Marek Papszun może liczyć w Legii na kosmiczne zarobki. Kwota powala

Wiele wskazuje na to, że Marek Papszun zostanie szkoleniowcem Legii Warszawa. Jeżeli nie podczas zimowej przerwy, to po zakończeniu obecnego sezonu.

Marek Papszun ma obecnie obowiązujący kontrakt z Rakowem. Umowa z klubem z Częstochowy kończy się latem 2022 roku.

Dariusz Mioduski właściciel Legii jest gotowy na zatrudnienie Papszuna. Dał temu wyraz w wywiadzie, który odbił się szerokim echem w futbolowym światku.

Uważam, że Marek Papszun, przy odpowiednich warunkach do pracy, które w Legii są, jest obecnie najlepszym kandydatem, by rozwinąć nasz zespół w najbliższych latach. Mam przekonanie, że charyzma, wiedza i doświadczenie trenera Papszuna bardzo pozytywnie połączą się z filozofią klubu – mówił Mioduski.

Marek Papszun może liczyć na kosmiczne, jak na polskie warunki, zarobki w stołecznym klubie. Według medialnych doniesień mógłby on liczyć nawet na 250 tysięcy złotych miesięcznie! Byłaby to rekordowa pensja trenera w rodzimej ekstraklasie.

Dariusz mioduski | Legia Warszawa | Marek Papszun | PKO BP Ekstraklasa | rekordowa pensja | zarobki

Zakaz wyjazdowy dla „kibiców” Legii i Jagiellonii

Komisja Ligi ogłosiła kary po 16. kolejce PKO BP Ekstraklasy.

Kibice Legii Warszawa nie pojadą na żaden z trzech najbliższych wyjazdów, a Jagiellonii Białystok na jeden. Ponadto klub mistrza Polski musi zapłacić 15 tysięcy złotych.

Kary są efektem wydarzeń niedzielnego spotkania pomiędzy Legią i Jagiellonią. Kibice warszawskiego zespołu z Żylety spalili flagi, szaliki i inne gadżety, które przechwycili wcześniej od rywali. Z kolei przyjezdni z Białegostoku próbowali wszcząć awanturę pod swoim sektorem.

Legia bez wsparcia kibiców zagra na wyjazdach z Cracovią, Wisłą Płock oraz Zagłębiem Lubin. Fani Jagi nie będą mogli pojechać do Gdańska na spotkanie z Lechią.

Jagiellonia | kary | Komisja Ligi | Legia Warszawa | zakaz wyjazdowy

Dyrektor sportowy Rakowa odszedł do… Legii. Przetarcie szlaku dla Marka Papszuna?

Paweł Tomczyk wzmocni pion sportowy Legii Warszawa i od 1 grudnia obejmuje funkcję wicedyrektora sportowego.

Paweł Tomczyk we współpracy z dyrektorem sportowym, będzie aktywnie uczestniczył w realizacji polityki transferowej i strategii sportowej klubu, skupiając się w swoich działaniach na kadrze pierwszego zespołu. Do jego zadań należeć będą między innymi negocjacje z zawodnikami, agentami i innymi klubami oraz nadzorowanie pracy działu scoutingu. Dodatkowo, nowy wicedyrektor sportowy będzie zarządzał i nadzorował przepływ zawodników Akademii Legii Warszawa do pierwszego zespołu.

Paweł Tomczyk jest absolwentem Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Przez lata występował w barwach takich zespołów jak: Górnik Łęczna, Motor Lublin czy Znicz Pruszków, sportową karierę zakończył w lipcu 2015 roku.

Od listopada 2019 roku pełnił rolę kierownika skautingu w Rakowie Częstochowa. Po kilku miesiącach objął stanowisko dyrektora sportowego klubu, sprawując tę funkcję do września 2021 roku.

Czyżby transfer Pawła Tomczyka z Rakowa do Legii był przetarciem szlaku dla Marka Papszuna? Szkoleniowiec częstochowskiego zespołu jest przecież głównym faworytem do objęcia drużyny mistrzów Polski.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Foto: Mateusz Kostrzewa

Legia Warszawa | Paweł Tomczyk | PKO BP Ekstraklasa | Raków Częstochowa

Szkoleniowiec Legii przed meczem z Motorem Lublin. „Powołania zawodników z drugiego zespołu są podyktowane potrzebą chwili”

Marek Gołębiewski, szkoleniowiec Legii Warszawa zabrał głos przed meczem 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski z Motorem Lublin.

Marek Gołębiewski:

– Myślimy nad najlepszym doborem zawodników na jutrzejsze spotkanie, które w przestrzeni dzisiejszej chwili jest dla nas bardzo ważne. Do zespołu wraca Maik Nawrocki i to mnie bardzo cieszy. Po zabiegach są także Artur Jędrzejczyk i Lindsay Rose, którzy przy dobrych wiatrach wrócą w styczniu i rozpoczną przygotowania do nowej rundy z drużyną. Mattias Johansson potrzebuje około tygodnia, aby jego noga wróciła do pełni sprawności. Ten piłkarz cały czas boryka się z kontuzjami i wygląda to na ten moment na takie zaleczania kolejnych urazów. Jutro do Lublina jedzie z nami także Tomasz Nawotka, który rozegrał dobrą rundę w rezerwach.

– Powołania zawodników z drugiego zespołu są również podyktowane potrzebą chwili. W drużynie jest wiele urazów, a my chcemy mieć alternatywy. Chcemy również, aby jednostki treningowe były jak najbardziej intensywne, a do tego potrzebujemy większej liczby zawodników w przypadku przeprowadzenia np. zajęć taktycznych.

– Podobnie jak miało to miejsce ze Świtem Szczecin, mecz z Motorem Lublin będzie bardzo ciężkim spotkaniem. Zdajemy sobie sprawę, że gospodarze postawią nam trudne warunki. Mamy nadzieję, że nie będzie padał śnieg, bo dobrze przygotowane boisko będzie naszym atutem. Puchar Polski to krótsza droga do Europy i musimy tą drogą podążać.

– Artur Boruc jedzie z nami do Lublina i jest brany pod uwagę w kontekście wyboru składu. Ze zdrowiem Luquinhasa wszystko jest okej i ten piłkarz też ma szansę jutro wystąpić. Ihor Kharatin teoretycznie mógłby wejść w trening, ale my szykujemy go na niedzielny mecz z Cracovią.

– Będę zwracał uwagę na to, jak zawodnicy odczuwają trudy spotkania. Systematycznie badamy piłkarzy pod względem krwi. Sprawdzamy również, ile kilometrów przebiegają nasi gracze w momencie większej intensywności. To wszystko jest bardzo ważne. Będziemy starali się odpowiednio rotować składem, ale wynik zawsze będzie najważniejszy. Na dziś dla nas liczy się tylko jutrzejszy mecz. Będziemy starali się tak optymalnie dobierać skład, żeby na każdy mecz wychodziła najlepsza i najbardziej wypoczęta jedenastka.

– Symptomy lepszej gry były widoczne już w Zabrzu. Znowu wracam do drugiej połowy, ale to tam zespół zaczął się odradzać. Bardzo się cieszę, że z Jagiellonią zdobyliśmy trzy punkty. Widać, że atmosfera w drużynie wraca po zwycięstwie do normalności. Oczywiście nie jest ona idealna, bo wiemy, które miejsce w tabeli zajmujemy. Przed nami trzy bardzo ważne mecze, teraz zagramy o awans w pucharze, następnie gramy istotny mecz z Cracovią, a następnie mamy mecz o dalszą grę w Europie ze Spartakiem Moskwa.

– Stałych fragmentów gry można się szybko nauczyć. Jeśli chcesz uczyć piłkarzy swojego pomysłu na grę potrzebujesz trochę czasu. Stałe fragmenty gry można wypracować szybciej. To był element, nad którym pracowaliśmy już od pierwszego treningu. Cieszę się, że jest to już czwarta bramka zdobyta po stałym fragmencie od czasu mojego pobytu w klubie, wliczając Puchar Polski. Martwi mnie natomiast nasza postawa w obronie przy stałych fragmentach, gubimy krycie i będziemy również dziś pracować nad ustawieniem. W ofensywie zawsze można coś poprawić, mamy kilka rozwiązań i będziemy się starali jutro z nich skorzystać.

– Najlepszym sposobem na odblokowanie jest brak myślenia o tym. Jeżeli napastnik zaczyna rozmyślać o niewykorzystanych sytuacjach, to nie jest to dobra droga. Powiedziałem Mahirowi i Tomasowi, że rywalizują między sobą i który z nich szybciej wejdzie na ścieżkę bramkową, będzie po prostu częściej występował. Tomas już gola strzelił, lecz niestety dla niego w tej akcji były dwa spalone. To są profesjonaliści, ale też dwa inne profile zawodników. Mahir to typ szybkościowca, bardzo silny piłkarz, natomiast Tomas daje więcej w powietrzu i jest typową dziewiątką przebywającą w polu karnym. Dużo rozmawiam z Tomasem na jego temat, ponieważ moim zdaniem zawodnik, który strzelił ponad 20 goli w poprzednim sezonie, nie mógł po prostu zapomnieć, jak strzela się gole. Nie zawsze piłki adresowane są do niego w sposób, w jaki chcemy by tę piłkę dostawał. Myślę, że przyjdzie taki mecz, oby to był jutrzejszy mecz, gdzie obaj strzelą gole i się odblokują.

– Na lewej stronie może także zagrać Luquinhas, ale ustawieni obok siebie Yuri Ribeiro i Filip Mladenović, to wariant, który daje nam korzyści. Mladen lubi grać do przodu i stwarza nam dużo sytuacji. Yuri jest wydolnym piłkarzem i dobrze uzupełnia się z Filipem Mladenoviciem. Ta współpraca w ostatnim czasie dobrze wyglądała. Z konieczności w kilku spotkaniach stawiałem Yuriego Ribeiro na prawym wahadle, bo brakowało nam piłkarza na tę pozycję. Mattias Johansson dla mnie jest prawym obrońcą. Myślę, że do końca roku ta czwórka w obronie będzie najlepszym wyborem.

Fot. Mateusz Kostrzewa

Źródło: Biuro Prasowe Ekstraklasy

Fortuna Puchar Polski | Legia Warszawa | Marek Gołębiewski | Motor Lublin

„Legia nie stała się zespołem bez charakteru z dnia na dzień, to proces, który trwa od wielu lat”

Ivica Vrdoljak, były kapitan Legii Warszawa, skomentował aktualną sytuacją stołecznego zespołu w rozmowie z Izabelą Koprowiak, dziennikarką „Przeglądu Sportowego”.

Legia jest zespołem bez charakteru. Oprócz Artura Boruca brakzawodników, którzy potrafiliby wstrząsnąć drużyną. Często można odnieść wrażenie, że jedynym piłkarzem mistrzów Polski, któremu „zależy” jest właśnie 41-letni golkiper.

– Niepokojące jest to, co się dzieje na boisku po zakończonych meczach. Nie ma w tych w zawodnikach złości, bardziej strach. Dlatego faktycznie można stwierdzić, że w tej szatni brakuje charakteru – przyznaje Vrdoljak, jeden z byłych piłkarzy Legii, którzy mieli bardzo mocną osobowość.

– Środek pola jest największym problemem tej drużyny. Odkąd Bartek Kapustka doznał kontuzji, ta formacja właściwie nie istnieje. Nie ma zawodnika, który potrafi zdobyć przestrzeń. Wszystko dzieje się za wolno, mam wrażenie, że najważniejszym dla tych piłkarzy jest to, aby mieli po meczu jak najwyższy procent celnych podań. Nie podejmują ryzyka, nie próbują dograć kluczowej piłki z obawy, że ją stracą. A ryzyko jest konieczne, trzeba zabrać piłkę i z nią ruszyć do przodu nawet jeśli istnieje ryzyko, że taka akcja zakończy się stratą. Bo jeśli każdy gra na alibi, to drużyna jest bardzo łatwa do przeczytania. Ustawia z tyłu „autokar” i niewiele można zrobić – podkreśla Vrdoljak.

– W przeszłości było w Legii wielu zawodników, którzy mieli odwagę. Dossa Junior, Guilherme, Danijel Ljuboja, Miro Radović – oni wszyscy chcieli piłkę. A teraz wszyscy od niej uciekają. Josue próbuje uruchamiać przód długimi podaniami, ale potem go nie ma, stoi i macha rękoma – dodaje były kapitan Legii.

– Piłkarze muszą zmienić nastawienie, przestać skupiać się nad tym, by nikt nie wytknął im błędu. Oni sami doprowadzili do tej sytuacji i sami mogą ją z niej wydostać. Jest nadzieja. W Warszawie trzeba się mierzyć też z bardzo dużą presją ze strony klubu, kibiców. Trzeba mieć odpowiednią mentalność, by to wytrzymać – podsumowuje Vrdoljak.

Źródło: Przegląd Sportowy

Fot. Mateusz Kostrzewa

Ivica Vrdoljak | Legia Warszawa | PKO BP Ekstraklasa

Marek Gołębiewski po porażce Legii z Leicester City: Jestem trenerem tymczasowym, a wyniki na pewno mnie nie bronią

W meczu 5. kolejki grupy C Ligi Europy UFEA Legia Warszawa uległa na wyjeździe Leicester City 1:3. Po zakończeniu spotkania na pytania dziennikarzy odpowiadał Marek Gołębiewski, szkoleniowiec stołecznej drużyny.

Trener Marek Gołębiewski:

– To było bardzo ciężkie spotkanie. Od początku meczu Leicester narzuciło nam swój styl gry. Z biegiem czasu zmieniliśmy nieco ustawienie i wówczas nasza gra zaczęła wyglądać lepiej. Przy wyniku 0:2 udało nam się zbliżyć do rywala, ale po stałym fragmencie gry zrobiło się 1:3. Brakowało nam zbyt wiele, żeby zdobyć dwie bramki takiej drużynie jak Leicester.

– Yuri Ribeiro i Filip Mladenović to typowi wahadłowi. Nie mając większej możliwości wyboru zdecydowaliśmy się grać piątką obrońców. Po stracie gola zmieniliśmy sposób gry na czwórkę defensorów, ale potem straciliśmy dwie bramki. Na boisku grają piłkarze, a systemy są tylko po to, aby odpowiednio się przeciwstawić.

– O dalsze plany wobec mojej osoby należy pytać prezesa. Podpisywałem kontrakt i zostałem poinformowany o tym, że jestem trenerem tymczasowym. Wyniki na pewno mnie nie bronią

– Nie obawiam się, bo mówiąc przewrotnie, każdy zawodnik zdaje sobie sprawę, gdzie gra. Dla każdego trenera zawodnik powinien zostawiać swoje serce. Zawodnicy doskonale wiedzą, gdzie są i będą oddawać swoje serce dla Legii.

– Jestem osobą żywiołową i reaguję na to, co dzieje się na boisku. Jeżeli zawodnik popełnił błąd, który kosztował nas utratę bramki, to właśnie tak zareagowałem.

– Luquinhas był dzisiaj wyróżniająca się postacią. Jeżeli mielibyśmy w składzie dwóch czy trzech piłkarzy o podobnym profilu, to na pewno łatwiej byłoby mu notować lepsze liczby.

Leicester City – Legia Warszawa 3:1 (3:1)

Gole: Daka (11’), Maddison (21’), Ndidi (33’) – Mladenović (26’)

Żółte kartki: Thomas (61’), Albrighton (89’) – Mladenović (38’), Wieteska (48’), Jędrzejczyk (87’).

Leicester City: Schmeichel – Castagne, Soyuncu, Evans, Thomas – Soumare (Dewsbury-Hall 63’), Maddison (Perez 63’), Ndidi – Lookman (Albrighton 85’), Barnes, Daka (Iheanacho 85’)

Rezerwowi: Ward, Stolarczyk, Bertrand, Vardy, Albrighton, Iheanacho, Perez, Amartey, Choudhury, Dewsbury-Hall, Vestergaard, Madivadua

Legia Warszawa: Miszta – Johansson (Hołownia 46’), Wieteska, Jędrzejczyk – Ribeiro, Slisz, Martins (Celhaka 71’), Mladenović (Skibicki 71’) – Muci, Emreli (Włodarczyk 78’), Luquinhas (Pekhart 78’)

Rezerwowi: Tobiasz, Hołownia, Pekhart, Celhaka, Skibicki, Włodarczyk, Rose, Ciepiela

To trzecia z rzędu porażka Legii w LE, jednak sytuacja w grupie ułożyła się tak, że podopieczni Marka Gołębiewskiego wciąż mają szansę na awans do fazy pucharowej tych rozgrywek. Warszawianie zdobyli sześć punktów, a w ostatniej kolejce zagrają 9 grudnia u siebie ze Spartakiem Moskwa, który ma siedem „oczek”. Tyle samo zgromadziło Napoli , które w środę niespodziewanie przegrało w stolicy Rosji 1:2. Leicester City po czwartkowym zwycięstwie ma osiem punktów.

Fot. Mateusz Kostrzewa, legia.com

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Legia Warszawa | Leicester City | Liga Europy | Marek Gołębiewski

Znamy skład Legii Warszawa na starcie z Leicester

Marek Gołębiewski, szkoleniowiec warszawskiej Legii podał wyjściowy skład na mecz 5. kolejki Ligi Europy z Leicester City.

Legia Warszawa rozpocznie spotkanie w następującym ustawieniu:

Miszta – Johansson, Wieteska, Jędrzejczyk – Ribeiro, Slisz, Martins, Mladenović – Muci, Emreli, Luquinhas

Początek meczu o godzinie 21. Transmisja na platformie Viaplay.

Legia Warszawa | Leicester City | Liga Europy

W takim składzie Legia zagra z Leicester City

W czwartkowy wieczór Legia Warszawa zmierzy się w wyjazdowym meczu z drużyną Leicester. Zwycięstwo mogłoby sprawić, że mistrzowie Polski wysuną się na pierwsze miejsce w tabeli grupy C Ligi Europy.

Biorąc pod uwagę formę jaka prezentuje warszawski zespół trudno mieć jakąkolwiek nadzieję na korzystny wynik w Anglii. Zespół Leicester zajmuje ostatnie miejsce w grupie i będzie mocno podrażniony w czwartkowy wieczór. Wygrana z Legią zapewni angielskiej drużynie grę co najmniej w fazie pucharowej Ligi Konferencji. Mistrzowie Polski staną przed trudnym zadaniem, tym bardziej, że zabraknie kilku kluczowych piłkarzy.

W meczu z Leicester nie wystąpi między innymi Artur Boruc. Między słupkami zobaczymy najprawdopodobniej Cezarego Misztę, który dostanie okazję rehabilitacji po nieudanym występie z Górnikiem Zabrze. Oprócz Boruca, w Warszawie zostali również: Josue, Kacper Kostorz, Lirim Kastrati, Rafael Lopes i Maik Nawrocki.

Przewidywany skład Legii: Miszta – Johansson, Jędrzejczyk, Wieteska, Mladenović – Ribeiro, Martins, Slisz, Luquinhas – Muci – Emreli.

Fot. Mateusz Kostrzewa

Legia Warszawa | Leicester City | Liga Europy

Legia Warszawa? Ten zespół istnieje dziś tylko w teorii, nie ma w nim duszy

Radosław Kałużny, były pomocnik piłkarskiej reprezentacji Polski w rozmowie z Piotrem Wołosikiem, dziennikarzem „Przeglądu Sportowego” skomentował aktualną sytuację w Legii Warszawa.

Piotr Wołosik zdradził, że wśród kibiców Legii wrze, a w sieci krążą złowrogie przewidywania, iż jeśli stołeczny zespół będzie przegrywać w nadchodzącym spotkaniu z Jagiellonią, to wątpliwe, by zostało dokończone, bo gniew kibiców może przerodzić się w fizyczne przerwanie meczu.

– Dziwisz się, że kibice Legii „wyszli z nerw”? W żaden sposób nie popieram fizycznych ataków czy robienia bajzlu na murawie, choć nie raz z tym się spotkałem. Na przykład w niemieckim Rot–Weiss Essen. Klub ten miał fanatycznych kibiców. Nie mieli pretensji, gdy przegraliśmy, lecz byli bezwzględnie dla tych, którzy nie biegali i walczyli. Wymierzali więc kary – powiedział Kałużny.

– Po prostu lali w pysk. Tłumaczyli, że dla wielu z nich wydatek na bilet jest ważną pozycją w domowym budżecie, bo mieszkają w niezbyt bogatym regionie i dlatego nie mają zamiaru oglądać spacerujących zawodników – dodał były reprezentant Polski.

Radosław Kałużny jest zdania, że fatalna dyspozycja piłkarzy Legii bierze się z nieodpowiedniego przygotowania do sezonu.

– Będę się upierać, że jej piłkarze zostali źle przygotowani do sezonu. Po prostu po raz kolejny okazało się, że nasze sztaby nie są w stanie przyszykować swoich „koni” tak, by były silne i biegały identycznie w lidze oraz pucharach. Z naszymi zespołami tradycyjnie – coś za coś. Czyli, jak już znajdziesz się w pucharach, to dajesz ciała w lidze i na odwrót. W ubiegłym sezonie przećwiczył to Lech, dziś – mistrzowie Polski. Jedynie do Mateusza Wieteski nie można mieć większych zastrzeżeń. Na upartego, może znalazłby się z jeszcze zawodnik. Tylko, że we dwóch w bierki można pograć albo w karty. Zaskakująco beznadziejnie wygląda obrona Legii. Juniorzy lepiej poradziliby sobie w tyłach od wydawałoby się doświadczonych legionistów – podkreślił.

– Masa pieniędzy została władowana w kontrakty piłkarzy. Potężna, jak na nasze warunki kasa. Pensją wielu legionistów można byłoby obskoczyć wypłaty trzech, czterech zawodników innych klubów. Nie dziwi mnie więc zdenerwowanie kibiców Legii, chociaż trzeba przyznać, że jej piłkarze, mimo porażki w Zabrzu zaprezentowali się lepiej, niż w poprzednich meczach. Nie podejrzewam, że to jakaś szczególna pociecha dla legijnych kibiców. Drużyna Legii istnieje dziś wyłącznie teoretycznie. Nie ma w niej duszy, a i oddech jej zawodnicy ciężko łapią. Tam pewnie wszyscy marzą, żeby ta jesień się zakończyła – podsumował Radosław Kałużny.

Źródło: Przegląd Sportowy

Fot. Mateusz Kostrzewa

Legia Warszawa | PKO BP Ekstraklasa | Radosław Kałużny

Szkoleniowiec Legii po porażce z Górnikiem. „Odnośnie mojej posady, proszę pytać nie mnie, tylko władze klubu”

W meczu 15. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa uległa Górnikowi Zabrze 2:3. Po zakończeniu spotkania głos zabrał szkoleniowiec mistrzów Polski Marek Gołębiewski.

Marek Gołębiewski:

– Przegraliśmy bardzo ważny mecz, który w drugiej połowie mogliśmy odwrócić. Przy stanie 2:2 wierzyłem, że zespół jest w stanie wygrać ten mecz. Zdarzyło się inaczej i wracamy bez punktów. 

– Odnośnie pewności mojej posady, proszę pytać nie mnie, tylko władze. Odnośnie drugiego pytania o odmianę gry po przerwie – był to efekt zmiany systemu i wejścia zawodników o nieco innym profilu.

– Wyjaśnimy sobie nerwową sytuację z drugiej połowy z naszymi zawodnikami, doszło zapewne do męskiej rozmowy.

– Chciałbym z całego serca podziękować kibicom, którzy stawili się w Zabrzu w tak licznym gronie.

Ernest Muci: 

– Zbyt wolno zaczęliśmy mecz, straciliśmy gole po kontratakach. W szatni porozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło, wróciliśmy na boisko, chcieliśmy wygrać dla nas i dla kibiców. Strzelilismy szybko dwa gole, ale w końcówce straciliśmy kolejnego. 

– Na początku drugiej połowy zmieniliśmy nieco skład i system. Zaatakowaliśmy rywala bardziej agresywnie. Nie mieliśmy dziś szczęścia. 

– Kibice cały czas byli z nami, wspierali nas. Dziękuję im za wsparcie. Chcemy dać im radość, na którą zasługują. Ciężko pracujemy, by wrócić na nasze miejsce. Dajemy z siebie wszystko na treningach i w meczach, ale jeszcze czegoś brakuje. W Legii nie możesz przegrywać, źle się z tym czujemy, ale bierzemy za to odpowiedzialność. Z każdego meczu staramy się wyciągnąć lekcję i wrócimy do zwyciężania.

(fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com)​

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Legia Warszawa | Marek Gołębiewski | PKO BP Ekstraklasa

„Umieram i muszę wreszcie wyznać: Sprzedałem ten mecz dla Legii Warszawa” (WIDEO)

Najpierw w czwartek, a potem w sobotę, dwa podobne wpisy w mediach społecznościowych zamieścił Grzegorz Szeliga, były piłkarz ekstraklasowych zespołów. „Sprzedałem mecz w 1993 roku. Z Legią, grając w Wiśle Kraków” – napisał.

Szeliga rozpoczynał przygodę z futbolem w Polonezie Warszawa. Do Legii trafił w 1987 roku, rozegrał w jej barwach 20 meczów i strzelił cztery gole. Potem był zawodnikiem stołecznej Gwardii, Jagiellonii Białystok, a w 1993 roku związał się z Wisłą Kraków. W tym roku Legia straciła tytuł mistrza Polski decyzją PZPN. Chodziło o zarzuty dotyczące korupcji, w tym o wyjazdową wygraną stołecznej drużyny 6:0 z Wisłą Kraków w ostatniej kolejce.

Do dziś warszawski klub nie uznaje decyzji polskiego związku i podkreśla zdobycie tytułu w 1993 roku. Mistrzostwa im jednak nie zwrócono. Na drodze prawnej Legii nie udowodniono niezgodnego z prawem wpływania na wynik spotkania z Wisłą. 1 lipca 1995 roku Prokuratura Rejonowa w Krakowie umorzyła sprawę.

Teraz po latach do sprzedania tego meczu przyznał się Grzegorz Szeliga. Dziennikarze TVP Sport zadzwonili do byłego piłkarza po opublikowaniu przez niego wspomnianych wpisów. Media społecznościowe mają to do siebie, że łatwo nabrać się na zamieszczane w nich tzw. fejkowe wiadomości. W tej sprawie było jednak inaczej i Szeliga potwierdził, że to on był autorem postów. Poniżej treść rozmowy, którą z byłym zawodnikiem przeprowadził Mateusz Miga.

– Napisał pan, że sprzedał mecz. Może pan ujawnić jakieś szczegóły?
– Jakie szczegóły? Wziąłem pieniądze za to.

– Tylko pan?
– Będę mówił o sobie.

– Jak do tego doszło?
– Dostałem pieniądze od Legii. Przecież ja tam wcześniej grałem.

– Kto miał dać te pieniądze?
– Działacze Legii. Cały czas biłem się z myślami, że zrobiłem źle. Wziąłem wtedy te pieniądze, a mecz był sprzedany.

– Jak duża to była kwota?
– Nie pamiętam, bo po drodze była denominacja. Była czwórka z przodu na pewno.

– Na ile procent grał pan w tym meczu?
– Powiem szczerze. Grałem na sto procent, ale nie dostawałem żadnych piłek. Przyznaję się do tego i chcę ponieść karę.

– Jest pan pewien, że chce byśmy o tym pisali?
– Tak. Ja… umieram. Nie mogę tego zabrać do grobu. Muszę o tym powiedzieć. Grałem w Legii, grałem w Wiśle. Zrobiłem, co zrobiłem. Moi synowie grają w piłkę i duży żal mają do mnie. Ale ja się biłem z tym przez 30 lat.

– Mają żal, że się pan przyznał?
– Tak, że się przyznałem. Ale to jest prawda. Sprzedałem ten mecz. Napiszcie o tym.

– Czy jednak byłby pan w stanie powiedzieć więcej, jak doszło do przekazania pieniędzy?
– Dostałem pieniądze w Krakowie. Nie wiem, czy inni dostali.

– Mówi pan, że grał na sto procent. Ale skoro wziął pieniądze, był też gotów, by w razie potrzeby pomóc Legii?
– Wziąłem pieniądze. Sprzedałem to. 30 lat nie mogłem się przejrzeć w lustrze. I ani słowa o kolegach. Nic nie wiem.

– Męczyło to pana?
– Cały czas myślałem o tym. Chodziło mi przede wszystkim o kibiców Wisły.

– Rozmawiał pan z bliskimi o tej sytuacji? O tym, że chce się zdobyć na takie wyznanie?
– Ciągle biłem się z myślami, że zrobiłem źle. Przez całe życie chciałem o tym powiedzieć. Wiedziała o tym moja żona. Teraz powiedziałem… Może pod wpływem emocji, ale nie chcę zabrać tej tajemnicy do grobu. Z całą świadomością oświadczam, że zrobiłem to. Mam 53 lata i dostałem pieniądze za to, by nie strzelać w tym meczu. To najszczersza prawda. Nigdy w życiu nie robiłem takich rzeczy… Wiem, że będę miał przechlapane, ale nie robię tego dla rozgłosu. Chcę, żeby cała Polska wiedziała, że ten mecz był sprzedany.

– Czemu pan mówi, że umiera?
– Jestem chory. Umieram na raka…

Grzegorzowi Szelidze nie grozi odpowiedzialność karna, a on sam zakończył rozmowę takimi słowami.

Jestem człowiekiem z Warszawy, wciąż mieszkam w stolicy. Widzę Stadion Narodowy, mijam często obiekt Legii… Musiałem o tym powiedzieć. Proszę o tym napisać, bo chcę się przyznać do tego, co zrobiłem w przeszłości… Zrobiłem źle.”

Źródło: TVP Sport

Grzegorz Szeliga | Legia Warszawa | sprzedany mecz | Wisła Kraków

Trener Marek Gołębiewski przed meczem Legii z Górnikiem Zabrze. „W Legii Warszawa każdy mecz jest najważniejszy, nie ma kalkulacji”

Szkoleniowiec Legii Warszawa Marek Gołębiewski odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem 15. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Górnikiem Zabrze

Trener Marek Gołębiewski:

– Przerwa była nam bardzo potrzebna, żebyśmy mogli się też troszkę lepiej poznać. Wcześniej, grając co trzy dni, tego czasu na trening było mniej. Przerwa była pod względem pracy motorycznej i taktycznej dobrze wykorzystana. Jeżeli drużyna chce coś poprawiać, to na to potrzebny jest czas. Ten proces będzie cały czas trwał. Schematy finalizacji akcji i przejścia z ataku do obrony to najważniejsze aspekty, nad którymi chcieliśmy popracować.

– Wykonywaliśmy mocniejsze treningi. Praktycznie nie mieliśmy wolnego. Wyjątkiem była niedziela, ale w poniedziałek do pracy wrócili zawodnicy, którzy wcześniej trochę mniej trenowali. Musimy iść właśnie w tym kierunku. Intensywność zajęć musi być coraz wyższa, a objętość trochę niższa. Tą drogą chcemy podążać. Zobaczymy, jakie to będzie miało przełożenie na mecz. Jak to mówię zawsze – boisko wszystko zweryfikuje.

– Przede wszystkim – w Legii Warszawa każdy mecz jest najważniejszy. W naszej drużynie nie ma kalkulacji. Jesteśmy w takim miejscu, gdzie każdy wymaga od nas dobrego rezultatu. W Pucharze Polski przeszliśmy do kolejnej rundy. W Ekstraklasie, w pierwszej połowie meczu ze Stalą, widać było promyk nadziei. Gra lepiej funkcjonowała, ale na końcu liczy się wynik. Zawsze będziemy grać zawodnikami, którzy w danym momencie są w najlepszej dyspozycji. Być może pojawią się rotacje, ale to wszystko zależeć będzie od mikrocyklu treningowego. Dla nas kolejne spotkania będą tymi najważniejszymi. Do Wigilii mamy dziewięć spotkań i postaramy się zdobyć jak najwięcej punktów, a także awansować do kolejnej fazy Pucharu Polski i Ligi Europy.

– Mattias Johansson jest po mononukleozie. Przez to jego organizm jest bardziej podatny na drobne urazy. W ostatnim tygodniu Mattias trenował indywidualnie z trenerami od przygotowania fizycznego. W tym tygodniu wziął udział w pełnym mikrocyklu i jest do dyspozycji na niedzielny mecz.

– Mateusz Hołownia i Artur Boruc trenują z nami Po jutrzejszym treningu będę podejmował decyzje, co do występu Artura i Mateusza już w najbliższą niedzielę.

– Mamy kilku młodzieżowców, jest Skibicki, Ciepiela, Włodarczyk, Kisiel. Jest kilku zawodników, którzy palą się do gry. Artur Boruc długo pauzował i nie trenował w normalnym rytmie. Dopiero od sześciu dni jest w pełnym treningu, więc nie działa to tak, że od razu wejdzie i będzie czuł się jak przed kontuzją. Jego zdrowie jest dla mnie bardzo ważne, będę rozmawiał z nim, a także z trenerami bramkarzy czy Artur Boruc jest gotowy nam pomóc.

– Spodziewam się, jak to się mówi w Polsce, meczu walki. Nikt przed Legią się nie położy, każdy na Legię się dodatkowo mobilizuje. Spodziewamy się trudnego meczu, ale mamy dobrze przeanalizowanego przeciwnika. Wiemy, co chcą grać i w jaki sposób, nie spodziewam się niespodzianek. Chcemy obrać dobrą drogę, a ten moment na pewno przyjdzie. Po pierwszej połowie meczu ze Stalą Mielec było widać pewne mechanizmy, a teraz przez dwa tygodnie pracowaliśmy, by je odpowiednio doszlifować. Wierzę, że efekty tej pracy przyniosą nam upragniony efekt w postaci zwycięstwa. W Legii zawsze musisz wygrywać i w tym celu jedziemy do Zabrza.

– Sfera mentalna to ważny aspekt piłki nożnej. Przychodząc do Legii, powiedziałem zawodnikom, że przede wszystkim gra się głową. Jeśli głowa nie jest wyczyszczona, trudno jest grać w piłkę. Następne w hierarchii jest serce, a na końcu nogi. Mamy wielu dobrych zawodników, których głowy są zablokowane. Pracowaliśmy nad tym bardzo długo, ci zawodnicy też wiedzą po co wychodzą na boisko i dla jakiego klubu grają. Zawsze wychodzimy po zwycięstwo. Trening, który prowadziliśmy przez ostatnie dwa tygodnie, prowadzony był w duchu rywalizacji. Rywalizacja musi być na jak najwyższym poziomie, bo podnosi ona poziom gry drużyny. Uważam, że głowy piłkarzy są oczyszczone.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Fot. Mateusz Kostrzewa

Legia Warszawa | Marek Gołębiewski

Piłkarz Wieczystej zdradził, dlaczego odrzucił ofertę Legii Warszawa

Wilde-Donald Guerrier, nowy zawodnik Wieczystej Kraków przyznał, że mógł trafić do Legii Warszawa. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Haitańczyk zdradził, dlaczego nie podpisał umowy ze mistrzami Polski.

Wieczysta Kraków dokonała hitowego transferu, sprowadzając Wilde’a-Donalda Guerriera, który w latach 2013-16 był zawodnikiem Wisły Kraków i występował na boiskach ekstraklasy. 32-letni reprezentant Haiti związał się z drużyną Franciszka Smudy do końca bieżącego sezonu z możliwością przedłużenia umowy o kolejny rok.

Wilde-Donald Guerrier na łamach „PS” ujawnił, dlaczego postanowił zostać piłkarzem klubu grającego w czwartej lidze.

– Koniecznie chciałem kontraktu na pół roku. Jeśli będę miał dobrą rundę, to może pojawią się różne oferty z polskiej ekstraklasy i nie tylko – przyznał Haitańczyk.

Guerrier zdradził, że mógł wrócić wcześniej do Polski. Gdy był zawodnikiem Karabachu, otrzymał ofertę z Legii Warszawa.

– Było mi trudno zaakceptować tę ofertę w momencie, gdy nie popierała jej moja żona i rodzina. Jej dziadek grał w Wiśle Kraków, a mama i wujek są związani kibicowsko z tym klubem i mocno odradzali mi przejście tam. Mówili wprost: „nie ma takiej możliwości” – powiedział.

– To było po moich występach w Lidze Mistrzów. Pamiętam zamieszanie, jakie było wokół tego. Jeden z dziennikarzy przyjechał do Azerbejdżanu, by zrobić materiał ze mną i Jakubem Rzeźniczakiem – dodał Guerrier.

32-letni Haitańczyk po odejściu z Wisły z Karabachem Agdam zdobył dwa mistrzostwa Azerbejdżanu, a także występował w barwach tego klubu w Lidze Mistrzów oraz Lidze Europy.

Guerrier ponadto był zawodnikiem takich klubów jak Alanyaspor, Neftczi Baku czy Apollon Limassol. Po zakończeniu sezonu 2020/21 Haitańczyk rozwiązał kontrakt z cypryjskim zespołem i został wolnym zawodnikiem.

Źródło: PS

Foto: Wieczysta

Legia Warszawa | Wieczysta Kraków | Wilde-Donald Guerrier | Wisła Kraków

Legia Warszawa nawiązała współpracę z firmą Hotailors

Legia Warszawa nawiązała współpracę z firmą Hotailors, która zyskała miano Oficjalnego Partnera w podróży. Umowa będzie obowiązywać 3 lata.

Hotailors to innowacyjna, polska firma zajmująca się kompleksową organizacją podróży służbowych. Wśród jej klientów znajdują się globalne marki, jak na przykład Google czy Microsoft, jak i lokalne przedsiębiorstwa.

– Pracujemy aktywnie nad rozbudową naszych kolejnych obszarów komercyjnych, a Hotailors pozwoli nam działać jeszcze efektywniej. Wykorzystując cyfrowe narzędzia i nowe technologie, rozwiązania proponowane przez naszego nowego partnera idealnie dostosowały branżę podróży służbowych do wszystkich zmian spowodowanych przez pandemię – mówi Dyrektor Komercyjny Legii Paweł Kokosza. Hotailors proponuje jedyną taką aplikację, która kompleksowo zajmuje się tym zagadnieniem – dodaje.

Jako innowacyjne narzędzie online, Hotailors umożliwia rezerwowanie, zarządzanie i rozliczanie wyjazdów służbowych w jednym miejscu. Firma zapewnia całodobowe wsparcie opiekunów podróży przez 365 dni w roku, udostępnia funkcjonalności dbające o bezpieczeństwo podróżnego w okresie pandemicznym i dodatkowe usługi, jak ubezpieczenie czy transfer z lotniska. Rozwiązania Hotailors wspierają klientów w zakresie optymalizacji i automatyzacji podróży.

– Legia Warszawa to marka znana nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie. Jesteśmy zaszczyceni, że zaangażujemy w życie klubu i pomożemy w automatyzacji tak żmudnych procesów, jak podróże służbowe. Mam nadzieję, że będziemy mieć wiele okazji cieszyć się wspólnie z sukcesów sportowych i biznesowych Legii – powiedział CEO Hotailors Filip Maksymilian Bloch.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa
Hotailors | Legia Warszawa

Trener Gołębiewski i Filip Mladenović przed meczem Legia – SSC Napoli. „To będzie święto”

Podczas konferencji prasowej przed meczem 4. kolejki Ligi Europy UEFA Legia Warszawa – SSC Napoli na pytania dziennikarzy odpowiadali trener Marek Gołębiewski i Filip Mladenović.

Trener Marek Gołębiewski: 

– To będzie święto. Zawodnicy, zdobywając mistrzostwo Polski i kwalifikując się do rozgrywek, zasłużyli sobie, aby to było święto. Oczywiście sytuacja w lidze nie jest dobra dla takiego klubu jak Legia. Jednak każdy z nas wychodzi jutro na boisko, wiedząc jaki to mecz. To musi być święto dla całego klubu i polskiej piłki.

– Luciano Spalletti to jeden z najlepszych trenerów na świecie. To bardzo dobry trener i taktyk. Nie zmienia systemu, gra ustawieniem 4-3-3, więc można przewidzieć, jak Napoli jutro zagra. Mają w składzie świetnych zawodników, którzy grają z dużą intensywnością i nieprzewidywalnością. Musimy wspiąć się na wyżyny, by w czwartek zatrzymać Napoli.

 – Wczorajszy dzień był dla nas bardzo intensywny. Rozpoczęliśmy go od badań krwi, następnie mieliśmy badania rezonansem. Chcieliśmy zbadać poziom przygotowania zawodników. Czasu jest mało, ale jestesmy w Legii i musimy działać profesjonalnie. Dwa dni do meczu to nie jest wymarzona pozycja dla trenera, bo zbudować coś swojego. Cały czas staram się przemycać swoje pomysły. Zespół wie, jak grać w defensywie, cały czas szukamy nowych rozwiązań w ofensywie. W meczu z Pogonią nie było to nawet 5% tego, co chcemy grać. Padło wcześniej pytanie o Mladena, dlaczego nie gra tak jak w poprzednim sezonie. To nie tylko jego wina, musimy wypełniać pole karne, stwarzać mu okazje do notowania asyst.

– Artur Boruc wznowił wczoraj zajęcia, jesteśmy optymistami. Mam nadzieję, że wkrótce wejdzie w normalny reżim treningowy. To bardzo ważna postać w drużynie i mam nadzieję, że szybko będzie dostępny do gry.

 – Mam pomysł na to spotkanie, dziś przedstawimy go zawodnikom. Musimy grać skutecznie w obronie, z pełnym poświęceniem. Każdy musi wykonać swoje defensywne zadania w stu procentach. Jeśli ktoś przyśnie, pojawiają się problemy. Mamy przygotowaną analizę poprzedniego meczu. Na pewno wszyscy myślą, że faworytem jest SSC Napoli, ale zapewniam, że zawodnicy wiedzą, jak podejść do tego meczu. Mam nadzieję, że kibice będą naszym wsparciem i będziemy wspólnie cieszyć się po ostatnim gwizdku sędziego.

– W takim klubie jak Legia zawsze chcesz wygrywać. Jutro wystawimy najmocniejszy skład. Dobiorę zawodników pod kątem taktycznym – dobrych w obronie i potrafiących kontratakować. Powiedział Pan, że sytuacja w lidze nie jest dobra. Jest bardzo słaba. Jednak na każdym froncie będziemy chcieli pokazać się z dobrej strony. Jutro możemy spodziewać się najsilniejszej jedenastki, która będzie walczyć o najlepszy wynik.

– Artur Boruc wznowił wczoraj zajęcia, jesteśmy optymistami. Mam nadzieję, że wkrótce wejdzie w normalny reżim treningowy. To bardzo ważna postać w drużynie i mam nadzieję, że szybko będzie dostępny do gry.

 – Mam pomysł na to spotkanie, dziś przedstawimy go zawodnikom. Musimy grać skutecznie w obronie, z pełnym poświęceniem. Każdy musi wykonać swoje defensywne zadania w stu procentach. Jeśli ktoś przyśnie, pojawiają się problemy. Mamy przygotowaną analizę poprzedniego meczu. Na pewno wszyscy myślą, że faworytem jest SSC Napoli, ale zapewniam, że zawodnicy wiedzą, jak podejść do tego meczu. Mam nadzieję, że kibice będą naszym wsparciem i będziemy wspólnie cieszyć się po ostatnim gwizdku sędziego.

– W takim klubie jak Legia zawsze chcesz wygrywać. Jutro wystawimy najmocniejszy skład. Dobiorę zawodników pod kątem taktycznym – dobrych w obronie i potrafiących kontratakować. Powiedział Pan, że sytuacja w lidze nie jest dobra. Jest bardzo słaba. Jednak na każdym froncie będziemy chcieli pokazać się z dobrej strony. Jutro możemy spodziewać się najsilniejszej jedenastki, która będzie walczyć o najlepszy wynik.

Filip Mladenović: 

– Nie mogę dokładnie odpowiedzieć, co się dzieje z moją formą. Powiedział Pan, że to jest Legia, ale drużyna cały czas się zmienia. Moja forma jest do poprawy. Nie widzę jednak problemów w przygotowaniu fizycznym. Moje wyniki wydolnościowe są na bardzo dobrym poziomie, na pewno nie jest to powód gorszej formy. Cała drużyna ma niższą formę, mamy kryzys, z którego musimy wyjść. Jestem tutaj w imieniu drużyny i każdy z nas musi szukać rozwiązania. Jestem zależny od drużyny, a drużyna jest zależna ode mnie. Musimy być razem, razem w ten kryzys wpadliśmy i razem z niego wyjdziemy. Oczywiście, nie jestem zadowolony z moich statystyk, ale nie wynika to z problemów zdrowotnych. Robię wszystko, by pomagać sobie i drużynie. Staram się poprawiać każdego dnia i znaleźć rozwiązanie. Nie zgadzam się, że na boisku widać problemy fizyczne, jestem przygotowany do grania co trzy dni i to widać po wynikach wydolnościowych. Jako zespół musimy wyjść na prostą, przed nami lepsze dni.

– Nie boję się rywali. To nie jest w moim DNA. Wiem, że czeka nas trudny mecz i jesteśmy tego świadomi, ale nie boję się tego. Napoli posiada świetnych zawodników, nie jest ważne kto wyjdzie na boisko – i tak da drużynie dużo jakości. Czekam na ten mecz, bo każdy lubi grać w takich spotkaniach. Myślę, że cała Warszawa czekała na takich rywali. Naprawdę nie boję się nikogo, nikt z nas nie ma powodu do bania się. Nie będziemy się bić, gramy w piłkę nożną. Czeka nas ciekawe spotkanie. Każdy z graczy rywali ma duże umiejętności, a my jesteśmy gotowi, by ich zatrzymać.
– Uważam, że musimy być jutro skupieni na szczelnej defensywie. Wiemy, w jaki sposób Napoli lubi grać. Szybko operują piłką. Jednak we Włoszech też mieliśmy swoje okazje, które mogliśmy lepiej wykończyć. Mam nadzieję, że jutro to poprawimy i wykorzystamy sytuacje, które sobie stworzymy. Musimy szukać swoich szans. Czeka nas trudny mecz, ale nikt się nie poddaje. Wiemy, co robić.

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Foto: Mateusz Kostrzewa/legia.com

Filip Mladenović | Legia Warszawa | Liga Europy | Marek Gołebiewski

Rozwścieczeni kibice Legii o zawodnikach. „Nie jesteście piłkarzami, wy jesteście lamusami”

Legia Warszawa doznała ósmej porażki w lidze! Tym razem mistrzowie Polski ulegli 0:2 Pogoni Szczecin, a warszawscy kibice przez 90 minut dawali upust swojej wściekłości intonując przyśpiewki pod adresem zawodników i władz klubu.

Przez pierwsze 45 minut spotkania warszawscy fani ani razu nie wsparli zawodników Legii. Z trybun słychać było natomiast przyśpiewki, w których kibice nakłaniali dyrektora sportowego i zawodników do opuszczenia Łazienkowskiej. 

„Nie jesteście piłkarzami, Wy jesteście lamusami.”, „Legia grać, kurwa mać.”; „Każdy się wstydzi, gdy na boisku Was widzi.”; „Hej Kucharski co zrobiłeś, Legię nam rozperdoliłeś.”; „Kto jest temu winien, wypierdalać stąd powinien” – niosło się z trybun stadionu Legii.

kibice Legii | Legia Warszawa

„Nie da się grać co trzy dni z drużyną, która baluje”

Wojciech Kowalczyk udzielił wywiadu dziennikarzom Onetu, w którym ostro krytykuje obecną sytuację w Legii Warszawa.

W poniedziałek Czesław Michniewicz przestał pełnić funkcję trenera Legii Warszawa. Od kilkunastu dni dymisja Michniewicza wisiała na włosku. Na jaw zaczęły wychodzić alkoholowe ekscesy z udziałem piłkarzy zespołu aktualnego mistrza Polski. Ostro o sytuacji w ekipie z Łazienkowskiej wypowiedział się Wojciech Kowalczyk. 

– To jest oficjalna informacja, ale każdy już wiedział o tym, co się stanie po wyjeździe Legii do Gliwic. Przecież nie zdarza się tak, że zdrowi zawodnicy zostają w klubie i trenują w Warszawie, a nie jadą na mecz. Czesław Michniewicz nie powołał „grupy imprezowej” na to spotkanie, zdecydował się tylko na jednego zawodnika spośród nich, bo był mu potrzebny. Gdyby Pekhart nie miał złamanego nosa, to i Emreli by nie pojechał. Kogo lepiej wyrzucić? Przecież nie pozbędą się pięciu czy sześciu imprezowiczów, tylko wyrzucą trenera. Przecież to jest najprostsza rzecz, jaka jest do zrobienia w każdym sporcie. Nie można zmienić drużyny, jak zawodnicy są na kontraktach, ale najłatwiej właśnie zwolnić szkoleniowca – podkreślił „Kowal”.

– Do tego oczywiście można podciągnąć wyniki kompletnie różniące się od siebie. W lidze są wręcz dramatyczni. To jest tak naprawdę najsłuszniejsza decyzja, ale kto wie, czy akurat Michniewicz sam nie podałby się do dymisji. Zdawał sobie sprawę, że w lidze będzie miał przeciwko sobie pół drużyny, która w każdym meczu będzie grała tak, jak będzie jej się podobało, a nie tak, jak trener tego chce – dodał były piłkarz.

– Wiemy doskonale, że Legia Warszawa w ostatnich latach nie była przygotowana na to, by mieć już ewentualnie na widoku kolejnego szkoleniowca. Zaraz trzeba będzie znowu grać co trzy dni i pojawia się inna kwestia. Jeżeli teraz zawodnicy, którzy byli odsunięci przez Czesława Michniewicza, nagle wrócą do podstawowego składu, to okaże się, że to Michniewicz był zły, a „imprezowicze” po prostu świetni. Czekam cały czas na jeszcze jeden komunikat z warszawskiej Legii. Mianowicie, jakie kary dostali piłkarze, którzy imprezowali, zamiast przygotowywać się do meczu? Pamiętajmy, mówimy o drużynie zawodowców – zaznaczył Kowalczyk.

– Kiedyś mówiło się, że w latach 70., 80., czy 90. zawodnicy „mocno chlali”, a teraz mówimy o zawodnikach grających na poważniejszym poziomie. Grasz co trzy dni, do tego dochodzą podróże. Wiem, że fajnie sprzedało się zdjęcie Czesława Michniewicza po meczu wygranym z Leicester, jak w 15 minut wypił parę „lufek”. Tylko sęk w tym, że Czesław Michniewicz nie gra, a w tym samym czasie zawodnicy Legii Warszawa byli na imprezie i dobrze pobalowali. Dlatego też w Gdańsku wyglądali, jak wyglądali. Część z nich rozpoczęła mecz na ławce rezerwowych, bo ich „markery” zmęczeniowe nie były przeciążone możliwie meczem, ale imprezą, którą do rana przeciągnęli. Czesław Michniewicz też dużo widział i sporo się dowiadywał. Nie da się imprezować w Warszawie, żeby nie dowiedział się o tym sztab szkoleniowy – podsumował „Kowal”.

Źródło: Onet

Legia Warszawa | Michniewicz | PKO BP Ekstraklasa | Wojciech Kowalczyk

Fot. Mateusz Kostrzewa/legia.com

Wylewa się szambo z szatni warszawskiej Legii

Czesław Michniewicz nie jest już trenerem zespołu mistrzów Polski, a do mediów wycieka coraz więcej informacji i pikantnych szczegółów z szatni Legii Warszawa.

Portal Interia opisał między innymi relację Michniewicza z Mahirem Emrelim. Szkoleniowiec był zachwycony napastnikiem tuż po jego sprowadzeniu na Łazienkowską. Wychwalał piłkarza w wywiadach podkreślając jego profesjonalne podejście do futbolu, które, jak się później okazało, nie końca takim było.

– Emreli to fantastyczny chłopak. Otwarty, mówi w kilku językach, świetnie mówi po rosyjsku i już łapie polski. Jego siostra studiuje w Mediolanie i teraz będzie z nim mieszkała, tak samo mama. Wcześniej przychodzi na treningi i czasami ogląda ze mną ciekawe filmiki. Pokazuję mu różnych zawodników. Ma taką cechę, że chce się uczuć. Wie, że to nie jest jego ostatnia stacja, tylko stacja pośrednia. Chce dobrze grać i wyjechać – mówił Michniewicz w lipcowym „Hejt Parku” na antenie „Kanału Sportowego”.

Interia informuje, że Emreli był jednym z zawodników należących do grupy bankietowej, o której wspominał również Wojciech Kowalczyk. „Kowal” ujął to w bardziej dosadnych słowach, mówiąc o „grupie pijackiej”. Były piłkarz Legii ma duże doświadczenie w tej kwestii, gdyż w czasach występów w warszawskim klubie sam do podobnej należał.

Według dziennikarzy Interii azerski napastnik miał na przykład zaspać i spóźnić się 45 minut na odprawę przed meczem w Lechem Poznań. Michniewicz miał powiedzieć przed drużyną, że było to efektem całonocnej balangi. Piłkarz po spotkaniu z „Kolejorzem” manifestował niechęć do szkoleniowca, który ośmielił się skrytykować „wielką gwiazdę”

– Gdy po porażce szkoleniowiec wspomniał w mediach o niewykorzystanej przez 24-latka okazji, snajper obraził się i przestał podawać rękę trenerowi. 

Według innych doniesień w zespole warszawskiej Legii istniał podział na większe i mniejsze grupki. Osoby, które znają specyfikę piłkarskiej szatni stwierdzą, że jest to normalne zjawisko. W drużynie z Łazienkowskiej jednak grupy te grały niekoniecznie do jednej bramki.

Zdjęcie

W niedzielę pojawiła się informacja o tym, że Czesław Michniewicz zdecydował się ukarać Lirima Kastratiego, Mattiasa Johanssona, Lindsaya Rose’a i Jurgena Çelhakę, nie biorąc ich na mecz z Piastem Gliwice. Pierwsza trójka miała źle wpływać na atmosferę w zespole. Ostatni odmówił natomiast gry w rezerwach.

Sebastian Staszewski ze „Sport.pl” poinformował, że w przypadku Kastratiego, Johanssona i Rose’a chodzi głównie o tzw. niesportowy tryb życia. Do grupy baletmistrzów miał należeć również wspomniany wcześniej Emreli. Mówi się o domu wynajętym nad Zalewem Zegrzyńskim przez Johanssona, w którym odbywały się huczne imprezy. Kto bogatemu zabroni?

Kowalczyk twierdzi, że przed meczem z Piastem Gliwice kilku zawodników trzeba było „zbierać z podłogi”.

Staszewski podkreśla, że cała szatnia mistrza Polski ma być obecnie mocno podzielona. Jedną grupkę tworzą André Martins, Josué, Rafael Lopes i Luquinhas. Drugą – wspomniana już czwórka oraz kilku innych zagranicznych zawodników. Kolejna to młodsi polscy piłkarze, jak Kacper Skibicki, Mateusz Hołownia, Mateusz Wieteska czy Bartosz Slisz. Dwójka nestorów szatni, czyli Artur Boruc i Artur Jędrzejczyk, ma trzymać się z boku.

Były bramkarz reprezentacji Polski, według doniesień żurnalistów, którzy są blisko wydarzeń w warszawskim klubie, jest skonfliktowany z władzami Legii. Boruc ma pretensje, które dotyczą premii za awans do fazy grupowej Ligi Europy.

W przypadku, gdy część szatni gra przeciwko trenerowi, a pozostałe grupy wzajemnie się nie znoszą, w Polsce stosuje się jedno rozwiązanie – zwania się szkoleniowca. W przypadku Legii, jednego z najlepszych fachowców w naszym kraju. A zagraniczni „gwiazdorzy” będą wciąż bawić się w najlepsze, przegrywając mecz za meczem. Trudno mi uwierzyć w fakt, że trener, który prowadził trzecioligowe rezerwy, zapanuje nad podziałami w pierwszym zespole.

Obym się mylił.

Źródło: Weszło, Sport.pl, własne

Fot. Mateusz Kostrzewa/Legia.com

Artur Boruc | Czesław Michniewicz | grupa bankietowa | Legia Warszawa | Mahir Emreli | PKO BP Ekstraklasa

Komunikat Legii Warszawa w sprawie zmian w sztabie szkoleniowym

Czesław Michniewicz przestanie pełnić obowiązki pierwszego trenera Legii Warszawa. W tej roli zastąpi go Marek Gołębiewski – informuje Biuro Prasowe mistrzów Polski.

Trener Marek Gołębiewski od początku sezonu 2021/22 prowadził Legię II Warszawa. Jego asystentami w pierwszym zespole zostaną Przemysław Małecki oraz Inaki Astiz. 

Szefem przygotowania fizycznego będzie Bartosz Bibrowicz. Do jego zespołu dołączy Michał Kwietniewski.

Wraz z trenerem Michniewiczem z klubu odejdzie jego asystent Kamil Potrykus. Trener przygotowania fizycznego Zbigniew Jastrzębski pozostaje do dyspozycji klubu. Pozostali członkowie sztabu szkoleniowego będą dalej pełnić swoje funkcje.

Legia Warszawa dziękuje trenerowi Czesławowi Michniewiczowi i asystentowi Kamilowi Potrykusowi za pracę dla klubu oraz zdobycie tytułu Mistrza Polski w sezonie 2020/2021 i awans do fazy grupowej Ligi Europy UEFA 2021/22. 

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

(fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com)

Czesław Michniewicz | Legia Warszawa | Marek Gołebiewski | PKO BP Ekstraklasa

Legia ma plan na trenera. Warszawski klub zrobi wszystko, by „wyjąć” go rywalom już zimą

Legia Warszawa już zimą spróbuje sprowadzić Marka Papszuna, który miałby zastąpić na stanowisku trenera zwolnionego w poniedziałek Czesława Michniewicza – poinformował portal Legia.net.

W poniedziałek po południu mistrzowie Polski oficjalnie poinformowali o rozstaniu z 51-letnim szkoleniowcem. Wiadomo już, że następcą Czesława Michniewicza zostanie dotychczasowy trener rezerw Legii, Marek Gołębiewski.

Na razie nie wiadomo, jak długo Gołębiewski będzie pracował z pierwszym zespołem. Nie jest tajemnicą, że na szczycie listy życzeń klubu jest obecny szkoleniowiec Rakowa Częstochowa Marek Papszun.

Nie będzie on mógł poprowadzić Legii w tym roku, bo na pracę w dwóch klubach w trakcie jednej rundy nie zezwalają przepisy PZPN. Według informacji podanych przez portal Legia.net, mistrzowie Polski podejmą działania, aby Marek Papszun został szkoleniowcem zespołu z Łazienkowskiej już w styczniu.

Warto zaznaczyć, że kontrakt trenera Papszuna z Rakowem obowiązuje do końca sezonu i jest on najwyższy wśród szkoleniowców PKO BP Ekstraklasy – 350 tys. euro.

Źródło: Legia.net

2 Liga 4 Liga A-klasa A-klasa Lubliniec Arka Gdynia B-klasa B-klasa Zabrze Czesław Michniewicz Euro 2020 Fortuna 1 Liga Górnik Polkowice III liga III liga grupa 4 IV liga Jagiellonia Białystok Jerzy Brzęczek klasa okręgowa koronawirus KS Gwoździany Lech Poznań Legia Warszawa Liga Europy lockdown LZS Krynki MKS Szczawno-Zdrój Naprzód Świbie niższe ligi Paulo Sousa Paweł Danielak PKO BP Ekstraklasa Podlaska klasa okręgowa PZPN Raków Częstochowa ranking popularności reprezentacja Polski Robert Lewandowski Sparta Zabrze Sławomir Peszko transfery Wieczysta Kraków Wisła Kraków Wisła Płock zawieszenie rozgrywek Zbigniew Boniek Śląsk Wrocław

2 Liga 4 Liga A-klasa A-klasa Lubliniec Arka Gdynia B-klasa B-klasa Zabrze Czesław Michniewicz Euro 2020 Fortuna 1 Liga Górnik Polkowice III liga III liga grupa 4 IV liga Jagiellonia Białystok Jerzy Brzęczek klasa okręgowa koronawirus KS Gwoździany Lech Poznań Legia Warszawa Liga Europy lockdown LZS Krynki MKS Szczawno-Zdrój Naprzód Świbie niższe ligi Paulo Sousa Paweł Danielak PKO BP Ekstraklasa Podlaska klasa okręgowa PZPN Raków Częstochowa ranking popularności reprezentacja Polski Robert Lewandowski Sparta Zabrze Sławomir Peszko transfery Wieczysta Kraków Wisła Kraków Wisła Płock zawieszenie rozgrywek Zbigniew Boniek Śląsk Wrocław

2 Liga 4 Liga A-klasa A-klasa Lubliniec Arka Gdynia B-klasa B-klasa Zabrze Czesław Michniewicz Euro 2020 Fortuna 1 Liga Górnik Polkowice III liga III liga grupa 4 IV liga Jagiellonia Białystok Jerzy Brzęczek klasa okręgowa koronawirus KS Gwoździany Lech Poznań Legia Warszawa Liga Europy lockdown LZS Krynki MKS Szczawno-Zdrój Naprzód Świbie niższe ligi Paulo Sousa Paweł Danielak PKO BP Ekstraklasa Podlaska klasa okręgowa PZPN Raków Częstochowa ranking popularności reprezentacja Polski Robert Lewandowski Sparta Zabrze Sławomir Peszko transfery Wieczysta Kraków Wisła Kraków Wisła Płock zawieszenie rozgrywek Zbigniew Boniek Śląsk Wrocław

Czesław Michniewicz po porażce Legii z Napoli. „Gdy opadną emocje dostrzeżemy pewne pozytywy”

Legia Warszawa przegrała 0:3 z SSC Napoli w wyjazdowym meczu fazy grupowej Ligi Europy UEFA. Gole dla gospodarzy strzelili Lorenzo Insigne, Victor Osimhen i Matteo Politano.​

Po meczu szkoleniowiec Legii Czesław Michniewicz odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Trener Czesław Michniewicz:

– Z mojej perspektywy ten mecz do prawie 80 minuty wyglądał w taki sposób, że byliśmy w grze. Nie stworzyliśmy wielu okazji, Napoli miało ich więcej, ale nie mogli ich wykorzystać. W najlepszym momencie, gdy pojawiły się te okazje, straciliśmy gole. Pierwsza sytuacja po kontrataku, druga, gdy mogliśmy wyrównać. Trzeci gol to bardzo ładny strzał zawodnika Napoli. Straciliśmy szansę na dobry wynik. Chciałbym podziękować drużynie za walkę i zostawienie zdrowia na boisku. Zmiany często odmieniają losy meczu i tak było w tym przypadku po stronie Napoli. Dokonywaliśmy zmian, oni też dokonali, ale ich zmiany były bardziej skuteczne. Do Warszawy wracamy smutni, ale myślę, że gdy opadną emocje dostrzeżemy pewne pozytywy. Graliśmy z liderem Serie A, a przez długi czas potrafiliśmy się im przeciwstawić.

– Wryły mi się w pamięć momenty, w których straciliśmy gole. Kiedy tracisz bramkę, w momencie gdy możesz ją zdobyć, to czujesz olbrzymi niedosyt i ból. Wiedzieliśmy, że w przypadku straty gola będzie nam trudno odwrócić wynik, ale mieliśmy jeszcze swoją szansę, by wyrównać. Wiedzieliśmy, że okazji wiele nie będzie, dwóch najważniejszych nie wykorzystaliśmy. Siedzi to też w głowach zawodników. Nie ma zbyt wielu obrońców w Europie, którzy mogliby dogonić Victora Osimhena w sytuacji, gdy zdobył drugą bramkę.

– W stosunku do tego, co chcieliśmy grać, to byli najlepsi wykonawcy planu. Chcieliśmy uniknąć pojedynków środkowych obrońców z naszymi napastnikami. Szukaliśmy innego rozwiązania i uważam, że pomysł z fałszywym napastnikiem, Ernestem Mucim, był okej. Wiedzieliśmy, że nie będziemy często gościć w polu karnym rywala, natomiast wiedzieliśmy też, że będziemy się tam znajdować i błyskawicznie wykorzystać szansę. Chcieliśmy, by na boisku było jak najwięcej technicznych zawodników, by wykorzystywać momenty po przejęciu piłki. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że musimy odważniej utrzymywać się przy piłce.

SSC Napoli – Legia Warszawa 3:0 (0:0)

Bramki: Insigne (76’), Osimhen (80’), Politano (90’ +5’)

SSC Napoli: Meret – Di Lorenzo, Manolas (Politano 72’), Koulibaly, Juan Jesus – Zambo Anguissa (Ruiz 57’), Demme, Elmas – Lozano (Osimhen 57’), Mertens (Petagna 72’), Insigne (Rrahmani (81’)

Rezerwowi: Idasiak, Ospina, Ruiz, Osimhen, Rrahmani, Politano, Petagna, Znoli, Lobotka

Legia Warszawa: Miszta – Jędrzejczyk, Wieteska, Nawrocki – Johansson, Josue, Martins (Kharatin 77’), Luquinhas (Kastrati 72’), Mladenović – Lopes (Slisz 59’) – Muci (Emreli 72’)
Rezerwowi: Tobiasz, Ribeiro, Kastrati, Emreli, Kharatin, Celhaka, Skibicki, Rose, Kostorz, Slisz

Foto: Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Źródło: Biuro Prasowe Legii Warszawa

Czesław Michniewicz | Legia Warszawa | Liga Europy | Napoli

Legia Warszawa prowadziła rozmowy z polskim trenerem. Czesław Michniewicz na wylocie z klubu

Legia Warszawa prowadziła konkretne rozmowy z polskim trenerem – czytamy na portalu meczyki.pl. Serwis informuje, że Czesław Michniewicz jest świadomy tego, że niedzielne starcie z Lechem Poznań, może przesądzić o jego być, albo nie być w klubie przy Łazienkowskiej.

Czytaj dalej Legia Warszawa prowadziła rozmowy z polskim trenerem. Czesław Michniewicz na wylocie z klubu

Kto stanie w bramce Legii Warszawa w meczu z Leicester City? Problemy Artura Boruca

Artur Boruc z powodu kontuzji pleców opuścił ostatni mecz ligowy Legii Warszawa. Niestety to chyba nie koniec kłopotów mistrzów Polski. Jak donosi dziennikarz TVPSPORT.PL Piotr Kamieniecki, podopieczni Czesława Michniewicza będą musieli radzić sobie bez doświadczonego bramkarza w kolejnych meczach, między innymi w arcyważnym pojedynku w Lidze Europy z Leicester City.

Czytaj dalej Kto stanie w bramce Legii Warszawa w meczu z Leicester City? Problemy Artura Boruca

Czesław Michniewicz po porażce Legii z Rakowem. „Polskie zespoły muszą się nauczyć gry w podobnej sytuacji, do tej, którą my aktualnie przeżywamy”

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy po spotkaniu 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Rakowem Częstochowa. 

Czytaj dalej Czesław Michniewicz po porażce Legii z Rakowem. „Polskie zespoły muszą się nauczyć gry w podobnej sytuacji, do tej, którą my aktualnie przeżywamy”

Trener Czesław Michniewicz przed meczem Legii ze Spartakiem Moskwa w Lidze Europy. „Zapominamy o tym, co działo się w lidze i gramy o jak najlepszy wynik”

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem 1. kolejki fazy grupowej Ligi Europy UEFA ze Spartakiem Moskwa.

Czytaj dalej Trener Czesław Michniewicz przed meczem Legii ze Spartakiem Moskwa w Lidze Europy. „Zapominamy o tym, co działo się w lidze i gramy o jak najlepszy wynik”

Mahir Emreli przed czwartkowym spotkaniem Legii ze Slavią Praga: Trudno mi mówić o taktyce, kiedy trener siedzi obok mnie

Mahir Emreli, zawodnik Legii Warszawa, odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem rewanżowym ostatniej rundy eliminacji Ligi Europy UEFA ze Slavią Praga.

Mahir Emreli:

– Chciałem celebrować gola z Tomasem, ale moja radość nie była planowana. To był ważny mecz dla nas i szczególnie dla Tomasa. bardzo chciał zagrać w tamtym spotkaniu ze swoim byłym klubem. Widziałem smutek na jego twarzy, że nie może wystąpić z powodu kontuzji. Nie dziwię mu się. Jeśli Legia grałaby jutro z Karabachem, też chciałbym szalenie wystąpić w meczu. Jeśli Tomas jutro zagra, nie będę miał z tym problemu, zrozumiem decyzję trenera, bo liczy się dobro zespołu.

Zdjęcie

– Rozumiem, że napastnik musi strzelać gole, ale moim zdaniem nie zawsze jest to najważniejsze. Najważniejsze są zwycięstwa mojej drużyny. Olivier Giroud w mistrzostwach świata nie strzelił żadnego gola, ale ostatecznie Francja zdobyła tytuł, a on był kluczową postacią swojej reprezentacji. Moim zdaniem w dzisiejszym futbolu zadania napastnika nie kończą się na zdobywaniu bramek, choć oczywiście gole są bardzo ważne.

– Trudno mi mówić o taktyce, kiedy trener siedzi obok mnie (śmiech). Staram się uczyć nowych sytuacji, nowych ustawień. Gdziekolwiek trener na mnie postawi, tam zagram. Na każdym treningu uczymy się taktyki, z każdym tygodniem czujemy się coraz lepiej.

– Bardzo lubię Warszawę i polskie piosenki, szczególnie Lady Pank (śmiech). Kiedy grałem w Karabachu, kolegowałem się z Kubą Rzeźniczakiem. Na każdym karaoke śpiewał “Kryzysową narzeczoną”, więc nauczyłem się tej piosenki dzięki niemu (śmiech). W drużynie każdy widzi, że dobrze się tutaj czuję. W Warszawie mieszka mnóstwo otwartych ludzi, to piękne miasto, w którym doskonale się czuję.

– W lidze Azerbejdżanu mieliśmy tylko jednego rywala w drodze do mistrzostwa kraju. W Polsce każdy mecz jest wymagający, obrońcy grają agresywnie, walczą o każdą piłkę, są bardzo dobrze przygotowani fizycznie. Trudno teraz powiedzieć, kto będzie mistrzem kraju, to bardzo konkurencyjne rozgrywki.

eliminacje Ligi Europy | Legia Warszawa | Mahir Emreli | Slavia Praga

Czesław Michniewicz przed rewanżowym meczem ze Slavią Praga: Sytuacja kadrowa jest jaka jest. Nie chcemy tego roztrząsać

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec warszawskiej Legii odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem rewanżowym rundy play-off Ligi Europy UEFA ze Slavią Praga.

Trener Czesław Michniewicz:

– W zajęciach uczestniczył Bartosz Slisz. Przedwczoraj trenował indywidualnie, a wczoraj z drużyną. Tomas Pekhart od początku tygodnia pracuje z zespołem, podobnie jak Kacper Skibicki. Innych problemów zdrowotnych nie ma. Jutro zadecydujemy o tym, kto wystąpi w czwartkowym spotkaniu.

– Dołączył do nas były zawodnik reprezentacji U21, którego pamiętam z meczów barażowych, rozgrywanych w listopadzie 2018 roku. Graliśmy wówczas przeciwko Portugalii. Później Yuri grał w innych klubach m.in. angielskich. Teraz dołączył do nas. Ten piłkarz długo nie grał w piłkę, a ostatni mecz rozegrał w maju. Widać, że problemów z fizycznością u niego nie ma. Wszystko będzie się decydowało w oparciu o szybką aklimatyzację i zrozumienie naszego sposobu gry. Pamiętajmy, że Filip Mladenović jest wyłączony z gry na najbliższe dwa mecze ligowe. Debiut w Legii naszego nowego zawodnika może być zatem szybki. Wszystko zależy od dyspozycji na treningach. Na dzisiaj wygląda to obiecująco. Wczoraj odbyliśmy z nim krótko rozmowę, ale ja zaproszę Yuriego także na dłuższą rozmowę. Przedstawię mu, czego od niego oczekujemy i nakreślę nasz pomysł na grę. Dzisiaj jednak koncentrujemy się na meczu ze Slavią, a tę rozmowę odłożymy do piątku.

– Mahir (Emreli) jest ostatnio naszym amuletem. Ostatnio jak był na konferencji przed meczem z Bodo/Glimt to wygraliśmy. Ma na pewno duże szanse, żeby zagrać. Robi wszystko, żeby tak było – zdobył bramkę w ostatnim spotkaniu i dobrze prezentuje się na boisku. Mahir ma duże szanse, żeby jutro zagrać. Czy są niewiadome? Oczywiście, że są. Musimy wkomponować z powrotem naszego kapitana, Artura Jędrzejczyka. Na pewno wystąpi on jutro od pierwszej minuty. Kwestia jest taka, czy zagra na swojej pozycji, czy jako wahadłowy w miejsce Josipa Juranovicia. Ćwiczyliśmy taki wariant na treningu i o wszystkim zadecydujemy jutro. Drugi znak zapytania dotyczy środka pomocy i tego, czy Bartek Slisz będzie na sto procent gotowy do gry. Będziemy przyglądać się także Josue , który ożywił naszą grę w pierwszym spotkaniu. Mamy jeszcze jeden wariant, ale na razie nie chciałbym o nim mówić.

– Sytuacja kadrowa jest jaka jest. Nie chcemy tego roztrząsać. Szukamy optymalnego dla nas ustawienia. Odnośnie nowych zawodników- wiem, że coś dzieje się w temacie Jurgena Celhaki. Rozmawiałem na ten temat z Radosławem Kucharskim. Dopóki ruchy do kluby nie zostaną oficjalnie potwierdzone, to nigdy nie możemy mówić, że jakiś piłkarz jest już naszym zawodnikiem. Coś jest na rzeczy, ale na razie nie chcę o tym więcej mówić.

– Przeanalizowaliśmy ten mecz wspólnie z drużyną. Dzisiaj również będziemy mieli jedną odprawę dotyczącą sposobu gry Slavii, ale również naszego pomysłu na ten mecz. Dużo materiału i dużo spostrzeżeń, a mało czasu na to, żeby wdrożyć to na treningu. Na kilka aspektów na pewno zwrócimy baczną uwagę. Graliśmy z bardzo dobrym zespołem, ale my również dobrze zaprezentowaliśmy się na boisku. Przeciwstawiliśmy się rywalom dużym zaangażowaniem i agresją w grze. Zdobyliśmy także piękne bramki. Liczę, że jutro przy Łazienkowskiej też będziemy mieli swoje okazje. Slavia też na pewno będzie miała swoje sytuacje. Ten zespół świetnie radzi sobie na wyjazdach, w trudnych momentach. My też potrafimy grać lepiej niż miało to miejsce w pierwszym spotkaniu. Musimy wystrzegać się prostych strat, bo wszystko co wydarzyło się pod naszym polem karnym, te najgroźniejsze sytuacje, wynikały właśnie z takich strat. Na to musimy być szczególnie uczuleni.

– Jedną serię rzutów karnych na pewno przeprowadzimy. Wiemy jak z tymi jedenastkami w meczu bywa, dochodzi stres i waga spotkania. Na pewno jednak przećwiczymy ten aspekt, aby być gotowym na każdą indywidualność.

– Miałem spotkanie z prezesem na początku tygodnia, przed meczem ze Slavią. Nie było wtedy tematu odejścia Juranovicia. To wszystko potoczyło się bardzo szybko. Podobnie jak zawodnik, dowiedziałem się o wszystkim dzień przed meczem. Później już na ten temat nie rozmawialiśmy. Wszystko było przygotowane. Żałuję bardzo, że tak się stało. Nie mieliśmy jednak na to wpływu. Dzisiaj mamy inną rzeczywistość, w której musimy się odnaleźć i nie ma co do tego wracać. Są oni zawodnicy na tej pozycji i mam nadzieję, że dobrze się oni zaprezentują. Jura odszedł z klasą – zagrał fantastyczny mecz, strzelił pięknego gola i świetnie się pożegnał. Później też rozsyłał nam wiele wiadomości z podziękowaniami dla zawodników i sztabu szkoleniowego. To naprawdę fantastyczny człowiek i piłkarz, a ja życzę mu jak najlepiej. Myślę, że będzie jeszcze okazja na odwiedziny. Sam zawodnik zapowiedział, że przy odrobinie czasu chętnie przyjedzie do Warszawy.

Czesław Michniewicz | eliminacje Ligi Europy | Josip Juranović | Legia Warszawa | Liga Europy | Slavia Praga

Legia Warszawa partnerem filmu „Mistrz” (WIDEO)

Legia Warszawa jest partnerem wchodzącego do kin 27 sierpnia filmu „Mistrz”. Fabuła opowiada historię boksera Legii, żołnierza Wojska Polskiego Tadeusza „Teddy’ego” Pietrzykowskiego, który podczas II wojny światowej walczył o życie na ringu w obozie koncentracyjnym w Oświęcim.

– Aktywność Legii Warszawa w życiu kulturalnym i społecznym jest dla nas bardzo istotna, a dołączenie do prestiżowego grona partnerów filmu „Mistrz” traktujemy jako wielkie wyróżnienie. Dziękujemy Galapagos Films za profesjonalną i życzliwą współpracę. Cieszymy się, że razem możemy przedstawić tak zasłużoną dla naszego klubu postać. Dzięki rozpoznawalności marki Legii i naszej społeczności przesłanie filmu trafi do nowych odbiorców, których – mam nadzieję – zainspirują losy Tadeusza Pietrzykowskiego i wartości, w jakie wierzył. Wszystkich legionistów zapraszamy do sal kinowych – mówi dyrektor komunikacji klubu i rzecznik prasowy Izabela Kruk.

Odtwórcę głównej roli, Piotra Głowackiego, Legia Warszawa gościła na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3 i w klubowym Muzeum.

– Propozycję zagrania „Teddy’ego” otrzymałem bezpośrednio od reżysera, który pisząc scenariusz myślał właśnie o mnie. To dało mi wiarę, że nasza współpraca będzie dobrze przebiegała. Próbowałem zbudować swoją postać jako członka klubu Legii, przedwojennego pięściarza, który ma przed sobą wizję wspaniałego życia, człowieka, sportowca, przyszłego mistrza Polski. Wojna te marzenia przerwała. „Teddy” stał się mi bardzo bliski po 14 miesiącach spędzonych na salach treningowych i ringu. Dzięki niemu dostałem wgląd w zderzenie świata obozu i świata sportu. Dzięki niemu też zrozumiałem, że sport wznosi ludzi ponad podziały. Jest czymś, co niesie wielką siłę wypływającą z radości życia – mówi Piotr Głowacki.

W najbliższych dniach w kanałach social media klubu odbędzie się konkurs, w którym kibice będą mogli wygrać bilety na seans.

Akcja filmu rozgrywa się w początkowym okresie funkcjonowania obozu koncentracyjnego Auschwitz. Przedwojenny mistrz Warszawy w wadze koguciej, reprezentant warszawskiej Legii Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski, trafił do niego w pierwszym transporcie w 1940 roku. Więzień 77, bo takim numerem został oznaczony, stoczył podczas 3-letniego pobytu kilkadziesiąt zwycięskich pojedynków na ringu, w których stawką było jego życie. Dla współwięźniów stał się symbolem nadziei na przetrwanie i pokonanie nazistowskiego terroru.

Źródło: Biuro prasowe Legii Warszawa

"Mistrz" | Legia Warszawa | Piotr Głowacki | Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski

Björn Borg na stadionie warszawskiej Legii i obiektach Legia Tenis&Golf

Zwycięzca 11 turniejów wielkoszlemowych, jeden z najlepszych tenisistów w historii Björn Borg gości na stadionie Legii i obiektach Legia Tenis&Golf z okazji turnieju BNP PARIBAS POLISH CUP 2021 rangi ATP Challenger 80, organizowanego przez Mariusz Fyrstenberg Tennis Foundation. Zawody z pulą nagród wynoszącą 45 tysięcy euro to pierwsza impreza o zasięgu międzynarodowym organizowana po wznowieniu działalności na kortach Legii Warszawa.

Czytaj dalej Björn Borg na stadionie warszawskiej Legii i obiektach Legia Tenis&Golf

Legia Warszawa uruchamia szkołę snookera – Legia Snooker Schools

Legia Warszawa uruchamia szkołę snookera Legia Snooker Schools. Najnowsza inicjatywa mistrzów Polski dołączy do kilkunastu dyscyplin, które działają w ramach projektu Legia Schools. Zajęcia będą skierowane do najmłodszych adeptów, choć z oferty sekcji będą mogły skorzystać osoby w każdym wieku.

Czytaj dalej Legia Warszawa uruchamia szkołę snookera – Legia Snooker Schools

Tomas Pekhart przed meczem Slavia Praga – Legia Warszawa: Dorastałem tutaj na Slavii, zdobyliśmy wspólnie tytuł, później nasze ścieżki się rozeszły

Tomas Pekhart, napastnik Legii Warszawa, odpowiadał na pytania przed spotkaniem mistrzów Polski ze Slavią Praga. Zwycięzca dwumeczu wystąpi w fazie grupowej Ligi Europy.

Czytaj dalej Tomas Pekhart przed meczem Slavia Praga – Legia Warszawa: Dorastałem tutaj na Slavii, zdobyliśmy wspólnie tytuł, później nasze ścieżki się rozeszły

Zmiana terminu meczu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy

Departament Logistyki Rozgrywek informuje, że mecz 5. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa – Bruk-Bet Termalica zostanie rozegrany w niedzielę 22 sierpnia 2021 roku.

Legia Warszawa poinformowała Ekstraklasę S.A., że nie będzie wnioskować o przełożenie tego spotkania na znacznie późniejszy termin. Oznacza to, że mecz został zgodnie z regulacjami przesunięte na niedzielę. Podyktowane jest to tym, że w czwartki rozgrywane są mecze kwalifikacji Ligi Europy.

Potwierdzenie dni i godzin wszystkich meczów 5. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy nastąpi w piątek 13 sierpnia 2021 roku po zakończeniu meczów 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA z udziałem Rakowa Częstochowa i Śląska Wrocław. W przypadku awansu do fazy play-off Ligi Konferencji UEFA, obydwu klubom przysługuje prawo do przełożenia z urzędu meczów zaplanowanych na 5. kolejkę ligową.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza | Legia Warszawa | PKO BP Ekstraklasa | Raków Częstochowa | Śląsk Wrocław

Źródło: Biuro Prasowe Ekstraklasy

***

Czesław Michniewicz po porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów: Przegraliśmy walkę o marzenia

Legia Warszawa przegrała 0:1 z GNK Dinamo Zagrzeb w rewanżowym meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA. Mimo przewagi optycznej legioniści nie zdołali odwrócić losów spotkania. W rundzie play-off Ligi Europy UEFA podopieczni trenera Czesława Michniewicza zmierzą się ze Slavią Praga.

Czytaj dalej Czesław Michniewicz po porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów: Przegraliśmy walkę o marzenia

Trener Czesław Michniewicz przed meczem Dinamo Zagrzeb – Legia Warszawa: W środę dostaniemy długopis do ręki i będziemy tworzyć nową historię dla całego klubu i polskiej piłki (WIDEO)

Szkoleniowiec Legii Warszawa Czesław Michniewicz oraz obrońca zespołu mistrza Polski Mateusz Wieteska zabrali głos przed meczem III rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Dinamem Zagrzeb.

Czytaj dalej Trener Czesław Michniewicz przed meczem Dinamo Zagrzeb – Legia Warszawa: W środę dostaniemy długopis do ręki i będziemy tworzyć nową historię dla całego klubu i polskiej piłki (WIDEO)

Legia Warszawa z awansem do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA i pewnym udziałem w Lidze Konferencji UEFA

Piłkarze Legii Warszawa pokonali w meczu rewanżowym 2. rundy el. Ligi Mistrzów UEFA Florę Tallinn 1:0 po bramce Rafaela Lopesa. Mistrzowie Polski, którzy zapewnili sobie już udział minimum w rozgrywkach grupowych Ligi Konferencji UEFA, w kolejnej fazie zmierzą się z Dinamem Zagrzeb.

Czytaj dalej Legia Warszawa z awansem do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA i pewnym udziałem w Lidze Konferencji UEFA

Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa: „Wszyscy marzymy o występach w Europie” (WIDEO)

W ostatnim meczu ligowym w sezonie 2020/21 Legia Warszawa wygrała z Podbeskidziem Bielsko-Biała i tym samym przypieczętowała zdobyty trzy kolejki wcześniej tytuł mistrzowski. Po zakończeniu spotkania na pytania dziennikarzy odpowiadał szkoleniowiec stołecznego zespołu Czesław Michniewicz.

Czytaj dalej Czesław Michniewicz, szkoleniowiec Legii Warszawa: „Wszyscy marzymy o występach w Europie” (WIDEO)

Sezon 2020/21 PKO BP Ekstraklasy dobiegł końca. Zawodnicy strzelili 589 goli w 240 meczach

Zakończył się sezon 2020/2021 w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Łącznie 240 meczów przyniosło 589 goli w całej edycji rozgrywek, co daje średnią 2,45/mecz. Mistrzostwo Polski zdobyła Legia Warszawa. Na podium uplasowały się Raków Częstochowa oraz Pogoń Szczecin. Ekstraklasę opuszcza Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Czytaj dalej Sezon 2020/21 PKO BP Ekstraklasy dobiegł końca. Zawodnicy strzelili 589 goli w 240 meczach

Marko Vesović odchodzi z Legii Warszawa. „To prawdopodobnie pierwszy przypadek w ekstraklasie, aby negocjacje upadły z powodu Instagrama”

Marko Vesović odejdzie z Legii Warszawa. O przyszłości 30-krotnego reprezentanta Czarnogóry zdecydowały wpisy żony piłkarza, które zamieszczała na Instagramie – informuje portal Legia.net.

Czytaj dalej Marko Vesović odchodzi z Legii Warszawa. „To prawdopodobnie pierwszy przypadek w ekstraklasie, aby negocjacje upadły z powodu Instagrama”

Dawid Janczyk szczerze o ciemnej stronie futbolowego świata. „Alkoholik też potrzebuje mieć wsparcie – i takie fizyczne i duchowe”

Dawid Janczyk, którego nikomu z piłkarskich kibiców raczej przedstawiać nie trzeba, był wczoraj gościem w programie „Wyautowani – witajcie po mrocznej stronie kariery!” na antenie RMF FM.

Czytaj dalej Dawid Janczyk szczerze o ciemnej stronie futbolowego świata. „Alkoholik też potrzebuje mieć wsparcie – i takie fizyczne i duchowe”

Bartosz Slisz po pierwszym w karierze treningu w reprezentacji Polski: Do tej pory nie miałem możliwości trenowania z tak renomowanymi zawodnikami

Poniżej przedstawiam wypowiedź przesłaną przez Biuro Prasowe Legii Warszawa. Pomocnik stołecznego klubu Bartosz Slisza opowiedział o swoim pierwszym w karierze treningu z reprezentacją Polski.

Czytaj dalej Bartosz Slisz po pierwszym w karierze treningu w reprezentacji Polski: Do tej pory nie miałem możliwości trenowania z tak renomowanymi zawodnikami

Roman Kosecki kandydatem na prezesa Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. „Polska piłka potrzebuje dialogu”

Roman Kosecki, były reprezentant Polski i wiceprezes zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. szkolenia w latach 2012-2016, oficjalnie zgłosił swoją kandydaturę na stanowisko prezesa Mazowickiego Związku Piłki Nożnej.

Czytaj dalej Roman Kosecki kandydatem na prezesa Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. „Polska piłka potrzebuje dialogu”

Bartosz Slisz i Bartosz Kapustka o powołaniu do szerokiej kadry reprezentacji Polski. „O powołaniu dowiedziałem się schodząc z treningu”

Selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa powołał do szerokiej kadry na marcowe mecze eliminacji mistrzostw świata dwóch zawodników Legii Warszawa – Bartoszów Kapustkę i Slisza. Poniżej wypowiedzi obu graczy przesłane przez Biuro Prasowe stołecznego klubu.

Czytaj dalej Bartosz Slisz i Bartosz Kapustka o powołaniu do szerokiej kadry reprezentacji Polski. „O powołaniu dowiedziałem się schodząc z treningu”

Pismo Legii Warszawa do Zbigniewa Przesmyckiego, Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN. Stołeczny klub nie chce, by jego mecze sędziował Bartosz Frankowski

We wtorek, 2 marca Legia Warszawa wystosowała pismo do przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN Zbigniewa Przesmyckiego. Dotyczy ono w głównej mierze błędów popełnionych przez arbitra Bartosza Frankowskiego podczas meczu stołecznej drużyny z Górnikiem Zabrze.

Czytaj dalej Pismo Legii Warszawa do Zbigniewa Przesmyckiego, Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN. Stołeczny klub nie chce, by jego mecze sędziował Bartosz Frankowski

Oświadczenie Pawła Wszołka. „Nie zgadzam się na wkładanie nieprawdziwych słów w moje usta i wierzę, że będzie to sprostowane”

Po medialnych doniesieniach o spięciu w szatni między Pawłem Wszołkiem i Czesławem Michniewiczem, do którego doszło w przerwie meczu Legii Warszawa z Wisłą Płock, głos zabrał zawodnik.

Czytaj dalej Oświadczenie Pawła Wszołka. „Nie zgadzam się na wkładanie nieprawdziwych słów w moje usta i wierzę, że będzie to sprostowane”

Michał Karbownik czy Jakub Moder? Który z nich ma większe szanse by „odpalić” w Brighton?

Dwóch niewątpliwie utalentowanych chłopaków, z wielkimi papierami na granie. Trafiają do wielkiej ligi jaką jest Premier League. Dołączają do zespołu, który jest ligowym średniakiem typowanym co roku do spadku, choć potrafiącym grać świetne mecze z wielkimi firmami. Kto szybciej zadebiutuje? Kto ma większe szanse na pierwszy skład, i czy obojgu uda się skutecznie obronić i nie przeżyć `efektu` Kapustki?

Michał Karbownik

Michał to wychowanek Legii, w pierwszej drużynie zaliczył 47 występów i zanotował 8 asyst. Jest bardzo wszechstronnym graczem, mogącym grać na bokach obrony, na wahadle bądź w środku pomocy. Jest zwinny, dynamiczny, dobrze czuje się z piłką przy nodze, potrafi utrzymać się z nią na małej przestrzeni gdy jest naciskany przez kilku przeciwników. Dziewiętnastolatek nie ukrywa, że to na środku pomocy czuje się najlepiej, a eksperci są zgodni, że piłkarz najlepiej wygląda na pozycji nr 8. Pytanie brzmi kogo widzą w nim działacze oraz trener Brighton, bo wydaję się że jest to transfer, który ma wzmocnić rywalizację na bokach boiska.

W składzie zespołu z Anglii nominalnych bocznych obrońców nie ma wielu a w zasadzie jest tylko dwóch. Dlatego trener Graham Potter zmuszony był odrzucić swoje ulubione ustawienie 4-4-2 i przejść na grę z trzema obrońcami. Wiemy, że takie ustawienie jest bardzo mobilne, co otwiera duże możliwości przed Michałem, który sam przyznawał że uwielbia grać kombinacyjnie. Przyjście Polaka do zespołu tworzy nowe możliwości przed trenerem również do gry na czterech obrońców.

Jednak, jeśli szkoleniowiec zdecyduje się o pozostaniu przy ustawieniu 3-4-2-1, o miejsce na wahadle będzie niesamowicie ciężko. Prawa flanka wydaje się być zarezerwowana dla Tariqa Lampteya.  Młody Anglik, który rok temu przyszedł z Chelsea zbiera bardzo dobre recenzje od ekspertów oraz kibiców. Właśnie podpisał nowy kontrakt i jest najlepiej asystującym zawodnikiem, mimo że od początku grudnia nie gra przez kontuzję. Lewa strona to Solly March. Patrząc na jego minuty w tym sezonie można wywnioskować, że to od niego Potter rozpoczyna ustalanie wyjściowej jedenastki. Dwudziestosześcioletni piłkarz zagrał w 13 z 14 (11razy w pierwszym składzie) możliwych spotkań w Premier League, notując dwie bramki i jedną asystę.

Jakub Moder

Rok 2020 był zdecydowanie jego. Świetne występy w Lechu Poznań i debiut w reprezentacji Polski. Rekord transferowy Ekstraklasy, pokazanie się szerszemu światu w Lidze Europy oraz liczby. Od września 2019 r. na 42 mecze w Ekstraklasie nie wystąpił w trzech, a aż w 30 wychodził w podstawowym składzie, notując przy tym 9 bramek i 6 asyst. Wydaje się być diamentem, oczywiście do oszlifowania. Od samego początku zbiera same dobre opinie, a dużo bardziej doświadczeni koledzy z reprezentacji, jak chociażby Wojtek Szczęsny mówią o nim, że może być zawodnikiem z topu.

Zdjęcie

Brighton zdecydowanie potrzebuje środkowego pomocnika, który da liczby. W 19 meczach tego sezonu środek pola zaliczył zaledwie 4 bramki i 4 asysty. Sam Moder w tym sezonie Ekstraklasy w 14 występach zdobył 4 gole i 2 kluczowe podania. Najgroźniejszymi rywalami dla Polaka są Pascal Groß oraz Yves Bissouma. Pierwszy jest często rotowany, ale to on może się pochwalić najlepszym wynikiem wśród środkowych pomocników (2 bramki, 2 asysty). Yves Bissouma to pewniak trenera Pottera. Na 17 meczy w których był dostępny tylko raz wchodził z ławki a trzynaście grał w pełnym wymiarze czasowym. Jest jeszcze Adam Lallana, który wydaje się już u schyłku kariery. Zawodnik typowo do rotowania w składzie.

W składzie widoczne jest miejsce dla Modera. Posiada on świetne podanie i strzał, ciągle szuka gry i potrafi sobie radzić z presją na boisku. A czy jest miejsce dla dwóch Polaków? Co gdyby pokusić się o środek pola z polskim duetem? Wydaje się to realne biorąc pod uwagę to jak spisują się ich koledzy z nowej drużyny, jednak czy trener będzie gotowy oprzeć grę na dwóch nowych nabytkach już w tym sezonie? 

Obaj jednak będą musieli na pewno poczekać na swój debiut. Kuba odbył dopiero kilka treningów z drużyną, a Michał jeszcze do niej nie dołączył. Miejmy nadzieję, że aklimatyzacja pójdzie szybko, kontuzje będą omijać  i w tym sezonie ujrzymy obu na boiskach Premier League,  jednak to były Lechita ma większe szanse na regularne występy w pierwszym składzie.

Autor tekstu: Paweł Miklas

******

Czytaj też:

Dawid Janczyk rozpłakał się przed kamerą. „Do życia nie mam żalu, tylko po co ja piłem tę wódkę” (Wideo)

Dawid Janczyk udzielił kolejnego emocjonalnego wywiadu. Były piłkarz Legii Warszawa i CSKA Moskwa, a obecnie LZS-u Piotrówka występującego w klasie okręgowej, z rozbrajającą szczerością opowiedział o tym jak w wieku dwudziestu lat był królem życia. Nie ukrywał też szczegółów swojego upadku. Opowiedział również o dniu dzisiejszym i swoich marzeniach. Całość rozmowy w materiale wideo poniżej.

Czytaj dalej Dawid Janczyk rozpłakał się przed kamerą. „Do życia nie mam żalu, tylko po co ja piłem tę wódkę” (Wideo)

Oficjalnie: Czesław Michniewicz szkoleniowcem Legii Warszawa. „Znalazłem się przy Łazienkowskiej dzięki ofercie prezesa Mioduskiego i zgodzie prezesa Bońka”

Czesław Michniewicz został trenerem Legii Warszawa. Nowy szkoleniowiec zespołu mistrza Polski podpisał umowę z klubem na dwa lata.

Czytaj dalej Oficjalnie: Czesław Michniewicz szkoleniowcem Legii Warszawa. „Znalazłem się przy Łazienkowskiej dzięki ofercie prezesa Mioduskiego i zgodzie prezesa Bońka”

Aleksandar Vuković po porażce Legii: Górnik niczym nas nie zaskoczył, bo nie było żadnej sytuacji, która nie była przez nas omawiana (Wideo) (Foto)

Legia Warszawa przegrała na własnym stadionie 1:3 z Górnikiem Zabrze. Po meczu szkoleniowiec mistrza Polski powiedział, że o porażce jego zespołu zadecydowała dyspozycja dnia.

Czytaj dalej Aleksandar Vuković po porażce Legii: Górnik niczym nas nie zaskoczył, bo nie było żadnej sytuacji, która nie była przez nas omawiana (Wideo) (Foto)

Potencjalni przeciwnicy Legii Warszawa w III rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Niestety, trzeba wyjść na boisko, nie będzie „wolnego losu”

Legia Warszawa poznała potencjalnych rywali w III rundzie eliminacji Ligi Europy. Polski zespół nie trafił na „wolny los”. Trzeba będzie wyjść na murawę.

Czytaj dalej Potencjalni przeciwnicy Legii Warszawa w III rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Niestety, trzeba wyjść na boisko, nie będzie „wolnego losu”

Dariusz Dziekanowski o szkoleniowcu Legii Warszawa: Nie po to kibice przychodzą na mecze i płacą bilety, żeby ktoś ich ignorował w taki sposób

Dariusz Dziekanowski w swoim felietonie na łamach „Przeglądu Sportowego” skomentował zachowanie Aleksandara Vukovicia, szkoleniowca Legii Warszawa, na „konferencji prasowej” po przegranym meczu z Jagiellonią Białystok.

Czytaj dalej Dariusz Dziekanowski o szkoleniowcu Legii Warszawa: Nie po to kibice przychodzą na mecze i płacą bilety, żeby ktoś ich ignorował w taki sposób

Kuriozalna konferencja prasowa po porażce Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok trwała …. minutę i 11 sekund (Wideo)

Po porażce Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok odbyła się kuriozalna konferencja prasowa z udziałem szkoleniowca druzyny aktualnego mistrza Polski Aleksandara Vukovicia. Trwała ona zaledwie 1 minutę i 11 sekund, a trener Legii odniósł się tylko do słów Roberta Lewandowskiego, który kilka dni temu w wywiadzie powiedział co może być głównym powodem fatalnych występów polskich klubów w europejskich pucharach.

Czytaj dalej Kuriozalna konferencja prasowa po porażce Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok trwała …. minutę i 11 sekund (Wideo)

Potencjalni rywale Piasta Gliwice i Lecha Poznań w drugiej rundzie eliminacjach Ligi Europy. Gliwiczanie mogą trafić na AC Milan

Lech Poznań i Piast Gliwice czekają na losowanie drugiej rundy eliminacji Ligi Europy. Lech będzie w tej fazie rozstawiony, natomiast Piast znajgdzie się w grupie drużyn nierozstawionych i może trafić na takie zespoły jak Tottenham, Galatasaray czy AC Milan.

Czytaj dalej Potencjalni rywale Piasta Gliwice i Lecha Poznań w drugiej rundzie eliminacjach Ligi Europy. Gliwiczanie mogą trafić na AC Milan