 roku. Mistrzostwa im jednak nie zwrócono. Na drodze prawnej Legii nie udowodniono niezgodnego z prawem wpływania na wynik spotkania z Wisłą. 1 lipca 1995 roku Prokuratura Rejonowa w Krakowie umorzyła sprawę.

Teraz po latach do sprzedania tego meczu przyznał się Grzegorz Szeliga. Dziennikarze TVP Sport zadzwonili do byłego piłkarza po opublikowaniu przez niego wspomnianych wpisów. Media społecznościowe mają to do siebie, że łatwo nabrać się na zamieszczane w nich tzw. fejkowe wiadomości. W tej sprawie było jednak inaczej i Szeliga potwierdził, że to on był autorem postów. Poniżej treść rozmowy, którą z byłym zawodnikiem przeprowadził Mateusz Miga.

– Napisał pan, że sprzedał mecz. Może pan ujawnić jakieś szczegóły?
– Jakie szczegóły? Wziąłem pieniądze za to.

– Tylko pan?
– Będę mówił o sobie.

– Jak do tego doszło?
– Dostałem pieniądze od Legii. Przecież ja tam wcześniej grałem.

– Kto miał dać te pieniądze?
– Działacze Legii. Cały czas biłem się z myślami, że zrobiłem źle. Wziąłem wtedy te pieniądze, a mecz był sprzedany.

– Jak duża to była kwota?
– Nie pamiętam, bo po drodze była denominacja. Była czwórka z przodu na pewno.

– Na ile procent grał pan w tym meczu?
– Powiem szczerze. Grałem na sto procent, ale nie dostawałem żadnych piłek. Przyznaję się do tego i chcę ponieść karę.

– Jest pan pewien, że chce byśmy o tym pisali?
– Tak. Ja… umieram. Nie mogę tego zabrać do grobu. Muszę o tym powiedzieć. Grałem w Legii, grałem w Wiśle. Zrobiłem, co zrobiłem. Moi synowie grają w piłkę i duży żal mają do mnie. Ale ja się biłem z tym przez 30 lat.

– Mają żal, że się pan przyznał?
– Tak, że się przyznałem. Ale to jest prawda. Sprzedałem ten mecz. Napiszcie o tym.

– Czy jednak byłby pan w stanie powiedzieć więcej, jak doszło do przekazania pieniędzy?
– Dostałem pieniądze w Krakowie. Nie wiem, czy inni dostali.

– Mówi pan, że grał na sto procent. Ale skoro wziął pieniądze, był też gotów, by w razie potrzeby pomóc Legii?
– Wziąłem pieniądze. Sprzedałem to. 30 lat nie mogłem się przejrzeć w lustrze. I ani słowa o kolegach. Nic nie wiem.

– Męczyło to pana?
– Cały czas myślałem o tym. Chodziło mi przede wszystkim o kibiców Wisły.

– Rozmawiał pan z bliskimi o tej sytuacji? O tym, że chce się zdobyć na takie wyznanie?
– Ciągle biłem się z myślami, że zrobiłem źle. Przez całe życie chciałem o tym powiedzieć. Wiedziała o tym moja żona. Teraz powiedziałem… Może pod wpływem emocji, ale nie chcę zabrać tej tajemnicy do grobu. Z całą świadomością oświadczam, że zrobiłem to. Mam 53 lata i dostałem pieniądze za to, by nie strzelać w tym meczu. To najszczersza prawda. Nigdy w życiu nie robiłem takich rzeczy… Wiem, że będę miał przechlapane, ale nie robię tego dla rozgłosu. Chcę, żeby cała Polska wiedziała, że ten mecz był sprzedany.

– Czemu pan mówi, że umiera?
– Jestem chory. Umieram na raka…

Grzegorzowi Szelidze nie grozi odpowiedzialność karna, a on sam zakończył rozmowę takimi słowami.

Jestem człowiekiem z Warszawy, wciąż mieszkam w stolicy. Widzę Stadion Narodowy, mijam często obiekt Legii… Musiałem o tym powiedzieć. Proszę o tym napisać, bo chcę się przyznać do tego, co zrobiłem w przeszłości… Zrobiłem źle.”

Źródło: TVP Sport

Trener Marek Gołębiewski przed meczem Legii z Górnikiem Zabrze. „W Legii Warszawa każdy mecz jest najważniejszy, nie ma kalkulacji”

Szkoleniowiec Legii Warszawa Marek Gołębiewski odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem 15. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Górnikiem Zabrze

Trener Marek Gołębiewski:

– Przerwa była nam bardzo potrzebna, żebyśmy mogli się też troszkę lepiej poznać. Wcześniej, grając co trzy dni, tego czasu na trening było mniej. Przerwa była pod względem pracy motorycznej i taktycznej dobrze wykorzystana. Jeżeli drużyna chce coś poprawiać, to na to potrzebny jest czas. Ten proces będzie cały czas trwał. Schematy finalizacji akcji i przejścia z ataku do obrony to najważniejsze aspekty, nad którymi chcieliśmy popracować.

– Wykonywaliśmy mocniejsze treningi. Praktycznie nie mieliśmy wolnego. Wyjątkiem była niedziela, ale w poniedziałek do pracy wrócili zawodnicy, którzy wcześniej trochę mniej trenowali. Musimy iść właśnie w tym kierunku. Intensywność zajęć musi być coraz wyższa, a objętość trochę niższa. Tą drogą chcemy podążać. Zobaczymy, jakie to będzie miało przełożenie na mecz. Jak to mówię zawsze – boisko wszystko zweryfikuje.

– Przede wszystkim – w Legii Warszawa każdy mecz jest najważniejszy. W naszej drużynie nie ma kalkulacji. Jesteśmy w takim miejscu, gdzie każdy wymaga od nas dobrego rezultatu. W Pucharze Polski przeszliśmy do kolejnej rundy. W Ekstraklasie, w pierwszej połowie meczu ze Stalą, widać było promyk nadziei. Gra lepiej funkcjonowała, ale na końcu liczy się wynik. Zawsze będziemy grać zawodnikami, którzy w danym momencie są w najlepszej dyspozycji. Być może pojawią się rotacje, ale to wszystko zależeć będzie od mikrocyklu treningowego. Dla nas kolejne spotkania będą tymi najważniejszymi. Do Wigilii mamy dziewięć spotkań i postaramy się zdobyć jak najwięcej punktów, a także awansować do kolejnej fazy Pucharu Polski i Ligi Europy.

– Mattias Johansson jest po mononukleozie. Przez to jego organizm jest bardziej podatny na drobne urazy. W ostatnim tygodniu Mattias trenował indywidualnie z trenerami od przygotowania fizycznego. W tym tygodniu wziął udział w pełnym mikrocyklu i jest do dyspozycji na niedzielny mecz.

– Mateusz Hołownia i Artur Boruc trenują z nami Po jutrzejszym treningu będę podejmował decyzje, co do występu Artura i Mateusza już w najbliższą niedzielę.

– Mamy kilku młodzieżowców, jest Skibicki, Ciepiela, Włodarczyk, Kisiel. Jest kilku zawodników, którzy palą się do gry. Artur Boruc długo pauzował i nie trenował w normalnym rytmie. Dopiero od sześciu dni jest w pełnym treningu, więc nie działa to tak, że od razu wejdzie i będzie czuł się jak przed kontuzją. Jego zdrowie jest dla mnie bardzo ważne, będę rozmawiał z nim, a także z trenerami bramkarzy czy Artur Boruc jest gotowy nam pomóc.

– Spodziewam się, jak to się mówi w Polsce, meczu walki. Nikt przed Legią się nie położy, każdy na Legię się dodatkowo mobilizuje. Spodziewamy się trudnego meczu, ale mamy dobrze przeanalizowanego przeciwnika. Wiemy, co chcą grać i w jaki sposób, nie spodziewam się niespodzianek. Chcemy obrać dobrą drogę, a ten moment na pewno przyjdzie. Po pierwszej połowie meczu ze Stalą Mielec było widać pewne mechanizmy, a teraz przez dwa tygodnie pracowaliśmy, by je odpowiednio doszlifować. Wierzę, że efekty tej pracy przyniosą nam upragniony efekt w postaci zwycięstwa. W Legii zawsze musisz wygrywać i w tym celu jedziemy do Zabrza.

– Sfera mentalna to ważny aspekt piłki nożnej. Przychodząc do Legii, powiedziałem zawodnikom, że przede wszystkim gra się głową. Jeśli głowa nie jest wyczyszczona, trudno jest grać w piłkę. Następne w hierarchii jest serce, a na końcu nogi. Mamy wielu dobrych zawodników, których głowy są zablokowane. Pracowaliśmy nad tym bardzo długo, ci zawodnicy też wiedzą po co wychodzą na boisko i dla jakiego klubu grają. Zawsze wychodzimy po zwycięstwo. Trening, który prowadziliśmy przez ostatnie dwa tygodnie, prowadzony był w duchu rywalizacji. Rywalizacja musi być na jak najwyższym poziomie, bo podnosi ona poziom gry drużyny. Uważam, że głowy piłkarzy są oczyszczone.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Fot. Mateusz Kostrzewa

Piłkarz Wieczystej zdradził, dlaczego odrzucił ofertę Legii Warszawa

Wilde-Donald Guerrier, nowy zawodnik Wieczystej Kraków przyznał, że mógł trafić do Legii Warszawa. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Haitańczyk zdradził, dlaczego nie podpisał umowy ze mistrzami Polski.

Wieczysta Kraków dokonała hitowego transferu, sprowadzając Wilde’a-Donalda Guerriera, który w latach 2013-16 był zawodnikiem Wisły Kraków i występował na boiskach ekstraklasy. 32-letni reprezentant Haiti związał się z drużyną Franciszka Smudy do końca bieżącego sezonu z możliwością przedłużenia umowy o kolejny rok.

Wilde-Donald Guerrier na łamach „PS” ujawnił, dlaczego postanowił zostać piłkarzem klubu grającego w czwartej lidze.

– Koniecznie chciałem kontraktu na pół roku. Jeśli będę miał dobrą rundę, to może pojawią się różne oferty z polskiej ekstraklasy i nie tylko – przyznał Haitańczyk.

Guerrier zdradził, że mógł wrócić wcześniej do Polski. Gdy był zawodnikiem Karabachu, otrzymał ofertę z Legii Warszawa.

– Było mi trudno zaakceptować tę ofertę w momencie, gdy nie popierała jej moja żona i rodzina. Jej dziadek grał w Wiśle Kraków, a mama i wujek są związani kibicowsko z tym klubem i mocno odradzali mi przejście tam. Mówili wprost: „nie ma takiej możliwości” – powiedział.

– To było po moich występach w Lidze Mistrzów. Pamiętam zamieszanie, jakie było wokół tego. Jeden z dziennikarzy przyjechał do Azerbejdżanu, by zrobić materiał ze mną i Jakubem Rzeźniczakiem – dodał Guerrier.

32-letni Haitańczyk po odejściu z Wisły z Karabachem Agdam zdobył dwa mistrzostwa Azerbejdżanu, a także występował w barwach tego klubu w Lidze Mistrzów oraz Lidze Europy.

Guerrier ponadto był zawodnikiem takich klubów jak Alanyaspor, Neftczi Baku czy Apollon Limassol. Po zakończeniu sezonu 2020/21 Haitańczyk rozwiązał kontrakt z cypryjskim zespołem i został wolnym zawodnikiem.

Źródło: PS

Foto: Wieczysta

Legia Warszawa nawiązała współpracę z firmą Hotailors

Legia Warszawa nawiązała współpracę z firmą Hotailors, która zyskała miano Oficjalnego Partnera w podróży. Umowa będzie obowiązywać 3 lata.

Hotailors to innowacyjna, polska firma zajmująca się kompleksową organizacją podróży służbowych. Wśród jej klientów znajdują się globalne marki, jak na przykład Google czy Microsoft, jak i lokalne przedsiębiorstwa.

– Pracujemy aktywnie nad rozbudową naszych kolejnych obszarów komercyjnych, a Hotailors pozwoli nam działać jeszcze efektywniej. Wykorzystując cyfrowe narzędzia i nowe technologie, rozwiązania proponowane przez naszego nowego partnera idealnie dostosowały branżę podróży służbowych do wszystkich zmian spowodowanych przez pandemię – mówi Dyrektor Komercyjny Legii Paweł Kokosza. Hotailors proponuje jedyną taką aplikację, która kompleksowo zajmuje się tym zagadnieniem – dodaje.

Jako innowacyjne narzędzie online, Hotailors umożliwia rezerwowanie, zarządzanie i rozliczanie wyjazdów służbowych w jednym miejscu. Firma zapewnia całodobowe wsparcie opiekunów podróży przez 365 dni w roku, udostępnia funkcjonalności dbające o bezpieczeństwo podróżnego w okresie pandemicznym i dodatkowe usługi, jak ubezpieczenie czy transfer z lotniska. Rozwiązania Hotailors wspierają klientów w zakresie optymalizacji i automatyzacji podróży.

– Legia Warszawa to marka znana nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie. Jesteśmy zaszczyceni, że zaangażujemy w życie klubu i pomożemy w automatyzacji tak żmudnych procesów, jak podróże służbowe. Mam nadzieję, że będziemy mieć wiele okazji cieszyć się wspólnie z sukcesów sportowych i biznesowych Legii – powiedział CEO Hotailors Filip Maksymilian Bloch.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Trener Gołębiewski i Filip Mladenović przed meczem Legia – SSC Napoli. „To będzie święto”

Podczas konferencji prasowej przed meczem 4. kolejki Ligi Europy UEFA Legia Warszawa – SSC Napoli na pytania dziennikarzy odpowiadali trener Marek Gołębiewski i Filip Mladenović.

Trener Marek Gołębiewski: 

– To będzie święto. Zawodnicy, zdobywając mistrzostwo Polski i kwalifikując się do rozgrywek, zasłużyli sobie, aby to było święto. Oczywiście sytuacja w lidze nie jest dobra dla takiego klubu jak Legia. Jednak każdy z nas wychodzi jutro na boisko, wiedząc jaki to mecz. To musi być święto dla całego klubu i polskiej piłki.

– Luciano Spalletti to jeden z najlepszych trenerów na świecie. To bardzo dobry trener i taktyk. Nie zmienia systemu, gra ustawieniem 4-3-3, więc można przewidzieć, jak Napoli jutro zagra. Mają w składzie świetnych zawodników, którzy grają z dużą intensywnością i nieprzewidywalnością. Musimy wspiąć się na wyżyny, by w czwartek zatrzymać Napoli.

 – Wczorajszy dzień był dla nas bardzo intensywny. Rozpoczęliśmy go od badań krwi, następnie mieliśmy badania rezonansem. Chcieliśmy zbadać poziom przygotowania zawodników. Czasu jest mało, ale jestesmy w Legii i musimy działać profesjonalnie. Dwa dni do meczu to nie jest wymarzona pozycja dla trenera, bo zbudować coś swojego. Cały czas staram się przemycać swoje pomysły. Zespół wie, jak grać w defensywie, cały czas szukamy nowych rozwiązań w ofensywie. W meczu z Pogonią nie było to nawet 5% tego, co chcemy grać. Padło wcześniej pytanie o Mladena, dlaczego nie gra tak jak w poprzednim sezonie. To nie tylko jego wina, musimy wypełniać pole karne, stwarzać mu okazje do notowania asyst.

– Artur Boruc wznowił wczoraj zajęcia, jesteśmy optymistami. Mam nadzieję, że wkrótce wejdzie w normalny reżim treningowy. To bardzo ważna postać w drużynie i mam nadzieję, że szybko będzie dostępny do gry.

 – Mam pomysł na to spotkanie, dziś przedstawimy go zawodnikom. Musimy grać skutecznie w obronie, z pełnym poświęceniem. Każdy musi wykonać swoje defensywne zadania w stu procentach. Jeśli ktoś przyśnie, pojawiają się problemy. Mamy przygotowaną analizę poprzedniego meczu. Na pewno wszyscy myślą, że faworytem jest SSC Napoli, ale zapewniam, że zawodnicy wiedzą, jak podejść do tego meczu. Mam nadzieję, że kibice będą naszym wsparciem i będziemy wspólnie cieszyć się po ostatnim gwizdku sędziego.

– W takim klubie jak Legia zawsze chcesz wygrywać. Jutro wystawimy najmocniejszy skład. Dobiorę zawodników pod kątem taktycznym – dobrych w obronie i potrafiących kontratakować. Powiedział Pan, że sytuacja w lidze nie jest dobra. Jest bardzo słaba. Jednak na każdym froncie będziemy chcieli pokazać się z dobrej strony. Jutro możemy spodziewać się najsilniejszej jedenastki, która będzie walczyć o najlepszy wynik.

– Artur Boruc wznowił wczoraj zajęcia, jesteśmy optymistami. Mam nadzieję, że wkrótce wejdzie w normalny reżim treningowy. To bardzo ważna postać w drużynie i mam nadzieję, że szybko będzie dostępny do gry.

 – Mam pomysł na to spotkanie, dziś przedstawimy go zawodnikom. Musimy grać skutecznie w obronie, z pełnym poświęceniem. Każdy musi wykonać swoje defensywne zadania w stu procentach. Jeśli ktoś przyśnie, pojawiają się problemy. Mamy przygotowaną analizę poprzedniego meczu. Na pewno wszyscy myślą, że faworytem jest SSC Napoli, ale zapewniam, że zawodnicy wiedzą, jak podejść do tego meczu. Mam nadzieję, że kibice będą naszym wsparciem i będziemy wspólnie cieszyć się po ostatnim gwizdku sędziego.

– W takim klubie jak Legia zawsze chcesz wygrywać. Jutro wystawimy najmocniejszy skład. Dobiorę zawodników pod kątem taktycznym – dobrych w obronie i potrafiących kontratakować. Powiedział Pan, że sytuacja w lidze nie jest dobra. Jest bardzo słaba. Jednak na każdym froncie będziemy chcieli pokazać się z dobrej strony. Jutro możemy spodziewać się najsilniejszej jedenastki, która będzie walczyć o najlepszy wynik.

Filip Mladenović: 

– Nie mogę dokładnie odpowiedzieć, co się dzieje z moją formą. Powiedział Pan, że to jest Legia, ale drużyna cały czas się zmienia. Moja forma jest do poprawy. Nie widzę jednak problemów w przygotowaniu fizycznym. Moje wyniki wydolnościowe są na bardzo dobrym poziomie, na pewno nie jest to powód gorszej formy. Cała drużyna ma niższą formę, mamy kryzys, z którego musimy wyjść. Jestem tutaj w imieniu drużyny i każdy z nas musi szukać rozwiązania. Jestem zależny od drużyny, a drużyna jest zależna ode mnie. Musimy być razem, razem w ten kryzys wpadliśmy i razem z niego wyjdziemy. Oczywiście, nie jestem zadowolony z moich statystyk, ale nie wynika to z problemów zdrowotnych. Robię wszystko, by pomagać sobie i drużynie. Staram się poprawiać każdego dnia i znaleźć rozwiązanie. Nie zgadzam się, że na boisku widać problemy fizyczne, jestem przygotowany do grania co trzy dni i to widać po wynikach wydolnościowych. Jako zespół musimy wyjść na prostą, przed nami lepsze dni.

– Nie boję się rywali. To nie jest w moim DNA. Wiem, że czeka nas trudny mecz i jesteśmy tego świadomi, ale nie boję się tego. Napoli posiada świetnych zawodników, nie jest ważne kto wyjdzie na boisko – i tak da drużynie dużo jakości. Czekam na ten mecz, bo każdy lubi grać w takich spotkaniach. Myślę, że cała Warszawa czekała na takich rywali. Naprawdę nie boję się nikogo, nikt z nas nie ma powodu do bania się. Nie będziemy się bić, gramy w piłkę nożną. Czeka nas ciekawe spotkanie. Każdy z graczy rywali ma duże umiejętności, a my jesteśmy gotowi, by ich zatrzymać.
– Uważam, że musimy być jutro skupieni na szczelnej defensywie. Wiemy, w jaki sposób Napoli lubi grać. Szybko operują piłką. Jednak we Włoszech też mieliśmy swoje okazje, które mogliśmy lepiej wykończyć. Mam nadzieję, że jutro to poprawimy i wykorzystamy sytuacje, które sobie stworzymy. Musimy szukać swoich szans. Czeka nas trudny mecz, ale nikt się nie poddaje. Wiemy, co robić.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Foto: Mateusz Kostrzewa/legia.com

Rozwścieczeni kibice Legii o zawodnikach. „Nie jesteście piłkarzami, wy jesteście lamusami”

Legia Warszawa doznała ósmej porażki w lidze! Tym razem mistrzowie Polski ulegli 0:2 Pogoni Szczecin, a warszawscy kibice przez 90 minut dawali upust swojej wściekłości intonując przyśpiewki pod adresem zawodników i władz klubu.

Przez pierwsze 45 minut spotkania warszawscy fani ani razu nie wsparli zawodników Legii. Z trybun słychać było natomiast przyśpiewki, w których kibice nakłaniali dyrektora sportowego i zawodników do opuszczenia Łazienkowskiej. 

„Nie jesteście piłkarzami, Wy jesteście lamusami.”, „Legia grać, kurwa mać.”; „Każdy się wstydzi, gdy na boisku Was widzi.”; „Hej Kucharski co zrobiłeś, Legię nam rozperdoliłeś.”; „Kto jest temu winien, wypierdalać stąd powinien” – niosło się z trybun stadionu Legii.

„Nie da się grać co trzy dni z drużyną, która baluje”

Wojciech Kowalczyk udzielił wywiadu dziennikarzom Onetu, w którym ostro krytykuje obecną sytuację w Legii Warszawa.

W poniedziałek Czesław Michniewicz przestał pełnić funkcję trenera Legii Warszawa. Od kilkunastu dni dymisja Michniewicza wisiała na włosku. Na jaw zaczęły wychodzić alkoholowe ekscesy z udziałem piłkarzy zespołu aktualnego mistrza Polski. Ostro o sytuacji w ekipie z Łazienkowskiej wypowiedział się Wojciech Kowalczyk. 

– To jest oficjalna informacja, ale każdy już wiedział o tym, co się stanie po wyjeździe Legii do Gliwic. Przecież nie zdarza się tak, że zdrowi zawodnicy zostają w klubie i trenują w Warszawie, a nie jadą na mecz. Czesław Michniewicz nie powołał „grupy imprezowej” na to spotkanie, zdecydował się tylko na jednego zawodnika spośród nich, bo był mu potrzebny. Gdyby Pekhart nie miał złamanego nosa, to i Emreli by nie pojechał. Kogo lepiej wyrzucić? Przecież nie pozbędą się pięciu czy sześciu imprezowiczów, tylko wyrzucą trenera. Przecież to jest najprostsza rzecz, jaka jest do zrobienia w każdym sporcie. Nie można zmienić drużyny, jak zawodnicy są na kontraktach, ale najłatwiej właśnie zwolnić szkoleniowca – podkreślił „Kowal”.

– Do tego oczywiście można podciągnąć wyniki kompletnie różniące się od siebie. W lidze są wręcz dramatyczni. To jest tak naprawdę najsłuszniejsza decyzja, ale kto wie, czy akurat Michniewicz sam nie podałby się do dymisji. Zdawał sobie sprawę, że w lidze będzie miał przeciwko sobie pół drużyny, która w każdym meczu będzie grała tak, jak będzie jej się podobało, a nie tak, jak trener tego chce – dodał były piłkarz.

– Wiemy doskonale, że Legia Warszawa w ostatnich latach nie była przygotowana na to, by mieć już ewentualnie na widoku kolejnego szkoleniowca. Zaraz trzeba będzie znowu grać co trzy dni i pojawia się inna kwestia. Jeżeli teraz zawodnicy, którzy byli odsunięci przez Czesława Michniewicza, nagle wrócą do podstawowego składu, to okaże się, że to Michniewicz był zły, a „imprezowicze” po prostu świetni. Czekam cały czas na jeszcze jeden komunikat z warszawskiej Legii. Mianowicie, jakie kary dostali piłkarze, którzy imprezowali, zamiast przygotowywać się do meczu? Pamiętajmy, mówimy o drużynie zawodowców – zaznaczył Kowalczyk.

– Kiedyś mówiło się, że w latach 70., 80., czy 90. zawodnicy „mocno chlali”, a teraz mówimy o zawodnikach grających na poważniejszym poziomie. Grasz co trzy dni, do tego dochodzą podróże. Wiem, że fajnie sprzedało się zdjęcie Czesława Michniewicza po meczu wygranym z Leicester, jak w 15 minut wypił parę „lufek”. Tylko sęk w tym, że Czesław Michniewicz nie gra, a w tym samym czasie zawodnicy Legii Warszawa byli na imprezie i dobrze pobalowali. Dlatego też w Gdańsku wyglądali, jak wyglądali. Część z nich rozpoczęła mecz na ławce rezerwowych, bo ich „markery” zmęczeniowe nie były przeciążone możliwie meczem, ale imprezą, którą do rana przeciągnęli. Czesław Michniewicz też dużo widział i sporo się dowiadywał. Nie da się imprezować w Warszawie, żeby nie dowiedział się o tym sztab szkoleniowy – podsumował „Kowal”.

Źródło: Onet

Fot. Mateusz Kostrzewa/legia.com

Wylewa się szambo z szatni warszawskiej Legii

Czesław Michniewicz nie jest już trenerem zespołu mistrzów Polski, a do mediów wycieka coraz więcej informacji i pikantnych szczegółów z szatni Legii Warszawa.

Portal Interia opisał między innymi relację Michniewicza z Mahirem Emrelim. Szkoleniowiec był zachwycony napastnikiem tuż po jego sprowadzeniu na Łazienkowską. Wychwalał piłkarza w wywiadach podkreślając jego profesjonalne podejście do futbolu, które, jak się później okazało, nie końca takim było.

– Emreli to fantastyczny chłopak. Otwarty, mówi w kilku językach, świetnie mówi po rosyjsku i już łapie polski. Jego siostra studiuje w Mediolanie i teraz będzie z nim mieszkała, tak samo mama. Wcześniej przychodzi na treningi i czasami ogląda ze mną ciekawe filmiki. Pokazuję mu różnych zawodników. Ma taką cechę, że chce się uczuć. Wie, że to nie jest jego ostatnia stacja, tylko stacja pośrednia. Chce dobrze grać i wyjechać – mówił Michniewicz w lipcowym „Hejt Parku” na antenie „Kanału Sportowego”.

Interia informuje, że Emreli był jednym z zawodników należących do grupy bankietowej, o której wspominał również Wojciech Kowalczyk. „Kowal” ujął to w bardziej dosadnych słowach, mówiąc o „grupie pijackiej”. Były piłkarz Legii ma duże doświadczenie w tej kwestii, gdyż w czasach występów w warszawskim klubie sam do podobnej należał.

Według dziennikarzy Interii azerski napastnik miał na przykład zaspać i spóźnić się 45 minut na odprawę przed meczem w Lechem Poznań. Michniewicz miał powiedzieć przed drużyną, że było to efektem całonocnej balangi. Piłkarz po spotkaniu z „Kolejorzem” manifestował niechęć do szkoleniowca, który ośmielił się skrytykować „wielką gwiazdę”

– Gdy po porażce szkoleniowiec wspomniał w mediach o niewykorzystanej przez 24-latka okazji, snajper obraził się i przestał podawać rękę trenerowi. 

Według innych doniesień w zespole warszawskiej Legii istniał podział na większe i mniejsze grupki. Osoby, które znają specyfikę piłkarskiej szatni stwierdzą, że jest to normalne zjawisko. W drużynie z Łazienkowskiej jednak grupy te grały niekoniecznie do jednej bramki.

Zdjęcie

W niedzielę pojawiła się informacja o tym, że Czesław Michniewicz zdecydował się ukarać Lirima Kastratiego, Mattiasa Johanssona, Lindsaya Rose’a i Jurgena Çelhakę, nie biorąc ich na mecz z Piastem Gliwice. Pierwsza trójka miała źle wpływać na atmosferę w zespole. Ostatni odmówił natomiast gry w rezerwach.

Sebastian Staszewski ze „Sport.pl” poinformował, że w przypadku Kastratiego, Johanssona i Rose’a chodzi głównie o tzw. niesportowy tryb życia. Do grupy baletmistrzów miał należeć również wspomniany wcześniej Emreli. Mówi się o domu wynajętym nad Zalewem Zegrzyńskim przez Johanssona, w którym odbywały się huczne imprezy. Kto bogatemu zabroni?

Kowalczyk twierdzi, że przed meczem z Piastem Gliwice kilku zawodników trzeba było „zbierać z podłogi”.

Staszewski podkreśla, że cała szatnia mistrza Polski ma być obecnie mocno podzielona. Jedną grupkę tworzą André Martins, Josué, Rafael Lopes i Luquinhas. Drugą – wspomniana już czwórka oraz kilku innych zagranicznych zawodników. Kolejna to młodsi polscy piłkarze, jak Kacper Skibicki, Mateusz Hołownia, Mateusz Wieteska czy Bartosz Slisz. Dwójka nestorów szatni, czyli Artur Boruc i Artur Jędrzejczyk, ma trzymać się z boku.

Były bramkarz reprezentacji Polski, według doniesień żurnalistów, którzy są blisko wydarzeń w warszawskim klubie, jest skonfliktowany z władzami Legii. Boruc ma pretensje, które dotyczą premii za awans do fazy grupowej Ligi Europy.

W przypadku, gdy część szatni gra przeciwko trenerowi, a pozostałe grupy wzajemnie się nie znoszą, w Polsce stosuje się jedno rozwiązanie – zwania się szkoleniowca. W przypadku Legii, jednego z najlepszych fachowców w naszym kraju. A zagraniczni „gwiazdorzy” będą wciąż bawić się w najlepsze, przegrywając mecz za meczem. Trudno mi uwierzyć w fakt, że trener, który prowadził trzecioligowe rezerwy, zapanuje nad podziałami w pierwszym zespole.

Obym się mylił.

Źródło: Weszło, Sport.pl, własne

Fot. Mateusz Kostrzewa/Legia.com

Komunikat Legii Warszawa w sprawie zmian w sztabie szkoleniowym

Czesław Michniewicz przestanie pełnić obowiązki pierwszego trenera Legii Warszawa. W tej roli zastąpi go Marek Gołębiewski – informuje Biuro Prasowe mistrzów Polski.

Trener Marek Gołębiewski od początku sezonu 2021/22 prowadził Legię II Warszawa. Jego asystentami w pierwszym zespole zostaną Przemysław Małecki oraz Inaki Astiz. 

Szefem przygotowania fizycznego będzie Bartosz Bibrowicz. Do jego zespołu dołączy Michał Kwietniewski.

Wraz z trenerem Michniewiczem z klubu odejdzie jego asystent Kamil Potrykus. Trener przygotowania fizycznego Zbigniew Jastrzębski pozostaje do dyspozycji klubu. Pozostali członkowie sztabu szkoleniowego będą dalej pełnić swoje funkcje.

Legia Warszawa dziękuje trenerowi Czesławowi Michniewiczowi i asystentowi Kamilowi Potrykusowi za pracę dla klubu oraz zdobycie tytułu Mistrza Polski w sezonie 2020/2021 i awans do fazy grupowej Ligi Europy UEFA 2021/22. 

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

(fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com)

Legia ma plan na trenera. Warszawski klub zrobi wszystko, by „wyjąć” go rywalom już zimą

Legia Warszawa już zimą spróbuje sprowadzić Marka Papszuna, który miałby zastąpić na stanowisku trenera zwolnionego w poniedziałek Czesława Michniewicza – poinformował portal Legia.net.

W poniedziałek po południu mistrzowie Polski oficjalnie poinformowali o rozstaniu z 51-letnim szkoleniowcem. Wiadomo już, że następcą Czesława Michniewicza zostanie dotychczasowy trener rezerw Legii, Marek Gołębiewski.

Na razie nie wiadomo, jak długo Gołębiewski będzie pracował z pierwszym zespołem. Nie jest tajemnicą, że na szczycie listy życzeń klubu jest obecny szkoleniowiec Rakowa Częstochowa Marek Papszun.

Nie będzie on mógł poprowadzić Legii w tym roku, bo na pracę w dwóch klubach w trakcie jednej rundy nie zezwalają przepisy PZPN. Według informacji podanych przez portal Legia.net, mistrzowie Polski podejmą działania, aby Marek Papszun został szkoleniowcem zespołu z Łazienkowskiej już w styczniu.

Warto zaznaczyć, że kontrakt trenera Papszuna z Rakowem obowiązuje do końca sezonu i jest on najwyższy wśród szkoleniowców PKO BP Ekstraklasy – 350 tys. euro.

Źródło: Legia.net

2 Liga 4 Liga A-klasa Arka Gdynia B-klasa Bayern Monachium Bundesliga Czesław Michniewicz Euro 2020 Fortuna 1 Liga III liga III liga grupa 4 IV liga Jagiellonia Białystok Jerzy Brzęczek klasa okręgowa koronawirus Krzysztof Bigas KS Gwoździany Lechia Gdańsk Lech Poznań Legia Warszawa Liga Europy Liga Narodów MKS Szczawno-Zdrój niższe ligi Paulo Sousa PKO BP Ekstraklasa platforma Viaplay Podlaska klasa okręgowa Pogoń Szczecin PZPN Raków Częstochowa ranking popularności reprezentacja Polski Robert Lewandowski transfery Warta Poznań Wieczysta Kraków Wisła Kraków Wisła Płock Zagłębie Lubin zawieszenie rozgrywek Zbigniew Boniek Śląsk Wrocław

2 Liga 4 Liga A-klasa Arka Gdynia B-klasa Bayern Monachium Bundesliga Czesław Michniewicz Euro 2020 Fortuna 1 Liga III liga III liga grupa 4 IV liga Jagiellonia Białystok Jerzy Brzęczek klasa okręgowa koronawirus Krzysztof Bigas KS Gwoździany Lechia Gdańsk Lech Poznań Legia Warszawa Liga Europy Liga Narodów MKS Szczawno-Zdrój niższe ligi Paulo Sousa PKO BP Ekstraklasa platforma Viaplay Podlaska klasa okręgowa Pogoń Szczecin PZPN Raków Częstochowa ranking popularności reprezentacja Polski Robert Lewandowski transfery Warta Poznań Wieczysta Kraków Wisła Kraków Wisła Płock Zagłębie Lubin zawieszenie rozgrywek Zbigniew Boniek Śląsk Wrocław

2 Liga 4 Liga A-klasa Arka Gdynia B-klasa Bayern Monachium Bundesliga Czesław Michniewicz Euro 2020 Fortuna 1 Liga III liga III liga grupa 4 IV liga Jagiellonia Białystok Jerzy Brzęczek klasa okręgowa koronawirus Krzysztof Bigas KS Gwoździany Lechia Gdańsk Lech Poznań Legia Warszawa Liga Europy Liga Narodów MKS Szczawno-Zdrój niższe ligi Paulo Sousa PKO BP Ekstraklasa platforma Viaplay Podlaska klasa okręgowa Pogoń Szczecin PZPN Raków Częstochowa ranking popularności reprezentacja Polski Robert Lewandowski transfery Warta Poznań Wieczysta Kraków Wisła Kraków Wisła Płock Zagłębie Lubin zawieszenie rozgrywek Zbigniew Boniek Śląsk Wrocław

Czesław Michniewicz po porażce Legii z Napoli. „Gdy opadną emocje dostrzeżemy pewne pozytywy”

Legia Warszawa przegrała 0:3 z SSC Napoli w wyjazdowym meczu fazy grupowej Ligi Europy UEFA. Gole dla gospodarzy strzelili Lorenzo Insigne, Victor Osimhen i Matteo Politano.​

Po meczu szkoleniowiec Legii Czesław Michniewicz odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Trener Czesław Michniewicz:

– Z mojej perspektywy ten mecz do prawie 80 minuty wyglądał w taki sposób, że byliśmy w grze. Nie stworzyliśmy wielu okazji, Napoli miało ich więcej, ale nie mogli ich wykorzystać. W najlepszym momencie, gdy pojawiły się te okazje, straciliśmy gole. Pierwsza sytuacja po kontrataku, druga, gdy mogliśmy wyrównać. Trzeci gol to bardzo ładny strzał zawodnika Napoli. Straciliśmy szansę na dobry wynik. Chciałbym podziękować drużynie za walkę i zostawienie zdrowia na boisku. Zmiany często odmieniają losy meczu i tak było w tym przypadku po stronie Napoli. Dokonywaliśmy zmian, oni też dokonali, ale ich zmiany były bardziej skuteczne. Do Warszawy wracamy smutni, ale myślę, że gdy opadną emocje dostrzeżemy pewne pozytywy. Graliśmy z liderem Serie A, a przez długi czas potrafiliśmy się im przeciwstawić.

– Wryły mi się w pamięć momenty, w których straciliśmy gole. Kiedy tracisz bramkę, w momencie gdy możesz ją zdobyć, to czujesz olbrzymi niedosyt i ból. Wiedzieliśmy, że w przypadku straty gola będzie nam trudno odwrócić wynik, ale mieliśmy jeszcze swoją szansę, by wyrównać. Wiedzieliśmy, że okazji wiele nie będzie, dwóch najważniejszych nie wykorzystaliśmy. Siedzi to też w głowach zawodników. Nie ma zbyt wielu obrońców w Europie, którzy mogliby dogonić Victora Osimhena w sytuacji, gdy zdobył drugą bramkę.

– W stosunku do tego, co chcieliśmy grać, to byli najlepsi wykonawcy planu. Chcieliśmy uniknąć pojedynków środkowych obrońców z naszymi napastnikami. Szukaliśmy innego rozwiązania i uważam, że pomysł z fałszywym napastnikiem, Ernestem Mucim, był okej. Wiedzieliśmy, że nie będziemy często gościć w polu karnym rywala, natomiast wiedzieliśmy też, że będziemy się tam znajdować i błyskawicznie wykorzystać szansę. Chcieliśmy, by na boisku było jak najwięcej technicznych zawodników, by wykorzystywać momenty po przejęciu piłki. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że musimy odważniej utrzymywać się przy piłce.

SSC Napoli – Legia Warszawa 3:0 (0:0)

Bramki: Insigne (76’), Osimhen (80’), Politano (90’ +5’)

SSC Napoli: Meret – Di Lorenzo, Manolas (Politano 72’), Koulibaly, Juan Jesus – Zambo Anguissa (Ruiz 57’), Demme, Elmas – Lozano (Osimhen 57’), Mertens (Petagna 72’), Insigne (Rrahmani (81’)

Rezerwowi: Idasiak, Ospina, Ruiz, Osimhen, Rrahmani, Politano, Petagna, Znoli, Lobotka

Legia Warszawa: Miszta – Jędrzejczyk, Wieteska, Nawrocki – Johansson, Josue, Martins (Kharatin 77’), Luquinhas (Kastrati 72’), Mladenović – Lopes (Slisz 59’) – Muci (Emreli 72’)
Rezerwowi: Tobiasz, Ribeiro, Kastrati, Emreli, Kharatin, Celhaka, Skibicki, Rose, Kostorz, Slisz

Foto: Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Legia Warszawa prowadziła rozmowy z polskim trenerem. Czesław Michniewicz na wylocie z klubu

Legia Warszawa prowadziła konkretne rozmowy z polskim trenerem – czytamy na portalu meczyki.pl. Serwis informuje, że Czesław Michniewicz jest świadomy tego, że niedzielne starcie z Lechem Poznań, może przesądzić o jego być, albo nie być w klubie przy Łazienkowskiej.

Czytaj dalej „Legia Warszawa prowadziła rozmowy z polskim trenerem. Czesław Michniewicz na wylocie z klubu”

Kto stanie w bramce Legii Warszawa w meczu z Leicester City? Problemy Artura Boruca

Artur Boruc z powodu kontuzji pleców opuścił ostatni mecz ligowy Legii Warszawa. Niestety to chyba nie koniec kłopotów mistrzów Polski. Jak donosi dziennikarz TVPSPORT.PL Piotr Kamieniecki, podopieczni Czesława Michniewicza będą musieli radzić sobie bez doświadczonego bramkarza w kolejnych meczach, między innymi w arcyważnym pojedynku w Lidze Europy z Leicester City.

Czytaj dalej „Kto stanie w bramce Legii Warszawa w meczu z Leicester City? Problemy Artura Boruca”

Czesław Michniewicz po porażce Legii z Rakowem. „Polskie zespoły muszą się nauczyć gry w podobnej sytuacji, do tej, którą my aktualnie przeżywamy”

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy po spotkaniu 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Rakowem Częstochowa. 

Czytaj dalej „Czesław Michniewicz po porażce Legii z Rakowem. „Polskie zespoły muszą się nauczyć gry w podobnej sytuacji, do tej, którą my aktualnie przeżywamy””

Trener Czesław Michniewicz przed meczem Legii ze Spartakiem Moskwa w Lidze Europy. „Zapominamy o tym, co działo się w lidze i gramy o jak najlepszy wynik”

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem 1. kolejki fazy grupowej Ligi Europy UEFA ze Spartakiem Moskwa.

Czytaj dalej „Trener Czesław Michniewicz przed meczem Legii ze Spartakiem Moskwa w Lidze Europy. „Zapominamy o tym, co działo się w lidze i gramy o jak najlepszy wynik””

Mahir Emreli przed czwartkowym spotkaniem Legii ze Slavią Praga: Trudno mi mówić o taktyce, kiedy trener siedzi obok mnie

Mahir Emreli, zawodnik Legii Warszawa, odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem rewanżowym ostatniej rundy eliminacji Ligi Europy UEFA ze Slavią Praga.

Mahir Emreli:

– Chciałem celebrować gola z Tomasem, ale moja radość nie była planowana. To był ważny mecz dla nas i szczególnie dla Tomasa. bardzo chciał zagrać w tamtym spotkaniu ze swoim byłym klubem. Widziałem smutek na jego twarzy, że nie może wystąpić z powodu kontuzji. Nie dziwię mu się. Jeśli Legia grałaby jutro z Karabachem, też chciałbym szalenie wystąpić w meczu. Jeśli Tomas jutro zagra, nie będę miał z tym problemu, zrozumiem decyzję trenera, bo liczy się dobro zespołu.

Zdjęcie

– Rozumiem, że napastnik musi strzelać gole, ale moim zdaniem nie zawsze jest to najważniejsze. Najważniejsze są zwycięstwa mojej drużyny. Olivier Giroud w mistrzostwach świata nie strzelił żadnego gola, ale ostatecznie Francja zdobyła tytuł, a on był kluczową postacią swojej reprezentacji. Moim zdaniem w dzisiejszym futbolu zadania napastnika nie kończą się na zdobywaniu bramek, choć oczywiście gole są bardzo ważne.

– Trudno mi mówić o taktyce, kiedy trener siedzi obok mnie (śmiech). Staram się uczyć nowych sytuacji, nowych ustawień. Gdziekolwiek trener na mnie postawi, tam zagram. Na każdym treningu uczymy się taktyki, z każdym tygodniem czujemy się coraz lepiej.

– Bardzo lubię Warszawę i polskie piosenki, szczególnie Lady Pank (śmiech). Kiedy grałem w Karabachu, kolegowałem się z Kubą Rzeźniczakiem. Na każdym karaoke śpiewał “Kryzysową narzeczoną”, więc nauczyłem się tej piosenki dzięki niemu (śmiech). W drużynie każdy widzi, że dobrze się tutaj czuję. W Warszawie mieszka mnóstwo otwartych ludzi, to piękne miasto, w którym doskonale się czuję.

– W lidze Azerbejdżanu mieliśmy tylko jednego rywala w drodze do mistrzostwa kraju. W Polsce każdy mecz jest wymagający, obrońcy grają agresywnie, walczą o każdą piłkę, są bardzo dobrze przygotowani fizycznie. Trudno teraz powiedzieć, kto będzie mistrzem kraju, to bardzo konkurencyjne rozgrywki.

Czesław Michniewicz przed rewanżowym meczem ze Slavią Praga: Sytuacja kadrowa jest jaka jest. Nie chcemy tego roztrząsać

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec warszawskiej Legii odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem rewanżowym rundy play-off Ligi Europy UEFA ze Slavią Praga.

Trener Czesław Michniewicz:

– W zajęciach uczestniczył Bartosz Slisz. Przedwczoraj trenował indywidualnie, a wczoraj z drużyną. Tomas Pekhart od początku tygodnia pracuje z zespołem, podobnie jak Kacper Skibicki. Innych problemów zdrowotnych nie ma. Jutro zadecydujemy o tym, kto wystąpi w czwartkowym spotkaniu.

– Dołączył do nas były zawodnik reprezentacji U21, którego pamiętam z meczów barażowych, rozgrywanych w listopadzie 2018 roku. Graliśmy wówczas przeciwko Portugalii. Później Yuri grał w innych klubach m.in. angielskich. Teraz dołączył do nas. Ten piłkarz długo nie grał w piłkę, a ostatni mecz rozegrał w maju. Widać, że problemów z fizycznością u niego nie ma. Wszystko będzie się decydowało w oparciu o szybką aklimatyzację i zrozumienie naszego sposobu gry. Pamiętajmy, że Filip Mladenović jest wyłączony z gry na najbliższe dwa mecze ligowe. Debiut w Legii naszego nowego zawodnika może być zatem szybki. Wszystko zależy od dyspozycji na treningach. Na dzisiaj wygląda to obiecująco. Wczoraj odbyliśmy z nim krótko rozmowę, ale ja zaproszę Yuriego także na dłuższą rozmowę. Przedstawię mu, czego od niego oczekujemy i nakreślę nasz pomysł na grę. Dzisiaj jednak koncentrujemy się na meczu ze Slavią, a tę rozmowę odłożymy do piątku.

– Mahir (Emreli) jest ostatnio naszym amuletem. Ostatnio jak był na konferencji przed meczem z Bodo/Glimt to wygraliśmy. Ma na pewno duże szanse, żeby zagrać. Robi wszystko, żeby tak było – zdobył bramkę w ostatnim spotkaniu i dobrze prezentuje się na boisku. Mahir ma duże szanse, żeby jutro zagrać. Czy są niewiadome? Oczywiście, że są. Musimy wkomponować z powrotem naszego kapitana, Artura Jędrzejczyka. Na pewno wystąpi on jutro od pierwszej minuty. Kwestia jest taka, czy zagra na swojej pozycji, czy jako wahadłowy w miejsce Josipa Juranovicia. Ćwiczyliśmy taki wariant na treningu i o wszystkim zadecydujemy jutro. Drugi znak zapytania dotyczy środka pomocy i tego, czy Bartek Slisz będzie na sto procent gotowy do gry. Będziemy przyglądać się także Josue , który ożywił naszą grę w pierwszym spotkaniu. Mamy jeszcze jeden wariant, ale na razie nie chciałbym o nim mówić.

– Sytuacja kadrowa jest jaka jest. Nie chcemy tego roztrząsać. Szukamy optymalnego dla nas ustawienia. Odnośnie nowych zawodników- wiem, że coś dzieje się w temacie Jurgena Celhaki. Rozmawiałem na ten temat z Radosławem Kucharskim. Dopóki ruchy do kluby nie zostaną oficjalnie potwierdzone, to nigdy nie możemy mówić, że jakiś piłkarz jest już naszym zawodnikiem. Coś jest na rzeczy, ale na razie nie chcę o tym więcej mówić.

– Przeanalizowaliśmy ten mecz wspólnie z drużyną. Dzisiaj również będziemy mieli jedną odprawę dotyczącą sposobu gry Slavii, ale również naszego pomysłu na ten mecz. Dużo materiału i dużo spostrzeżeń, a mało czasu na to, żeby wdrożyć to na treningu. Na kilka aspektów na pewno zwrócimy baczną uwagę. Graliśmy z bardzo dobrym zespołem, ale my również dobrze zaprezentowaliśmy się na boisku. Przeciwstawiliśmy się rywalom dużym zaangażowaniem i agresją w grze. Zdobyliśmy także piękne bramki. Liczę, że jutro przy Łazienkowskiej też będziemy mieli swoje okazje. Slavia też na pewno będzie miała swoje sytuacje. Ten zespół świetnie radzi sobie na wyjazdach, w trudnych momentach. My też potrafimy grać lepiej niż miało to miejsce w pierwszym spotkaniu. Musimy wystrzegać się prostych strat, bo wszystko co wydarzyło się pod naszym polem karnym, te najgroźniejsze sytuacje, wynikały właśnie z takich strat. Na to musimy być szczególnie uczuleni.

– Jedną serię rzutów karnych na pewno przeprowadzimy. Wiemy jak z tymi jedenastkami w meczu bywa, dochodzi stres i waga spotkania. Na pewno jednak przećwiczymy ten aspekt, aby być gotowym na każdą indywidualność.

– Miałem spotkanie z prezesem na początku tygodnia, przed meczem ze Slavią. Nie było wtedy tematu odejścia Juranovicia. To wszystko potoczyło się bardzo szybko. Podobnie jak zawodnik, dowiedziałem się o wszystkim dzień przed meczem. Później już na ten temat nie rozmawialiśmy. Wszystko było przygotowane. Żałuję bardzo, że tak się stało. Nie mieliśmy jednak na to wpływu. Dzisiaj mamy inną rzeczywistość, w której musimy się odnaleźć i nie ma co do tego wracać. Są oni zawodnicy na tej pozycji i mam nadzieję, że dobrze się oni zaprezentują. Jura odszedł z klasą – zagrał fantastyczny mecz, strzelił pięknego gola i świetnie się pożegnał. Później też rozsyłał nam wiele wiadomości z podziękowaniami dla zawodników i sztabu szkoleniowego. To naprawdę fantastyczny człowiek i piłkarz, a ja życzę mu jak najlepiej. Myślę, że będzie jeszcze okazja na odwiedziny. Sam zawodnik zapowiedział, że przy odrobinie czasu chętnie przyjedzie do Warszawy.

Legia Warszawa partnerem filmu „Mistrz” (WIDEO)

Legia Warszawa jest partnerem wchodzącego do kin 27 sierpnia filmu „Mistrz”. Fabuła opowiada historię boksera Legii, żołnierza Wojska Polskiego Tadeusza „Teddy’ego” Pietrzykowskiego, który podczas II wojny światowej walczył o życie na ringu w obozie koncentracyjnym w Oświęcim.

– Aktywność Legii Warszawa w życiu kulturalnym i społecznym jest dla nas bardzo istotna, a dołączenie do prestiżowego grona partnerów filmu „Mistrz” traktujemy jako wielkie wyróżnienie. Dziękujemy Galapagos Films za profesjonalną i życzliwą współpracę. Cieszymy się, że razem możemy przedstawić tak zasłużoną dla naszego klubu postać. Dzięki rozpoznawalności marki Legii i naszej społeczności przesłanie filmu trafi do nowych odbiorców, których – mam nadzieję – zainspirują losy Tadeusza Pietrzykowskiego i wartości, w jakie wierzył. Wszystkich legionistów zapraszamy do sal kinowych – mówi dyrektor komunikacji klubu i rzecznik prasowy Izabela Kruk.

Odtwórcę głównej roli, Piotra Głowackiego, Legia Warszawa gościła na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3 i w klubowym Muzeum.

– Propozycję zagrania „Teddy’ego” otrzymałem bezpośrednio od reżysera, który pisząc scenariusz myślał właśnie o mnie. To dało mi wiarę, że nasza współpraca będzie dobrze przebiegała. Próbowałem zbudować swoją postać jako członka klubu Legii, przedwojennego pięściarza, który ma przed sobą wizję wspaniałego życia, człowieka, sportowca, przyszłego mistrza Polski. Wojna te marzenia przerwała. „Teddy” stał się mi bardzo bliski po 14 miesiącach spędzonych na salach treningowych i ringu. Dzięki niemu dostałem wgląd w zderzenie świata obozu i świata sportu. Dzięki niemu też zrozumiałem, że sport wznosi ludzi ponad podziały. Jest czymś, co niesie wielką siłę wypływającą z radości życia – mówi Piotr Głowacki.

W najbliższych dniach w kanałach social media klubu odbędzie się konkurs, w którym kibice będą mogli wygrać bilety na seans.

Akcja filmu rozgrywa się w początkowym okresie funkcjonowania obozu koncentracyjnego Auschwitz. Przedwojenny mistrz Warszawy w wadze koguciej, reprezentant warszawskiej Legii Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski, trafił do niego w pierwszym transporcie w 1940 roku. Więzień 77, bo takim numerem został oznaczony, stoczył podczas 3-letniego pobytu kilkadziesiąt zwycięskich pojedynków na ringu, w których stawką było jego życie. Dla współwięźniów stał się symbolem nadziei na przetrwanie i pokonanie nazistowskiego terroru.

Źródło: Biuro prasowe Legii Warszawa

Björn Borg na stadionie warszawskiej Legii i obiektach Legia Tenis&Golf

Zwycięzca 11 turniejów wielkoszlemowych, jeden z najlepszych tenisistów w historii Björn Borg gości na stadionie Legii i obiektach Legia Tenis&Golf z okazji turnieju BNP PARIBAS POLISH CUP 2021 rangi ATP Challenger 80, organizowanego przez Mariusz Fyrstenberg Tennis Foundation. Zawody z pulą nagród wynoszącą 45 tysięcy euro to pierwsza impreza o zasięgu międzynarodowym organizowana po wznowieniu działalności na kortach Legii Warszawa.

Czytaj dalej „Björn Borg na stadionie warszawskiej Legii i obiektach Legia Tenis&Golf”

Legia Warszawa uruchamia szkołę snookera – Legia Snooker Schools

Legia Warszawa uruchamia szkołę snookera Legia Snooker Schools. Najnowsza inicjatywa mistrzów Polski dołączy do kilkunastu dyscyplin, które działają w ramach projektu Legia Schools. Zajęcia będą skierowane do najmłodszych adeptów, choć z oferty sekcji będą mogły skorzystać osoby w każdym wieku.

Czytaj dalej „Legia Warszawa uruchamia szkołę snookera – Legia Snooker Schools”

Tomas Pekhart przed meczem Slavia Praga – Legia Warszawa: Dorastałem tutaj na Slavii, zdobyliśmy wspólnie tytuł, później nasze ścieżki się rozeszły

Tomas Pekhart, napastnik Legii Warszawa, odpowiadał na pytania przed spotkaniem mistrzów Polski ze Slavią Praga. Zwycięzca dwumeczu wystąpi w fazie grupowej Ligi Europy.

Czytaj dalej „Tomas Pekhart przed meczem Slavia Praga – Legia Warszawa: Dorastałem tutaj na Slavii, zdobyliśmy wspólnie tytuł, później nasze ścieżki się rozeszły”

Zmiana terminu meczu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy

Departament Logistyki Rozgrywek informuje, że mecz 5. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa – Bruk-Bet Termalica zostanie rozegrany w niedzielę 22 sierpnia 2021 roku.

Legia Warszawa poinformowała Ekstraklasę S.A., że nie będzie wnioskować o przełożenie tego spotkania na znacznie późniejszy termin. Oznacza to, że mecz został zgodnie z regulacjami przesunięte na niedzielę. Podyktowane jest to tym, że w czwartki rozgrywane są mecze kwalifikacji Ligi Europy.

Potwierdzenie dni i godzin wszystkich meczów 5. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy nastąpi w piątek 13 sierpnia 2021 roku po zakończeniu meczów 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA z udziałem Rakowa Częstochowa i Śląska Wrocław. W przypadku awansu do fazy play-off Ligi Konferencji UEFA, obydwu klubom przysługuje prawo do przełożenia z urzędu meczów zaplanowanych na 5. kolejkę ligową.

Źródło: Biuro Prasowe Ekstraklasy

***

Czesław Michniewicz po porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów: Przegraliśmy walkę o marzenia

Legia Warszawa przegrała 0:1 z GNK Dinamo Zagrzeb w rewanżowym meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA. Mimo przewagi optycznej legioniści nie zdołali odwrócić losów spotkania. W rundzie play-off Ligi Europy UEFA podopieczni trenera Czesława Michniewicza zmierzą się ze Slavią Praga.

Czytaj dalej „Czesław Michniewicz po porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów: Przegraliśmy walkę o marzenia”

Trener Czesław Michniewicz przed meczem Dinamo Zagrzeb – Legia Warszawa: W środę dostaniemy długopis do ręki i będziemy tworzyć nową historię dla całego klubu i polskiej piłki (WIDEO)

Szkoleniowiec Legii Warszawa Czesław Michniewicz oraz obrońca zespołu mistrza Polski Mateusz Wieteska zabrali głos przed meczem III rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Dinamem Zagrzeb.

Czytaj dalej „Trener Czesław Michniewicz przed meczem Dinamo Zagrzeb – Legia Warszawa: W środę dostaniemy długopis do ręki i będziemy tworzyć nową historię dla całego klubu i polskiej piłki (WIDEO)”

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa po porażce z Radomiakiem: Martwi mnie nie tylko przegrana, ale też zachowanie i to, że nie potrafiliśmy się opanować

Szkoleniowiec Legii Warszawa Czesław Michniewicz skomentował sobotni mecz z Radomiakiem Radom (1:3).

Czytaj dalej „Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa po porażce z Radomiakiem: Martwi mnie nie tylko przegrana, ale też zachowanie i to, że nie potrafiliśmy się opanować”

Legia Warszawa z awansem do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA i pewnym udziałem w Lidze Konferencji UEFA

Piłkarze Legii Warszawa pokonali w meczu rewanżowym 2. rundy el. Ligi Mistrzów UEFA Florę Tallinn 1:0 po bramce Rafaela Lopesa. Mistrzowie Polski, którzy zapewnili sobie już udział minimum w rozgrywkach grupowych Ligi Konferencji UEFA, w kolejnej fazie zmierzą się z Dinamem Zagrzeb.

Czytaj dalej „Legia Warszawa z awansem do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA i pewnym udziałem w Lidze Konferencji UEFA”

PKO Bank Polski partnerem Legia Sport Business Programme

PKO Bank Polski, największy polski bank i sponsor tytularny rozgrywek Ekstraklasy, został partnerem projektu edukacyjnego Legia Sport Business Programme (legiasbp.com), prowadzonego przez Legię Warszawa i International Sports Convention. W ramach współpracy PKO Bank Polski przeznaczy stypendium dla wybranego uczestnika programu.

Czytaj dalej „PKO Bank Polski partnerem Legia Sport Business Programme”

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa: „Wszyscy marzymy o występach w Europie” (WIDEO)

W ostatnim meczu ligowym w sezonie 2020/21 Legia Warszawa wygrała z Podbeskidziem Bielsko-Biała i tym samym przypieczętowała zdobyty trzy kolejki wcześniej tytuł mistrzowski. Po zakończeniu spotkania na pytania dziennikarzy odpowiadał szkoleniowiec stołecznego zespołu Czesław Michniewicz.

Czytaj dalej „Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa: „Wszyscy marzymy o występach w Europie” (WIDEO)”

Sezon 2020/21 PKO BP Ekstraklasy dobiegł końca. Zawodnicy strzelili 589 goli w 240 meczach

Zakończył się sezon 2020/2021 w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Łącznie 240 meczów przyniosło 589 goli w całej edycji rozgrywek, co daje średnią 2,45/mecz. Mistrzostwo Polski zdobyła Legia Warszawa. Na podium uplasowały się Raków Częstochowa oraz Pogoń Szczecin. Ekstraklasę opuszcza Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Czytaj dalej „Sezon 2020/21 PKO BP Ekstraklasy dobiegł końca. Zawodnicy strzelili 589 goli w 240 meczach”

Marko Vesović odchodzi z Legii Warszawa. „To prawdopodobnie pierwszy przypadek w ekstraklasie, aby negocjacje upadły z powodu Instagrama”

Marko Vesović odejdzie z Legii Warszawa. O przyszłości 30-krotnego reprezentanta Czarnogóry zdecydowały wpisy żony piłkarza, które zamieszczała na Instagramie – informuje portal Legia.net.

Czytaj dalej „Marko Vesović odchodzi z Legii Warszawa. „To prawdopodobnie pierwszy przypadek w ekstraklasie, aby negocjacje upadły z powodu Instagrama””

Dawid Janczyk szczerze o ciemnej stronie futbolowego świata. „Alkoholik też potrzebuje mieć wsparcie – i takie fizyczne i duchowe”

Dawid Janczyk, którego nikomu z piłkarskich kibiców raczej przedstawiać nie trzeba, był wczoraj gościem w programie „Wyautowani – witajcie po mrocznej stronie kariery!” na antenie RMF FM.

Czytaj dalej „Dawid Janczyk szczerze o ciemnej stronie futbolowego świata. „Alkoholik też potrzebuje mieć wsparcie – i takie fizyczne i duchowe””

Bartosz Slisz po pierwszym w karierze treningu w reprezentacji Polski: Do tej pory nie miałem możliwości trenowania z tak renomowanymi zawodnikami

Poniżej przedstawiam wypowiedź przesłaną przez Biuro Prasowe Legii Warszawa. Pomocnik stołecznego klubu Bartosz Slisza opowiedział o swoim pierwszym w karierze treningu z reprezentacją Polski.

Czytaj dalej „Bartosz Slisz po pierwszym w karierze treningu w reprezentacji Polski: Do tej pory nie miałem możliwości trenowania z tak renomowanymi zawodnikami”

Roman Kosecki kandydatem na prezesa Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. „Polska piłka potrzebuje dialogu”

Roman Kosecki, były reprezentant Polski i wiceprezes zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. szkolenia w latach 2012-2016, oficjalnie zgłosił swoją kandydaturę na stanowisko prezesa Mazowickiego Związku Piłki Nożnej.

Czytaj dalej „Roman Kosecki kandydatem na prezesa Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. „Polska piłka potrzebuje dialogu””

Bartosz Slisz i Bartosz Kapustka o powołaniu do szerokiej kadry reprezentacji Polski. „O powołaniu dowiedziałem się schodząc z treningu”

Selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa powołał do szerokiej kadry na marcowe mecze eliminacji mistrzostw świata dwóch zawodników Legii Warszawa – Bartoszów Kapustkę i Slisza. Poniżej wypowiedzi obu graczy przesłane przez Biuro Prasowe stołecznego klubu.

Czytaj dalej „Bartosz Slisz i Bartosz Kapustka o powołaniu do szerokiej kadry reprezentacji Polski. „O powołaniu dowiedziałem się schodząc z treningu””

Pismo Legii Warszawa do Zbigniewa Przesmyckiego, Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN. Stołeczny klub nie chce, by jego mecze sędziował Bartosz Frankowski

We wtorek, 2 marca Legia Warszawa wystosowała pismo do przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN Zbigniewa Przesmyckiego. Dotyczy ono w głównej mierze błędów popełnionych przez arbitra Bartosza Frankowskiego podczas meczu stołecznej drużyny z Górnikiem Zabrze.

Czytaj dalej „Pismo Legii Warszawa do Zbigniewa Przesmyckiego, Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN. Stołeczny klub nie chce, by jego mecze sędziował Bartosz Frankowski”

Oświadczenie Pawła Wszołka. „Nie zgadzam się na wkładanie nieprawdziwych słów w moje usta i wierzę, że będzie to sprostowane”

Po medialnych doniesieniach o spięciu w szatni między Pawłem Wszołkiem i Czesławem Michniewiczem, do którego doszło w przerwie meczu Legii Warszawa z Wisłą Płock, głos zabrał zawodnik.

Czytaj dalej „Oświadczenie Pawła Wszołka. „Nie zgadzam się na wkładanie nieprawdziwych słów w moje usta i wierzę, że będzie to sprostowane””

Michał Karbownik czy Jakub Moder? Który z nich ma większe szanse by „odpalić” w Brighton?

Dwóch niewątpliwie utalentowanych chłopaków, z wielkimi papierami na granie. Trafiają do wielkiej ligi jaką jest Premier League. Dołączają do zespołu, który jest ligowym średniakiem typowanym co roku do spadku, choć potrafiącym grać świetne mecze z wielkimi firmami. Kto szybciej zadebiutuje? Kto ma większe szanse na pierwszy skład, i czy obojgu uda się skutecznie obronić i nie przeżyć `efektu` Kapustki?

Michał Karbownik

Michał to wychowanek Legii, w pierwszej drużynie zaliczył 47 występów i zanotował 8 asyst. Jest bardzo wszechstronnym graczem, mogącym grać na bokach obrony, na wahadle bądź w środku pomocy. Jest zwinny, dynamiczny, dobrze czuje się z piłką przy nodze, potrafi utrzymać się z nią na małej przestrzeni gdy jest naciskany przez kilku przeciwników. Dziewiętnastolatek nie ukrywa, że to na środku pomocy czuje się najlepiej, a eksperci są zgodni, że piłkarz najlepiej wygląda na pozycji nr 8. Pytanie brzmi kogo widzą w nim działacze oraz trener Brighton, bo wydaję się że jest to transfer, który ma wzmocnić rywalizację na bokach boiska.

W składzie zespołu z Anglii nominalnych bocznych obrońców nie ma wielu a w zasadzie jest tylko dwóch. Dlatego trener Graham Potter zmuszony był odrzucić swoje ulubione ustawienie 4-4-2 i przejść na grę z trzema obrońcami. Wiemy, że takie ustawienie jest bardzo mobilne, co otwiera duże możliwości przed Michałem, który sam przyznawał że uwielbia grać kombinacyjnie. Przyjście Polaka do zespołu tworzy nowe możliwości przed trenerem również do gry na czterech obrońców.

Jednak, jeśli szkoleniowiec zdecyduje się o pozostaniu przy ustawieniu 3-4-2-1, o miejsce na wahadle będzie niesamowicie ciężko. Prawa flanka wydaje się być zarezerwowana dla Tariqa Lampteya.  Młody Anglik, który rok temu przyszedł z Chelsea zbiera bardzo dobre recenzje od ekspertów oraz kibiców. Właśnie podpisał nowy kontrakt i jest najlepiej asystującym zawodnikiem, mimo że od początku grudnia nie gra przez kontuzję. Lewa strona to Solly March. Patrząc na jego minuty w tym sezonie można wywnioskować, że to od niego Potter rozpoczyna ustalanie wyjściowej jedenastki. Dwudziestosześcioletni piłkarz zagrał w 13 z 14 (11razy w pierwszym składzie) możliwych spotkań w Premier League, notując dwie bramki i jedną asystę.

Jakub Moder

Rok 2020 był zdecydowanie jego. Świetne występy w Lechu Poznań i debiut w reprezentacji Polski. Rekord transferowy Ekstraklasy, pokazanie się szerszemu światu w Lidze Europy oraz liczby. Od września 2019 r. na 42 mecze w Ekstraklasie nie wystąpił w trzech, a aż w 30 wychodził w podstawowym składzie, notując przy tym 9 bramek i 6 asyst. Wydaje się być diamentem, oczywiście do oszlifowania. Od samego początku zbiera same dobre opinie, a dużo bardziej doświadczeni koledzy z reprezentacji, jak chociażby Wojtek Szczęsny mówią o nim, że może być zawodnikiem z topu.

Zdjęcie

Brighton zdecydowanie potrzebuje środkowego pomocnika, który da liczby. W 19 meczach tego sezonu środek pola zaliczył zaledwie 4 bramki i 4 asysty. Sam Moder w tym sezonie Ekstraklasy w 14 występach zdobył 4 gole i 2 kluczowe podania. Najgroźniejszymi rywalami dla Polaka są Pascal Groß oraz Yves Bissouma. Pierwszy jest często rotowany, ale to on może się pochwalić najlepszym wynikiem wśród środkowych pomocników (2 bramki, 2 asysty). Yves Bissouma to pewniak trenera Pottera. Na 17 meczy w których był dostępny tylko raz wchodził z ławki a trzynaście grał w pełnym wymiarze czasowym. Jest jeszcze Adam Lallana, który wydaje się już u schyłku kariery. Zawodnik typowo do rotowania w składzie.

W składzie widoczne jest miejsce dla Modera. Posiada on świetne podanie i strzał, ciągle szuka gry i potrafi sobie radzić z presją na boisku. A czy jest miejsce dla dwóch Polaków? Co gdyby pokusić się o środek pola z polskim duetem? Wydaje się to realne biorąc pod uwagę to jak spisują się ich koledzy z nowej drużyny, jednak czy trener będzie gotowy oprzeć grę na dwóch nowych nabytkach już w tym sezonie? 

Obaj jednak będą musieli na pewno poczekać na swój debiut. Kuba odbył dopiero kilka treningów z drużyną, a Michał jeszcze do niej nie dołączył. Miejmy nadzieję, że aklimatyzacja pójdzie szybko, kontuzje będą omijać  i w tym sezonie ujrzymy obu na boiskach Premier League,  jednak to były Lechita ma większe szanse na regularne występy w pierwszym składzie.

Autor tekstu: Paweł Miklas

******

Czytaj też:

Dawid Janczyk rozpłakał się przed kamerą. „Do życia nie mam żalu, tylko po co ja piłem tę wódkę” (Wideo)

Dawid Janczyk udzielił kolejnego emocjonalnego wywiadu. Były piłkarz Legii Warszawa i CSKA Moskwa, a obecnie LZS-u Piotrówka występującego w klasie okręgowej, z rozbrajającą szczerością opowiedział o tym jak w wieku dwudziestu lat był królem życia. Nie ukrywał też szczegółów swojego upadku. Opowiedział również o dniu dzisiejszym i swoich marzeniach. Całość rozmowy w materiale wideo poniżej.

Czytaj dalej „Dawid Janczyk rozpłakał się przed kamerą. „Do życia nie mam żalu, tylko po co ja piłem tę wódkę” (Wideo)”